Przytomny rozwój duchowy

Forum => Rozwój Duchowy => Wątek zaczęty przez: dżonny w 2017-06-08, 10:12:56

Tytuł: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-08, 10:12:56
Nie chcę już zakładać kolejnego wątku z kolejną "cechą urzeczywistnienia", wiec niech będzie taki zbiorczy, a tamte dwa watki - bezpieczeństwo i moc , moga sie przydac ua gdyz to czesto poblokowane.

A kolejne pytanie mam o coś takiego jak czystość , co jest tego przeciwienstwem, jakie emocje i działania to blokują? oraz jakie sa skutki przyblokowania?

Lista cech urzeczywistnienia:
1 podstawa – niewinność zdrowie moc spełnienie błogość
2 hara – bezpieczeństwo ugruntowanie życzliwość akceptacja zgoda niezależność wygoda zadowolenie przyjemność
3 splot – radość wdzięczność szacunek dostatek pełnia ciepło przebaczenie
4 serce – szczerość miłość ciepło radość ufność hojność otwartość
5 gardło – spontaniczność łatwość otwartość lekkość delikatność swoboda wolność lojalność radość
6 3 oko – pewność cierpliwość bezstronność mądrość sprawiedliwość zdecydowanie spokój radość
7 korona – piękno szczęśliwość prostota prawda rzeczywistość

Miłość, światłość i czystość są na każdym z czakramów.

Byłoby ciekawe wiedzieć jakie emocje blokuja ktore cechy, na teraz interesuje mnie czystość.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-08, 10:31:17
A potrzebne mi to dlatego, że posługuje się EFT i myślę że takie podejście to trafia w pierwotne przyczyny i pozwala znaleźć ta pierwszą warstwe. Zwlaszcza jak czuje jakis ubytek w danej kwestii.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-08, 13:47:33
w luźnym związku z pytaniami:
cechy urzeczywistnienia to jak nazwa wskazuje cechy pojawiające się w pełni po urzeczywistnieniu, ((albo takie które z tym stanem kojarzymy) - więc tutaj pierwotną przyczyną blokującą jest brak oświecenia hehe, więc gdy ktoś chce je doświadczać czy przejawiać je w 100% warto skupić się na dążeniu do oświecenia się : ) często spotyka się postawę odwrotną - realizuje się inne cele, a jako dodatek mający im służyć, rozwija się te cechy które mają być z założenia cechami urzeczywistnienia... a potem nawet próbuje się określać poziom swojego rozwoju duchowego na tej podstawie (!)

....więc tutaj na tej drodze do oświecenia przydaje się rozwijanie cech prowadzących do urzeczywistnienia, np. w formie wskazań , zakazów etc., a wraz z urzeczywistnianiem się naturalnie pojawiają się różne cechy urzeczywistnienia

 w innym przypadku często kończy się to tak jak wspominałem w wątku o mocy - jest w 100% rozwinięte poczucie mocy, a nie ma ułamka manifestacji tego, takiej jaka jest u oświeconych : )
 
inny przykład:
ludzie którym wychodziło że mają od dawna w 100% rozwiniętą miłość reagowali gwałtownie i negatywnie na hasło bezwarunkowej miłości (!),  twierdząc że jest to nieosiągalny ideał na tych etapach przedoświeceniowych...  i faktycznie miłość w ich wydaniu przybierała różne formy - od miłego uczucia po jakieś działania z tym związane ...zwykle z  domieszką egocentryzmu i egoizmu, czy też pożądania, przywiązania, i temu podobnych ograniczeń i zaślepień
na tym przykładzie widać że 100% rozwinięcia i przejawiania cech na danym etapie rozwoju, nie jest tym samym co 100% rozwinięcia cechy urzeczywistnienia będąc w stanie oświecenia, często jest to prawdziwa przepaść

czyli warto się przyglądać sobie - niezależnie od stopnia rozwinięcia cech i etapu rozwoju - na ile są to czyste cechy (i co  je faktycznie wciąż zanieczyszcza i ogranicza) na podstawie tego  jak się przejawiają w życiu, w jakich sferach i pod jakimi warunkami - np. taka 100% moc na poziomie materii i na innych poziomach, 100% miłość w działaniu i relacjach etc.,  z czym się łączą, do czego te cechy w takiej postaci prowadzą i jakich cech potrzebujemy na naszej drodze do oświecenia, bo może się okazać że nie ma ich na tej liście, a są istotne  : ))

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2017-06-08, 15:03:19
dżonny
Można to zgeneralizoawać pt.radość-smutek, radość-lęk, prostota-manipulacje, akceptacja-krytycyzm, życzliwość-niechęć, życzliwość-wrogość, szczerość-zakłamanie, otwartość-oddzielnie, itd, jednak jest to materiał na tomy, bo u każdego może być to trochę inaczej. Po to jest samoświadomość, żeby odkryć własne emocje, decyzje, przekonania i myśli, które nas blokują, na przejawianie siebie. '
Może dobrze zacząć od tego czy czujesz jakieś emocje na co dzień w różnych sytuacjach, czy potrafisz je nazwać,  czy nie czujesz ich, bo odcinasz.

Jeśli pracujesz systemie, któremu służy ten podział na czakramy, to ma on sens, jednak jeśli to jest EFT, to lepiej wiedzieć, że każda z tych cech wibruje w każdym miejscu człowieka, w każdej komórce i w aurze.

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-08, 15:47:52
cechy których rozwinięcie do urzeczywistnienia, na początek w jodze wraz z ich sensem oraz skutkami:
http://maciejwielobob.pl/2017/01/jamy-nijamy-joga/
i ciekawe efekty np.:
"Patańdżali w sutrze II.35 wyjaśnia, że gdy praktykujący ugruntuje się w niekrzywdzeniu, wówczas w jego obecności ustają wszelkie akty wrogości."

a tu u katolików podstawowe cztery:

Cnoty moralne zdobywa się wysiłkami człowieka. Są one owocami i zalążkami czynów moralnie dobrych" (Katechizm, 1804)[20].
Wśród cnót ludzkich istnieją cztery zwane kardynalnymi, ponieważ wszystkie pozostałe grupują się wokół nich. Są to roztropność, sprawiedliwość, męstwo i umiarkowanie (por. Katechizm, 1805).
– Roztropność „jest cnotą, która uzdalnia rozum praktyczny do rozeznawania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia" (Katechizm, 1806). Jest to „rozumny sposób działania"[21].
Cnoty moralne zdobywa się wysiłkami człowieka. Są one owocami i zalążkami czynów moralnie dobrych.
– Sprawiedliwość „jest cnotą moralną, która polega na stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy" (Katechizm, 1807)[22].
– Męstwo „jest cnotą moralną, która zapewnia wytrwałość w trudnościach i stałość w dążeniu do dobra. Umacnia decyzję opierania się pokusom i przezwyciężania przeszkód w życiu moralnym. Cnota męstwa uzdalnia do przezwyciężania strachu, nawet strachu przed śmiercią, do stawienia czoła próbom i prześladowaniom. Uzdalnia nawet do wyrzeczenia i do ofiary z życia w obronie słusznej sprawy" (Katechizm, 1808)[23].
– Umiarkowanie „jest cnotą moralną, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych. Zapewnia panowanie woli nad popędami" (Katechizm, 1809). Osoba umiarkowana kieruje ku dobru swoje pożądania zmysłowe i nie pozwala się ponieść namiętnościom (por. Syr 18, 30). W Nowym Testamencie umiarkowanie jest nazywane „skromnością" lub „prostotą" (por. Katechizm, 1809).
http://opusdei.pl/pl-pl/article/temat-28-aska-i-cnoty/
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-06-08, 22:44:34
Frisky, ogolnie ciekawy tekst zapodales :)

*Mahatma Gandhi powiedział: „Na świecie wystarczy zasobów, aby zaspokoić potrzeby wszystkich, ale nie starczy, by zaspokoić chciwość choć jednej osoby.” Aparigraha to praktyka nieposiadania, niegromadzenia, wyrzeczenia się tego, co nam niepotrzebne.*

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-06-09, 20:14:31
Cechy zalecane przez Katechizm k.k. nie mają żadnej wartości duchowej! Nie są cechami urzeczywistnienia, tylko zniewolenia, lub ogłupienia.
Wartość mają Dary i  owoce Ducha św. Te, o których św. Paweł pisał do Koryntian.

Rezygnacja z tego, co nem niepotrzebne, jest fajną praktyką, ale to nie cecha urzeczywistnienia, tylko przejaw poczucia bezpieczeństwa oraz... rozsądku (który też nie jest cechę urzeczywistnienia, aczkolwiek pojawia się dopiero po przekroczeniu poziomu dumy :)

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-09, 21:14:29
Czemu rezygnacja z tego co nam niepotrzebne jest zwiazana z poczuciem bezpieczenstwa?

W jakiej np sytuacji?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: DarkAngelbubu w 2017-06-09, 21:26:10
jeśli coś nie jest potrzebne a tego się trzymasz to nie dajesz miejsca na coś nowego lepszego, a nie chcesz z tego zrezygnować bo czujesz się z tym bezpiecznie bo to znane
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-09, 21:39:17
Według mnie to jest, taki bezpiecznik. Podświadomie możesz czuć co sie stanie, jak będziesz chciał się od czegoś uwolnić.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-06-10, 02:22:35
Kiedy mamy poczucie bezpieczeństwa, możemy puścić wszystko, co nam niepotrzebne, bez obawy, że coś ważnego stracimy.
Co więcej, mamy też pewność, że to, co potrzebne, zawsze mamy (jak nie na własność, to przynajmniej jest to dostępne).

Wg psychologów, podejście niedojrzałe polega na tym, że kobieta wie, że zawsze wokół niej jest gromadka chętnych facetów, którzy jej pomogą. W związku z czym jest "uzależniona". Kobieta dojrzała z kolei wie, że może liczyć tylko na siebie! W związku z czym jest "niezależna".
No i tu mamy zagwozdkę, która z nich jest mądrzejsza? :)
Na tym etapie mamy najwięcej poległych ofiar terapii. :)
Z jednego kategorycznego poglądu usiłują przeskoczyć do drugiego. Podczas gdy oba są skrajne. A do uzdrowienia potrzebne jest nam podejście wyważone.
W wielu przypadkach ani terapeuci, ani ich klienci nie potrafią wybrnąć z tej pozornej opozycji i pozornego konfliktu. Dla osób mądrych wyjście jest proste jak drut. Trzeba tylko zadać pytanie: Która z kobiet jest najmądrzejsza? :)
Najmądrzejsza z nich jest ta, która wie, ze potrafi sobie z wszystkim poradzić sama, ale nie odmawia udzielania jej pomocy przez chętnych. I wtedy może się czuć naprawdę bezpiecznie w każdej sytuacji :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-10, 08:38:59
a to jeszcze o korzeniach katolickich czterech cnót kardynalnych:
Platon wyodrębnił trzy części duszy i każdej przypisał określony rodzaj cnoty: cnotą duszy rozumnej jest mądrość (roztropność ) i jej osiąganie oraz podporządkowanie się niższych części rozumowi; duszy popędliwej – męstwo , a duszy pożądliwej – panowanie nad sobą, czyli wstrzemięźliwość ( umiarkowanie ). Te trzy cnoty podporządkowane były czwartej – sprawiedliwości , która pojawia się wtedy, gdy każda z części duszy we właściwy sposób kieruje się przynależną jej cnotą. Jest to teoria czterech cnót, zwanych niekiedy kardynalnymi.
http://www.szkolnictwo.pl/szukaj,Cnoty_kardynalne#U_Platona

a tu sześć cnót w jnana jodze, katolicka/platońska  roztropność to takie rozróżnianie i nieprzywiązanie (wiweka i wairagya) doprawdy nie wiem czemu niektórym wydają się te cechy  zbędne i szkodliwe w rozwoju duchowym hehe:
http://joga-abc.pl/jnana-joga-maciej-wielobob/

inna nazwa roztropności:
’Jnaanaajnaana vichakshana’ (capacity to distinguish knowledge and ignorance)
http://www.shivshankar.in/yogadhyaya-study-of-yoga-yoga-siddhi-achievement-and-yogicharya-practice/

roztropność jest cnotą kardynalną bo jest kluczowa
1. poczucie pełnego bezpieczeństwa (dla tych którzy na niczym/nikim nie polegają) albo bycia w pieczy Boga i inne cechy urzeczywistnienia są owocami rozróżniania i nieprzywiązania, inaczej mówiąc roztropności : )
2. oczyszczanie intencji związane jest z odróżnianiem tego co dobre od tego co szkodliwe, czyli zastosowaniem cnoty roztropności w praktyce
3. to dzięki roztropności (odróżnieniu prawdy od iluzji) możemy puścić wszystko co nam niepotrzebne bez obawy że coś ważnego stracimy
itd. itp.


Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-06-10, 09:16:12
Roztropność – cnota moralna, która wyraża się umiejętnością dobierania właściwych środków prowadzących do celu. Jest zasadą doskonalenia postępowania człowieka. Człowiek roztropny korzysta z rozumu, który powinien dostarczać elementów osądu czy też kryteriów oceny.
Roztropność – Wikipedia, wolna encyklopedia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Roztropność

Co to ma wspólnego z cechami urzeczywistnienia duchowości?
No tak, ale na pewno to jest cecha urzeczywistnienia samokontroli i intelektu.
Nie sądzę, żeby ten wątek miał być poświęcony reklamowaniu rozwoju intelektualnego. A czemu nie sądzę, bo to forum duchowe :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-10, 11:10:15
(...)w filozofii, zarówno greckiej, jak i rzymskiej, roztropność umożliwiała człowiekowi dostrzeganie okoliczności i zrozumienie ich pomocnego charakteru do osiągnięcia własnej doskonałości, zachowania własnej egzystencji, podejmowania właściwych decyzji. Tak więc w centrum tej sprawności człowieka jawiła się ludzka zdolność do przewidywania i planowania. Natomiast chrześcijańska roztropność przede wszystkim jest miłością, która jasno widzi, co jej jest pomocne, a co jej szkodzi (św. Augustyn). Jest to miłość rozróżniająca to, co pomaga, i to, co przeszkadza w drodze do Boga. Można też ją określić jako pośredniczkę miłości, jako „oczy miłości” w odniesieniu do aktualnej sytuacji, jej apelów czy wezwań
http://www.centrumjp2.pl/wikijp2/index.php?title=Roztropno%C5%9B%C4%87

jak by nie kombinował i nie łączył z różnymi cechami to jest to zdolność rozróżniania i kierowanie się tym w życiu, bardziej rozumowa czy oparta na uczuciach, intuicji etc. , jak kto lubi i co do niego przemawia,  ale jak ktoś uważa, że jest zbędna w rd to ok : D

co do intelektu/buddhi i nagłego wypięcia się na niego w rd, to równie dobrze można by się wypiąć na umysł i związane z nim różne pozytywne myśli (afirmację etc.) jako niezwiązane z rd, a przeca intelekt jest subtelniejszy od umysłu i bliższy atmie

więc można by to zebrać razem w taką światłą ideę, zawierającą kwintesencję definicji roztropności również w tym znaczeniu nadawanym przez katolików:
  "poprzez  miłość próbujcie poznać waszą prawdziwą Jaźń z pomocą buddhi i oczyszczajcie swój umysł"
http://www.swiatlomilosci.com/2009-x-xi-xii-nr-48-4.php
tamże szczegółowe rozważania na temat intelektu i jego roli w rd -  jest coś takiego jak buddhi joga : )

jeżeli to nie ma związku z rd to ciekaw jestem co ma? wmawianie sobie bezpieczeństwa czy kodowanie innych myśli, bez odróżniania źródeł, różnych celów i znaczeń? czy jednak u podstaw wszystkich tych zabiegów w rd leży roztropność?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-10, 12:28:24
interesująca zbieżność w naukach  wschodu i zachodu:

WOŹNICA  BUDDHI
(...)
Powiedziano wam wcześniej, że według Upaniszad ciało ludzkie jest powozem, organy zmysłów - końmi, a umysł - lejcami. Niezależnie od tego, jak piękny jest powóz, jak posłuszne konie, jak pewne i bezpieczne lejce, nie posłużą nam one do niczego, jeśli w powozie nie będzie woźnicy. Podobnie, bez względu na to, jak sprawne mamy ciało, zmysły i umysł, nie służą one niczemu, jeśli nie posługujemy się buddhi, czyli intelektem. W podróży życia intelekt ma bardzo istotne znaczenie. Jest on nazywany niśćajatmika buddhi, co znaczy, że buddhi ma zdolność podejmowania decyzji.
   W życiu codziennym od czasu do czasu pojawia się wiele trudności, problemów i zamieszania. Naszym oparciem w przezwyciężaniu wszystkich tych przeszkód jest buddhi. Bez interwencji buddhi nie jesteśmy w stanie rozwiązać żadnego naszego problemu. ‘Samśajatma winaśjati’ - mówi Gita, co znaczy, że człowiek wypełniony wątpliwościami zginie. Ponieważ buddhi niweczy wątpliwości, Gita zapewnia: ‘Buddhi grahajam atindrijam’ - buddhi może pojąć to, czego nie mogą pojąć zmysły.
http://www.swiatlomilosci.com/2009-x-xi-xii-nr-48-4.php


1. Prudentia est auriga virtutum – „Roztropność jest woźnicą cnót”.
a. „Roztropność nie tyle jest cnotą, jak strażniczką i regulatorką cnót, pomiędzy któremi właściwy zaprowadza stosunek, strzegąc je od wszelkiej stateczności” (św. Bernard).
2. „Jest to cnota, która nam każe rozróżniać, co mamy czynić, a czego się wystrzegać; co nas do Boga prowadzi, a co nas od Niego oddala” (x. M. Noel).
(...)
 Są trzy zasadnicze akty roztropności (ST I-II q. 47 a.6):
– consilium (szukanie rady, rozważanie),
– iudicium (osąd, ocena sytuacji),
– praecipere (nakaz działania).
8. Wszyscy w stanie łaski mają pod dostatkiem roztropności, aby osiągnąć zbawienie (ST II-II q. 47 a. 14).
http://delurski.pl/5008/moralnosc-w-punktach-roztropnosc/
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-10, 15:06:36
Gautama stał się Buddhą bo jego buddhi (intelekt) zostało oświecone i w ten sposób stał się m. in. wszechwiedzący,
przy okazji opisu tekstu z Bhagawadgity gdzie Kryszna przekazuje nauki  buddhi jogi Ardżunie, znalazłem zdanie że zdaje się On w ten sposób sugerować, że przyjmując schronienie w swoim Buddhi nie trzeba przyjmować schronienia w Buddzie : ))

tekst który chwilami  fajnie wyraża, a chwilami zahacza o temat, łatwo można go odnieść do stanu Buddy i opisać jako stan oświeconej roztropności która jest zgodna z Opatrznością Bożą:

W dzisiejszej kulturze jest obecna pewna przewrotna wiara w Opatrzność,  zgodnie z którą wolno robić wszystko, ponieważ ostatecznie i tak „sprawy się ułożą”. Tymczasem to całkowita nieprawda i zupełnie nietrafne rozumienie opatrzności. Im wyżej się stoi w hierarchii bytów, tym bardziej Opatrzność utożsamia się z roztropnością – w łacinie providentia i prudentia były to kiedyś jednym słowem.  W przypadku człowieka jest daleko niewystarczające uznać, że i tak nastąpi „happy end”. Niekoniecznie! Możliwość upadku jest nieodłączna od danej człowiekowi wolności. Musimy nieustannie być roztropni, choć nie tyle w sensie pilnowania każdego kroku, co właściwego pytania o to, czego naprawdę chcemy. Jeden z mych przyjaciół mawiał, że w życiu przerażające jest to, że otrzymuje się to, czego naprawdę się chce. Na dłuższą metę nasze oczekiwania zawsze będą spełnione –osiąga się to, czego naprawdę się pragnie. Pragnienie głupot lub niedorzeczności do nich właśnie zaprowadzi. Dramat polega na tym, że nie zawsze wiemy, czego naprawdę chcemy. By to sobie uświadomić, aby poznać logiczne konsekwencje własnych czynów, musimy postępować roztropnie. 
http://www.teologiapolityczna.pl/kto-moze-sadzic-czlowieka--z-prof.-remim-bragiem-rozmawia-tomasz-daroszewski-/Wydrukuj

providentia "foresight, prudence", from pro- "ahead" and videre "to see". The current use of the word has the sense of "knowledge of the future" or omniscience, understood as an attribute of God.
https://en.wikipedia.org/wiki/Divine_providence#Etymology
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-10, 20:51:52
Cytuj
jeżeli to nie ma związku z rd to ciekaw jestem co ma? wmawianie sobie bezpieczeństwa czy kodowanie innych myśli, bez odróżniania źródeł, różnych celów i znaczeń? czy jednak u podstaw wszystkich tych zabiegów w rd leży roztropność?

Nie ma żadnego wmawiania sobie w afirmacjach np bezpieczenstwa, tylko odkrywanie prawdy poprzez komunikacje z podświadomością. To odkodowywanie , niwelowanie / usuwanie sprzecznych myśli z daną kwestią i przepytywanie pś i zyskanie świadomości / nawiązanie kontaktu z prawdziwym sobą i oparcie się o Prawdziwy Stan Rzeczy.

Wmowienie jest gdy nie ma to zwiazku z rzeczywistością tzn podświadomość myśli co innego i trzyma w niebezpiecznej sytuacji i probujesz zagluszyc / wyprzec te sprzeczne z bezpieczenstwem emocje. Gdy nie docierasz do przyczyny i nie zmieniasz sytuacji

Czemu trzeba tlumaczyc te banalne kwestie ?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-10, 21:55:30
dżony

Ja sobie to uswiadomiłem dopiero z tydzień temu. Pewnie dlatego, że miałem pozakładanych dużo  hipnoz
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-10, 22:03:18
Czyli już jesteś własciwie nastawiony do afirmacji ? Good for you :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-10, 22:12:39
dżonny
Można to zgeneralizoawać pt.radość-smutek, radość-lęk, prostota-manipulacje, akceptacja-krytycyzm, życzliwość-niechęć, życzliwość-wrogość, szczerość-zakłamanie, otwartość-oddzielnie, itd, jednak jest to materiał na tomy, bo u każdego może być to trochę inaczej.

A czystość ?

Co do roztropności nie rozumiem po co wielkie eseje w tym wątku , normalnie jest to uważność co do i dbanie o jakość decyzji, gdyż nadają życiu kształt, co ma wpływ też w rezultacie na RD. Glupie decyzje ściągają na manowce.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-10, 22:14:44
Nie hehe

Jeżeli miałem przez dziesiątki wcieleń pozakładane hipnozy i transe hipnotyczne, to nie wiem ile musiałbym afirmować  (właśnie na takich tematach zrezygnowałem z afirmacji)  . A tak spokojnie sobie siedzę i cały syf znika bardzo szybko.

 Można też usunąć przeszkody przed "szybszym" medtyowaniem i wtedy nie trzeba czekać aż te wszystkie energie wyparują, tylko trzeba poczekać aż w pś się poukłada. Wystarczy przyśpieszyć przepływ myśli i uzdrowić karmę odopowiedzialną za przepływ energii przez ciało
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-10, 22:17:10
Ja ostatnio opukiwałem lęk przed medytacją. Mimo, że ją i tak stosowałem, jednak działała powierzchownie na umysł, bez transformacji kluczowych kwestii w emo.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-10, 22:22:49
A możesz po prostu sobie zacząc pisać np (temat o ktorym wspomnialeś):

"Pieniądze przychodzą do mnie w dużych ilościach, bez wysiłku"

"zarabiam z łatwością i przyjemnością"

Na początek tylko po to by ZOBACZYĆ CO NA TO TWOJA PODŚWIADOMOŚĆ (kolumna reakcji)?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-10, 22:36:55
dżony

Nie potrzebuję żadnej kolumny reakcji, bo widzę absolutnie wszystko co pojawia się w pś. Ty też tak możesz, tylko myslisz, że medytacja to jest jakby technika ogólna. Jest coś takiego jak medytacja wykorzeniania, którą ja nazwyam medytacją tematyczną. Działa to tak samo jak afirmacje, tylko nie trzeba czekać aż zacznie wywalać. Wiedząc jak tego używać i mając wprawę w obserwacji, widać absolutnie wszystko od wszystkich emocji aż po swoje intencje, które coś tam spowodowły.

W afirmacjach trzeba poczekać i kombinować z następnym zaprogramowaniem. W medytacji wykorzenania oglądasz jakby film od końca i widzisz dokładnie co i dlaczego się stało. Najlepszym w tej medytacji jest szybkie zdobywanie wiedzy i inteligencji, dzięki której problem nigdy nie powinien wórcić
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-10, 22:44:50
No i co uwolniłeś już wszystko 100 x szybciej w temacie zarabiania i zarabiasz bez wysiłku duże sumy pieniędzy, co same do ciebie przychodzą? Jak nie to poświęć 20 minut dziennie na to , bo szkoda życia inaczej.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-10, 22:48:33
Wszystkiego nie uwolniłem, ale mam lekką, dobrze płatną, prawie całkowicie bezstresową pracę. W przyszłości będę działał jako uzdrowiciel i egzorcysta, ale jeszcze za wcześnie.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-10, 22:49:12
To skorzystaj z tej afirmacji :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-06-10, 22:53:34
Kolumna reakcji przydaje się i jest bardzo pomocna. To nie jest pisanie dla pisania. TO coś o wiele więcej - źrdło informacji o obciazeniach naszej karmy. Nie wystarczy tego widzieć. Trzeba przeżyć :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-10, 22:54:15
Pracę mam więc raczej bez sensu. Z uzdrawianiem za pieniądze muszę jeszcze trochę poczekać
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-10, 22:57:16
Bez sensu?
Napisałeś wczoraj:
Aha, czyli chcę lub mogę coś zrobić, więc to robię.

U mnie to wyglada tak, że mam potencjał (możliwość) zarabiać duże pieniądze, ale wolę poczekać aż temat uzdrowi mi się do końca. Wtedy będę zadowolony na 100% i żadne stresy, nieprzyjemności nie będą mnie spotykały w nowym miejscu pracy.

Możesz "czekać" albo to zmienić już teraz, by było na 100% i duże pieniądze
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-10, 23:47:56
dżony

Moja główna intencja brzmi: Boże zaprowadź mnie tam gdzie chcesz.

Mogę gadać że coś tam chcę, że coś zrobię, ale jutro może wszystko się zmenić. Już tak miałem, że do czegoś dążyłem a tu nagle nadeszło uwolnienie i cała presja razem z chęcią doswiadczania czegoś znikła :)

świadomię chcę dużo rzeczy, ale jestem gotowy na to, że mogę tego nie doświadczyć.

Mam zamiar uzdrawiać za pieniadze. To jest mój cel zarabiania, ale jeszcze nie teraz. Zwaliło mi się dużo pracy, kilka spraw urzędowych itp. Mógłbym uzdrawiać już teraz i kasować po 100 za godzine, ale skoro coś tam jeszcze wychodzi nie ma sensu się męczyć.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-11, 15:40:26
Nie ma żadnego wmawiania sobie w afirmacjach np bezpieczenstwa, tylko odkrywanie prawdy poprzez komunikacje z podświadomością. To odkodowywanie , niwelowanie / usuwanie sprzecznych myśli z daną kwestią i przepytywanie pś i zyskanie świadomości / nawiązanie kontaktu z prawdziwym sobą i oparcie się o Prawdziwy Stan Rzeczy.

Wmowienie jest gdy nie ma to zwiazku z rzeczywistością tzn podświadomość myśli co innego i trzyma w niebezpiecznej sytuacji i probujesz zagluszyc / wyprzec te sprzeczne z bezpieczenstwem emocje. Gdy nie docierasz do przyczyny i nie zmieniasz sytuacji

Czemu trzeba tlumaczyc te banalne kwestie ?

w tym moim tekście do którego się tak odniosłeś tamto moje ostatnie pytanie było retoryczne : ))
to co opisujesz - czyli swoje podejście z tym związane ładnie wpisuje mi się w to co napisałem, zresztą w każdym pozytywnym przypadku się to sprawdza
 - roztropność jest matką wszystkich cech... i tyle, albo aż tyle : )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-11, 16:18:11
przy okazji takie podsumowanie wstępne:

tak jak roztropność jest matką wszystkich cech cnót (i afirmacji), tak samo Gayatri jest matką wszystkich mantr , gdyż gayatri jest taką modlitwą o oświecenie intelektu - buddhi,
a gdy intelekt staje się oświecony (gdy prudentia/roztropność jest w pełni zjednoczona z Providentia/Opatrznością) stajemy się Buddhą... i wtedy naturalnie przejawiamy wszystkie cechy urzeczywistnienia : )

w tym świetle można łatwo zrozumieć czemu wielu świętych twierdzi że w mantrze Gayatri zawierają się wszystkie bóstwa/boskie energie, np. energie  300 milionów bidża mantr :
 "There are three hundred million deities in Hinduism. And all the three hundred million deities have a bij mantra. The bij mantra is a power, Shakti, in a mantra. It’s a sacred element in the mantra that gives the energy to it. And in the Gayatri Mantra, there is a combination of all three hundred million bij mantras of all the deities.” - Sri Swami Vishwananda "

podobnie w roztropności zawierają się wszystkie cnoty/ cechy urzeczywistnienia : ))
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-11, 20:42:27
„Mądrość jest znajomością [rzeczy] w świetle przyczyny absolutnie najwyższej. Stąd też znajomość w danej dziedzinie w świetle przyczyny najwyższej jest mądrością w tej dziedzinie. Otóż w dziedzinie czynów ludzkich przyczyną najwyższą jest wspólny cel całości ludzkiego życia. I ten to właśnie cel jest przedmiotem, którym zajmuje się roztropność (...). Kto dobrze rozumuje w osiąganiu jakiegoś celu cząstkowego, np. w osiąganiu zwycięstwa w wojnie, jest roztropnym, ale nie absolutnie, lecz w danej dziedzinie, więc np. w sprawach wojennych. Natomiast kto dobrze rozumuje w dziedzinie dobra całości życia, jest roztropnym absolutnie (...). Roztropność stoi wyżej niż cnoty moralne i daje im rozruch; natomiast roztropności daje rozruch prasumienie, podobnie jak pojmowanie zasad podstawowych prowadzi do wiedzy (...)."
św. Tomasz z Akwinu
http://www.ciechanowiczpublikuje.strefa.pl/tom3_3.htm

to prasumienie w relacji z roztropnością to jak Atma w relacji z Buddhi:
Buddhi is thus just a "stone's throw" away from the Atma and is verily a reflection of the latter.
http://www.saibaba.ws/teachings/clevernesswisdom%20.htm

tam też o różnicy między Buddhi i Medha Shakti:
 "It is thus the height of ignorance to equate Wisdom (Buddhi) with cleverness (Medha Shakti). The latter is associated to the senses and is thus intimately related to the phenomenal world. It promotes ego, and as long as ego dominates you cannot understand anything about the Self. A clever person would never be able to achieve Self-realisation; only a Wise person can."

- to jak różnica między roztropnością związaną z celami cząstkowymi a roztropnością absolutną, z tekstu Tomasza z A.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-11, 20:50:38
podsumowanie środkowe, najistotniejszej cechy (prowadzącej do) urzeczywistnienia, czyli roztropności w praktyce:

"Swoimi naukami Budda rozbudzał w ludziach świętość i mądrość. W naukach Buddy zawarta jest świętość i głębokie wewnętrzne znaczenie. Matka Buddy, Mayadevi zmarła, kiedy miał on zaledwie 8 dni. Wychowywała go macocha, Gautami, dlatego otrzymał imię Gautama. Ale w chwili narodzin otrzymał na chrzcie imię Siddartha. Jednak znany jest jako Budda, ponieważ rozwinął Buddhi (intelekt) oraz moc rozróżniania. Istnieją dwa rodzaje rozróżniania: rozróżnianie indywidualne oraz rozróżnianie podstawowe. Rozróżnianie indywidualne wynika z egoizmu, a rozróżnianie podstawowe dotyczy dobra jednostki i wszystkich. Należy zrezygnować z rozróżniania indywidualnego i stosować jedynie rozróżnianie zasadnicze. Tego nauczał Budda Anandę, syna Gauthami, zanim osiągnął Nirwanę."
http://www.swiatlomilosci.com/2007-i-ii-iii-nr-37-6.php
Budda powiedział: „O człowiecze, nie musisz poszukiwać Boga nigdzie. Sam jesteś Bogiem.”
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2017-06-12, 14:19:16
Panowie... widze ze jestescie wokol tematu, w ktorym mam namieszane, wiec wtrace troche swoich problemow :P

Sprawa polega na niespełnieniu zawodowym, życiowym. Pracuje nad sobą juz kilka ładnych lat, jestem coraz bardziej świadomy, jednak jest kilka ścian których nie mogę wciąż przebić.

Potencjał życiowy każdy ma, ja czuje że oddaliłem się od niego bardzo dawno nie wiem gdzie szukać.
Liceum i studia pod kątem "zawodowym" były dla mnie psychiczną katorgą bo nie szedłem za swoim wnętrzem tylko za dobrymi radami innych ludzi lub wypełniałem polecenia rodziców.

Jestem oz krwi i kosci humanista a skonczylem studia techniczne ;)

Póżniej pracowałem kilka lat w "zawodzie", gdzie oczywiście jako niekompetentna osoba się katowałem i w końcu dałem sobie spokój. Od około roku jestem w zawieszeniu, nie wiem czym się zająć, nie mam motywacji, nie ciesze sie zyciem, tylko udaje przed ludzmi ze jest OK i wciaz podswiadomie spelniam oczekiwania rodzicow.

Czy to wszystko dziala na podstawie jedynie mechanizmow podswiadomych? Pisalem kilka lat afirmacje i sporo sie zmienilo, jednak w kwestii tej sfery o ktorej pisze mam wrazenie ze jest mur nie do przebicia, oczywiscie sam go sobie stworzylem i sabotuje zapewne w jakis sposob swoje niedzialania.

Jakies pomysly? ;)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-12, 14:34:26
Trochę brzmi jak byś odniósł jakąś porażkę z tym skończeniem studiow technicznych i przekreślil swoje życie, moim zdaniem przywiazujesz zbyt dużą wagę do tego. Akurat humaniści nie potrzebują az tak studiow jak ludzie zajmujący się dziedzinami ścisłymi i często sa "wolnymi strzelcami". A znałem nawet gościa po teologii , ktory pracował przy rynkach finansowych. Więc wyksztalcenie nie musi warunkowac niczego, a juz na pewno nie dla humanisty (z natury). Pytanie co to dla ciebie oznacza, co lubisz robić, czy masz jakas specjalnosc jako humanista z natury... i chyba lepiej nie rezygnowac z pracy tylko dlatego ze nie odpowiada idealnie "sercu" , zaakceptować, że praca to ogolnie jakies czynności do wykonania , gdy nie bylo cywilizacji czlowiek uprawial ziemie lub polowal, nie wiem czy go to pasjonowalo , na pewno musial to zaakceptowac zeby przezyc i mial motywacje wiec go nie bolało. Humanistyczne klimaty to byly glownie wokol dworu ;) to taki fundament , krok pierwszy. Zarobienie - odlozenie większych pieniedzy moze byc drogą do pracy czy dzialalnosci zwiazanej z zainteresowaniami. Moze skupic się na tym by przekonać podświadomość , by pieniądze łatwo i bez wysilku przychodzily.
 to troche nie związane z wątkiem :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2017-06-12, 17:08:13
Danny7
Temat pracy zawodowej jest zależny od tak wielu tematów, że tu może być wiele rzeczy problemem. To, że nie masz efektów, nie znaczy jednak że nie przybliżyłeś się tutaj do spełnienia - w końcu skoro przerobiłeś ileś tam tematów przez te lata, to z pewnością jesteś bliżej niż dalej. Zapewne zostały jeszcze kolejne ściany, ale tutaj wystarczy cierpliwość i dalsze, wytrwałe dążenie do celu :)

Warto oczywiście przyjrzeć się sobie i swojej dotychczasowej pracy, zweryfikować czy nie omijasz jakiegoś trudnego dla Ciebie tematu, który może być kluczowy w osiągnięciu zmian.

Zadawaj sobie jak najwięcej pytań kontrolnych np.

* czy wiem czego chce?
* czy wierzę, że to co mam do zaoferowania jest wartościowe dla innych i zasługuje na godziwą zapłatę?
* czy wierzę w siebie i swoje możliwości?
* czy czuje że zasługuje na sukces?
* czy czuję się wolnym i niezależnym człowiekiem? jeśli nie to od kogo/czego jestem zależny?
* czy potrafię sobie wyobrazić jak wygląda moje spełnienie zawodowe?

Jeśli na któreś z pytań masz odpowiedź przeczącą to już masz materiał do pracy ze sobą :)

Wypalanie węzłów karmicznych też może pomóc, jeśli jakaś większa blokada właśnie we węzłach siedzi.

Oczywiście nie ma co się ograniczać do pracy z podświadomością, warto podziałać realnie w świecie jeśli masz takie możliwości.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-06-12, 17:10:56
Z perspektywy czasu widze, ze mi przeszkadzaly bardzo w zyciu dwie nie uswiadomione sprawy z wczesniejszych zyc:
 po pierwsze zlozone sluby posluszenstwa (czulam przymus bycia zawsze i wszedzie uprzejma niezaleznie od okolicznosci i przymus posluszenstwa )- jak to puscilam to na chwile poszlam w drugi biegun, zeby sobie odreagowac i pozniej sie wyrownalo;)

oraz zlozone sluby ubostwa, to cholerstwo dosc dlugo uwalnialam, ale sie udalo i czuje sie teraz wolna w duzo wiekszy stopniu niz kiedys. :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-12, 22:23:45
Dany

Najlepiej by było pomodlić się do Boga o to, by uzdrowił wszystko co Cię ogranicza przed podjęciem pracy, takiej jaką sobie wymarzyłeś. Musisz się zgodzić, że inni będą cierpieć w jakiś sposób, gdy będą odcinani. Podczas uwalniania mogą się zdarzać konflity w rodzinie,  związku itd.

Możesz to osiągnąć bardzo szybko dzięki modlitwie:
Boże, proszę cię o to, byś uzdrowił całe moje życie, wszystkie myśli, całe moje działanie, związki z wszytkimi osobami i wszystko co ogranicza mnie przed podjęciem pracy w/na stnowisku ...
 Proszę Cie też o to, byś kierował całym moim działniem, tym co robię, tym co myślę, podczas dochodzenia do stanowiska...

Może pojawić się zniechęcenie, różnego rodzaju zamieszania, zastraszania ze strony innych osób, konflitky. Może się zdarzyć, że zrobi Ci się czegoś przykro i wtedy należy powtórzyć modlitwę : Proszę Cie też o to, byś kierował całym moim działniem, tym co robię, tym co myślę, podczas dochodzenia do stanowiska...

Gdy uzdrawia coś Bóg, to jesteś uzdrawiany Ty i twoje wzorce. Inne osoby tylko przeszkadzały Ci w realizacji twoich pragnień. Trzeba też świadomie zrozumieć dlaczego mialeś takie wzorce i pozwolić na uzdrowienie ich nawet za cenę czyjegoś cierpienia. Może to się odbyć podczas normalnego przeżywania życia i to jest naturalny proces, ale też podczas medytacji, która może to przyspieszyć.

Należy też pamiętać, że to jak chcesz pracowac, jest twoją karmiczną chęcią, więc musisz się liczyć z tym, że bardzo szybko dostaniesz taką pracę jaką chcesz, ale też wszystkie karmiczne syfy związane z nią. Będąc managerem dostaniesz oczywiście mniej syfów niż będąc dyktatorem :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-13, 00:15:28
Nie jest powiedziane, że muszą cierpieć, dostaną wybór dostroić się do wyższych wibracji albo liczyć dalej że będą po tobie jechać.. i na tym się przewiozą, albo znajdą nową ofiarę
Pewne jest tyle, że stary układ przestanie funkcjonować
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-13, 00:31:57
Zazwyczaj ktoś kto doi, nie godzi się na odcięcie. Czasami dostaje mocno po dupie, czasami lżej
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-13, 00:40:51
W sumie racja

No ale może się zdarzyć, że to głownie ty go prowokujesz i czeka na okazje by przestać , a chce byc z toba np z dobrych powodow, wczesniej nie dawales mu szansy
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-13, 01:31:24
W sumie, to tylko i wyłącznie ja jestem "winny" mojej sytuacji, ponieważ coś chciałem doświadczać i ta osoba/ sytuacja mi to dawała. Więc żeby uwolnić się od cierpienia, to ja muszę uwolnić się od chęci doświadczania czegoś. Problem w tym, że niektórzy nie dają się uwolnić innym, bo daje im to jakieś korzyści, przyjemności. Dla mnie nie ma przeszody, żeby komuś powiedzieć idź, zostaw mnie, rób co chcesz, ja już nie chcę doświadczać tamtych sytuacji.

Wszystko jest ok, gdy obie strony chcą czegoś doświadczać. Problem zaczyna się dopiero, gdy jedna ze stron chce się uwolnoć od cierpienia. Uwolnienie nie zawsze musi zachodzić na zasadzie zgnębienia kogoś. Miałem karmę z jedną dziewczyną i wszytko rozwiązało się naturalnie, czyli ja i ta dziewczyna doświadczyliśmy to czego chcialiśmy. Po tym chęć doświadczania karmy znikła i zostały tylko przyjmne wspomnienia
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-13, 08:01:31
. Uwolnienie nie zawsze musi zachodzić na zasadzie zgnębienia kogoś.

A mozna się realnie uwolnic gnębiąc kogoś ? Chyba nie pod względem karmicznym. To chyba zamiana jednego obciazenia na inne , zmiana ukladu sił , wyjscie z roli zdominowanego poprzez dominacje i osiągnięcie jakiejś tymczasowej rownowagi, no chyba, że to obrona konieczna i faktycznie moze wyzwolić.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-13, 08:05:32
Takie coś ze ty mnie w amoku kopiesz w noge a ja cie dla oprzytomnienia i dobrą dla nas obu intencją wale w pysk, żebyś przestał.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-13, 09:45:38
Gdy ja się uwalniałem od różnych zbirów, zachodził proces przepuszczania energii z powrotem do nadawcy. Bardzo ciężko jest to wyjaśnić duchowo. Żeby uwolnić się od bycia ofiarą, trzeba zrozumieć np. dlaczego inni krzywdzą innych, jak wybaczać, jak być niewinnym. Po zrozumieniu tego, energie które ktoś we mnie kieruje, wracają automatycznie do nadawcy. Kilka dni temu przerabiałem podatność na dominacje i raczej prawie wszystko puściło. Teraz gdy ktoś bedzie mnie próbował zdominwać, będzie sam zdominowany.

Napisałem, że trzeba np. kogoś zgnębić, ponieważ musiałem to przerobić od strony praktycznej z poziomu zycia w ciele. Wygląda to rzeczywiście jakbym kogoś gnębił, ale faktycznie, ta osoba dostaje tylko swoje energie z powrotem. Na samym końcu program pt. wiem jak to działa zostaje usunięty i pojawia się miłość (w moim przypadku)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2017-06-13, 10:52:57
Dzieki Panowie i Panie za odpowiedzi...

Co do dominacji ja tak mam w rodzinie, dominacja i presja rodzicow jest caly czas a probowalem wielu logicznych srodkow by cos odpuscilo :) duzo afirmacji :) i g... problem lezy we mnie gdzies indziej... zdaje sie ze powoli widze gdzie

@Clint

Wezly karmiczne tez mi juz ktos polecal na moj problem, co do pytan kontrolnych jest wiele odpowiedzi na: nie lub nie wiem, nie potrafie sobie wyobrazic nawet tego co bym chcial osiagnac, a wczesniej nigdy nie mialem takich problemow z wyobraznia, po ilus tam probach wyobraznia juz mi przestala chyba funkcjonowac bo wiem ze wczesniej nie wychodzilo

pora chyba poraz kolejny odswiezyc to wszystko w glowie i i zaczac ukladac od nowa pytania i cele?

@healingintelect

Co do modlitwy... probowalem... wiele razy, przestalem sie modlic, przestalem "wierzyc w Boga", naduzywac tego slowa bo jest dosc wyswiechtane i jakos strasznie mnie razi ostatnio... owszem 'wiem' ze jest 'cos ponad', nazywam to WJ lub egzystencja.. ale modlitwy przestaly sie dla mnie liczyc... wybieram medytacje ponad modlitwe i boga... jakos tak z doswiadczenia

ty robisz hune?

@dżonny

Ostatnio zainteresowalem sie metoda EFT... duzo ciekawsze niz pisanie afirmacji dla mnie...obejrzalem kilka filmow o tym i widze ze mi sie to podobac zaczyna coraz bardziej... mozna od razu zaczac samemu czy trzeba na poczatek z kims doswiadczonym? Znalazlem takiego goscia na youtube: Alek Nogieć, sprawia wrazenie mega wyluzowanego goscia i nie napietego, kojarzy ktos?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-13, 11:10:58
Nie musisz z nikim doświadczonym zaczynać. Przeczytaj podręcznik Garego Craiga i wykonaj technikę na sobie na tym co czujesz (jakie emocje) aktualnie, by zobaczyć jak działa.

Co do dominacji to może być i pewnie jest lęk przed rodzicami, przecież gdyby go nie bylo nie dał byś się zdominować.

W EFT największym wyzwaniem jest wiedzieć (dojść) co jest twoim glownym problemem, czy przyczyną źródłową. Są na to sposoby, jednym z nich jest pewnie doświadczony terapeuta, ale sa tez sposoby do zastosowania samodzielnie.

Być może u ciebie to jest to co ci wyzej opisalem , ale jeszcze   musisz to sam poczuc / zobaczyć , by to opukac (choc niektorzy by moze polecili pukac mimo nawet jak tego nie czujesz, gdy jest mocne podejrzenie , ze o to chodzi. Wtedy jest pytanie zamiast "ocen siłę emocji 1-10" "jak silne by to bylo gdybys to czul"

W EFT trzeba byc ciągle takim troche detektywem i podejrzewać siebie o rózne rzeczy, o ktore normalnie byś się nie podejrzewał ;) zadawac sobie inteligentnie pytania

Afirmacje mogą tez wyrzucić na wierzch glowne przyczyny. Zazwyczaj EFT po afirmacjach tez inaczej wychodzi.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2017-06-13, 11:16:32
Danny7
To jak dla mnie przede wszystkim przeafirmowanie "ja SAM wiem czego chce i o co mi chodzi" plus puszczenie presji od rodziny bedzie podstawa zeby ruszyc do przodu. Podatnosc na presje i bycie zdominowanym niestety czesto sprawia ze zatraca sie wlasna przestrzen w ktorej moglyby sie rodzic wlasne pomysly, idee i marzenia na rzecz cudzych ingerencji. Odzyskanie wlasnej, niezaleznej przestrzeni jesyt fundamentem do tego aby odkryc co sie chce od zycia, a potem zeby po to siegac :)

Wobec rodziny czasami trzeba twardo i stanowczo chocby sie mieli smiertelnie obrazic.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-13, 12:13:27
Z perspektywy czasu widze, ze mi przeszkadzaly bardzo w zyciu dwie nie uswiadomione sprawy z wczesniejszych zyc:
 po pierwsze zlozone sluby posluszenstwa (czulam przymus bycia zawsze i wszedzie uprzejma niezaleznie od okolicznosci i przymus posluszenstwa )- jak to puscilam to na chwile poszlam w drugi biegun, zeby sobie odreagowac i pozniej sie wyrownalo;)

oraz zlozone sluby ubostwa, to cholerstwo dosc dlugo uwalnialam, ale sie udalo i czuje sie teraz wolna w duzo wiekszy stopniu niz kiedys. :)

to co nieuświadomione nami rządzi : )
przekonałem się o tym dobitnie kilka miesięcy temu gdy na fali rozważań o polu (kshetra)  i Panu pola
(Kshetrajnia) na tym forum , w tym motywie zacząłem eksperymentować biorąc to bardziej dosłownie czyli rozszerzając sferę duchowych wpływów i ogarniając nimi szersze otoczenie w takiej formie intencjonalnego utworzenia stałej strefy wpływu, w efekcie stopniowo ( i adekwatnie do tego jaki obszar obejmował ten wpływ) odsłoniły mi się - między wieloma innymi ciekawymi rzeczami - ukryte  kluczowe wpływy i informacje, które mną rządziły , a miałem to szczęście że tak na oko 90 % mojego życia i aktywności od narodzin, aż po teraz, zmieściłem w tym polu (co ciekawe wszystko pomieściło mi się w jednej ósmej tego pola)

 m. in. przecierałem oczy ze zdumienia gdy okazało się co ( i kto) w okolicy blokował mi możliwość medytacji przez lata (w efekcie zupełnie mi ta blokada puściła) , czy też wpadłem w szał gdy wymusiło to wyłonienie się na światło dzienne przez lata skrywanej tajemnicy rodzinnej która sprawiła że cała moja konstrukcja wyobrażeń o mojej rodzinie, budowana na tym dotychczasowym kłamstwie i podtrzymywana przeze mnie przez prawie pół wieku w jednej chwili legła w gruzach, dzięki temu zrozumiałem w końcu skąd miałem różne niezwykle silne ciągoty do różnych dziwnych spraw (i też mi to w dużym stopniu odeszło), czy też wyjaśniło mi się czemu co rusz śniły mi się wysmarowane krwią drzwi do mojego rodzinnego mieszkania etc. - moja matka stwierdziła że zmusiłem ją do wyjawienia tego za pomocą mojej jak to nazwała "czarnej magii" hehe - nie mogła zrozumieć jak się to stało że mi powiedziała, a nie miała pojęcia, że był to zwykły oczyszczający wpływ Pana pola, na pole ; )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-06-13, 12:15:17
Danny 7
A co byś chciał robić ?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-13, 15:49:16
Dany

Nie, huny nie robię. Jedyne co polecam z duchowości to medytacja i modlitwy
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-13, 15:58:48
Takie coś ze ty mnie w amoku kopiesz w noge a ja cie dla oprzytomnienia i dobrą dla nas obu intencją wale w pysk, żebyś przestał.

Coś takiego nie powinno sie zdarzyć, bo wczorjaj puściła mi resztka karmy w tobą. Ode mnie nic złego cię nie spotka.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-13, 16:11:58
To był tylko przykład o czym mówię :D metafora..
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2017-06-13, 16:25:11
@ontoja

dobre pytanie...

@healingintelect

Wiec jak wyglada "procedura" twojej modlitwy?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-13, 16:29:22
Chodzi o to, że za każdym razem, gdy pomyślisz o pracy, to siła wyższa bierze całe twoje życie i w ten sposób uzdrawianie idzie najszybciej jak się da.

 Można też pomodlić się : Boże powierzam ci całe moje życie, rób co chcesz, tylko proszę cię o...

Dobrze jest wiedzieć co to znaczy całe zycie, czyli to co napisałem 2 posty niżej.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-13, 19:31:55
dany

Jeżeli boisz się, że karma związana z chęcią doświaczania wymarzonej pracy, może Ci mocno zaszkodzić, jest sposób, żeby ominąć wszystkie karmiczne zwroty, które dotyczą doświadczania karmicznych chęci.

Do tego służy modlitwa:  Boże proszę daj mi pracę taką, jaką chcesz + modlitwa o powierzenie swojego życia Bogu.
Możliwe, że coś tam Ci z pś zacznie wychodzić, ale żadna krzywda nie powinna Ci się stać.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2017-06-13, 20:21:59
sprobuje...
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-13, 21:31:48
Napiszesz tu te modlitwy healingintelect, masz jakies dluzsze w tym temacie ogolnie poddania sie?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-13, 23:01:16
Nie trzeba od razu poddawać się całkowicie. Możesz mieć cudowne życie, jeżeli chcesz doświadczać życia w ciele. Głównie chodzi o eliminację cierpienia, które jest spowodowane chęcią doświadczania różnych emocji.

Niektórzy mają dobrą karme i doświadczają szczęscia, radosci, bogactwa itd. W takim przypadku może pojawić się niechęć do umierania, tracenia bliskich i znudzenie, pomimo fajnego życia. Chcą uwolnić się od tego należy pomodlić się o to, by Bóg uzdrowił cierpienie wynikające z umierania, rodzenia się, ciągłego przezywania zycia. Można też poprosić o to, by zrobił z twoją egzystencją co chce, co dla mnie jest równoznaczne z oświeceniem lub wniebowstąpieniem.

Jest kilka możliwości:

1. Modlitwa z powierzeniem się o coś, co chcę doświadczać.
( Boże powierzam Ci moje życie i proszę Cię o uzdrowienie/o coś co chcę/o dojście do czegoś...)

W tym przypadku dostajemy to , co chcemy, ale też negatywną karmę z tym związaną. Wszystko jest ok, bo opiera się to na wolnej woli. Dopiero gdy zacznie coś się psuć ze zdrowiem, lub życiem, człowiek nie mogący już dalej tego znieść, chce się od tego uwolnić. Wtedy należy pomodlić się o uzdrowienie tego cierpienia, co skutkuje często usunięciem chęci doświadczania obiektu pożądania.
 Mówiąc krótko, módl się o cokolwiek, ale gdy już to dostaniesz i zacznie się coś psuć, pomódl się o uzdrowienie cierpienia. Chyba że lubisz cierpieć :)

2. Modlitwa z powierzeniem się o to, by Bóg dał to co On chce.
( Boże powierzam Ci moje życie i proszę Cię o to, byś dał mi ... pracę/zdrowie/kolegów taką jaką chcesz)

Tutaj dostaje się rajskie życie. Często ludzie ze złą karmą nie mają innego wyjścia, bo tylko cierpią. Są też ludzie znudzeni życiem. Bóg sam z siebie daje uwolnienie do cierpienia .

3. Modlitwa o to, by Bóg zrobił co chce z moją egzystencją.

Droga do wniebowzięcia.


Z tym powierzeniem się chodzi o oddanie swojego ciała, umysłu, wolnej woli, tego co myślisz, co robisz, pieniędzy, dosłownie wszytkiego Bogu. Wtedy uzdrowienie jakiegoś tematu zachodzi najszybciej.

Dla osób biednych, strata większej sumy pieniędzy będzie nie do przyjęcia. Tylko te osoby nie wiedzą, że za jakiś czas temat się uzdrowi i zaczną zarabiać dużo lepiej.

Można jeszcze dorzucić medytacje wykorzeniania i wtedy idzie jak burza.

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-06-14, 10:33:28

 m. in. przecierałem oczy ze zdumienia gdy okazało się co ( i kto) w okolicy blokował mi możliwość medytacji przez lata (w efekcie zupełnie mi ta blokada puściła) , czy też wpadłem w szał gdy wymusiło to wyłonienie się na światło dzienne przez lata skrywanej tajemnicy rodzinnej która sprawiła że cała moja konstrukcja wyobrażeń o mojej rodzinie, budowana na tym dotychczasowym kłamstwie i podtrzymywana przeze mnie przez prawie pół wieku w jednej chwili legła w gruzach, dzięki temu zrozumiałem w końcu skąd miałem różne niezwykle silne ciągoty do różnych dziwnych spraw (i też mi to w dużym stopniu odeszło), czy też wyjaśniło mi się czemu co rusz śniły mi się wysmarowane krwią drzwi do mojego rodzinnego mieszkania etc. - moja matka stwierdziła że zmusiłem ją do wyjawienia tego za pomocą mojej jak to nazwała "czarnej magii" hehe - nie mogła zrozumieć jak się to stało że mi powiedziała, a nie miała pojęcia, że był to zwykły oczyszczający wpływ Pana pola, na pole ; )

heh ;)

no tak bo wyjawianie rzeczy na światło dzienne, to czarna magia, niektórzy to wszystko na odwrót biorą.... chyba raczej czarna jest od ukrywania w cieniu raczej. A ta raczej to ... może biała magia, chociaż może nie biała, może raczej  mmmmmn...  dzienna magia - brzmi pozytywnie i ma fajny oddźwięk, tak dzienna magia, podoba mi się brzmienie i sposób wyrazu.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-14, 10:44:46
Cytuj
czy też wpadłem w szał gdy wymusiło to wyłonienie się na światło dzienne przez lata skrywanej tajemnicy rodzinnej która sprawiła że cała moja konstrukcja wyobrażeń o mojej rodzinie, budowana na tym dotychczasowym kłamstwie i podtrzymywana przeze mnie przez prawie pół wieku w jednej chwili legła w gruzach, dzięki temu zrozumiałem w końcu skąd miałem różne niezwykle silne ciągoty do różnych dziwnych spraw (i też mi to w dużym stopniu odeszło), czy też wyjaśniło mi się czemu co rusz śniły mi się wysmarowane krwią drzwi do mojego rodzinnego mieszkania etc


Brzmi dość sensacyjnie ;)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-06-14, 12:03:50
Frisky
Cytuj
odsłoniły mi się - między wieloma innymi ciekawymi rzeczami - ukryte  kluczowe wpływy i informacje, które mną rządziły , a miałem to szczęście że tak na oko 90 % mojego życia i aktywności od narodzin, aż po teraz,

Tak, to uczy pokory ;) Juz to wreszcie zrozumialam jakis czas temu,ze nigdy nie uda mi się wylapac wszystkich moich ograniczeń,oraz programów bokujących przejawianie się mojej boskiej natury. Ani żaden człowiek nie jest w stanie tego zrobić. Dla mnie jedynie powierzanie się Sile Wyższej ma sens i budowanie coraz większego zaufania do tejże Siły.

healingintelect
fajnie tlumaczysz cały ten proces powierzania się Bogu, podpisuje sie pod tym obiegami rekami i nogami:)

A jak wygladaja te medytacje wykorzeniajace ?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2017-06-14, 12:14:26
@healingintelect

Skojarzylo mi sie z Osho "poddaj sie temu, przestan bawic sie w osiaganie i sukces, jestesmy tylko mala fala w oceanie.. pozwolmy oceanowi robi swoje, fale przychodza i odchodza... tak naprawde tylko to mozesz zrobic"
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-14, 14:56:35
Karina

Siadasz do medytacji, koncentrujesz się np. na byciu bogatą i obserwujesz wszystko co się pojawia. Po jakimś czasie zaczną pojawiać się blokady pś związane z bogactwem, które trzeba rozwiązać za pomocą logiki, lub modlitwy. Blokady te można obserwować i zrozumieć skąd się wzięły, jednocześnie uwalniając się od nich. To wygląda jak film puszczany od tyłu, ktory trzeba obejrzeć i zrozumieć skąd wzięła się moja sytuacja. Podczas oglądania widać jak na dłoni dlaczego, ktoś robi mi zakazy, skąd bierze się strach itp. Podczas obserwacji często zachodzi proces zrozumienia praw duchowych.

Ja wolę medytować z intencją Bożego przewodnictwa, czyli siadam mówię, żeby Bóg mnie prowadził podczas tej medytacji. W takim przypadku wszystko idzie najszybciej
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-14, 17:55:00
Brzmi dość sensacyjnie ;)

hehe, ta historia kończy się  tak że w końcu zaakceptowałem, że jestem wampirem ; )

a ostatni sen jaki miałem związany z najszerszym oglądem tej sytuacji ( wcześniej miałem jakieś zajawki, że ktoś oznaczał moje drzwi na czerwono etc.)  zaczynał się widokiem gdaczącej kury - tuż przed moją twarzą widziałem jej głowę, gdy "kamera" zaczęła się odsuwać okazało się że kura ma odcięty łeb i leży w kałuży krwi, gdy poszerzył mi się obraz okazało się że stoję pod blokiem w którym mieszkałem i wokół pełno było zabitych kur i w sumie płynęła tam cała rzeka kurzej czy koguciej krwi, gdy wszedłem do klatki i szedłem na górę do mieszkania cała klatka była tą krwią  umazana wraz z drzwiami wejściowymi do lokalu, a jak wszedłem do środka to o czymś tam rozmawiałem z ojcem... i na dzisiaj nic innego mi nie przychodzi do głowy jak to że ktoś (mniej więcej kojarzę kto ale nie utrzymuję  kontaktu żeby to potwierdzić) przez długi czas przy okazji cotygodniowego (albo i częstszego hehe)  zabijania kury na niedzielny rosół łączył przyjemne z pożytecznym w intencji mojej rodziny...  no ale jestem otwarty na to jak było naprawdę, nawet jeśli co do tego elementu tej historii wciąż się mylę ; )

Wiking23

Cytuj
no tak bo wyjawianie rzeczy na światło dzienne, to czarna magia, niektórzy to wszystko na odwrót biorą....
no jej reakcja wynikała m. in. z tego że jest bogobojną katoliczką i ma wkodowane że inne od tej wiary rzeczy są złem wcielonym, a z drugiej strony przez wiele lat wkładała dużo wysiłku w to żeby wyglądało to wszystko "normalnie" 


Karina
Cytuj
Tak, to uczy pokory ;) Juz to wreszcie zrozumialam jakis czas temu,ze nigdy nie uda mi się wylapac wszystkich moich ograniczeń, oraz programów bokujących przejawianie się mojej boskiej natury. Ani żaden człowiek nie jest w stanie tego zrobić. Dla mnie jedynie powierzanie się Sile Wyższej ma sens i budowanie coraz większego zaufania do tejże Siły.

- na pewno wymaga to czasu, a czy jest niemożliwe dla wszystkich, żaden człowiek nie jest w stanie tego zrobić... i nigdy się to nie udaje? nie mam takiego oglądu żeby to móc potwierdzić a nie mam potrzeby żeby sobie to kodować ; )

- ja zrozumiałem przy tym również to że  pewne rzeczy pozostają  ukryte przed nami po to żeby mogło się wydarzyć to co musi się wydarzyć w określonym czasie, jako ta niezmienna na to wcielenie karma, pocieszające jest to że od zawsze istnieją "lekarstwa" na wszystkie problemy i w odpowiednim czasie pojawiają się odpowiedzi na wszystkie pytania, bo będąc tutaj jako indywidualne istoty nie przestajemy być Bogiem i Siłą Wyższą - więc cóż miałoby pozostać przed nami ukryte na dłuższą metę?  choćby miało to trwać miliardy lat wszystkiego się dowiesz, poznasz wszystkich tych którzy cię blokowali i od wszystkiego ograniczającego się uwolnisz ; ))
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-06-14, 18:17:11
Frisky

no nieźle, ale w tajemnicy Ci powiem, ze tez kiedyś miałam jazdę z związaną z tematem wampiryzmu i było to powiązane z nieśmiertelnością, ale mi jakos puscilo ;)

I nie chce uwalniac całej reszty kolejne miliardy lat, tylko chce wszystko zalatwic w tym wcieleniu (jak sam napisales po co sie kodowac i ograniczac) :))

healingintelekt

Mooji podaje jeszcze troche inny sposob na uwalnianie to jest wersja dla niewierzacych: ))

https://www.youtube.com/watch?v=zOWM0H0fo9U - Podloz ogien pod swoj dom
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-14, 18:36:14
Karina
hehe, no ja wymyśliłem to zakończenie co by pasowało do sensacyjnego wątku , ale może faktycznie też miałem kiedyś jazdę związaną z piciem krwi i tak to potem wraca ; )

a co do tego twojego pragnienia wyzwolenia w tym wcieleniu - jeżeli jest zgodne z tym twoim pragnieniem jako Siły Wyższej (do której się teraz odwołujesz) sprzed milionów lat to na pewno ci się to uda : D

indyjscy astrolodzy twierdzą że są w stanie to określić, np. jeśli przy pewny układzie w 12 domu od karakamsa masz ketu to wyzwolisz się z palcem w przysłowiowym dżemie bez żadnej pomocy i niezależnie od wszystkiego ; ) 
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-14, 19:19:18
Karina

Można próbować włączyć sobie różne Sidi przez medytacje, ale to jest natruralny proces pojawiania się super mocy podczas oczyszczania pś. Temat tych mocy podczas medytacji powinien pojawiać się samoistnie.

 Najlepiej było by najpierw w medytacji oczyścić temat Bożego prowadzenia, tyle ile się da, potem tylko czekać. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-06-14, 22:56:43
Frisky

mam w 12 domu: Jowisza, Merkurego, wezel ksiezycowy polnocny (Rachu) oraz punkt szcześcia,wiec jest jakas szansa ;)


healingintelekt

Tak, zaufanie do Bozego prowadzenie to podstawa
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-14, 23:03:37
Karina
szansa jest zawsze ; )  nawet jak nic tam nie masz, kwestia otwarcia drzwi wyjściowych ; )
- dla jasności dotyczy to co pisali ci astrolodzy wedyjskiego horoskopu, do tego 12 domu od karakamsy (czyli w navamsie a nie w podstawowym horoskopie)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-06-14, 23:11:10
Oj, karakamsa, navamsa tojuz sie dla mnie robi zbyt skompikowane
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-14, 23:15:16
oj tam oj  tam zwyczajnie wrzucasz datę do programu i sama wychodzi ci atmakaraka , jedynie określasz gdzie się ta planeta znajduje w podanej na tacy navamsie (czyli w jakiej karakamsie)  i patrzysz co masz w 12 domu od tego miejsca : )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-06-14, 23:25:58
Nie mam teraz do tego glowy
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-14, 23:27:19
spoko ; )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-15, 00:00:54
Karina

Chyba któraś z modlitw mocno Ci się wgryzła
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-06-15, 10:52:53
Wiking23
no jej reakcja wynikała m. in. z tego że jest bogobojną katoliczką i ma wkodowane że inne od tej wiary rzeczy są złem wcielonym, a z drugiej strony przez wiele lat wkładała dużo wysiłku w to żeby wyglądało to wszystko "normalnie" 

To daje do myślenia, w sensie dlaczego ludzie tak mechanicznie, odrzucają jakieś inne myślenie od swojego, jeśli wkładają mnóstwo wysiłku, w swój świat, to nie chcą nawet pomyśleć o alternatywie, bo tak dużo zainwestowali, tak się namęczyli itd. Co w dużej mierzę wydaje się nie zasadne, bo zmiany na lepsze, może pomijając punkt kryzysu, oraz detoksu mentalnego, są lżejsze i otwierające mnóstwo możliwości i perspektyw, chyba tak sobie myślę.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-06-15, 11:51:53
healingintelect
Cytuj
Karina

Chyba któraś z modlitw mocno Ci się wgryzła

Co masz namysli ?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-06-15, 12:59:24
To daje do myślenia, w sensie dlaczego ludzie tak mechanicznie, odrzucają jakieś inne myślenie od swojego, jeśli wkładają mnóstwo wysiłku, w swój świat, to nie chcą nawet pomyśleć o alternatywie, bo tak dużo zainwestowali, tak się namęczyli itd. Co w dużej mierzę wydaje się nie zasadne, bo zmiany na lepsze, może pomijając punkt kryzysu, oraz detoksu mentalnego, są lżejsze i otwierające mnóstwo możliwości i perspektyw, chyba tak sobie myślę.
zwykle to jest też wpływ tradycji i otoczenia, dostosowania do niego, ludzie oprócz tego że są odrębnymi istotami są też istotami społecznymi - kiedyś te przejęte zasady jakby bardziej wydawały się jedynymi słusznymi, a również odstępstwo było bardziej piętnowane, im bardziej wstecz tym bardziej przetrwanie jednostki było uzależnione od grupy w której funkcjonowała i wspólnego systemu wartości i wyobrażeń

poza tym jak wymarzyłeś sobie coś co da ci spełnienie na miarę swoich możliwości i sytuacji w której jesteś czy z której wyszedłeś
(związane z karmą osobistą i rodzinną) czyli w oparciu o to  doświadczenie życiowe (np. bieda) mówi ci że nie masz większych perspektyw, czyli ich nie widzisz,  to często robisz wszystko żeby utrzymać to co masz nawet za wszelką cenę,

osobiście nie oczekuję ani nie  wymagam od ludzi żeby mieli większą świadomość niż mają, zresztą nie mam recept na cudze szczęście, bo nie znam cudzej karmy, więc może się okazać że takie czy inne strategie przetrwania mimo że związane są ograniczeniami są lepsze dla kogoś od tego co zupełnie nie jest adekwatne do czyjejś karmy i poziomu świadomości, tak sobie dywaguję ; )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-06-15, 15:47:48
Karina

Świadomie zgodziłaś się na proces,  którejś z moich modlitw i zaczęło Ci sie coś bardzo, ale to bardzo szybko uzdrawiać.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-08-14, 12:20:37
Czym skutkuje uwolnienie się od wstydu ? Wzrostem jakich cech?

Jakieś doświadczenia i efekty dla potrzebujących inspiracji ?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2017-08-14, 13:02:01
Wstyd nie jest cechą urzeczywistnienia jest raczej skutkiem np braku niewinności.
Wzrost poczucia niewinności = spadek poczucia wstydu.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-08-14, 17:39:15
Niewinność ma związek w prostej linii z poczuciem winy.

No chyba nie sadzisz, że uznałem wstyd za ceche ktorą chce urzeczywistnic ?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-08, 23:19:23
Wstyd ewidentnie ma związek właśnie z akceptacją siebie.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-09, 08:18:08
Wstyd ewidentnie ma związek właśnie z akceptacją siebie.

Tak. Poczucie winy dotyczy bardziej działania, a poczucie wstydu (toksyczne poczucie wstydu) bardziej bycia, istnienia. Toksyczny wstyd powoduje silną nieakceptację pewnych części siebie, wytłumienie i zepchnięcie tych części do pod świadomości - rozszczepienie Ja.
Poczucie bycia kimś ułomnym, bezwartościowym, nie takim itp z natury. Wycofanie się.
Uwolnienie się od toksycznego wstydu (poprzed akceptację siebie, tych cech które wyparliśmy ze wstydu) powoduje integrację osobowości, wzrost poczucia własnej wartości.
Jest taka pozycja: "Toksyczny wstyd. Jak uzdrowić wstyd, który cie zniewala" John Bradshaw. Bardzo obszernie opisuje temat.

 
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-09, 11:31:03
Czym skutkuje uwolnienie się od wstydu ? Wzrostem jakich cech?

Jakieś doświadczenia i efekty dla potrzebujących inspiracji ?

Pewnie że mam doświadczenia związane ze wstydem (ogromnym!), z uwalnianiem się od niego i efektami tegoż :)

Ja nie rozpatruję tego w kategoriach cech urzeczywistnienia, a odbieram to prościej:
Odkąd poziom mojego wstydu* wydatnie się zmniejszył, coraz bardziej zbliżam się do siebie, mogę coraz lepiej siebie wyrażać, przejawiać to, co moje, po prostu być sobą (co z kolei skutkuje czystą przyjemnością :)], a to jest wartość sama w sobie.
[Choć oczywiście uznaję tę zależność: Niższy poziom wstydu = wzrost akceptacji siebie. To jest to samo, tylko słowa inne ;), ale często słowa mają znaczenie]

*Ja nie odróżniam tak jak Bradshaw wstydu toksycznego i zdrowego.
Wg niego toksyczny wstyd uderza w samą istotę człowieczeństwa, powoduje "poczucie bycia kimś ułomnym, bezwartościowym, nie takim itp z natury" (czyli to, co opisała Liliole).
Z kolei zdrowy wstyd wynika z zauważenia, że człowiek nie jest wszechmocny, nie jest Bogiem.

Uważam, że to rozróżnienie ma się nijak do rzeczywistości.  Wg mnie każdy wstyd (czyli po prostu wstyd) jest toksyczny, a tzw. "zdrowy" wstyd to nic innego, jak zdrowa ocena siebie, swoich możliwości i sytuacji, bez osądzania. Czyli widzę, że nie jestem wszechmocna, akceptuję to i nie osądzam (że to dobre czy złe, że jestem gorsza <w ogólności> czy lepsza) i postępuję adekwatnie do sytuacji. Więc jeśli np. jeśli zauważam, że nie potrafię fruwać, to nie będę skakać z wieżowca, licząc na to, że polecę, ale też nie czuję się z tego powodu gorsza od ptaka (nie wstydzę się tego, że jestem "tylko" człowiekiem).

Tak właśnie działają zwierzęta, bezwstydnie (w dobrym tego słowa znaczeniu).
Jeśli jakiś osobnik jest tak słaby, że zajmuję najgorszą pozycję w stadzie, to nie osądza "jestem bezwartościowy, ułomny, nie taki jak trzeba", a godzi się z tym bez problemu i działa zgodnie z tym, co - na dany moment - jest.
Jeśli natomiast wzmocni się na tyle, że będzie w stanie zdetronizować przywódcę stada, wtedy bez problemu wskakuje na jego miejsce. Nie ma z tym problemu, bo wstyd go nie ograniczył (nie spętał). Znów "akceptuje" rzeczywistość, ocenia "mogę, stać mnie na to, więc robię". Nie jestem ani lepszy ani gorszy (tak ogólnie), jestem taki jaki jestem i robię to, na co mnie stać w danym momencie.

Dla mnie najlepszą metodą pracy z wstydem było i jest przyznawanie się (najpierw przed sobą samą, a potem także przed innymi) do tego, czego się wstydziłam (na tyle, na ile mogłam) i świadome przeżywanie tego uczucia (czasem była to praca metodą EFT, a czasem wypuszczałam wstyd z ciała bez żadnych działań zewnętrznych, bez pukania ;).
I robiłam to konsekwentnie, najpierw małymi kroczkami, wtedy to ze strony ciała były różne odpowiedzi (np. totalne drżenie, dreszcze), a teraz przebiega to już dużo szybciej i dużo łagodniej, czasem nawet prawie niezauważalnie.
Tak potraktowany wstyd po prostu odchodzi.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-09, 16:27:15
takie pierwsze skojarzenia:
wstyd jest kwaśny (obkurczający)  a poczucie winy jest gorzkie - są to smaki wykrzywiające gębę  ; )

przy tym tak mi się nasunęło  - skoro poczucie winy związane jest z działaniem to jest pewnym wyznacznikiem skutków, oczywiście zgorzknienie jest formą podtrzymywania tego nawet gdy nie ma takiej potrzeby/przyczyny, jednak  po drugiej stronie mamy "rozwojowców" którzy kodują sobie że niezależnie od tego co robią albo zrobili zawsze czują się i są niewinni, ma ich to chronić przed tym co złe i niezgodne z ich prawdziwą naturą, jednakowoż są dobre i złe działania, te złe nie wypływają z  prawdziwej natury ani do niej nie prowadzą  - w sensie takim że określone działania przynoszą określone skutki, niezależnie od naszego widzimisię, gdy zabijesz kogoś np. z chciwości  to poniesiesz tego negatywne skutki,  - uznanie swojej winy jest tutaj  adekwatne do sytuacji  i  pomocne w akceptacji konsekwencji , afirmowanie niewinności w tym przypadku ma sens taki że nie pozwala popaść w zgorzknienie, ale nie zmazuje winy - więc poczucie winy będąc adekwatnym odczuciem do zaistniałej sytuacji wskazuje na akceptację siebie, skutków swoich działań i reguł oraz praw tutaj rządzących, wskazuje na wzięcie odpowiedzialności

problem z tymi negatywnymi odczuciami polegałby na tym że ludzie utożsamiają się z nimi i ogólnie definiują siebie poprzez odczucia ( pozytywne i negatywne), dlatego obsesyjnie dbają o to żeby czuć się dobrze - najlepiej niezależnie od wszystkiego, tracą więc  czasem kontakt z rzeczywistością, tworzą własne definicje dobra i zła u których podstawy leży ich własne dobre samopoczucie ( egocentryzm i związane z tym "uświęcone" pragnienia jako podstawa osobistej religii)

jeżeli ktoś  działa z poziomu swojej prawdziwej natury to  kwestia osobistej niewinności czy winy go nie zajmuje, bo są to działania prawe, zwykle ktoś taki nawet nie dba o skutki działań, gdy komuś zależy na skutkach ( czyli działa z poziomu ego )  wtedy by poczucie niewinności  miało związek z rzeczywistością to powinien zadbać  żeby jego czyny nie były związane z winą (by czyny przynosiły owoce słodkie w smaku a nie gorzkie )  a gdy jednak są to negatywne czyny gorzkie w smaku  to  lepiej jest to zaakceptować niż wypierać sztucznie sobie słodząc

więc afirmując niewinność warto robić to z poziomu matki wszystkich cech czyli rozróżniania (zwanego też roztropnością) a nie z poziomu utożsamiania się z odczuciami przedkładanymi nad wszystko inne - jeżeli pod wpływem takiego (usuwającego złogi zgorzknienia)  afirmowania nie widzimy związku naszej niewinności/winy  z naszymi działaniami to znaczy że w kwestiach skutków które wciąż nie zanikły używamy sztucznego słodzika (niektóre są nawet tysiąc razy słodsze od cukru) do przykrycia gorzkiego smaku a ponadto z powodu wyłączenia  rozróżniania,  nie ochroni nas tak wypracowana niewinność przed kolejnymi działaniami które przynoszą gorzkie owoce

przestępca afirmujący niewinność/nieprzyznający się do winy  nie może liczyć na żadne obniżenie kary ( a wciąż spotyka się ludzi którym się wydaje że afirmowanie niewinności unieważnia winy)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-09, 17:31:10
tutaj dyskusja o wstydzie i poczuciu winy:
http://www.miesiecznik.znak.com.pl/o-wstydzie-monologi-bezwstydne/

co ciekawe tam są takie nawiązania do  tego że w pewnych kręgach wstyd był i jest traktowany jako coś pozytywnego, widocznie oni tam podchodzili do tego z punktu widzenia osiąganych skutków, a niekoniecznie z punktu widzenia samopoczucia jako punktu odniesienia do oceny tego czy coś jest dobre czy złe,

- lęk przed Bogiem może chronić przed wieloma błędami i ich dalekosiężnymi skutkami, podobnie poczucie winy i wstyd

- dzieci uwielbiają słodki smak, ale inne smaki są równie ważne i często służą zdrowiu - kwestia świadomości, proporcji i sposobu podejścia

- uznanie własnej winy może sprawić że ktoś taki przestanie zadawać cierpienia innym, również kontrola społeczna poprzez np. wzorce wstydu może zapobiec wielu problemom w życiu członków społeczności czy rodziny,  wszystko można użyć do rozwoju, wszystko też może być nadużywane i wypaczane,

- oczywiście można powiedzieć że na pewnym etapie rozwoju jesteśmy prowadzeni przez naszą prawdziwą naturę i nie potrzebujemy żadnych zasad, reguł i ograniczeń, zwłaszcza zewnętrznych, ale póki jesteśmy motywowani przez nasze ego, oraz podszepty płynące z poziomów innych niż nasz Duch i do tego funkcjonujemy w społeczeństwie  to warto stosować (oprócz różnych metod transformacji) także  sposoby  kontroli różnych aspektów naszej istoty - zwłaszcza gdy są to aspekty odzwierzęce i egoistyczne dążenia  utrudniające nasz rozwój i funkcjonowanie społeczeństwa,

- dopóki nie przetransformowałeś i nie przekroczyłeś pożądania, pragnień etc.,  to metody kontroli są jak najbardziej na miejscu, nawet ludzie na wysokim poziomie rozwoju mają swoje indywidualne systemy przyzwolenia i reguły które są szkodliwe dla nich i dla innych , więc warto przy tym  używać i rozwijać zdolności rozróżniania, przy tym nie utożsamiać się z tymi czy innymi narzędziami 

- im mniejsza świadomość i uleganie impulsom tym większa wartość takich sztywnych regulacji zwłaszcza zewnętrznych, czyli mniej lub bardziej społecznych, a im wyższa świadomość tym bardziej inteligentne użycie tych czy innych mechanizmów kontroli i większy nacisk na samokontrolę

np. spotyka się ludzi którzy mają pretensje o to że wmawiano im strach przed Bogiem  i jego karą, a czemu wtedy w to wierzyli? a bo mieli niską świadomość a teraz oceniają to z poziomu wyższej świadomości, ale nie tak wysokiej by dostrzec w tym sens - dokonują oceny w oderwaniu od tendencji i intencji które towarzyszyły im na tamtym niższym poziomie świadomości - właściwie aplikowany lęk sprawiał że nie popełniali szkodliwych dla innych (oraz w konsekwencji dla siebie) czynów pod wpływem niskich impulsów,  na tamtym poziomie rozwoju świadomości

przy czym na tym etapie przejściowym gdzie ludzie uświadamiają sobie że nie muszą się bać Boga ( i oburzają się że ktoś ich wprowadził w błąd, tak jakby przy tym  nie mogli uwolnić się od tego co uznali już za zbędne...zamiast tego bawią się w obwinianie )  więc tacy ludzie czasem zaczynają robić to czego przedtem się bali bo wydaje im się że nie ma to negatywnych konsekwencji -  albo że nagle to oni ustalają reguły i prawa, skoro nie ma karzącego Boga hehe,  a jest tylko  na wszystko przyzwalający a do tego wszystko wybaczający Bóg,  więc gdy tylko chcą to potrafią  uniknąć skutków negatywnych czynów np. afirmując swoją niewinność , bo intencje się dogrywają ; ) 

- to też jest taki  etap przejściowy w rozwoju wymagający innego rodzaju podejścia- etap mniej podatny na mechanizmy społecznej kontroli (często towarzyszy temu wypięcie na reguły życia społecznego związane z poczuciem że jest się ponad to...mimo że wciąż jest się zależnym od społeczeństwa i bez niego by się zginęło ) a bardziej wymagający samokontroli , choć zwykle w pierwszej fazie wahadło z pozycji bycia zaprogramowanym przez narzucone restrykcje  przechyla się na pozycję totalnego przyzwolenia, wraz z towarzyszącymi tym skrajnym  stanom odmiennymi obrazami Boga i siebie

istotne jest w tym to z czym się utożsamiamy, nikt kto utożsamia się ze swoim ciałem materialnym (związanymi z tym instynktami, odzwierzęcymi tendencjami, potrzebami etc.)  albo ciałami subtelnymi ( i związanymi z tym stanami które uznaje się za istotny składnik "siebie") , tudzież z ego wraz z jego pragnieniami,  nie będzie chciał ich kontrolować i ograniczać, im większe utożsamienie tym większy opór  - bo będzie to traktował jak zamach na swoją wolność osobistą  i swoje "prawdziwe" pragnienia


: )

cokolwiek robimy - rózróżnianie i miłość to dobre połączenie : )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-09, 18:34:30
Dzięki za odpowioedzi, jestem zbyt nie-tomny by je teraz w pełni zrozumieć ;)

Tak właśnie działają zwierzęta, bezwstydnie (w dobrym tego słowa znaczeniu).
Jeśli jakiś osobnik jest tak słaby, że zajmuję najgorszą pozycję w stadzie, to nie osądza "jestem bezwartościowy, ułomny, nie taki jak trzeba", a godzi się z tym bez problemu i działa zgodnie z tym, co - na dany moment - jest.
Jeśli natomiast wzmocni się na tyle, że będzie w stanie zdetronizować przywódcę stada, wtedy bez problemu wskakuje na jego miejsce. Nie ma z tym problemu, bo wstyd go nie ograniczył (nie spętał). Znów "akceptuje" rzeczywistość, ocenia "mogę, stać mnie na to, więc robię". Nie jestem ani lepszy ani gorszy (tak ogólnie), jestem taki jaki jestem i robię to, na co mnie stać w danym momencie.

Też pracując nad tym zauważyłem , że ma to związek z hierarchizacją , która jest tak samo u zwierząt jak i u ludzi.
W pełni tego jeszcze nie ogarniam, ale ja odniosłem wrażenie, że to właśnie wstyd powoduje, że ktoś (tutaj, ja :P) przyjmuje tą niższą pozycje w hierarchii.
 
A co do tyych cech urzeczywistnienia, to szukałem po prostu przeciwieństwa do danej emocji, w sensie co jest jak nie ma wstydu, czy innej emocji, bo mi tak lepiej spojrzeć na temat (na siebie). Chodzi o to , żeby wiedzieć do czego dąże i ocenić jak daleko jestem.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-09, 19:26:24
W pełni tego jeszcze nie ogarniam, ale ja odniosłem wrażenie, że to właśnie wstyd powoduje, że ktoś (tutaj, ja :P) przyjmuje tą niższą pozycje w hierarchii.

Różnie bywa. Jeden zajmuje niższą pozycję ze względu na swoje liche warunki psychiczne lub fizyczne, a inny pomimo dobrych warunków nie awansuje, bo ogranicza go wstyd.
I jak mniemam, że Ty należysz do tej drugiej grupy :)

A co do tyych cech urzeczywistnienia, to szukałem po prostu przeciwieństwa do danej emocji, w sensie co jest jak nie ma wstydu, czy innej emocji, bo mi tak lepiej spojrzeć na temat (na siebie). Chodzi o to , żeby wiedzieć do czego dąże i ocenić jak daleko jestem.

To jest ok, ale to jest działanie z poziomu intelektu. Żeby pozbyć się wstydu, który jest emocją trzeba dołączyć działanie na poziomie emocjonalnym, czyli w praktyce także pracę z ciałem, bo to w ciele "zakodowane" są emocje.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-09, 21:18:31
a to jeszcze o wstydzie:
Wstyd chroni nas przed pochopnym wchodzeniem w relacje i sprawia, ze intymne związki są ekscytujące, a my – bardziej atrakcyjni.
http://www.focus.pl/artykul/nie-wstydz-sie-wstydu-jest-bardziej-potrzebny-niz-myslisz?page=1

i stamtąd dla tych którzy uwalniają się od poczucia winy, czego nie warto gubić w tym procesie stawiania na niewinność:
 "Poczucie winy motywuje ludzi do brania odpowiedzialności za swoje życie, do zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy i hamuje agresję interpersonalną”
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-10, 01:47:06
A co do tyych cech urzeczywistnienia, to szukałem po prostu przeciwieństwa do danej emocji, w sensie co jest jak nie ma wstydu, czy innej emocji, bo mi tak lepiej spojrzeć na temat (na siebie). Chodzi o to , żeby wiedzieć do czego dąże i ocenić jak daleko jestem.

To jest ok, ale to jest działanie z poziomu intelektu. Żeby pozbyć się wstydu, który jest emocją trzeba dołączyć działanie na poziomie emocjonalnym, czyli w praktyce także pracę z ciałem, bo to w ciele "zakodowane" są emocje.

Dżonny, sorki, teraz dopiero widzę, że moja odpowiedź była z dupy. Wczoraj byłam chyba bardziej nieprzytomna niż Ty (znów kłóciłam się z mężem, choć tym razem krzesła nie ucierpiały) ;)
Moja odpowiedź powinna brzmieć: Aha :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-10, 07:35:56
Wstyd chroni nas przed pochopnym wchodzeniem w relacje i sprawia, ze intymne związki są ekscytujące, a my – bardziej atrakcyjni.

Tak, a kajdanki chronią przed zrobieniem głupstwa w stanie totalnego upojenia alkoholowego. Chlać, nie umierać, przecież są kajdanki ;)

i stamtąd dla tych którzy uwalniają się od poczucia winy, czego nie warto gubić w tym procesie stawiania na niewinność:
 "Poczucie winy motywuje ludzi do brania odpowiedzialności za swoje życie, do zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy i hamuje agresję interpersonalną”

Tak samo jak rózga motywuje ucznia do lepszej pracy i bycia grzecznym. A jak świetnie hamuje (krótkofalową) agresję! Po co ją gubić w procesie stawiania na szacunek i godność?

Z oczywistych przyczyn nie chciało mi się nawet zaglądać do tego artykułu, ale że nie mogłam w nocy spać, więc z nudów postanowiłam tam zajrzeć. OMG, jest tak niespójny, że po prostu wstyd ;P

"Zdaniem psychologów ewolucyjnych wstyd jest wrodzoną, uniwersalną emocją"
"Wstyd pojawia się, kiedy jesteśmy w stanie rozpoznawać normy społeczne i gdy rozumiemy już, że je przekraczamy"

Moim zdaniem dość karkołomne założenie.
Wstyd nie jest uczuciem, z którym się rodzimy. Nabywamy go w procesie socjalizacji.
Jeśli dziecko nie zostanie nauczone, że ma się za coś wstydzić, to się za to wstydzić nie będzie.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-10, 08:32:02
Cytuj
kajdanki chronią przed zrobieniem głupstwa w stanie totalnego upojenia alkoholowego
no tak : )
Cytuj
rózga motywuje ucznia do lepszej pracy i bycia grzecznym
nie inaczej ; )

społeczne uwarunkowania służą pewnym celom - stosując je jak i odrzucając  warto robić to tak żeby nie wylewać dziecka z kąpielą : )
niewinność bez brania odpowiedzialności, brak wstydu bez roztropności, wolność bez rozwagi i szacunku etc. 
poczucie winy prowadzące do depresji, wstyd który blokuje pozytywną ekspresję, zniewolenie etc.
wstyd chroniący przed byciem wykorzystanym, poczucie winy prowadzące do naprawienia krzywd, lęk przed Bogiem chroniący przed popełnianiem złych czynów...

o matko wszystkich cech - święta roztropności/zdolności rozróżniania - prowadź nas byśmy wybierali i działali adekwatnie do sytuacji, poziomu świadomości i potrzeb : D

ubranie chroni nas przed zimnem, jedzenie przed głodem - nasza prawdziwa natura nie potrzebuje ubrania, ani jedzenia, no to po co Ci ubranie i jedzenie? skoro wybierasz prawdziwą naturę? ; )

takie podejście:
"Formuła „wszystko dla chwały Bożej i dla zbawienia dusz” staje się programem całego jego życia, jego pism i wszystkich innych objawów jego wielkiej pasji działania wychowawczego22. Można stwierdzić, że jest „to duchowość, która okazuje się skuteczna i która zwraca uwagę na aspekt praktyczny istnienia człowieka zatroskanego o sens życia i wszystkich jego konsekwencji w życiu codziennym; duchowość, która nieustannie podejmuje kwestie ludzkiego istnienia oraz znaczenie autentycznej egzystencji dzisiejszego świata, a tę autentyczną egzystencję konfrontuje z tym, co jest realne i prawdziwe w chwili obecnej; duchowość, która uwzględnia socjologiczne uwarunkowania wynikające z przeciążenia współczesnego człowieka i ze wzrastającej precyzji jego działań i szuka efektywnych metod koncentracji (duchowej), mając świadomość istnienia powyższych czynników, nie ignorując ich ani nie chcąc unicestwić; to duchowość pozwalająca na przeżywanie w wolności odmiennych form modlitwy i kultu, które nowa wrażliwość czyni możliwymi, a nawet koniecznymi; to duchowość, która zdaje sobie sprawę z tego, co pojawia się w głębi osobistych doświadczeń i jest otwarta na nie oraz na to wszystko, co jest znaczące dla każdej jednostki”23. Nowe wymiary egzystencji, nowy obraz człowieka, społeczeństwa i świata oraz relację do niego, powiązania pomiędzy tym, co świadome i nieświadome, światowa solidarność czy wzrastająca alienacja człowieka, zmuszają do wielostronnego spojrzenia na człowieka i na doświadczenie duchowości
http://seminare.pl/pdf/tom-35-1-08-chrobak.pdf
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-10, 08:54:29
tutaj też trochę fajnych idei związanych z rozróżnianiem i poszukiwaniem rozwiązań  adekwatnych do sytuacji i potrzeb (a nie takich "doskonałych", ale oderwanych od tego co jest):

" (...) miłość pedagogiczna. Jest to miłość, która tworzy więź wychowawczą (przyjaźń i ojcostwo) i cechuje się zaufaniem, taktem, wyrozumiałością, wyczuciem i czułością oraz tworzeniem środowiska (wspólnoty) wychowawczego. Przyjaźń i ojcostwo tworzą rodzinny klimat, gdzie wartości stają się zrozumiałe, a wymagania do przyjęcia29. Ilekroć ks. J. Bosko mówi o wychowaniu ma zawsze na myśli kontakt międzyosobowy, który znaczy więcej niż przypadkowe spotkanie. „Spotkanie, ażeby miło znaczenie wychowawcze, wymaga stałej, głębokiej uwagi, która umożliwia osobiste poznanie poszczególnych osób, a także wszystkich uwarunkowań kulturowych całej grupy. Chodzi tu o rozumną, życzliwą uwagę, która pozwoli odczytać pragnienia, sposoby wartościowania, uwarunkowania, sytuacje życiowe, wzorce środowiskowe, napięcia, żądania i zbiorowe postulaty. Chodzi też o to, by dostrzegać pilną potrzebę formacji sumienia, zmysłu rodzinnego, społecznego i politycznego, dojrzewania do miłości i chrześcijańskiego poglądu na płciowość, zdolności krytycznej oceny i właściwej podatności na przemiany związane z wiekiem i rozwojem umysłowości, zawsze pamiętając, że młodość nie jest okresem przejściowym, lecz konkretnym czasem łaski danym dla kształtowania osobowości”30. Jan Bosko był przekonany, iż wartość wychowawcy ujawnia się w osobistym spotkaniu oraz że jest ono punktem odniesienia dla środowiska oraz programu. Wyraża się to przede wszystkim w «umiejętności mówienia do serca», w sposób osobisty i personalizujący, ponieważ dotyka kwestii życiowych młodego człowieka. Życie duchowe jest konstruktem złożonym i wielowymiarowym i wpisuje się w pragnienia, obawy, nadzieje, pytania będące udziałem każdego człowieka. Duchowość jako dyspozycja człowieka stanowi potencjał, który może się rozwijać w ciągu całego życia. „Rozwój człowieka, dokonuje się we wszystkich dziedzinach rzeczywistości, w których zajął lub zajmuje miejsce człowiek: w jego wymiarze duchowym i cielesnym, we wszechświecie, w społeczeństwie ludzkim i bożym. Chodzi tedy o harmonijny rozwój, w którym wszystkie sfery przynależności osoby ludzkiej wzajemnie się przenikają. Kultura nie dotyczy ani samego ducha, ani samego ciała, ani samej indywidualności, ani instynktu społecznego czy też samego wymiaru kosmicznego. […] Kultura powinna rozwijać człowieka i to każdego człowieka w zakresie jego integralnego i pełnego człowieczeństwa"
http://seminare.pl/pdf/tom-35-1-08-chrobak.pdf
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-10, 11:27:26
ubranie chroni nas przed zimnem, jedzenie przed głodem - nasza prawdziwa natura nie potrzebuje ubrania, ani jedzenia, no to po co Ci ubranie i jedzenie? skoro wybierasz prawdziwą naturę? ; )

To typowy przykład niewłaściwie postawionego pytania, czyli takiego, na które nie da się odpowiedzieć ani prawdziwie, ani fałszywie. Dlatego odpowiem w Twoim stylu :p, ale zgodnie z moimi odczuciami.

Wybieram swoją prawdziwą naturę i dlatego wybieram prawdę i wolność od systemu przekonań opartego na lęku i przymusie.
Wybór zgodny z moją prawdziwą naturą prowadzi do czystej przyjemności, a przyjemnością w ludzkim wymiarze jest noszenie wygodnych, pięknych i czystych ubrań, czy zasilanie ciała smacznym i zdrowym pożywieniem.

I to by było na tyle :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-10, 17:27:30
Facilite
rozumiem że dla własnej przyjemności (komfortu) patrzysz na to w wycinkowy sposób i pomijasz to co w tym niewygodne, np. to co wymusza dostosowanie się do pewnych norm obyczajowych : )

Cytuj
Wybieram swoją prawdziwą naturę i dlatego wybieram prawdę i wolność od systemu przekonań opartego na lęku i przymusie.
Wybór zgodny z moją prawdziwą naturą prowadzi do czystej przyjemności, a przyjemnością w ludzkim wymiarze jest
z tym się mogę zgodzić, choć wolność od kodów kulturowych i przymusów to się najlepiej afirmuje gdy wychodzi nam że jest zgodna z tymi kodami  ; )

- w ciepłym klimacie (i w ciepłe  dni w naszym klimacie) nagość jest czystą przyjemnością w wymiarze ludzkim, ilu znasz ludzi którzy w zgodzie z prawdziwą i ludzką naturą chodzą sobie zupełnie na golasa np. do sklepu (kierując się przyjemnością) , o tako zupełnie wolni od systemów przekonań i uwarunkowań opartych na lęku ( np. że ktoś nam coś nawciska jak nas zobaczy haha) i przymusu? ; )

jak masz jakieś przykłady albo np. fotki ; ) w których przełamujesz te kody kierując się li tylko swoją przyjemnością bez oglądania się na innych, będąc wolną od wstydu i jakiegokolwiek skrępowania przez przymus kulturowy i społeczny , to wrzuć tutaj , fajnie byłoby zobaczyć to co deklarujesz ("wybieram prawdę i wolność od systemu przekonań opartego na lęku i przymusie") na konkretnych przykładach 

więc  co do konkretnych wyborów zgodnych z prawdziwą naturą (mylonych z kodami i przymusami kulturowymi tudzież innymi uwarunkowaniami wymuszającymi określone zachowania np. związanymi z temperaturą czy zwykłym głodem):

Nagość jest piękna
http://polki.pl/zwiazki-i-seks/erotyka,nagosc-jest-piekna,10064674,artykul.html

Mimo że natura stworzyła nas bez ubrań, nagość wywołuje w nas negatywne skojarzenia.  Wielu Polaków twierdzi, że pierwszym słowem, które przychodzi im na myśl w powiązaniu  z nagością, jest wstyd, a dopiero potem przyjemność, piękno czy seksualność.
http://zdrowie.wp.pl/media/eden/art102,nagosc-oswojona.html

strażnicy czystej (duchowej) przyjemności:
http://1.bp.blogspot.com/--cETDa-2UTI/UkFlQfdROaI/AAAAAAAAICs/TsqGU1-BSKk/s1600/kumbh.mela.jpg
: )




Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-10, 19:11:51
Frisky, ale się nakręciłeś!
Zluzuj majty ;) Żadnych moich nagich fot nie będzie :P

Facilite
rozumiem że dla własnej przyjemności (komfortu) patrzysz na to w wycinkowy sposób i pomijasz to co w tym niewygodne, np. to co wymusza dostosowanie się do pewnych norm obyczajowych : )

Jak zwykle słabo mnie rozumiesz. I ok, nie wymagam tego, ale też nie chce mi się z Tobą na ten temat rozmawiać.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-11, 05:47:10
"Miłość pedagogiczna"?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-11, 09:11:54
Dżonny, sorki, teraz dopiero widzę, że moja odpowiedź była z dupy. Wczoraj byłam chyba bardziej nieprzytomna niż Ty (znów kłóciłam się z mężem, choć tym razem krzesła nie ucierpiały) ;) Moja odpowiedź powinna brzmieć: Aha :)

Miałem się później odnieść do tej Twojej wypowiedzi. Bo ogólnie to masz racje, że samo to (świadomość emocji i co one 'zasłaniają') to tylko ocena stanu / poziomu uwolnienia i należy dołączyć coś co transformuje te emocje. Mi tu służy EFT, ale żeby je skutecznie stosować trzeba być bardzo przenikliwym, strategicznym, zadawać sobie dobre pytania i intelekt musi działać ;) Choć sama obserwacja też potrafi dawać jak się coś w b. wysokim stopniu zrozumie. 
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-11, 12:44:45
Dżonny,
z tą moją odpowiedzią "z dupy" chodziło o to, że była niespójna z Twoją wypowiedzią (po prostu odpowiedziałam nie za bardzo na temat, bo w pośpiechu źle Cię zrozumiałam), ale tak ogólnie to zgadzam się, że przekaz sam w sobie jest ok :)

EFT też mi służy i też uważam, że żeby mieć efekty w postaci uwolnienia, trzeba połączyć działanie z poziomu umysłu z działaniem z poziomu emocji.
Widzę to tak, że umysł inicjuje cały proces (nazywanie emocji, wybieranie tej najsilniejszej albo najłatwiej dostępnej, przekonywanie siebie, że odczuwanie jej jest w porządku), ale kiedy już "się dzieje", to musi zostać wyłączony, żeby proces przebiegał sprawnie.
Mam takie spostrzeżenie, że umysł największą rolę pełni przy likwidowaniu odwrócenia psychicznego, czyli przy rozpoznawaniu i likwidowaniu przeszkody utrudniającej rozwiązanie problemu.
Dlatego można go porównać do osoby dorosłej, która przyzwala na działanie (zapewniając akceptację i poczucie bezpieczeństwa), a ciało do dziecka, które dostało pozwolenie, czuje się bezpiecznie, więc może w spokoju działać.
Bez tego pozwolenia od dorosłego dziecko nie będzie w stanie nic zrobić, ale też to do niego należy sama esencja pracy, dlatego dorosły musi się w porę wyłączyć, żeby dziecko mogło dobrze ją wykonać.
Tak jak w procesie wychowawczym. Dorosły inicjuje, kontroluje, pozwala, a dziecko może swobodnie się rozwijać (czyli po prostu swobodnie działać).

Choć sama obserwacja też potrafi dawać jak się coś w b. wysokim stopniu zrozumie.

Też mam takie doświadczenia, ale myślę że tak się dzieje w sytuacji, gdy pod względem emocjonalnym w danym temacie jest w miarę czysto.
Bo gdy emocje są zbyt silne to po prostu uniemożliwiają zrozumienie i trzeba najpierw je wypuścić, żeby mogło dojść do głębokiego uświadomienia.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-11, 23:45:53
Frisky, ale się nakręciłeś!
Zluzuj majty ;) Żadnych moich nagich fot nie będzie :P

Jak zwykle słabo mnie rozumiesz. I ok, nie wymagam tego, ale też nie chce mi się z Tobą na ten temat rozmawiać.

1. zdziwiłbym się gdyby były hehe, zresztą nie taki był cel tego, interesowała mnie Twoja reakcja : )
więc  ładnie pokazuje ta reakcja w jakich systemach przekonań, kultury  i obyczajów, tudzież wyobrażeń,  dokonujesz tych swoich "niezależnych od lęku i przymusu" wyborów

2. no mało rozumiem podejście w którym deklarujesz że "wybieram prawdę i wolność od systemu przekonań opartego na lęku i przymusie" a propagujesz jedyną wersję "przyjemności" ponoć związaną z prawdziwą naturą (łał!) , podczas gdy są i inne wersje np. te związane z ubiorem, lub jego brakiem, która to golizna jest równie przyjemna w pewnych warunkach klimatycznych albo przyjemniejsza od noszenia ubioru, więc jakby bliższa prawdziwej naturze zarówno w sensie jedności z naturą-przyrodą, jak i naturą duchową - pokazują to ci biegający na golasa święci którzy są  jak dzieci : D

3. więc ja tam wolę podejście w którym jest się świadomym różnych uwarunkowań i ich wpływu  (lub braku wpływu) na rozwój duchowy, społeczny czy indywidualny, oczywiście może przyjemniej jest tego nie zauważać ale niekoniecznie jest to pełny obraz  ; )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-12, 09:17:53
Frisky,
w temacie dyskusji nie mam Ci nic więcej do powiedzenia. Powiem coś poza tematem.

Napisałam Ci, że mam dla Ciebie dużą sympatię. Teraz widzę, że nie była ona ani duża, ani żadna. Była to raczej fałszywa sympatia.
Fałszywa w tym sensie, że nie miała żadnych rzetelnych podstaw. "Polubiłam Cię" na podstawie tego, że podzielałeś moją miłość do kamieni, no i mieliśmy może z kilka razy jakąś miłą wymianę zdań na Cudzie.
Poza tym wydawałeś mi się nieszkodliwym osobnikiem, który wędruje po forum i wtrąca swoje trzy grosze cytując zazwyczaj słowa "objawionych" mistrzów. Wydawało mi się to nawet urocze, taki forumowy folklor.
Pewnie gdybym się temu bliżej przyjrzała, to zobaczyłabym to, co teraz (nie będę pisać, co dokładnie mam na myśli, bo może sobie tego nie życzysz, a mnie nie jest to potrzebne). Ale nie chciało mi się tego czytać (nawet powierzchownie), z tego względu, że cudze pomieszanie jest dla mnie wątpliwej przyjemności lekturą. Nie chciałam też dochodzić, jakie są moje prawdziwe uczucia do Ciebie i do tego, co wypisujesz.
Czyli, rezygnując z bliższego przyjrzenia się, co o Tobie myślę i co do Ciebie czuję, wybrałam pozornie łatwiejszą, przyjemniejszą ścieżkę, która jednak okazała się pułapką. Wdepnęłam na niej w kupę i teraz tracę czas i energię, żeby wyczyścić buty.
Tak to wygląda z mojej perspektywy.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2017-09-12, 14:26:50

Chociaż.... Bóg nie posiada daru rozumowania :)

Moim zdaniem posiada. To co mówi może się wydawać nielogiczne ale to dlatego, że Jego logika uwzględnia czynniki,  których możemy nie być świadomi.

A napisałem co napisałem, bo prawie w każdym twoim poście pojawia się S. Nie wydaje mi się żeby mial on zasługiwac aż na takie względy
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-12, 14:27:35
- a ja tam lubię gdy napotykam fajne przykłady działania i praktycznego zastosowania cech urzeczywistnienia ( np. w procesie wychowywania) i widzę w tym związek z rd, nawet jeśli jest to związane z religią, którą niektórzy raz to  przedstawiają jako wartość (zwłaszcza dla narodu!) ale bezwartościową w rd   : )) 

Facilite
: )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-12, 14:42:34
Mariusz
 To Frisky zasługuje na te specjalne względy :)
No i osoby podzielające jego zachwyty. A sporo takich, również na tym forum. Niestety.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-12, 17:50:17
przy okazji cechy wolności afirmowanej przez niektórych  w rodzaju:
wybieram wolność od przymusów ( zwłaszcza zewnętrznych) oraz  lęków to przypomniał mi się taki mistrz duchowy który takąż wolność wielokroć prezentował co wywoływało reakcje ale nie było w stanie go dotknąć:

"Kapłani więc wraz z faryzeuszami wysłali strażników celem pojmania Go.(...) Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: «Czemuście Go nie pojmali?»"
... póki im na to nie pozwolił,

więc fajnie byłoby poznać takich ludzi którzy faktycznie demonstrują w działaniu tego rodzaju wolność (poznać skutki tego rodzaju afirmowania) od przymusu społecznego - jak ma ktoś takie filmiki czy opowieści to chętnie luknę czy poczytam : ) 

a póki co jak ktoś nie ma tego przepracowanego i nie potrafi tego rodzaju wolności demonstrować (np. przechodzić z uśmiechem obok  policjantów którzy chcą go przyskrzynić za publiczne przekraczanie przymusowych praw społecznych czy norm kulturowych, a nie mogą, wtedy gdy ktoś taki  kieruje się i działa zgodnie ze swoją prawdziwą naturą czyli prawem nadrzędnym, podobnie jak Jezus) no to jeszcze  pozostaje wyjście opisane w Ewangelii przy okazji pojmania Jezusa:

"A Jezus zwrócił się i rzekł do nich: «Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić.  Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie pojmaliście Mnie. Ale Pisma muszą się wypełnić».
 Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli.  A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić,  lecz on zostawił prześcieradło i nago uciekł od nich. "

zawsze to jakieś wyjście i w jakimś stopniu rozwinięty aspekt wolności hehe, obyśmy mieli takie wyjścia w zanadrzu gdy będziemy w potrzebie ; )
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-12, 18:11:42
inny przykład który mi się przypomniał to przykład Messinga - przeczytałem ostatnio że swego czasu (w czasie wojny) wyszedł z przesłuchania przez Gestapo  bo wmówił przesłuchującym go gestapowcom, że powinni  go wypuścić , podjął też wyzwanie Stalina i wszedł do niego do biura wmawiając strażnikom że jest Berią, jeździł na gapę pociągami pokazując czystą kartkę papieru konduktorom etc.
- wiele tego rodzaju przykładów - nie wiem czy to było to samo na czym opierał się Jezus haha,  ale  skutecznie stawiało go ponad ograniczeniami i przymusami  zewnętrznymi, a te swobodne spotkania z największymi demonami tamtych czasów ( gestapowcy, Stalin itp.)  pokazują że niczego i nikogo się też nie bał 

: ) 
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-23, 22:51:50
Ciekaw jestem wzrost jakiej cechy / energii spowoduje uwolnienie się od żalu ?
Czemu jest nam kogoś żal ? Czy ma to zwiazek z tym, że czegos nie zrobiliśmy?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-09-23, 23:16:47
Chodzi ci o współczucie, że komuś źle idzie w życiu/ ma problemy?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-23, 23:28:37
Nie.. po prostu mi kogoś żal , tak jak by sobie beze mnie nie poradził, żal zostawic moze,  chodzi raczej o kogoś bliskiego , ale też ogolnie o tą emocje jak to jest generalnie skad sie bierze
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-23, 23:33:39
Czemu jest nam kogoś żal ? Czy ma to zwiazek z tym, że czegos nie zrobiliśmy?

Ja zauważyłam coś takiego - żal mi kogoś, bo żal mi siebie w tym samym, podobnym (albo nawet innym) obszarze. W tym kimś widzę skrzywdzoną samą siebie.
To znak, że nadal czuję się jak ofiara i to domaga się zajęcia się tym i uzdrowienia (poprzez akceptację w pełni tego, co było oraz przeżycia i zintegrowania wszystkich emocji z tym związanych).
Uzdrowienie tematu będzie skutkować akceptacją tego, że ktoś nadal cierpi, współczuciem, ale nie odczuwaniem z nim jego bólu. 

Ciekaw jestem wzrost jakiej cechy / energii spowoduje uwolnienie się od żalu ?

Od strony tego pytania ;) wygląda to tak:
Pozbycie się żalu skutkuje wzrostem zrozumienia (świadomości), spokoju i akceptacji tego, co jest. Będzie też skutkowało wzrostem prawdziwego współczucia (bardziej na zasadzie zrozumienia), a nie współodczuwania w bólu.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-23, 23:41:36
Pozbycie się żalu skutkuje wzrostem zrozumienia (świadomości), spokoju i akceptacji tego, co jest. Będzie też skutkowało wzrostem prawdziwego współczucia (bardziej na zasadzie zrozumienia), a nie współodczuwania w bólu.

Przeszlo mi tak przez mysl..  i wtedy pewnie to prawdziwe wspolczucie kieruje się tam gdzie jest potrzebne bardziej :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-23, 23:47:50
Nie.. po prostu mi kogoś żal , tak jak by sobie beze mnie nie poradził, żal zostawic moze,  chodzi raczej o kogoś bliskiego , ale też ogolnie o tą emocje jak to jest generalnie skad sie bierze

Jeśli jest Ci kogoś żal, bo bez Ciebie by sobie nie poradził, to sygnał, że chcesz "zrobić się większym" kosztem kogoś. A chcesz to zrobić, by ukryć (sam przed sobą) swoje demony, żeby poczuć się lepiej.
To "naturalny" ludzki mechanizm i gdy się bliżej przyjrzeć, to jest on stosowany tak nagminnie i w takich odmianach (i pod takimi różnymi przykryciami), że w życiu by się siebie o to nie podejrzewało.
Warto się temu przyjrzeć, bo stosując go krzywdzi się siebie (porzuca się siebie) i innych (podcina się im skrzydła).

Kurcze! Źle mi się myśli, bo jakoś mnie spanie zebrało ;) Nie wiem, czy to logicznie wytłumaczyłam :P
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-23, 23:48:57
Przeszlo mi tak przez mysl..  i wtedy pewnie to prawdziwe wspolczucie kieruje się tam gdzie jest potrzebne bardziej :)

Też tak myślę :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-23, 23:53:17
Ja już wogole nie myślę, jutro sprobuje :) dzieki to ma jakis sens, ale przydaloby sie na trzezwo tzn na przytomnie napisac i przeczytac ;)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-23, 23:55:16
Trzeźwo i przytomnie - to jest klucz do sukcesu ;)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-09-24, 00:21:43
Przywiązanie jest chyba normalne. Pod warunkiem, że nie jest to jakaś obsesja, czy uzależnienie. Ja uwalniając się od chęci doświadczania czegoś, odczuwam przez kilka minut przyjemny przepływy energii i po 2-3 dniach całkowity brak zainteresowania tematem, jakby coś nigdy się nie wydarzyło (brak emocji i uczuć).
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-24, 09:54:47
no i żal, że czegoś nie doświadczyłem / zrezygnowałem / że już nie mam tej szansy itp czy to ta sama emocja ?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-24, 13:38:00
przez ten żal (że kogoś mi żal) daje np komuś nad sobą dominować, bo mi żal pokazać jego miejsce w szeregu (a mógłbym to zrobić w 5 sekund) , bo spowodowałoby to u niego pewien szok, ale jednocześnie dotąd trudno było wyłonić to tak na prawdę, żeby to uwolnić.

Zastanawiam się też (odnośnie mojego pytania) , czy usunięcie tego żalu nie spowoduje wzrostu energii... miłości

Bo jedno z drugim da się (umysłowi) pomylić
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-09-24, 16:31:01
przez ten żal (że kogoś mi żal) daje np komuś nad sobą dominować, bo mi żal pokazać jego miejsce w szeregu (a mógłbym to zrobić w 5 sekund) , bo spowodowałoby to u niego pewien szok, ale jednocześnie dotąd trudno było wyłonić to tak na prawdę, żeby to uwolnić.

Zastanawiam się też (odnośnie mojego pytania) , czy usunięcie tego żalu nie spowoduje wzrostu energii... miłości


Też tak miałem. Najgorzej bylo mi pokazać rodzinie i przyjaciołom, jak mam zamiar działać , bo było to bardzo krzywdzące dla nich. Jeżeli lubisz jakąś osobę i chcesz z nią przebywać, i ta osoba wzbudza w tobie swoim zachowaniem złość, to ty musisz się uwolnić od pożądania doświadczania tej złości. Gdy uwolnisz się od chęci doświadczania złości płynącej od tej osoby, można bez żadnych konsekwencji "ustawić" taką osobę. Ja, po usunięciu chęci doświadczania od kogoś np "złości" odcinam takie osoby poprzez wsłuchanie się w swoje ciało i działam zgodnie z tym co mówi. U mnie, często zdarzało się, że musiałem porządnie zakątwić, żeby ktoś zrozumiał, że nie chcę mieć więcej kontaktu z taką osobą. Problematyczny też jest ten żal, którego po części można nazwać poczuciem winy. To prawda, że osoba odcinana będzie najprawdopodobniej cierpiała, ale ty, dając się wysysać i nie robiąc nic,  prawdopodobnie cały czas będziesz wysysany. Współczucie też jest programem od którego można się uwolnić, ale najpierw trzeba zrozumieć jak to działa i dopiero  się uwolnić. Wtedy, gdy ktoś chce cię ruszyć, jest klątwiony z automatu.

Z miłością u mnie, zaobserwowałem, że trzeba uwolnić kilka warstw pś, żeby się pokazała po oczyszczeniu jakiegoś tematu. Przy mocno zawalonym temacie , jest zazwyczaj uczucie czystej energii.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-24, 17:24:37
Zastanawiam się też (odnośnie mojego pytania) , czy usunięcie tego żalu nie spowoduje wzrostu energii... miłości

Dżonny, każda uwolniona negatywna emocja przybliża nas do tego, kim jesteśmy naprawdę, czyli do miłości :)


Jeszcze odnośnie tego mechanizmu, który opisywałam wczoraj (że chcesz się zrobić większy kosztem kogoś).
Chodzi o (fałszywe, a jakże ;) poczucie władzy nad innymi (dorosłymi).
Taki mechanizm zazwyczaj bierze się stąd, że obarcza się dzieci jednym z najbardziej szkodliwych przedwczesnych obowiązków, jakim jest oczekiwanie, że zatroszczą się o rodziców (nie chodzi o fizyczną troskę, ale o np. uszczęśliwienie ich) i to w wieku, w którym nie są w stanie tego zrobić.
To rodzice powinni wtedy troszczyć się o dziecko, a tu występuje sytuacja odwrotna. Dziecko jest wtedy de facto porzucone. Czuje się bezradne i bezsilne, bo nie jest w stanie spełnić oczekiwań chorych rodziców (a do tego nikt się o nie nie troszczy, bo rodzice oczekują tego od niego!). Ale próbuje i gdy jest jakaś reakcja ze strony rodziców (a zawsze coś tam jest), to wpada w pułapkę złudzenia władzy nad innymi. Zauważa, że to ono sprawia innym radość, uszczęśliwia ich lub unieszczęśliwia.
Dzięki temu złudzeniu wielkości może odciąć się od swojej bezsilności, bezradności, od swojego dziecięcego zaniedbania i porzucenia. I poczucia, że nie jest kochane (a dla dziecka to równoznaczne ze śmiercią, dlatego tak przed tym ucieka).
Ludzie zazwyczaj mają dzieci nie dla nich samych, nie po to by je uszczęśliwiać, ale żeby zaspokoić jakieś swoje potrzeby, żeby zrealizować coś ich kosztem. A to dlatego, że w okresie dzieciństwa sami byli zaniedbani i wykorzystani przez swoich rodziców i poprzez dziecko próbują te braki uzupełnić. Takie wykorzystywanie przez rodziców jest normą. To dlatego tak łatwo przychodzi właściwie wszystkim ludziom (różna jest tylko skala tego procederu) czuć się lepszymi, wiedzieć lepiej, czy poczuwać się w obowiązku troszczyć się o kogoś.
W rzeczywistości jest to niepotrzebne, bo żaden dorosły nie jest "większy" od innego dorosłego, każdy jest w stanie sam się o siebie zatroszczyć, ma taki obowiązek, a zarazem jest to jego prawo. I nikt nie zrobi tego lepiej niż on sam.

Żeby sobie z tym poradzić trzeba uznać, że ani ja nie jestem od nikogo większa, ani też nikt nie jest większy ode mnie (druga strona medalu - robienie z siebie ofiary). I skonfrontować się z bólem zaniedbania i wykorzystania małego dziecka, czyli ze swoimi największymi demonami.

przez ten żal (że kogoś mi żal) daje np komuś nad sobą dominować, bo mi żal pokazać jego miejsce w szeregu (a mógłbym to zrobić w 5 sekund) , bo spowodowałoby to u niego pewien szok

To właśnie skutek poczucia władzy nad innymi, skutek iluzji, że stwarzasz zagrożenie dla szczęścia innych.


no i żal, że czegoś nie doświadczyłem / zrezygnowałem / że już nie mam tej szansy itp czy to ta sama emocja ?

Emocja ta sama , ale dotyczy czegoś innego :P
Taki żal bierze się z przeszłości, nie ma oparcia w teraźniejszości (rzeczywistości), bo tak naprawdę nie ma takiej rzeczy, od której w doskonałej rzeczywistości nie ma czegoś lepszego, albo przynajmniej tak samo dobrego.
Ten żal, że czegoś nie doświadczyłeś to realny żal małego dziecka, które zostało pozbawione należnych mu z natury doświadczeń. W naszej kulturze tak daleko odeszliśmy od naturalnych "metod wychowawczych", że nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo krzywdzimy nasze dzieci. Jak bardzo my zostaliśmy skrzywdzeni.
Tak w skrócie (bo to b. szeroki temat) - jako niemowlaki mieliśmy prawo do wyłączności do matki lub innego opiekuna, nikt nas nie powinien zostawiać samych (np. w szpitalu, a później w domu w osobnym łóżeczku), powinniśmy poznawać świat z ramion opiekuna, doświadczać tego, co on doświadcza, w naturalny sposób. Tak samo każdy kolejny okres rozwoju ma swoje prawa.
I kiedy w każdym z nich wszystko dzieje się tak jak powinno, a człowiek doświadcza tego, co powinien i zgodnie z naturalnym porządkiem, to nie ma żalu za przeszłością, za czymś czego się nie doświadczyło, poczucia straty, itd. Jest radość z każdego etapu życia, bo tez na każdym etapie jest coś pasjonującego.
Ja tak podkreślam wagę najwcześniejszych lat życia, bo właśnie ten okres jest najważniejszy w rozwoju człowieka, ponieważ wywiera największy wpływ na jego dalsze życie. A my zostaliśmy właśnie w tym okresie potwornie skrzywdzeni.

Fajnie opisuje to Jean Liedloff w książce "W głębi kontinuum". Pokazuje tam na przykładach jakiegoś tam plemienia indianerów, jak można żyć w zgodzie ze swoją własną naturą.

Żeby się skutecznie pozbyć tego żalu, trzeba go skojarzyć z tamtym uczuciem z najwcześniejszego okresu życia (co nie zawsze jest łatwe), odczuć ból i przeżyć żałobę, zapłakać nad sobą, jako małym, biednym, skrzywdzonym dzieciaczkiem.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-24, 17:47:50
Dżonny, każda uwolniona negatywna emocja przybliża nas do tego, kim jesteśmy naprawdę, czyli do miłości :)

Ajjj, ale nie polsku ;)
Oczywiście ma być: Uwolnienie każdej negatywnej emocji przybliża nas do tego, kim jesteśmy naprawdę, czyli do miłości :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-09-24, 18:12:10
no i żal, że czegoś nie doświadczyłem / zrezygnowałem / że już nie mam tej szansy itp czy to ta sama emocja ?

Możesz doświadczać, tego co chcesz i cieszyć się tym. Problem w tym, że często, to co chcesz doświadczać, sprawia ból. Wtedy masz wybór, albo doświadczasz i cierpisz, albo uwalniasz się od tego.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-24, 21:15:02
Dziś też jestem zbyt nie przytomny by ogarniać niuanse ;-) Ale dzięki za posty i wchłone tą wiedze jak odetchnę bo mi jest mi potrzebna do następnego kroku :)

Ajjj, ale nie polsku ;)
Oczywiście ma być: Uwolnienie każdej negatywnej emocji przybliża nas do tego, kim jesteśmy naprawdę, czyli do miłości :)

Obie wersje tego zdania są zrozumiałe ;)

Ale gdy kogoś ci jest baaaardzo żal, to jest wg mnie taka właśnie emocja , która da się pomylić (umysłowi) z miłością, a lęk, czy poczucie winy już nie bardzo :)

Cytuj
Ten żal, że czegoś nie doświadczyłeś to realny żal małego dziecka, które zostało pozbawione należnych mu z natury doświadczeń. W naszej kulturze tak daleko odeszliśmy od naturalnych "metod wychowawczych", że nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo krzywdzimy nasze dzieci. Jak bardzo my zostaliśmy skrzywdzeni.

Facilite, jesteś bardzo świadoma , szok że tak wiele ludzi tego nie kuma , nie chce przyjąć do wiadomości i chyba wręcz odrzuca ich ta wiedza.

Niemniej jednak, ja żałuję okresów z dorosłego już życia, decyzji niektorych np. Na myśl o okresach, że nie mam jak by dostępu do tamtych... MOŻLIWOŚCI
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-24, 21:37:34
przez ten żal (że kogoś mi żal) daje np komuś nad sobą dominować, bo mi żal pokazać jego miejsce w szeregu (a mógłbym to zrobić w 5 sekund) , bo spowodowałoby to u niego pewien szok, ale jednocześnie dotąd trudno było wyłonić to tak na prawdę, żeby to uwolnić.

Dżonny, tak mi się jeszcze przypomniało - za tego typu emocją może też stać ukryte pragnienie aprobaty/akceptacji/miłości. Nie chcesz stracić akceptacji, więc nie "stawiasz się", jesteś potulny, zakrywając to żalem. I to nawet nie musi chodzić o akceptację konkretnego człowieka, tylko o samo uczucie akceptacji/miłości (która np. zapewnia poczucie bezpieczeństwa).

Ale gdy kogoś ci jest baaaardzo żal, to jest wg mnie taka właśnie emocja , która da się pomylić (umysłowi) z miłością, a lęk, czy poczucie winy już nie bardzo :)

Kumam o co chodzi :) Tylko tak chciałam napisać, całościowo :P


Niemniej jednak, ja żałuję okresów z dorosłego już życia, decyzji niektorych np. Na myśl o okresach, że nie mam jak by dostępu do tamtych... MOŻLIWOŚCI

Ja też tak mam. Tylko zauważyłam, że u mnie zawsze ma to źródło w tym, co napisałam, czyli w dzieciństwie (w sensie, że gdyby nie było zaniedbań, to nie byłoby żalu obecnie, tylko akceptacja tego co zrobiłam, no i energetycznie to jedno i to samo uczucie. Tak to odczuwam). Co nie znaczy, że ten obecny żal nie funkcjonuje jakby odrębnie i dlatego zawsze zaczynam od tego co jest teraz. Nie zawsze też da się to powiązać, co nie znaczy, że takich połączeń nie ma :P


szok że tak wiele ludzi tego nie kuma , nie chce przyjąć do wiadomości i chyba wręcz odrzuca ich ta wiedza.

Moim zdaniem odrzuca ich wizja cierpienia po skonfrontowaniu się ze swoimi demonami (a jest to bolesne jak cholera). Wolą zajmować się mniej bolesnymi sprawami. Może to kwestia odwagi, a może nie każdy jest na to gotowy?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-25, 00:16:11
Ja też tak mam. Tylko zauważyłam, że u mnie zawsze ma to źródło w tym, co napisałam, czyli w dzieciństwie (w sensie, że gdyby nie było zaniedbań, to nie byłoby żalu obecnie, tylko akceptacja tego co zrobiłam, no i energetycznie to jedno i to samo uczucie. Tak to odczuwam). Co nie znaczy, że ten obecny żal nie funkcjonuje jakby odrębnie i dlatego zawsze zaczynam od tego co jest teraz. Nie zawsze też da się to powiązać, co nie znaczy, że takich połączeń nie ma :P

Zawsze wtedy, gdy pozwolę sobie na bezgraniczne odczuwanie takiego żalu (ale takie totalne, bez hamulców), to dochodzę do tego uczucia z najwcześniejszych lat. Tylko to są jakby krótkie przeskoki, nie jest łatwo to wyłapać i wejść w to. Po prostu organizm broni się przed bólem.
Właśnie przed chwilą przeżyłam taki ogromny żal z teraźniejszości i udało mi się na chwilę połączyć z TAMTYM ogromnym, rozdzierającym żalem, ale nie bólem. Takiego bólu (uczucia braku miłości, ogromnej pustki i zagrożenia, jak kiedyś w dzieciństwie) doświadczyłam kilka razy w życiu i było to okropne, chyba najokropniejsze ze wszystkich przeżyć.
Ale też wyzwalające (i pogłębiające świadomość siebie oraz kontakt ze sobą) jak nic innego.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-25, 02:12:21
Ale też wyzwalające (i pogłębiające świadomość siebie oraz kontakt ze sobą) jak nic innego.

Bo dopiero pod tą warstwą bólu kryje się prawdziwa Ja.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-25, 07:57:00


Bo dopiero pod tą warstwą bólu kryje się prawdziwa Ja.


Ja mam takie podejście, że odkrywając ten ból, trzeba być na niego niejako gotowym. Inaczej można zrobić sobie krzywdę, gdy jakieś drzwi otwiera się za szybko (sprawdzałem! nie warto), w sensie myślenia "przeżyje ten ból a potem będzie miłość i wszystko co najlepsze". Żeby przeżyć, trzeba być świadomym i przytomnym tego co się dzieje i przeżywania. Przyśpieszanie, czyli wymijanie etapów, może całkowicie zablokować proces i cofnąć na długi czas. Inaczej mówiąc nie warto konfrontować się z demonami, licząc na szczęście i że otrzyma się nagrodę / skarb. Trzeba niejako wiedzieć jaki to jest skarb, lub inaczej czego pilnuje demon, bo też mówi o jego naturze, a to pozwala na zrozumienie jak podejść do uzdrawiania. Czasem trzeba się najpierw pomierzyć, z mniejszymi demonami, nabrać doświadczenia, zrozumienia, i... [cieszę się że o tym wspomniałaś] odwagi.

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-25, 10:37:16
Wiking,
tak, to prawda co piszesz.

W moim przypadku - ja jestem gotowa (i to już od dłuższego czasu). Wiem jaki to skarb :)
I wiem, że tym przypadku nie zrobię sobie krzywdy (a wręcz przeciwnie), bo już mam to sprawdzone.
Mam też odwagę, a przynajmniej tak mi się wydaje/wydawało (?)
A jednak uciekam. I wchodzę w to tylko wtedy, gdy już mnie tak przydusi, że nie daję rady. A nawet gdy w to wchodzę, to też w momencie, kiedy już już mam to na widelcu, to uciekam.
Wczoraj było to samo - zamiast zająć się sobą, wejść w ten żal jeszcze głębiej, to zaczęłam pisać na forum, bo mi się poprawiło, czułam się lepiej (bo "wypuściłam" z siebie ten żal). Wiedziałam jednak, że proces się nie zakończył (bo nie weszłam w ten ból), że nie wykorzystałam jego potencjału.
I teraz to widzę, że (w tym moim, konkretnym przypadku) nie jest to kwestia odwagi, ani nawet strachu przed bólem, tylko mechanizm wkodowany (nie wiem, czy to właściwe słowo, ale nie mam tego jak inaczej nazwać) mi w dzieciństwie przez dorosłych.
Znam ten mechanizm z literatury i z doświadczenia - polega on na tym, że zawsze gdy dziecko wchodziło w swój świat (np. w trakcie zabawy z samym sobą), zbliżało się do siebie, było "wyrywane" przez matkę, ojca, czy innego opiekuna, jego uwaga kierowana była na świat zewnętrzny.
Muszę nad tym pomyśleć, bo czuję że to ten mechanizm mi nieźle bruździ.

A miałam już wczoraj wskazówkę. Wczorajszy dzień chciałam wykorzystać na pobycie w samotności (bardzo tego potrzebuję, a nie mam zbyt wiele okazji, bo CIĄGLE jest ze mną mąż, a wczoraj pierwszy raz od bardzo dawna tak się złożyło, że miał jechać gdzieś sam), a tu telefon od mamy, że ma bilety na kabaret. No i byłam jak ten osiołek, co to mu w żłoby dano ;) Na szczęście posłuchałam siebie, zauważyłam, że to o ten mechanizm chodzi i zrezygnowałam z kabaretu (choć też chciałam zobaczyć go na żywo). Cieszę się, że wybrałam siebie :) No ale nie do końca jednak, bo potem przed sobą uciekłam...
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-25, 10:57:52
Fecilite,

Wiem o czym piszerz, bo też tak mam, uwielbiam uciekać. Jednak widzę to trochę inaczej, w sensie że nie ma tak że jest się gotowym, ale coś tam nie idzie, jeśli jest się gotowym w pełni, to było by już dawno po.

A co do ucieczki, czasem to jest potrzebne aby uświadomić sobie że ucieczka nie ma sensu, albo jaka jest cena, za za czasową wygodę itd. Więc czasem to część procesu uświadamiania sobie.


Dalej jeszcze z tą gotowością może trochę rozwinę, to ma swój punkt odniesienia do rzeczywistości, czyli być gotowym, nie oznacza że nagle co się zadzieje, tylko że jest akceptacja na przyjęcie tego czego nam potrzeba, do rozwikłania tematu. Więc w pewnym sensie nie jest się gotowym, a w pewnym sensie jest. Czyli nie jest się gotowym aby przyjąć skarb, ale jest się gotowym aby dokonać zmiany aby móc go przyjąć.


Jeśli wiesz jaki to skarb - to cieszę się i trzymam kciuki ^^
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-25, 11:18:40
Wiem o czym piszerz, bo też tak mam, uwielbiam uciekać. Jednak widzę to trochę inaczej, w sensie że nie ma tak że jest się gotowym, ale coś tam nie idzie, jeśli jest się gotowym w pełni, to było by już dawno po.

A co do ucieczki, czasem to jest potrzebne aby uświadomić sobie że ucieczka nie ma sensu, albo jaka jest cena, za za czasową wygodę itd. Więc czasem to część procesu uświadamiania sobie.


Dalej jeszcze z tą gotowością może trochę rozwinę, to ma swój punkt odniesienia do rzeczywistości, czyli być gotowym, nie oznacza że nagle co się zadzieje, tylko że jest akceptacja na przyjęcie tego czego nam potrzeba, do rozwikłania tematu. Więc w pewnym sensie nie jest się gotowym, a w pewnym sensie jest. Czyli nie jest się gotowym aby przyjąć skarb, ale jest się gotowym aby dokonać zmiany aby móc go przyjąć.


Czyli chyba widzimy to tak samo :) Tylko inaczej o tym mówimy, inaczej rozkładamy akcenty.
Ja też na siebie nie naciskam, nie chcę na siłę przyspieszyć, bo zdaję sobie sprawę, że jest to część procesu uświadamiania, ale jednak trzeba to zauważyć, żeby coś zmienić.
W sensie że muszę zadziałać, bo mam wybór. Mogę (a nawet muszę) wybrać czy chcę uświadomić sobie prawdę, czy chcę zbijać bąki ;)
Jeśli nie działam świadomie, to tylko pozornie nic nie wybieram. Zawsze wybieram, tylko że nie działając świadomie wybieram to, co nie moje (a więc to, czego niekoniecznie chcę doświadczać).


Jeśli wiesz jaki to skarb - to cieszę się i trzymam kciuki ^^

:D
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-25, 11:51:51



Czyli chyba widzimy to tak samo :) Tylko inaczej o tym mówimy, inaczej rozkładamy akcenty.


chyba tak ^^
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-25, 15:39:23


W moim przypadku - ja jestem gotowa (i to już od dłuższego czasu). Wiem jaki to skarb :)
I wiem, że tym przypadku nie zrobię sobie krzywdy (a wręcz przeciwnie), bo już mam to sprawdzone.
Mam też odwagę, a przynajmniej tak mi się wydaje/wydawało (?)
A jednak uciekam. I wchodzę w to tylko wtedy, gdy już mnie tak przydusi, że nie daję rady. A nawet gdy w to wchodzę, to też w momencie, kiedy już już mam to na widelcu, to uciekam.



Ja do swoich ucieczek nie potrzebuje nawet forum. Uciekam w wewnętrzną paplaninę. Na szczęście coraz częściej wracam :-)

Coraz bardziej akceptuję te nieprzyjemne emocje i kontakt z nimi nie jest już tak nieprzyjemny jak kiedyś. Czasem próbuję wejść w nie głębiej, ale mnie przeważnie po chwili mnie "wyrzuca". Więc raczej staram się trzymać kontakt z tym co jest w ciele.

Dzisiaj mam taki dzień, że czuję mocne zdenerwowanie i silny ucisk w splocie. Jak się dobrze wczuję to i ścisk w gardle. Kiedyś bym od tego uciekała - w jedzenie, w poczucie winy i w tę paplaninę. Teraz trochę uciekam, trochę czuję.
Jak się dobrze wczuję to widzę, że to tylko jakieś spiętrzenie starych stłumionych energii, których z jakichś powodów nie chcę/boję się/nie wiem jak puścić.

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-25, 23:16:35
Ja do swoich ucieczek nie potrzebuje nawet forum. Uciekam w wewnętrzną paplaninę. Na szczęście coraz częściej wracam :-)

Ja też nie potrzebuje forum do ucieczek. Też mam tak jak Ty :)
O forum pisałam tylko w kontekście wczorajszego przypadku, gdy po prostu akurat wykorzystałam forum do tego :P

Natomiast ja pisałam trochę o czymś innym, niż sama tylko ucieczka przed negatywnymi emocjami. Bo przed nimi to uciekam coraz mniej (ale jednak ciągle się zdarza ;). Chodziło mi o ucieczkę przed wejściem w pierwotny ból pustki/braku miłości, który jest jakby przykryty przez te emocje.
Czyli tak: czuję coś negatywnego, np. żal, nie uciekam, wchodzę w to, przeżywam, ten żal coraz bardziej wychodzi, aż wreszcie odchodzi, ale ja zamiast nadal pozostać ze sobą, jestem tak podekscytowana tą euforią "pożalową" (czyli tym, że czuję się dobrze, lepiej, fantastycznie, że nie czuję już żalu), że muszę coś zrobić.
W ten sposób uciekam od siebie*, bo wiem z doświadczenia (już coś takiego przeżywałam), że gdybym wtedy nie uciekła, to ta euforia by minęła i przyszła by nowa fala negatywnych odczuć - tym razem bólu z doświadczania tej wewnętrznej pustki, braku miłości, jakby umierania. I gdybym to również przeżyła, to wtedy dopiero poczułabym kontakt z sobą prawdziwą, taką wszechogarniającą miłość. Taki proces przeszłam kilka razy w życiu i tego uczucia nie da się opisać słowami, ani porównać z niczym innym :)
No a potem zawsze zachodziły we mnie zmiany na lepsze i te zmiany były trwałe (choć to uczucie wszechogarniającej miłości znikało, no ale moja miłość do siebie zawsze jednak wzrastała :).

*Dlatego skojarzyłam to z mechanizmem odciągania dziecka od bycia ze sobą i w sobie.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-26, 08:18:13
Rozumiem :-)

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-27, 02:08:13
Cytat: Facilite link=topic=1526.msg115218#msg115218 date=15063741 45
(...) przed negatywnymi emocjami. Bo przed nimi to uciekam coraz mniej (ale jednak ciągle się zdarza ;).

Dupa Jaś, ale ściema! Wcale to nie jest prawda. Ostatnio tak często uciekam przed emocjami, że aż jest to dla mnie przerażające.
To straszne, jak łatwo przychodzi mi okłamywanie siebie!
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-27, 08:55:27
Dupa Jaś, ale ściema! Wcale to nie jest prawda. Ostatnio tak często uciekam przed emocjami, że aż jest to dla mnie przerażające.
To straszne, jak łatwo przychodzi mi okłamywanie siebie!

Dupa Jasio ?
Chyba znam to uczucie :-)
Wydaje mi się, że mam coś już poukładane, że temat mam "ogarnięty" - a tu Zonk! Jest jakieś drugie dno, trzecie, kolejna warstwa. I szok! Jak mogłam tego nie widzieć!?

Na ten moment widzę to tak, że takie poczucie pojawia się przy sporym skoku świadomości. Po prostu kolejny obszar nieświadomego staje się świadomy  i widzi się więcej.

A tak w ogóle to fajnie, że jesteś Facilite i że piszesz tu na forum. Dużo korzystam :-)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-27, 09:42:30


Wydaje mi się, że mam coś już poukładane, że temat mam "ogarnięty" - a tu Zonk! Jest jakieś drugie dno, trzecie, kolejna warstwa. I szok! Jak mogłam tego nie widzieć!?

Takie momenty są najlepsze :], w sensie że są obrzydliwe, i okrutne :}, ale oczyszczające bo otwierające dalszą drogę, nowe perspektywy :)


PS. Poza tym nie lubię, tej wzorcowej utopijnej wizji, oświeconej świętej osoby chodzącej 100% urzeczywistnienia, prawdy i miłości i w ogóle wszystko co najlepsze [beeee zaraz zwymiotuje]



po prostu - Cała ta branża narzuca presje...

https://www.youtube.com/watch?v=keh0aDPvUZs

Lubisz mieć w głowie obrazy, tyle fur że nie starczy garaży
Mówisz że nie żyje się dwa razy, ale wiesz że nie ma rzeczy bez skazy :}


Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-27, 15:08:55

Takie momenty są najlepsze :], w sensie że są obrzydliwe, i okrutne :}, ale oczyszczające bo otwierające dalszą drogę, nowe perspektywy :)


Tak. Otwierają nowe perspektywy i możliwości, ale dla mnie są trudne.

Przykładowo jeszcze jakiś czas temu uciekałam od spotkań rodzinnych. Uważałam, że rodzina mnie ogranicza, obniża wibracje itp. Że nie rozumie tematów duchowych i wogóle spotkania rodzinne są bez sensu.
 
Potem dotarło do mnie, że to nie w nich jest problem tylko w tym, że ja postrzegam otoczenia jako zagrażające i nie mające wiele do zaoferowania. Jak zmieniłam postrzeganie świata i ludzi z przyjemnością uczestniczę w tych spotkaniach. Ja się zmieniłam i oni też niejako dopasowali się do moich oczekiwań. Śmiejemy się, żartujemy. Moja rodzina ma świetne poczucie humoru.

No ale głupio mi, że ich wcześniej nie doceniałam. Wręcz patrzyłam z góry. Bardzo głupio.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-27, 15:32:44
Fajna zmiana Liliolle:)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-27, 17:15:27
Na ten moment widzę to tak, że takie poczucie pojawia się przy sporym skoku świadomości. Po prostu kolejny obszar nieświadomego staje się świadomy  i widzi się więcej.

Takie momenty są najlepsze :], w sensie że są obrzydliwe, i okrutne :}, ale oczyszczające bo otwierające dalszą drogę, nowe perspektywy :)

Bardzo budujące :)
Teraz już też tak to widzę (dzięki Wam), choć dla mnie to wszystko też nie jest łatwe.
Tym bardziej, że w ostatnim czasie dzieje się u mnie bardzo, bardzo, bardzo dużo. Ale też czuję, że mam tyle siły, żeby sobie z tym poradzić :)

A tak w ogóle to fajnie, że jesteś Facilite i że piszesz tu na forum. Dużo korzystam :-)

Lilliole,
to bardzo miłe (dla odmiany) poczuć się gdzieś chcianą :D

A propos kochanej rodzinki - teraz jest u nas babcia męża, osoba bardzo kłótliwa (jest pokłócona z wszystkimi z rodziny, aprobuje tylko mnie i mojego męża) i ogólnie rzecz ujmując kłopotliwa (zresztą aktywna alkoholiczka).
Kiedyś gdy do nas przyjeżdżała, nie dawałam rady wytrzymać z nią dłużej niż jeden dzień (musiałam wychodzić z domu, gdy ona tam była). Teraz widzę, że jej prowokacje nie robią już na mnie takiego wrażenia (a i ona mniej prowokuje), a poza tym bardziej niż kiedyś dostrzegam jej zalety. Bo tak to jest z prostymi, niewykształconymi ludźmi, że zazwyczaj są oni bliżej swoich uczuć niż tzw. intelektualiści.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-27, 17:21:10
https://www.youtube.com/watch?v=8tpY2X2wWyQ

"Bywa że nie jestem szczery
Czasem zwyczajnie kłamię
Jestem próżny pazerny
Dbam tylko o swoje cztery litery
Bywam małostkowy
Cyniczny i bezduszny
Osądzam bez litości
Bez serca i miłości
Chciałbym być zawsze niewinny i prawdziwy
Chciałbym być zawsze pełen wiary i nadziei
Tak jak Bolek i Lolek
Tytus Romek i Atomek (...)"

Ja osobiście chciałabym być jak Pippi :D
<Pippi bije całą resztę ;p>
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-27, 17:24:05
Fajna zmiana Liliolle:)

No :-)
Mam takich zmian w bliskich relacjach ostatnio. Z jednej strony to jest fajne, bo coś takiego powoduje, że moje życie jest przyjemniejsze. A z drugiej strony powoduje to moje zdezorientowanie i stres.
No bo skoro tak się myliłam, wydawało mi się, że rzeczywistość jest jakaś, a okazuje się, że jest inaczej. Rzeczy w które święcie wierzyłam i walczyłam o nie nie maja już takiego znaczenia i moje postrzeganie może się zmienić niemalże z dnia na dzień to czuję, że tracę grunt pod nogami.

Jeszcze niedawno pewnikiem było dla mnie, że nie da się uzdrowić mojej relacji z mamą, że nigdy nie będę czuła do niej miłości, najwyżej uprzejma obojętność. A tu nagle się uzdrawia. I czuję, że przy moich okropnych wzorcach z poprzednich wcieleń moja mama była dla mnie najlepszą możliwością. I że w kontekście naszej karmy i naszych wzorców nie była w stanie dać mi więcej. Zresztą ja i tak odrzucałam to co od niej. Uważałam, że od niej tylko złe może przyjść.
Kilka dni temu powiedziałam sobie, że przyjmuję wszystko co chciała mi dać a ja odrzuciłam. I poczułam, że to co przyszło jest dla mnie korzystne. Nic złego nie przyszło, bo ja przestałam uważać ja za złą. Bo przestałam uważać się za lepszą.

Czuję, że uzdrawia się moja relacja z ojcem. W sumie sama. Jakoś tak przychodzi coraz więcej przyjemnych uczuć. Kolejny stres. No bo jak to !? Bez mojej ciężkiej pracy? Samo?! Żadnych afirmacji, dekretów ?! A czy coś takiego może być trwałe?
Zastanawiam się czy może nie zrobić takiego samego procesu z ojcem? Przyjąć to co chciał mi dać a ja odrzuciłam? Ale się boję.
A co będzie jak przyjdzie coś fajnego? A ja święcie wierzyłam, że od niego to zupełnie nic. Że moja osoba mu, że tak powiem: zwisa.

Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-27, 18:00:31

A propos kochanej rodzinki - teraz jest u nas babcia męża, osoba bardzo kłótliwa (jest pokłócona z wszystkimi z rodziny, aprobuje tylko mnie i mojego męża) i ogólnie rzecz ujmując kłopotliwa (zresztą aktywna alkoholiczka).

O! Dobrze, że wspomniałaś. Bo już zaczęłam się upajać tym jak to ja wszystkim juz powypaczałam i wszystkich lubię.

Nie lubię matki mojego ojca. Nawet nie nazywam ja babcią. I nie mam najmniejszej ochoty polubiwać ani tym bardziej odwiedzać.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-28, 00:18:33
Ja mam ostatnio fazę (od dość dawna już) na nielubienie. Właściwie cały czas odkrywam siebie, co lubię, kogo lubię, a czego i kogo nie lubię.
Jest to bardzo ekscytujące, zwłaszcza że odkryłam (kiedyś to nie było dla mnie oczywiste), że nie muszę lubić wszystkich, a wszyscy nie muszą lubić mnie.
A nawet wręcz przeciwnie, nawet nie chciałabym, żeby mnie wszyscy lubili, bo to by znaczyło, że coś jest nie tak (że gdzieś tu jest fałsz, a fałszu nie cierpię), gdyby lubiły mnie osoby, z którymi mi zupełnie nie po drodze.
Lubię, gdy się czyny zgadzają ze słowami, a słowa z tym, co w duszy gra, dlatego cieszę się tym bardziej, im wcześniej ujawni się taka wzajemna awersja między mną a delikwentem ;)
Naprawdę odczuwam dziką satysfakcję, gdy odkrywam, że kogoś nie lubię, nie muszę z nim rozmawiać, utrzymywać kontaktów, czy w jakikolwiek sposób się nim zajmować.
To dla mnie wielka ulga. Bo to oznacza, że mogę mieć gdzieś, co myślą o mnie inni i nie dostosowywać się do nikogo, tylko po prostu być sobą i zajmować się tym co lubię:)

Tak samo ekscytuje mnie odkrywanie tego, co lubię. W kwestii ilości nie jestem wybredna. Tak sobie myślę, że wystarczyłoby mi chyba, gdyby mnie lubiła (tak naprawdę) tylko jedna osoba. I bardzo bym chciała (najbardziej), żebym to ja była tą osobą. Wtedy czułabym się spełniona :) Mogłabym być sama i czułabym się dobrze, i mogłabym być z ludźmi, których lubię i też czułabym się dobrze. Czyli niezależnie od sytuacji czułabym się dobrze :)
Naprawdę byłoby fajnie :)

Nie lubię matki mojego ojca. Nawet nie nazywam ja babcią. I nie mam najmniejszej ochoty polubiwać ani tym bardziej odwiedzać.

Ja mam wokół siebie dość sporo takich osób (kiedyś bliskich, lub takich które "powinny" być mi bliskie), których nie zamierzam polubiwać, ani tym bardziej odwiedzać. No bo jeśli kontakt z kimś nie przynosi mi nic dobrego, to po co?

Najbardziej jednak jestem dumna z tego, w jaki sposób poradziłam sobie z jednym z moich demonów - zależnością od rodziny, konkretnej rodziny mojej ciotki ze strony mamy.
Tak się składa, że ta ciotka jest moją chrzestną, a my byliśmy z nią i całą jej rodziną bardzo związani. Ciotka jest chodzącym koszmarem, MOIM chodzącym koszmarem. To totalnie fałszywa osoba, perfidna i nieczuła. Udaje wzór cnót, a dość powiedzieć, że waliła głową swojej córki w mur tak bardzo (i to nie raz), że ja z tego powodu do tej pory mam traumę (a córka zaliczyła psychiatryk). Oczywiście to nie wszystko, tylko jeden z jej licznych "wybryków".

No i ta ciotka w tym roku zachorowała śmiertelnie. Oczywiście wszyscy z rodziny (i nie tylko) odwiedzali ją na łożu śmierci, najpierw w szpitalu, a potem w domu. Ona mieszka we wsi, do której ja jeżdżę na lato, gdzie większość mieszkańców jest ze sobą (czyli też ze mną) spokrewniona. A więzy krwi liczą się tam bardzo. No i wywierano na mnie ogromną presję, żebym poszła ją odwiedzić. Dochodziło to do mnie przez mamę (która chciała mnie "wziąć" prośbą, groźbą oraz płaczem), bo mój kontakt z ludźmi na tej wsi jest baaardzo ograniczony.
W końcu ciotka wydobrzała na tyle, że zaczęła dzwonić do mamy (bo mama rzadko tam przyjeżdża) i pytać, dlaczego ja jej nie odwiedzę (a mieszka kilka domów dalej, więc miałabym blisko ;), skoro ona jest umierająca, a ja jestem jakby nie było jej córką chrzestną.
Oczywiście wzbudzała tym w mojej mamie takie mocne poczucie winy i wstyd, że ta o mały włos nie padła na zawał. Ja też przeżywałam to ogromnie. Nie mogłam normalnie funkcjonować za dnia (taka mała depresja), nie mogłam dobrze spać w nocy (śniła mi się ciotka i bynajmniej nie były to sny przyjemne) i było coraz gorzej.
A wszystko dlatego, że chciałam się przełamać i odwiedzić ją na tym łożu śmierci (a nie widziałam jej już około 10 lat), że nie zwracałam uwagi na to, że moje ciało się buntowało.
W końcu otrzeźwiła mnie wizyta kuzynki, jej córki, z którą się przyjaźnię. Pogadałyśmy o naszych problemach i doszło do mnie, co ja chciałam zrobić, że chciałam zmusić się do czego, co byłoby zadaniem gwałtu samej sobie!
W momencie odpuściło mi totalnie. Odpuściło też mojej mamie. Wyjaśniłam jej, dlaczego ciotki nienawidzę (po raz kolejny, ale tym razem dosadnie) i podpowiedziałam, że ciotce trzeba powiedzieć prawdę, czyli że mama nie jest mną, ani nie jest za mnie odpowiedzialna, więc się za mnie nie będzie wypowiadała, ani tym bardziej wstydziła (bo i nie ma czego).
Od tej pory mam spokój, choć nadal mieszkam na wsi rzut kamieniem od ciotki :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-28, 01:54:12
Odpuściło też mojej mamie. Wyjaśniłam jej, dlaczego ciotki nienawidzę (po raz kolejny, ale tym razem dosadnie) i podpowiedziałam, że ciotce trzeba powiedzieć prawdę, czyli że mama nie jest mną, ani nie jest za mnie odpowiedzialna, więc się za mnie nie będzie wypowiadała, ani tym bardziej wstydziła (bo i nie ma czego).

Zapomniałam napisać, że powiedziałam też mamie, że owszem, mogę iść do ciotki, ale tylko po to, żeby zrobić to, co się jej należy, czyli plunąć jej w twarz i powiedzieć, co myślę o tym, jak traktowała swoją córkę (przede wszystkim) i mnie, gdy byłam dzieckiem (a na pewno nie byłyby to miłe słowa ;).
Mama wie, że nie rzucam słów na wiatr i że byłabym do tego zdolna ;), więc przyznała mi rację, że nie ma po odwiedzać chorej :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-28, 10:22:25


Naprawdę odczuwam dziką satysfakcję, gdy odkrywam, że kogoś nie lubię, nie muszę z nim rozmawiać, utrzymywać kontaktów, czy w jakikolwiek sposób się nim zajmować.
To dla mnie wielka ulga. Bo to oznacza, że mogę mieć gdzieś, co myślą o mnie inni i nie dostosowywać się do nikogo, tylko po prostu być sobą i zajmować się tym co lubię:)

http://is4.mzstatic.com/image/thumb/Purple111/v4/44/0b/36/440b36ab-ceb8-2257-74bb-d39bd71fdb57/source/1200x630bb.jpg :}



Ja ostatnimi czasy, odlubiłem wiele osób. A perypeti z tym co nie miara, bo mam bardzo mocne wzorce, i potrzeby wizerunkowe, i żeby być lubianym zawsze i wszędzie i przez każdego [Jakby to czy ktoś mnie lubi miało śmiertelne znaczenie dla mnie...]. I im bardziej przytomnieje, tym bardziej ogarniam jak wielką krzywdę sobie tym robiłem/robie, gdy odrzuca swoje własne odczucia, aby zagrać rolę w pozerstwo, aby ktoś poczuł się pozornie "dobrze" i "miło", ze sobą, i tym co robił/robi [krzywdzi innych w taki czy inny sposób], ale tacy najbardziej łakomi aby było "miło" (przedwszystki im).


Jeszcze dużo, nad tym będę musiał popracować, jeszcze tego zostało, chociaż teraz mniej więcej staram się być uważniejszym i bardziej świadomym i odchodzić od odrzucania siebie, aby realizować sadomasochistyczne wzorce - bo tak to chyba można nazwać - uciskać swoje odczucia, czyli ranić siebie, aby komuś, kto ma wszystko gdzieś było "milej". A tak odnośnie tych "cnotliwych" osób - to co zauważyłem, że robią to co robią, a oczekują wielkich rzeczy, często na zasadzie należy mi się, bo status, bo pozerstwo, bo wysokie mniemanie o sobie. Tacy trochę "urzędnicy" "państwowi" - niby z pozoru świeci, prawi i sprawiedliwi i w ogóle, a moralności, czy empatii tam nie uraczy się.


https://www.youtube.com/watch?v=V7UF1CH_IdE&feature=youtu.be&t=20s







"(...)Czaisz? Żaden z mych ziomów nie ustawia się na szachy.
Wiesz, ta sama tradycja - trochę inne czasy.
Nic prócz demokracji, nic nowego, nic.
Co bym robił, gdyby nie ta wolność słowa dziś?

Mógłbym palić i pić, mógłbym tak ja wszyscy tutaj.
Pijesz browar, wódkę, inne etykiety.
W lepszych ciuchach my. W lepszych butach.
Może trochę inne cele to pierwsze wolne pokolenie.
Skarzone PRL-em.(...) "


https://www.youtube.com/watch?v=r9mYlFthl2w

<Pezet  oczywiste :P - ten rym w abstrakcjach i koncepcjach! [chociaż przyznam że tamten kawałek Pippi był zajebisty]>



Fun fact - jak zaczynałem rozwój to chciałem być jak mistrzowie dalekiego wschodzi, słuchałem karunesha i relaksacyjny duchowej muzyki, a teraz gerard i pezet ;>
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-28, 10:35:41
Tak sobie myślę, że wystarczyłoby mi chyba, gdyby mnie lubiła (tak naprawdę) tylko jedna osoba. I bardzo bym chciała (najbardziej), żebym to ja była tą osobą. Wtedy czułabym się spełniona :) Mogłabym być sama i czułabym się dobrze, i mogłabym być z ludźmi, których lubię i też czułabym się dobrze. Czyli niezależnie od sytuacji czułabym się dobrze :)
Naprawdę byłoby fajnie :)

Wczoraj, kiedy to napisałam i zastanowiłam się nad tym, to poczułam się bardzo, bardzo dobrze. Tak radośnie i spokojnie*. Poczułam coś na kształt spełnienia (a raczej zapowiedzi - jak mogłoby być pięknie, gdybym taki stan osiągnęła). I doszłam do wniosku, że właśnie musiałam odkryć swoją prawdziwą preferencję w temacie związkowym.
Pamiętam, jak Clint pisał tutaj (i jeszcze na Cudzie) o tym, że jego największym pragnieniem i celem jest związek z dobraną partnerką. Wiedział czego chce i to osiągnął.
Ja też bardzo się ucieszyłam, gdy doszło do mnie, czego chcę najbardziej. Bo chcieć to móc :)

Dla mnie związek z drugą, bliską mi osobą jest bardzo ważny. Chciałabym mieć udane życie partnerskie. Ale jednak jest to sprawa drugorzędna. Najważniejsze dla mnie to udany związek z samą sobą.

Odkąd sięgam pamięcią lubiłam przebywać sama ze sobą i to moje wewnętrzne życie cieszyło mnie najbardziej. Byłam też towarzyska i lubiłam bawić się z koleżankami (do tego byłam rozrabiaką i wszędzie mnie było pełno), jednak najbardziej lubiłam wychodzić w pola (gdy byłam u babci na wsi) najczęściej z psem i tam rozkoszować się widokami, rozmyślać, śpiewać.
Gdy byłam u siebie w mieście też najbardziej lubiłam bawić się sama ze sobą w domu. Mama wyganiała mnie na podwórko, a potem (jako nastolatka) już sama wychodziłam i imprezowałam, żeby się jej przypodobać (jej córka musiała mieć dużo znajomych i być duszą towarzystwa, jak ona). Ale i tak najbardziej lubiłam bycie ze sobą, tworzenie własnej filozofii ;P, pisanie wierszy, czy tworzenie muzyki. Lubiłam obcować ze swoim wnętrzem, no ale wtedy byłam bardzo, bardzo daleko od siebie.
Potem - już w małżeństwie - też potrzebowałam samotności jak powietrza, ale tutaj nie umiem ocenić, czy to była moja zdrowa potrzeba, czy ucieczka od tego co boli, czyli od zagarniającego męża. No ale fakt jest faktem, że zawsze to co wewnątrz mnie było dla mnie najważniejsze i liczyło się dużo bardziej niż to, co na zewnątrz. A gdy traciłam z tym kontakt, to potwornie cierpiałam.

Dlatego cieszę się ogromnie, że już wiem, czego chcę w temacie związku (a ostatnio ten temat jest u mnie na tapecie). Najpierw udany, satysfakcjonujący związek z sobą, a potem związek z pasującą do mnie osobą :D
<yeah>

* I dziś nadal czuje tę radość :))) A w nocy spałam tak mocno i spokojnie, jak dziecko :D
[a ostatnimi czasy nie sypiałam najlepiej]
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-28, 11:14:50

 bo mam bardzo mocne wzorce, i potrzeby wizerunkowe, i żeby być lubianym zawsze i wszędzie i przez każdego [Jakby to czy ktoś mnie lubi miało śmiertelne znaczenie dla mnie...].

Miałam cos podobnego,
miałam taki czas, że mocno pracowałam nad tym wzorcem i bywałam mocno niemiła, poszłam w drugą skrajność - że mam d. czy mnie ktokolwiek lubi, poodganiałam ludzi od siebie.

Ale teraz mam tak, że ja lubię lubić.
Samo uczucie lubienia jest dla mnie mocno przyjemne. Ale chodzi o to czy ja sama lubię.
To czy ktos mnie lubi jest miłym dodatkiem. Ale tez fajnie.
Jak kogos nie lubię odczuwam jako nieprzyjemne uczucie. Mozliwe więc, że czasami staram się polubić kogos na siłę przez jakis czas. Ale najcześciej po prostu unikam takich osób, nie podtrzymuję kontaktów.
Z drugiej strony wiem, że jest tak, że te osoby, które mnie w jakis sposób drażnią przedstawiają te aspekty mnie, których nie lubię, którymi pogardzam. Mój cień. Coraz częściej szukam tego w sobie i znajduję. Jak jestem gotowa. Czasem nie jestem.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-28, 11:20:54
http://is4.mzstatic.com/image/thumb/Purple111/v4/44/0b/36/440b36ab-ceb8-2257-74bb-d39bd71fdb57/source/1200x630bb.jpg :}

hahaha, Wiking, no nie mogę, Ty mnie chyba znasz osobiście :D (???)

(...) bo mam bardzo mocne wzorce, i potrzeby wizerunkowe, i żeby być lubianym zawsze i wszędzie i przez każdego [Jakby to czy ktoś mnie lubi miało śmiertelne znaczenie dla mnie...].

Tak właśnie było ze mną (i nie twierdzę, że to już całkowicie za mną).
I dla mnie naprawdę to miało śmiertelne znaczenie. Bo gdybym nie dostosowała się do tego, czego oczekiwała ode mnie mama, to naprawdę mogłabym umrzeć (w dzieciństwie. Mama jest sadystką). Gdyby mnie nie polubiła (choć trochę), to nie byłoby z jej strony ani odrobiny ciepła, którego dziecko potrzebuje do życia, a pewnie robiłaby mi to, co robiła mojemu ojcu (czyli to na mnie by się wyżywała nie tylko psychicznie, ale też fizycznie).
A tak grałam w jej drużynie, więc zazwyczaj nie miałam większych <fizycznych> obrażeń. I dlatego nauczyłam się wzorca - jeśli chcę przeżyć, muszę się podobać, muszę się dostosować, muszę być lubiana. Za wszelką cenę.

WIEDŹMIN

"Zło jest złem mniejsze czy większe nie ma różnicy (...)
jeśli mam wybierać między złem a złem, wolę nie wybierać wcale"

No jacha!
Też zabijałabym potwory. I to nie tylko wirtualnie :P

W temacie muzyki - ja mam ogromny rozrzut (od death metalu po poezję śpiewaną :) Praktycznie lubię utwory z każdego gatunku (wybieram zgodnie z tym, co mi w duszy gra w danej chwili), choć muzyki poważnej raczej nie wybieram z własnej woli :P

Fun fact - jak zaczynałem rozwój to chciałem być jak mistrzowie dalekiego wschodzi, słuchałem karunesha i relaksacyjny duchowej muzyki, a teraz gerard i pezet ;>

Też próbowałam w coś takiego się  wsłuchiwać (choć karunesha akurat nie znam), ale szybko zrezygnowałam :P
Za nic w świecie nie odstawiłabym Kazika Staszewskiego, czy mojego ulubionego RATM :D

Rytm w abstrakcjach i koncepcjach, za to lubię hip hopowe utwory (jak to tam jest, oczywiście ;p) :D
Pezet -hahaha, "w naszej krwi jest kuroniowska zupa" :)))) Dobry tekst, nie znałam :D
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-28, 13:08:11


Miałam cos podobnego,
miałam taki czas, że mocno pracowałam nad tym wzorcem i bywałam mocno niemiła, poszłam w drugą skrajność - że mam d. czy mnie ktokolwiek lubi, poodganiałam ludzi od siebie.

No właśnie ja mam trudno bo to nie tylko zdjęcie wizerunku, ale też cień - czyli wszystkie negatywne emocje, i uczucia, które gdzieś się odkładają - takie ciemne alter ego (oczywiście ukrywane wiadomo). W sensie, że okej jest się "miłym" na siłę, gdzieś się za to dostaje, jest się ofiarą np. ale też wraz z tym rodzi się cień, i on wzrasta, gdzieś w piwnicy. To jest tak że jeśli ofiara, nie przeżyje bólu krzywdy, i nie skopie dupy oprawcom, lub też się nie postawi, to na końcu, cień przejmie kontrolę. Chociaż to jest już taki krytyczny przypadek.



Doctor ma swoją ciemną stronę.

"When you began all those years ago, sailing off to see the universe, did you ever think you'd become this? The man who can turn an army around at the mention of his name: Doctor. The word for healer and wise man throughout the universe. We get that word from you, you know, but if you carry on the way you are, what might that word come to mean?"

https://www.youtube.com/watch?v=Zopz92dO2MA



"Demons run when a good man goes to war.
Night will fall and drown the sun,
When a good man goes to war.
Friendship dies and true love lies.
Night will fall and the dark will rise,
When a good man goes to war.
Demons run, but count the cost.
The battle's won, but the child is lost.
"



hahaha, Wiking, no nie mogę, Ty mnie chyba znasz osobiście :D (???)

Pisywałem na cud, oraz na tutaj, więc jakby ... chyba coś tam prywatnie też zamejlowałem do Ciebie, z czymś tam ;) nie ważne :P

Kojarzę cię też z kilku rozwojowych wcieleń, oraz kilka innych osób ze swojego życia, ale tamte raczej aktywnie w rd nie siedzą. Więc dwa nieuki zostały ;PP

--> wirtualnie raczej :P Chociaż jak będzie nam to pisane, to spotkamy się pewnie ... na koncercie "Pippi & Pezet" xD (za mikrofonem rzecz jasna ;p)


Tak właśnie było ze mną (i nie twierdzę, że to już całkowicie za mną).
I dla mnie naprawdę to miało śmiertelne znaczenie. Bo gdybym nie dostosowała się do tego, czego oczekiwała ode mnie mama, to naprawdę mogłabym umrzeć (w dzieciństwie. Mama jest sadystką). Gdyby mnie nie polubiła (choć trochę), to nie byłoby z jej strony ani odrobiny ciepła, którego dziecko potrzebuje do życia, a pewnie robiłaby mi to, co robiła mojemu ojcu (czyli to na mnie by się wyżywała nie tylko psychicznie, ale też fizycznie).
A tak grałam w jej drużynie, więc zazwyczaj nie miałam większych <fizycznych> obrażeń. I dlatego nauczyłam się wzorca - jeśli chcę przeżyć, muszę się podobać, muszę się dostosować, muszę być lubiana. Za wszelką cenę.

I dobrze, bo wybrałaś ochronę siebie jakby nie było ,w tej sytuacji. Dzięki temu łatwiej ci się rozwijać i poszerzać świadomość teraz, oraz wychodzić z tych wzorców dostosowywania się. Czasem lepiej wybrać jest "białe kłamstwo", jeśli jest coś cenniejszego do ochraniania  - w sensie swoje życie, i swój dalszy rozwój.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-28, 14:08:32
Wczoraj, kiedy to napisałam i zastanowiłam się nad tym, to poczułam się bardzo, bardzo dobrze. Tak radośnie i spokojnie*. Poczułam coś na kształt spełnienia (a raczej zapowiedzi - jak mogłoby być pięknie, gdybym taki stan osiągnęła). I doszłam do wniosku, że właśnie musiałam odkryć swoją prawdziwą preferencję w temacie związkowym.
Pamiętam, jak Clint pisał tutaj (i jeszcze na Cudzie) o tym, że jego największym pragnieniem i celem jest związek z dobraną partnerką. Wiedział czego chce i to osiągnął.
Ja też bardzo się ucieszyłam, gdy doszło do mnie, czego chcę najbardziej. Bo chcieć to móc :)

Dla mnie związek z drugą, bliską mi osobą jest bardzo ważny. Chciałabym mieć udane życie partnerskie. Ale jednak jest to sprawa drugorzędna. Najważniejsze dla mnie to udany związek z samą sobą.

Odkąd sięgam pamięcią lubiłam przebywać sama ze sobą i to moje wewnętrzne życie cieszyło mnie najbardziej. Byłam też towarzyska i lubiłam bawić się z koleżankami (do tego byłam rozrabiaką i wszędzie mnie było pełno), jednak najbardziej lubiłam wychodzić w pola (gdy byłam u babci na wsi) najczęściej z psem i tam rozkoszować się widokami, rozmyślać, śpiewać.
Gdy byłam u siebie w mieście też najbardziej lubiłam bawić się sama ze sobą w domu. Mama wyganiała mnie na podwórko, a potem (jako nastolatka) już sama wychodziłam i imprezowałam, żeby się jej przypodobać (jej córka musiała mieć dużo znajomych i być duszą towarzystwa, jak ona). Ale i tak najbardziej lubiłam bycie ze sobą, tworzenie własnej filozofii ;P, pisanie wierszy, czy tworzenie muzyki. Lubiłam obcować ze swoim wnętrzem, no ale wtedy byłam bardzo, bardzo daleko od siebie.
Potem - już w małżeństwie - też potrzebowałam samotności jak powietrza, ale tutaj nie umiem ocenić, czy to była moja zdrowa potrzeba, czy ucieczka od tego co boli, czyli od zagarniającego męża. No ale fakt jest faktem, że zawsze to co wewnątrz mnie było dla mnie najważniejsze i liczyło się dużo bardziej niż to, co na zewnątrz. A gdy traciłam z tym kontakt, to potwornie cierpiałam.

Dlatego cieszę się ogromnie, że już wiem, czego chcę w temacie związku (a ostatnio ten temat jest u mnie na tapecie). Najpierw udany, satysfakcjonujący związek z sobą, a potem związek z pasującą do mnie osobą :D
<yeah>

* I dziś nadal czuje tę radość :))) A w nocy spałam tak mocno i spokojnie, jak dziecko :D
[a ostatnimi czasy nie sypiałam najlepiej]

Bo dobry związek z sobą to podstawa, bez tego nie ma szans na dobry związek.Inaczej to tylko uzaleznienie , w ktorym upatrujemy sposobu na szczescie a ktore tego nie zapewni.Jak woda , ktora nie gasi pragnienia.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-28, 14:11:34
Miałam cos podobnego,
miałam taki czas, że mocno pracowałam nad tym wzorcem i bywałam mocno niemiła, poszłam w drugą skrajność - że mam d. czy mnie ktokolwiek lubi, poodganiałam ludzi od siebie.

Ale teraz mam tak, że ja lubię lubić.
Samo uczucie lubienia jest dla mnie mocno przyjemne. Ale chodzi o to czy ja sama lubię.
To czy ktos mnie lubi jest miłym dodatkiem. Ale tez fajnie.
Jak kogos nie lubię odczuwam jako nieprzyjemne uczucie. Mozliwe więc, że czasami staram się polubić kogos na siłę przez jakis czas. Ale najcześciej po prostu unikam takich osób, nie podtrzymuję kontaktów.
Z drugiej strony wiem, że jest tak, że te osoby, które mnie w jakis sposób drażnią przedstawiają te aspekty mnie, których nie lubię, którymi pogardzam. Mój cień. Coraz częściej szukam tego w sobie i znajduję. Jak jestem gotowa. Czasem nie jestem.
Właściwie chciałem napisac to samo.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-28, 14:27:25
Ja odkryłem , ze dla mnie najwazniejsze w zyciu sa relacje z ludzmi.Reszta to tło, scenografia.Najszczesliwszy w zyciu bywalem gdy bylem wsrod ludzi gdzie byly cieple relacje i zrozumienie.Ja tez lubie lubic i byc lubiany.
Niestety tez widzenze takie podejscie mnie uzaleznia i jest moja slaba strona bo czuje sie niefajnie gdy ktos mnie nie lubi.Szukam przyczyny w sobie.Mam gdzies w sobie tesknote za miejscem gdzie miedzy istotami jest tylko miłość i czuje smutek , ze tu jednak tak nie jest i nigdy nie bedzie.
Mimo wszystko widze ze sa osoby ktorych prawie wszyscy lubia .To osoby ktore nie maja "dymow"do innych .Wiem tez ze mozna polubic osoby ktorych sie nie lubilo i ich stosunek tez sie zmienia.Sa osoby ktorych wielu nie lubi ale jak sie do nich zblizyc to sie okazuje ze da sie je polubic.Nie tak dawno mialem mozliwosc doswiadczyc tego na sobie.Z osobami do ktorych mialem awersje nawiazalem dosc fajne relacje.Nie sa to relacje na przyjazn ale bylismybw swoim otoczeniu i przez ten czas bylo fajnie.Szczerze bylem tym wszystkim bardzo zdziwiony.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-28, 15:27:48
Właściwie chciałem napisac to samo.

ontoja :-)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2017-09-28, 21:43:41
Przychodzi ten etap buntu, kiedy wychodzą negatywne rzeczy, ale czy można sie temu dziwić skoro podjęło się uzdrawianie życia, relacji z sobą, z innymi. Teraz to rozumiem. Wiem, że po jednym uzdrowieniu przychodzi kolejna porcja, a po jej uwolnieniu robi się nieco lżej i spokojniej.
Byłem tak zbuntowany, że zapisałem kilka zeszytów o tym, co myśle o sobie. Wtedy nie było mi do śmiechu, ale też miałem wsparcie i poczucie, że ja to mam robić. Pisanie przynosiło mi oczyszczenie. Wielką pomocą jest tu modlitwa o spalenie tych rzeczy.

Później przyszło do mnie, że mam tolerować siebie.
Np. dlaczego mam atakować siebie, skoro toleruję siebie.
dlaczego mam nie lubić siebie skoro toleruję siebie.
dla czego mam sie oskarżać, skoro toleruję siebie.

Kupiłem sobie książkę - Modlitwy uzdrawiające życie, Sonii Choquette. Jest tam dużo modlitw na różne tematy. 

 
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-28, 23:59:46
To jest tak że jeśli ofiara, nie przeżyje bólu krzywdy, i nie skopie dupy oprawcom, lub też się nie postawi, to na końcu, cień przejmie kontrolę.

Całkiem niedawno napisałam komuś, że bardzo lubię te słowa:

"Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
obca dłoń ich też nie przekreśli,
ale krwi nie odmówi nikt:
wysączymy ją z piersi i z pieśni.
Cóż, że nieraz smakował gorzko
na tej ziemi więzienny chleb?
Za tę dłoń podniesioną nad Polską -
kula w łeb!"

I że zamiast "ojczyzna, Polska" wystarczy podłożyć "ja" i powstanie mój protest song ;)
Hehe, dokładnie tak - kula w łeb :P

Doctor Who - ciekawy musi być. Nie znałam tego serialu. Chętnie zalookam (choć dla mnie może być nieco za mroczny ;)

Pisywałem na cud, oraz na tutaj, więc jakby ... chyba coś tam prywatnie też zamejlowałem do Ciebie, z czymś tam ;) nie ważne :P

Kojarzę cię też z kilku rozwojowych wcieleń, oraz kilka innych osób ze swojego życia, ale tamte raczej aktywnie w rd nie siedzą.

O rany, to czemu ja Cię nie kojarzę?!
Ani z Cudu, ani znikąd :P Jesteś dla mnie taki nowy i świeży. No ale ja też się sobie często taka wydaję (dopiero się poznaję ;p), więc to moje uczucie nie jest miarodajne :)
Ale fakt faktem, nie mam pojęcia, kim byłeś na Cudzie i dlaczego Cię nie pamiętam.
Bo to, że nie kojarzę Cię z poprzednich wcieleń, nie jest dla mnie dziwne - ja w ogóle nie pamiętam takich rzeczy. Tzn. czuję czasem, że mnie coś z kimś łączy (do uzdrowienia, albo i nie), ale nie wnikam za bardzo, skąd to wynika. Bo też nie jestem w stanie tego określić.
Ale Ciebie tak nie postrzegałam nigdy. Gdy zaczęłam (ponownie) czytać to forum, jeszcze przed zarejestrowaniem się, zobaczyłam Twoje wpisy i wydałeś mi się ciekawy i interesujący, taki inny, ale na pewno nie znajomy :P

Więc dwa nieuki zostały ;PP

Hahaha, dwa nieuki, co to śnią o tym, że nie zdają do następnej klasy ;))

--> wirtualnie raczej :P Chociaż jak będzie nam to pisane, to spotkamy się pewnie ... na koncercie "Pippi & Pezet" xD (za mikrofonem rzecz jasna ;p)

No rzecz jasna! :D


Czasem lepiej wybrać jest "białe kłamstwo", jeśli jest coś cenniejszego do ochraniania  - w sensie swoje życie, i swój dalszy rozwój.

Dokładnie tak. Kiedyś brzydziłam się kłamstwem, każdym. I czułam obrzydzenie do siebie, że musiałam kłamać (żyć w fałszu). I gdy tylko się dało, wybierałam mówienie prawdy. Ale czasem tym siebie krzywdziłam, więc postanowiłam nauczyć się kłamać bez poczucia winy w sytuacjach, gdy jest to konieczne do obrony siebie.
Teraz takie sytuacje są coraz rzadsze i być może kiedyś będę mogła całkowicie zrezygnować z tego narzędzia :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-29, 00:41:48
Bo dobry związek z sobą to podstawa, bez tego nie ma szans na dobry związek.Inaczej to tylko uzaleznienie , w ktorym upatrujemy sposobu na szczescie a ktore tego nie zapewni.Jak woda , ktora nie gasi pragnienia.

Generalnie zgadzam się z tym, co piszesz, ale ja chyba jednak nie do końca o tym.

Bo przecież nie jest tak, że udane, harmonijne związki mogą tworzyć wyłącznie osoby, które mają dobry związek ze sobą. Nie, to jest - powiedziałabym - jakiś rodzaj fałszywego przekonania. Nie trzeba czekać na dobry związek, aż będzie się doskonałą, nie trzeba się całe życie oczyszczać, uzdrawiać, każdy zasługuje na harmonijnego partnera już teraz. A to, że nie każdemu jest to dane, to właśnie kwestia fałszywych przekonań (i lęku przed bliskością). I w związku z tym podświadoma awersja do harmonijnej relacji.
[i na pewno jeszcze coś, ale nie o tym chciałam tutaj]

Ja to widzę tak, że są jakby dwie drogi do szczęścia (tak upraszając).
Jedna - to wybór uzdrawiającej miłości z zewnątrz, wybór właśnie tego związku z harmonijnym partnerem. Sam rezonans między partnerami będzie tak silnie działał, że po prostu uzdrowi (albo pomoże uzdrowić) zranienia i "naprawi" relację każdego z nich z sobą samym.
Druga droga, to droga od środka: Tutaj uzdrawiającą rolę pełni miłość do samej siebie. I kiedy jestem już zaspokojona (tą swoją miłością), wtedy pojawia się harmonijny partner.

A którą drogę się wybierze, to już zależy od preferencji danej osoby.
Mnie bardziej podoba się ta druga, a np. takiemu Clintowi, czy takiej Kindze R. ta pierwsza :)

Ja tak to odbieram, że są te dwa rodzaje miłości (choć to cały czas ta sama miłość).
Bo odczuwałam kilka razy już totalnie bezwarunkową miłość do siebie. Wtedy istniałam jakby tylko ja i sama siebie odczuwałam jako niesamowitą przyjemność.

No i całkiem niedawno poczułam też miłość do kogoś innego, a właściwie nie, to ktoś inny był tylko jakby zapalnikiem tej miłości. To było tak, że zaakceptował mnie z moimi największymi wadami i poczułam się tak dobrze ze sobą, jak wtedy gdy odczuwałam do siebie miłość. Tylko że to było inne, tak samo mocne, tak samo przyjemne, ale po prostu inne. Bo czułam też jego i innych ludzi, ale nie czułam pożądania, czy tęsknoty. Nie musiał przy mnie być, bo i tak czułam go w swoim sercu :) Niesamowite.

No ale do czego dążę. Mimo że oba doświadczenia były tak samo piękne i intensywnie przyjemne, tak sobie myślę, że chyba jednak wolałabym zagłębić się w uczucie do siebie :P
Taki czuję głód siebie.

No dziś to już trochę minęło to przyjemne uczucie spełnienia z wczoraj [bo miałam do czynienia z okropną manipulantką w banku i wytrąciła mnie z równowagi :(], więc już podchodzę z nieco mniejszym entuzjazmem do tego mojego podejścia, bo wyszły moje braki, no i wróciły tęsknoty za tym, żeby ktoś z zewnątrz mnie uratował i przykleił plasterek na moje chore serduszko.
Ale i tak (pomimo chwilowej niedyspozycji) wiem, co wolę :P

[choć nie jestem już tego aż tak pewna :(]
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-29, 01:28:19
Moje zdanie na dziś jest takie ,że jak się samemu ze sobą nie jest szczęśliwym i w harmonii to mozna przyciągnąć harmonijnego partnera ale niestety dysharmonia z sobą prędzej czy później wyjdzie .Wszystko zabieramy ze sobą.Harmonijny to on bedzie tylko potencjalnie ale się tej harmonii nie wykorzysta .Można uzdrowić relacje ze sobą już bedac w zwiazku ale kto wie czy to nie trudniej bo emocje z dwóch stron się nawarstwiają .

Ostatnio też doznałem czegoś podobnego w śnie .Nawet się dowiedziałem imienia tej osoby :)
To chyba było najpiękniejsze doświadczenie w moim zyciu ... a przecież w astralu ?!? :o
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-29, 13:55:39
Ontoja, wyczuwam, że zostałeś zraniony :/

Idąc tym tropem myślowym, to by trzeba było się zamknąć w pustelni do czasu wypracowania harmonii w sobie i dopiero potem kontaktować się z jakimikolwiek ludźmi ;)
Nie wiem, być może jestem za wielką idealistką ;), ale uważam, że dobry, wspierający związek można mieć na każdym etapie swojego życia.
I nie o to chodzi, żeby nie było problemów, zawsze będzie wychodzić dysharmonia. Problemy zawsze będą (przynajmniej do pewnego momentu), ale chodzi o to, żeby je skutecznie i z zaangażowaniem rozwiązywać.
Dobry związek to przede wszystkim kwestia czystych intencji (czyli szczerych chęci i nieuciekania od problemów, życzliwości wobec siebie i tej drugiej osoby i zaangażowania). I to wystarczy, żeby wspierać się w rozwiązywaniu problemów, a nie ich tworzeniu.
Tak na marginesie - jeszcze stopień otwarcia na zmiany u każdego z partnerów jest ważny. No ale to już inna kwestia [kwestia tego czy jest się dobranym czy nie, bo gdy nie jest się dobranym, to czyste intencje nie wystarczą].

Ostatnio też doznałem czegoś podobnego w śnie .Nawet się dowiedziałem imienia tej osoby :)
To chyba było najpiękniejsze doświadczenie w moim zyciu ... a przecież w astralu ?!? :o

Ja też kilka razy (chyba 2, a przynajmniej tyle teraz pamiętam) przeżyłam coś takiego we śnie :) Też z konkretną, ale nie znaną mi osobą. I też było to coś bardzo, bardzo pięknego :D
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-29, 23:59:23
To jest tak że jeśli ofiara, nie przeżyje bólu krzywdy, i nie skopie dupy oprawcom, lub też się nie postawi, to na końcu, cień przejmie kontrolę.

Hehe, dokładnie tak - kula w łeb :P

Tak, bo o siebie często trzeba zawalczyć. A czasem solidnie przypier***
Najpierw faktycznie jest wykańczająca walka, a potem coraz bardziej spokojne działania, aż do całkowitego spokoju i wolności.

Mnie zawsze bardzo denerwowały hałasy. I one dosłownie za mną chodziły. W moim mieszkaniu w mieście, w domu na wsi, w wynajętym mieszkaniu po którymś tam spokojnym dniu obudził mnie młot pneumatyczny, okazało się, że zaczęli dłuższą przebudowę piwnic. W wynajętym domu - szczekanie psów i budowa domu na sąsiedniej działce (zaczęli po naszej przeprowadzce). Nawet w hotelu mieliśmy zazwyczaj hałaśliwych sąsiadów. Dosłownie szok.
Ja się wkurzałam, próbowałam uzdrawiać temat różnymi sposobami i nic to nie dawało.
W końcu doszło do mnie, że muszę obić mordę moim krzywdzicielom (niekoniecznie tym, którzy hałasowali, bo hałas pokazywał mi tylko, że ktoś mnie krzywdzi) i zawalczyć o poszanowanie moich praw (z tymi, którzy hałasowali).
No więc zaczęłam obijać. I równolegle zaczęłam chodzić po ludziach i dopominać się o swoje.

W naszej klatce jest 12 mieszkań, a ja w 6 mieszkaniach interweniowałam ;) W niektórych po kilka razy, bo zmieniali się właściciele. Gdy tylko była głośniejsza muzyka (a ja spałam), głośny telewizor (a ja chciałam spać), albo klupanie młotkiem (też chciałam wtedy spać), to szłam i prosiłam o ciszę. Zawsze skutkowało.
Na początku z nerwów i strachu cała się trzęsłam (do tego nie miałam wsparcia od męża, bo twierdził, że przesadzam, skoro nikt się nie skarży tylko ja). Teraz po dawnych wątpliwościach i strachu nie zostało nawet śladu - gdy muszę do kogoś iść, to robię to całkiem na luzie (a zdarza się to bardzo rzadko, np. ostatnio ktoś na parterze <a ja mieszkam na 3, heh> puścił w nocy głośną muzę, to zeszłam i spokojnie powiedziałam, żeby wyłączył, bo to nie ta godzina. Zrobił to i gitara).

Mam teraz spokój i ciszę. Kiedy jest u mnie babcia, nie może się nadziwić, że mamy takich cichych sąsiadów (ona też zwraca na to uwagę). Bo faktycznie to chyba najspokojniejsza klatka na osiedlu. Jak idę w nocy ulicą, zwłaszcza w sobotę, to wszędzie tylko muzyka, hałasy, krzyki i imprezy. Nie pojmuję, dlaczego ludzie sobie na to pozwalają, zamiast zadzwonić na policje, jeśli boją się osobiście interweniować. Np. w mojej klatce też tylko ja w ten sposób reaguję. Inni się złoszczą (wiem, bo mi mówią), ale siedzą cicho. A nawet pukali się w czoło (że to niby niebezpieczne, lepiej siedzieć cicho i w spokoju znosić burdy), gdy nasyłałam policję na jednego kryminalistę-alkoholika z dołu (a wolałam wezwać policję, bo przemawianie do tak zrytego beretu nic by nie dało, poza tym bałam się, że nie wytrzymam i uszkodzę dziada, a pójdę siedzieć jak za człowieka ;). No i dzięki moim działaniom został eksmitowany.

Tak więc teraz mam spokój i w mieszkaniu (sama wywalczyłam) i w domu na wsi (samo się uspokoiło), no i nie muszę niczego wynajmować, żeby sobie w ciszy odpocząć. A gdy czasem trzeba zwrócić komuś uwagę, robię to bez większych emocji.
No i mordy krzywdzicieli obite, więc nie wydzierają się tak, jak kiedyś ;)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-30, 10:08:25
.
Ja się wkurzałam, próbowałam uzdrawiać temat różnymi sposobami i nic to nie dawało.
W końcu doszło do mnie, że muszę obić mordę moim krzywdzicielom

Facilite , fajny przyklad , tez doszedlem wczesniej do takich roznych wnioskow, ze gdy kiedys się na cos nie zareagowalo to sie za nami ciagnie i po reakcji jest jak ręką odjąl , a uzdrawianie "rozwojowe" na to nie dzialalo (swoją drogą to podchodzi pod błędne przekonanie nt RD , ze rzeczy musza / mają odpuszczac w ten sposob , ze to najlepsze wyjscie, ale to chyba cos jak strzelanie do muchy z armaty)

Ogolnie jestem za tępieniem / zglaszaniem takich zachowan i robieniem wokol siebie porządku ;) , to fajna cecha i traktowanie siebie z nalezytym szacunkiem. Nie moze byc tak , ze zryte berety będa sie dzielic swoim zryciem na całą okolice. Wkurzylo mnie tez kiedys nawet , jak jakies nastolatki jarali ziolo zbyt blisko mojego 'rewiru' tj na pobliskim placu zabaw (poczulem zapach poznym wieczorem) , bylem wk..... ale tamtym razem odpuscilem, choc jestem za bezlitosnym tępieniem osobnikow jarających g... i tym samym popularyzujacych / normalizujacych je wsrod rowiesnikow (bylo tam duzo normalnych nastolatkow w tym dziewczyn) , niech sp.... na Jamajke ! i g mnie obchodzi ze chlopaczek mialby przesrane , moze by sie zesral w gacie i posypal skad to wzial , co poskutkowaloby jeszcze dalej idacym oczyszczeniem otoczenia ;)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-10-01, 00:11:51
(swoją drogą to podchodzi pod błędne przekonanie nt RD , ze rzeczy musza / mają odpuszczac w ten sposob , ze to najlepsze wyjscie, ale to chyba cos jak strzelanie do muchy z armaty)

Dokładnie tak. Trzeba podejmować właściwie działania w odpowiedni do sytuacji sposób, bez uprzedzeń - to duchowe, a to nieduchowe. Jesteśmy co prawda istotami duchowymi, ale mamy też ciało i żyjemy w świecie materialnym i od akceptacji tego trzeba zacząć (moim zdaniem).
Dodam, że wg mnie to co napisałeś, jest elementem szerszego błędnego poglądu nt. RD. Mianowicie "Tylko duchowe jest wartościowe, dlatego warto zajmować się tylko tym co duchowe, a to co nieduchowe jest gorsze i trzeba jak najszybciej to przekroczyć".
Przyjęcie tej postawy daje taki efekt, jakby ktoś - nie kończąc podstawówki - chciał iść od razu na studia (no bo niższe klasy są takie fe). W życiu zaraz się takiego delikwenta da wyczuć, ale w RD może brylować ;)
W każdym razie nawet w RD tak się nie da. Trzeba rzetelnie zaliczyć wszystkie klasy, nawet te niższe, a może tym bardziej te niższe (bo to podstawa).

Wiesz, Dżonny, kiedy jakiś czas temu zaczęłam pracować nad wewnętrznym dzieckiem i opisywałam to tutaj, to pojawiły się nauki z wyższych poziomów duchowych, czyli wpisy typu "wewnętrzne dziecko też trzeba przekroczyć".
Oczywiście, że jest to prawda, tylko że te "nauki" były wygłaszane w totalnie niewłaściwym momencie. To tak jakby dziecku, które zaczyna raczkować powiedzieć: człowiek powinien chodzić na dwóch nogach, raczkowanie trzeba przekroczyć! No rzecz jasna, że kiedyś ten etap musi się skończyć, ale dziecko musi przez niego przejść i musi mieć tyle czasu ile potrzebuje. A jeśli tego nie przejdzie, to będzie w przyszłości w jakiś sposób ułomne (np. będzie mieć dysleksję, jak ja, bo nie raczkowałam).

I te osoby, które te nauki głosiły nie osiągnęły tego wyższego poziomu. Znały je tylko rozumowo. Bo gdyby były faktycznie na tym poziomie, to rozumiałyby, że wszystko ma swój czas i takimi tekstami mogą tylko zaszkodzić.
Podejrzewam, że tacy ludzie, którzy takie nauki głoszą (i którzy odciągają innych od czynności nieduchowych, namawiają do przekraczania czegokolwiek) po prostu boją się, że zajmując się nieduchowymi rzeczami na zawsze zostaną uwięzieni w materii, w ciele.
A tymczasem jest odwrotnie, bo ta awersja ich tutaj trzyma.
Taki sam mechanizm działa w przypadku emocji - ludzie boją się iść tak na total w daną emocję, bo boją się, że w niej ugrzęzną na zawsze. I tu też działa to odwrotnie, bo gdy wypuścisz emocję bez jej kontrolowania, to ona wyjdzie i sobie odejdzie, a gdy się jej boisz, gdy ją kontrolujesz, to ona cały czas siedzi, bo ją trzymasz.
Jest takie powiedzenie - gdy idziesz przez ciemny las, idź dalej. Czyli nie zatrzymuj się, nie cofaj, idź cały czas do przodu, a w końcu z niego wyjdziesz.

Wracając do tematu - takie ograniczające wpisy pojawiały się nie tylko przy okazji opisywania moich doświadczeń z pracy nad wewnętrznym dzieckiem. Może nie było tego dużo, ale mnie to bardzo ograniczało, wzmacniało moje lęki, nie pozwoliło iść dalej.
To była główna przyczyna opuszczenia tego forum (były też inne, ale dużo mniej istotne).
Wtedy byłam za słaba, żeby sobie z tym poradzić. Dlatego wyrejestrowałam się i nawet nie czytałam tego forum, żeby nie dopuszczać do siebie czyichś lęków i ograniczających przekonań.
Zaczęłam czytać dopiero wtedy, gdy poczułam się dużo silniejsza :) No a gdy już totalnie miałam w dupie to, czego boją się inni (i co na mój temat myślą i mówią), to się zarejestrowałam ;)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-10-01, 01:24:59
Zapomniałam dopisać o jeszcze jednym, bardzo destrukcyjnie działającym na mnie przekonaniu (a właściwie nie przekonaniu, bo to czysta prawda, ale znów podana w niewłaściwym momencie), czyli o stwierdzeniu z Kursu Cudów - ja nie jestem swoim ciałem.
Tutaj nie było takich wkrętek (w ogóle nie spotkałam się z tym w środowisku regresingowym), ale w innej "szkole" rozwojowej.
No przecież po pierwsze nie jestem ciołkiem i wiem, że nie jestem ciałem, a po drugie, moim problemem (jak wielu aniołków) było raczej to, że właśnie wcale nie czułam się ciałem (nie chciałam go zaakceptować, walczyłam z nim)!
A że te nauki z KC były bardzo na rękę UA, to się nimi upajały i oczywiście sobie szkodziły.
No i ok, nie moja sprawa, gdyby szkodziły tylko sobie, a nie próbowały nauczać innych.

Ja od razu czułam, że to śmierdząca sprawa, więc olałam to i zrobiłam odwrotnie (taką mam metodę, jeśli poznaję jakąś "naukę" i mi zalatuje, to próbuje robić odwrotnie i obserwuje, co z tego wychodzi. Zawsze się sprawdza ;).
I dopiero gdy zaakceptowałam ciało, właśnie fakt, że teraz JESTEM ciałem, jestem istotą materialną, bardziej czuje się istotą duchową :)
Nie ma co zaczynać od negacji czegokolwiek, bo można sobie krzywdę zrobić.

Tak w ogóle to sobie teraz przypomniałam o takim określeniu - biały astral. Kiedyś było na topie ;), teraz się o tym nie mówi. A tak sobie myślę, że to, o czym teraz piszę (czyli podawanie rozwojowych "nauk" w niewłaściwym momencie, nie akceptowanie rzeczywistego stanu rzeczy, tylko celowanie w wyższy poziom), to nic innego jak biały astral.
Już kiedyś o tym tutaj pisałam chyba (tak, tak, przypominam sobie).
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-10-01, 02:52:22
- ja nie jestem swoim ciałem.

Też się zastanwaiałem o co w tym chodzi po przeczytaniu kilku artykułów Oscho i innych guru . Według mnie, Ja nie jestem ciałem, jest poprawne, ale lepiej było by "ja mogę być ciałem". Pierwotna natura jest bezcielesna i pewnie stąd forowanie teorii  przez różnych, że należałyby się odciąć, czy wyrzekać cielesności.

Żeby przestać być swoim ciałem, trzeba zrozumieć zasady jakie panują w ciele. Innego wyjścia nie ma
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-10-01, 11:04:44

Oczywiście, że jest to prawda, tylko że te "nauki" były wygłaszane w totalnie niewłaściwym momencie. To tak jakby dziecku, które zaczyna raczkować powiedzieć: człowiek powinien chodzić na dwóch nogach, raczkowanie trzeba przekroczyć! No rzecz jasna, że kiedyś ten etap musi się skończyć, ale dziecko musi przez niego przejść i musi mieć tyle czasu ile potrzebuje. A jeśli tego nie przejdzie, to będzie w przyszłości w jakiś sposób ułomne (np. będzie mieć dysleksję, jak ja, bo nie raczkowałam).


Zgadzam się z tym, ze wszystko ma swój czas i nie da się pewnych etapów przeskoczyć.
Ja próbowałam. Pewnie wyniosłam to z domu, bo miałam od małego całe mnóstwo presji, że mam wszystko umieć i wszystko wiedzieć i jeszcze wszystko ma być dla mnie łatwe. To blokuje proces uczenia i rozwoju.
Teraz z doświadczenia wiem, że wszystko co ominięte ciągnie w dół i że i tak prędzej czy później trzeba będzie wrócić i uczciwie przepracować.

Ja miałam presje na przekraczanie ze strony autorytetów.
Pamiętam jak na jednym kursie ciągle słyszałam - Agnieszka jest na niskim poziomie, trzeba ją podciągnąć. To było skierowane do reszty grupy. I to ze strony osoby, która podkreślała, ze trzeba się uwolnić od ocen, szeregowania, postawić na rozwój indywidualny, szacunek  itp itd. Eh... Łykałam to jak młody pelikan.
Az w końcu dotarło do mnie, że nieważne jaki poziom, ważne że mój :-).
A osoby, które zajmują sie zbytnio cudzymi poziomami - po prostu nie chce zająć się swoim.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-10-02, 01:33:16
Pamiętam jak na jednym kursie ciągle słyszałam - Agnieszka jest na niskim poziomie, trzeba ją podciągnąć. To było skierowane do reszty grupy.

O matko! Ale mnie to oburza!
Ja też miałam podobnie na jednym z kursów. Prowadzący na siłę chciał wymusić na mnie przekroczenie pewnego tematu, a gdy nie chciałam (bo nie dałam rady, a jak się później okazało, to trzeba było "załatwić" w zupełnie inny sposób), to wszyscy patrzeli na mnie z politowaniem i traktowali jak krnąbrne* dziecko. Co za szit!

*Swoją drogą krnąbrne dziecko też z jakichś logicznych powodów jest krnąbrne. I zawsze oburza mnie traktowanie go z wyższością, pogardą, czy lekceważeniem.

I to ze strony osoby, która podkreślała, ze trzeba się uwolnić od ocen, szeregowania, postawić na rozwój indywidualny, szacunek  itp itd.

Czemu mnie to nie dziwi? :/
Takie osoby mają BIELmo na oczach.

Az w końcu dotarło do mnie, że nieważne jaki poziom, ważne że mój :-).

Dobry tekst, bardzo mi się podoba :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-10-02, 01:56:51
Wczoraj, kiedy to napisałam i zastanowiłam się nad tym, to poczułam się bardzo, bardzo dobrze. Tak radośnie i spokojnie*. Poczułam coś na kształt spełnienia (a raczej zapowiedzi - jak mogłoby być pięknie, gdybym taki stan osiągnęła). I doszłam do wniosku, że właśnie musiałam odkryć swoją prawdziwą preferencję w temacie związkowym.
(...)
Dlatego cieszę się ogromnie, że już wiem, czego chcę w temacie związku (a ostatnio ten temat jest u mnie na tapecie). Najpierw udany, satysfakcjonujący związek z sobą, a potem związek z pasującą do mnie osobą :D

Chyba jednak nie do końca ;)
Bo teraz widzę, że miało to dużo (może nie wszystko, ale na pewno dużo) wspólnego z lękiem przed bliskością i okłamywanie siebie, że wolę być sama.

Jak bardzo potrafię siebie okłamywać i jak bardzo jestem zamknięta na bliskość pokazuje ten przykład.
Jakieś kilka lat temu dostałam sms-a z nieznanego numeru. Był cudownie erotyczny i taki poetyczny (o tym, że ktoś śnił o mnie w nocy). Oczywiste było dla mnie to, że ktoś pomylił numer. Pomyślałam sobie, że ta dziewczyna, która miała go otrzymać poczułaby się wyjątkowo, gdyby go dostała i jaka musi być szczęśliwa mając takiego faceta, który pisze jej takie sms-y. Poczułam zazdrość i oczywiście pragnienie, żeby też takie wiadomości dostawać. Po chwili przyszedł następny sms, a w nim "Haniu, co u Ciebie... M.".
Okazało się, że to chłopak, z którym kiedyś coś mnie łączyło napisał tę wiadomość, tylko z innego niż kiedyś numeru.
W momencie zalał mnie zimny pot ;) Od razu mi się odwidziało i oczywiście - choć sms nadal mi się podobał - nie chciałam już, żeby ktoś do mnie coś takiego pisał! Wcale nie czułam się wyjątkowa, ani szczęśliwa.
Romantyczna miłość - ok, ale tylko w marzeniach, tudzież na filmach, ewentualnie w książkach była dla mnie atrakcyjna, jak się okazało. A wcześniej dałabym sobie głowę uciąć, że chciałabym dostawać takie sms-y ;)

Tak było z tematem związku - jeśli już, to oczywiście z facetem, który jeszcze bardziej spieprza przed bliskością niż ja (czyli mój mąż). Tylko tacy mężczyźni wydawali mi się atrakcyjni. Bo tak było bezpieczniej, tylko przy takich miałam gwarancję, że się nie zbliżą bliżej niż bym chciała (więc nie będzie boleć).
W ogóle temat związków wydawał się mnie nie dotyczyć. Miałam tak jak Lilliole z Jezusem ;) Nie było tematu. Najpierw wcale nie myślałam o poważnym związku (faceci bardzo szybko mi się nudzili, więc szybko ich zmieniałam), a w wieku 19 lat wyszłam za mąż (nie wiem, jakim cudem, bo nigdy o tym nie myślałam nawet), więc znów nie było nad czym rozmyślać, no bo skoro związek już był i wydawał mi się dobry, to po co?
Podobnie było z miłością. Do niedawna miałam awersję do tego słowa i w ogóle reagowałam agresywnie, gdy tylko było wspomnienie o miłości. Dopiero gdy to odkłamałam, okazało się, że po prostu tak bardzo mi jej brakowało, tak bardzo jej nie miałam, że musiałam udawać, że jej nie potrzebuję, żeby mniej bolało.

Tak więc szczerze, to jest tak, że pragnę miłości, bliskości, fajnego związku, ale się tego boję. Miałam nawet napisać ten post w jakimś temacie związkowym, ale pomyślałam sobie - jeszcze zacznie się dyskusja, a ja wolę już o tym nie gadać (bo się boję ruszać) ;)

Uświadomiłam sobie jeszcze jedną rzecz dzisiaj. Mianowicie, że tymi swoimi oczekiwaniami nie pomagałam mężowi w uzdrawianiu jego lęku przed bliskością, a nawet mogło być tak, że - żeby spełnić te moje oczekiwania - on się do mnie dostosował i robił to co chciałam, czyli nie zbliżał się i w ogóle nie chciał uzdrawiać tematu (żeby mnie nie stracić).
Gdyby to tak działało (a myślę, że tak właśnie jest), to rozwiązałaby się zagadka, która zawsze nie dawała mi spokoju - dlaczego mąż, z osoby totalnie akceptującej mnie [dlatego się w nim zakochałam, bo akceptował mnie całkowicie i nie chciał niczego we mnie zmieniać, choć doskonale wiedział (bo nie ukrywam takich rzeczy), że nie jestem aniołem ;)], zmienił się w totalne przeciwieństwo.
No więc jedną z przyczyn faktycznie może być to, że ja miałam takie podświadome oczekiwania wobec niego. A jak wiadomo, z ludzkiej, bardzo głębokiej potrzeby wynika chęć dopasowania się do cudzych oczekiwań, zwłaszcza gdy jest się DDTR, a oczekującą osoba bardzo bliska.
 
Dzisiaj też puściła mi jakaś blokada z tym związana.Uświadomiłam sobie, że do tej pory działo się to, czego chciałam - (ze strachu) chciałam braku prawdziwej bliskości, więc to dostawałam. Przyciągałam tylko takich mężczyzn, którzy w określony sposób reagowali (bo sami bali się bliskości) i którzy byli podatni na moje podświadome oczekiwania.
Jeśli zmienię oczekiwania, to na pewno stanie się to czego chcę (a chcę miłości). Być może nawet obecny związek da się naprawić?
Nie wiem, mam mnóstwo obaw i oczekiwań z tym związanych, ale jest mi już dużo lżej, bo naprawdę zrzuciłam dziś duży ciężar z barków :)
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-10-02, 02:42:01
Do niedawna miałam awersję do tego słowa i w ogóle reagowałam agresywnie, gdy tylko było wspomnienie o miłości.

A dlatego tak reagowałam, bo w dzieciństwie od mamy stałe słyszałam "kocham Cię" (serio, to był najczęściej wymawiany tekst pod moim adresem), a za tymi słowami nie szła żadna energia miłości, bo mama nie potrafiła kochać (ale za to potrafiła nieźle dopieprzyc). A już na pewno nie kochała mnie. No i jak tu mieć dobre skojarzenia z miłością i nie reagować agresywnie?
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-10-02, 06:35:27
Ontoja, wyczuwam, że zostałeś zraniony :/

Idąc tym tropem myślowym, to by trzeba było się zamknąć w pustelni do czasu wypracowania harmonii w sobie i dopiero potem kontaktować się z jakimikolwiek ludźmi ;)
Nie wiem, być może jestem za wielką idealistką ;), ale uważam, że dobry, wspierający związek można mieć na każdym etapie swojego życia.
I nie o to chodzi, żeby nie było problemów, zawsze będzie wychodzić dysharmonia. Problemy zawsze będą (przynajmniej do pewnego momentu), ale chodzi o to, żeby je skutecznie i z zaangażowaniem rozwiązywać.
Dobry związek to przede wszystkim kwestia czystych intencji (czyli szczerych chęci i nieuciekania od problemów, życzliwości wobec siebie i tej drugiej osoby i zaangażowania). I to wystarczy, żeby wspierać się w rozwiązywaniu problemów, a nie ich tworzeniu.
Tak na marginesie - jeszcze stopień otwarcia na zmiany u każdego z partnerów jest ważny. No ale to już inna kwestia [kwestia tego czy jest się dobranym czy nie, bo gdy nie jest się dobranym, to czyste intencje nie wystarczą].

Ja też kilka razy (chyba 2, a przynajmniej tyle teraz pamiętam) przeżyłam coś takiego we śnie :) Też z konkretną, ale nie znaną mi osobą. I też było to coś bardzo, bardzo pięknego :D

Mi chyba właśnie tego trzeba i nawet tego chcę.Moze nie przed ludzmi ale przed relacją zwiazkowa na pewno.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-10-02, 10:42:28
Tak więc szczerze, to jest tak, że pragnę miłości, bliskości, fajnego związku, ale się tego boję. Miałam nawet napisać ten post w jakimś temacie związkowym, ale pomyślałam sobie - jeszcze zacznie się dyskusja, a ja wolę już o tym nie gadać (bo się boję ruszać) ;)

No właśnie... Skoro już zaczęłaś... :-) Dla mnie to tez temat na teraz.
Niedawno poczułam, że fajnie by było mieć taki bliski i harmonijny związek. I w zasadzie poczułam się gotowa, ale tylko przez chwilę :-) Potem zaczęły się silne lęki i tendencje ucieczkowe. Że niby po co? A w sumie tak jak jest - jest całkiem dobrze więc po co psuć :-)

Mojej podświadomości bliskość kojarzy się z presjami. Im większa bliskość ty większe presje. I niemożnością bycia sobą. Czyli albo związek, albo Ja. Wybierałam siebie.



Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-10-02, 12:18:56



Doctor Who - ciekawy musi być. Nie znałam tego serialu. Chętnie zalookam (choć dla mnie może być nieco za mroczny ;)


Serial nie jest mroczny, wręcz przeciwnie, właściwie można powiedzieć że jest podnoszący na duchu, tak można powiedzieć, doctor w zasadzie pomaga, chociaż ściga go jego przeszłość, oraz wewnętrzne demony i rozterki i jego ciemna strona.

Sam serial jest specyficzny (rule one : don't apply logic!), miejscami super miałki ;p, a miejscami fajny i genialny.

Ale zacznijmy od początku.

Więc serial wpadł mi przypadkiem i przypadkiem zacząłem oglądać, z nudów wiadomo przecież ;> Tylko że tak mi zacząć wstrzeliwać, z niektórymi moimi rozterkami karmicznymi, że hej. Więc złapałem zajawkę, bo dlaczego by nie, więcej zrozumiałem z tego niże z tych analiz duchowych / karmicznych, oj dużo więcej, i dużo sobie uświadomiłem. Oglądałem sezony z 11 doctorem oraz 12.

A wiec dalej. To jest tak że serial jest science-fiction ( UK ). O doctorze, z rasy podróżników w czasie, zwiedza, podróżuje, pomaga, tak w skórcie. I gdy umiera, albo doznaje śmiertelnych obrażeń, to regeneruje się (coś jak w reinkarnacji)[dlatego jest wiele twarzy w filmikach]. Przy tym jest taka fajna złota energia gdy się regeneruje. Gdy tak się dzieje [zmieniają aktora w serialu], pojawia się ktoś inny, inny charakter, motyw, osobowość, chociaż w zasadzie w środku to ten sam doctor, podróż trwa dalej.

Ponieważ jest science-fiction , to dla mnie uczta dla oka, ponieważ kojarze wiele światów energetycznych, wiec jak widzę że to ten sam motyw, to wow!.

No i ponieważ jest tutaj wiele motywów, warstw, to dla mnie świetny też materiał, do autoanalizy, i terapii. Taka świadoma - zajawka tematem. To jest tak w terapii, jeśli coś leczy w terapii, to jest prawdą. Lub inaczej mówiąc jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie.


So...

So... all of time and space, everything that ever happened or ever will - where do you want to start?


https://www.youtube.com/watch?v=wxe43sXY-oc


(...) take the gun, take the gun, and save your life doctor..
and please dont die you the most wonderfull man on earth (...)



O rany, to czemu ja Cię nie kojarzę?!
Ani z Cudu, ani znikąd :P Jesteś dla mnie taki nowy i świeży. No ale ja też się sobie często taka wydaję (dopiero się poznaję ;p), więc to moje uczucie nie jest miarodajne :)
Ale fakt faktem, nie mam pojęcia, kim byłeś na Cudzie i dlaczego Cię nie pamiętam.
Bo to, że nie kojarzę Cię z poprzednich wcieleń, nie jest dla mnie dziwne - ja w ogóle nie pamiętam takich rzeczy. Tzn. czuję czasem, że mnie coś z kimś łączy (do uzdrowienia, albo i nie), ale nie wnikam za bardzo, skąd to wynika. Bo też nie jestem w stanie tego określić.
Ale Ciebie tak nie postrzegałam nigdy. Gdy zaczęłam (ponownie) czytać to forum, jeszcze przed zarejestrowaniem się, zobaczyłam Twoje wpisy i wydałeś mi się ciekawy i interesujący, taki inny, ale na pewno nie znajomy :P


Zmiany, zmiany, zmiany. Długa historia, i jakoś zbyt mnie poruszającą, żeby chciał bardziej konkretnie coś napisać, przynajmniej narazie ;>


We all change, when you think about it,
we're all different people; all through our lives,
and that's okay, that's good,
you've gotta keep moving,
so long as you remember all the people
that you used to be.
I will not forget one line of this,
not one day, I swear.
I will always remember when The Doctor was me.


...



Jak mowa o różnych motywach. To 11, był młody, zabawowy, i przytulny, gdy się zmienił, podczas regeneracji, w 12 to był stary, i taki nie do przytulania, Clara towarzyszka doctora ;) nie mogła zaakceptować jego nowego wcielenia, nowej twarzy, był cały odcinek w tym temacie(część sezonu), gdzie doctor miał trudność, odnaleźć się w swoim nowym ciele. Clara, ciągle mówiła, że "coś jest z nim nie tak", "coś poszło nie tak", jak go zmienić z powrotem, "jak go naprawić" itd - bardzo przykre w zasadzie. Co ciekawe ja miałem podobne odczucia, motywy 11, były tak fajne, że stwierdziłem że nie ma co oglądać dalej, bo to nie jest to samo. A cały sezon był mniej więcej taki że clara musiał poznać się z nowym doctorem na nowo.

Pierwszy odcinek (z 12) o "akceptacji", oglądałem kilka razy, i tam jest taka dosyć smutna, scena, gdzie 12, mówi,

"i am right here, you look at me, and you dont see me, just see me."

sad ;/


Bonusowy motyw który mnie ściga od zawsze:

https://www.youtube.com/watch?v=GGn2ov0GLHQ

Doctor, you are not the only person who ever lost someone. It’s the story of everybody.
Get over it.
Beat it.
Break free.
..
..
Doctor, it’s time. Get up, off your ass, and win.



Hahaha, dwa nieuki, co to śnią o tym, że nie zdają do następnej klasy ;))

Więc ja zatrzymałem się na poziomie liceum ;> , i nie zdaje albo z polskiego albo z w-fu. Oh well. Najwyraźniej oświecenie muszę zostawić, a nauczyć się pisać bez błędów, oraz robić fikołki, a przede wszystkim chodzić na lekcje :p


Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-10-02, 12:59:30


Ja miałam presje na przekraczanie ze strony autorytetów.
Pamiętam jak na jednym kursie ciągle słyszałam - Agnieszka jest na niskim poziomie, trzeba ją podciągnąć. To było skierowane do reszty grupy. I to ze strony osoby, która podkreślała, ze trzeba się uwolnić od ocen, szeregowania, postawić na rozwój indywidualny, szacunek  itp itd. Eh... Łykałam to jak młody pelikan.
Az w końcu dotarło do mnie, że nieważne jaki poziom, ważne że mój :-).
A osoby, które zajmują sie zbytnio cudzymi poziomami - po prostu nie chce zająć się swoim.


O matko! Ale mnie to oburza!
Ja też miałam podobnie na jednym z kursów. Prowadzący na siłę chciał wymusić na mnie przekroczenie pewnego tematu, a gdy nie chciałam (bo nie dałam rady, a jak się później okazało, to trzeba było "załatwić" w zupełnie inny sposób), to wszyscy patrzeli na mnie z politowaniem i traktowali jak krnąbrne* dziecko. Co za szit!

*Swoją drogą krnąbrne dziecko też z jakichś logicznych powodów jest krnąbrne. I zawsze oburza mnie traktowanie go z wyższością, pogardą, czy lekceważeniem.


Tak wyglądają ściemy rozwojowe. Gdzie mówi się coś innego niż robi. Mówi się o akceptacji i miłości, a za chwile, trzeba "kogoś naprawić", bo "pomóc". Często na tych wyższych poziomach siedzą ludzie, który nie mają bladego pojęcia o tym co mówią, a swój poziom osiągnęli odcinając się od niższych poziomów, więc sobie nie radzą, anie nie potrafią, radzić emocjami, uczuciami, rozwojem na tych poziomach i jedyne co proponują, to właśnie, w góre, szybko, szybko. I to jest nie tylko często strata czasu, ale także, nabijanie kogoś w kompleksy, wzmacnianie tych lęków.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-10-02, 16:21:45
No właśnie... Skoro już zaczęłaś... :-) Dla mnie to tez temat na teraz.
Niedawno poczułam, że fajnie by było mieć taki bliski i harmonijny związek. I w zasadzie poczułam się gotowa, ale tylko przez chwilę :-) Potem zaczęły się silne lęki i tendencje ucieczkowe. Że niby po co? A w sumie tak jak jest - jest całkiem dobrze więc po co psuć :-)

Mojej podświadomości bliskość kojarzy się z presjami. Im większa bliskość ty większe presje. I niemożnością bycia sobą. Czyli albo związek, albo Ja. Wybierałam siebie.

Kiedy to przeczytałam, to pomyślałam sobie: temat związku ok, ale o czym tu jeszcze mówić? Hehe, też ucieczkowo ;)
A mam tak, bo ten temat wiąże się z bardzo ciężkimi dla mnie rzeczami. Po pierwsze z seksem, a tutaj mam totalnie posrane.
Zawsze miałam bardzo duże potrzeby, do tego dochodziły chore wzorce, więc ciężko było mi sobie z tym poradzić. Do tego stopnia ciężko, że na kilka lat popadłam w anoreksję seksualną (nie myślałam o seksie, nie robiłam tego, byłam totalnie aseksualna i czułam się z tym wspaniale, bo zniknął jeden z moich największych problemów. Ale wrócił ;p).

Poza tym temat związku jest ściśle związany z moim wzorcem, który jest dla mnie bardzo uciążliwy i bardzo wstydliwy. Chodzi o mechanizm odstraszania potencjalnie harmonizujących ze mną partnerów. Otóż nie jestem w stanie utrzymać zainteresowania tylko jednym mężczyzną, choćby mi się nie wiem jak podobał. I uciekam do innych.
[teraz sobie uświadomiłam, że najczęściej ma to miejsce w sytuacjach, gdy facet nie może mi dać uwagi w 100% (no bo nikt nie może dać tego drugiej osobie), a ja wtedy czuję się w jakiś sposób opuszczona, no i szukam innego obiektu]

Taki przykład dam. Kiedyś na 18. u kumpla poznałam faceta, który był dosłownie spełnieniem moich marzeń (do których się w owym czasie nie przyznawałam nawet przed sobą ;), od razu zadurzyliśmy się w sobie, staliśmy się parą (już na tej imprezie) i było oczywiste, że dalej będziemy ze sobą. No i nie wiem, jak to się stało, wystarczyło, że dosłownie na moment straciłam go z oczu i wylądowałam z jakimś gościem na tylnym siedzeniu samochodu. Oczywiście ten "mój" musiał mnie tam odnaleźć (skoro szukał). Skończyło się to tak, że nie chciał mieć ze mną nic wspólnego. I wcale mu się nie dziwię.

Wielokrotnie byłam odrzucana z powodu tego wzorca, ale też dużo razy (chyba nawet więcej) zdarzało się, że mimo tego byłam jednak chciana (tak na szczęście reagował także mój mąż, od którego też uciekałam, najczęściej po alkoholu) i chyba tylko te doświadczenia akceptacji mimo wszystko pozwoliły mi nie czuć do siebie totalnego obrzydzenia i choć trochę siebie akceptować.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-10-02, 21:10:24
Serial nie jest mroczny, wręcz przeciwnie, właściwie można powiedzieć że jest podnoszący na duchu, tak można powiedzieć, doctor w zasadzie pomaga, chociaż ściga go jego przeszłość, oraz wewnętrzne demony i rozterki i jego ciemna strona.

Wiking,
z tą mrocznością to bardziej chodziło mi o te potwory w serialu (przynajmniej w jego opisie takie były) :P
Nie wiem, czy lubię potwory. Natomiast rozkminianie przeszłości, wewnętrzne demony, ciemna strona mocy ;) - tak.
Na pewno nie będę oryginalna ;), ale jak już wspomniałam o ciemnej stronie mocy, to dodam, że uwielbiam Gwiezdne Wojny, a Anakin Skywalker to moja ulubiona postać ever (no dobra - może obok Czesia z Włatcuw Móch i Pippi ;). Zawsze się z nim utożsamiałam.

Ponieważ jest science-fiction , to dla mnie uczta dla oka, ponieważ kojarze wiele światów energetycznych, wiec jak widzę że to ten sam motyw, to wow!.

No i ponieważ jest tutaj wiele motywów, warstw, to dla mnie świetny też materiał, do autoanalizy, i terapii. Taka świadoma - zajawka tematem. To jest tak w terapii, jeśli coś leczy w terapii, to jest prawdą. Lub inaczej mówiąc jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie.

:))) Wiem o czym mówisz, lubię to samo, zwłaszcza s-f :)
A jeśli chodzi o filmy/seriale - zwłaszcza kiedyś się tym jarałam, bo też kiedyś byłam prawdziwym kinomanem (wygrywałam mnóstwo konkursów z biletami do kina, teatru, takie hobby ;p), a dodatkowo byłam uzależniona od telewizji :P
Potem tak mi to obrzydło (chyba nastąpił przesyt), że przestałam chodzić do kina (no chyba że wchodzą nowe GW ;p), a i telewizję miałam w głębokim poważaniu ;)
Ale to przez jakiś czas, teraz lubię popatrzeć od czasu do czasu :)

(...) miejscami super miałki ;p

Skoro miałki, to nie oglądam ;P
Co innego, gdyby był...., no wiadomo, hahahaha :D

Zmiany, zmiany, zmiany. Długa historia, i jakoś zbyt mnie poruszającą, żeby chciał bardziej konkretnie coś napisać, przynajmniej narazie ;>

Nie naciskam :) Może kiedyś, jak nie będzie Cię to tak poruszać ;)
Dodam tylko niezobowiązująco, że po napisaniu do Ciebie tego posta, śniłeś mi się jako Nieobecny ;P

Pierwszy odcinek (z 12) o "akceptacji", oglądałem kilka razy, i tam jest taka dosyć smutna, scena, gdzie 12, mówi,

"i am right here, you look at me, and you dont see me, just see me."

sad ;/

Tak, to bardzo smutne :(
Ten motyw przewija się w wielu filmach (choć teraz nie jestem w stanie wskazać, w jakich), chyba po prostu dlatego, że przewija się wielu ludzkich życiach.

A o co dokładnie z tym ścigającym motywem straty? Chcesz rozwinąć?

Więc ja zatrzymałem się na poziomie liceum ;> , i nie zdaje albo z polskiego albo z w-fu. Oh well. Najwyraźniej oświecenie muszę zostawić, a nauczyć się pisać bez błędów, oraz robić fikołki, a przede wszystkim chodzić na lekcje :p

Hahaha, no ja tak samo na liceum ;) I też ten nieszczęsny wf się przewija (jak również geografia i jakiś język, ale obcy). Powód - zawsze absencja :)
Z polskiego nie mogłabym zostać nawet we śnie :p, choć błędy orto to mój żywioł, bo mam dysleksję. Gdy piszę bez wspomagaczy, to po prostu nie jestem w stanie określić, czy np. słowo zguba pisze się tak, czy przez "ó" ;)

Ciekawa interpretacja. Ja to odbieram tak, że gdzieś tam na jakimś głębokim poziomie mam jeszcze poczucie, że coś muszę koniecznie zrobić/zdobyć, żeby coś osiągnąć. Że muszę się dostosować. I lęk, że nie potrafię się dostosować.
Chciałbym to olać i być prawdziwie wolna (stąd ta absencja), ale ogranicza mnie lęk i wiara w to, że tak jednak trzeba.
Dla mnie to sen o potrzebie wolności i o tym, że na razie ta wolność jest tylko marzeniem.
Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-10-03, 12:08:13


z tą mrocznością to bardziej chodziło mi o te potwory w serialu (przynajmniej w jego opisie takie były) :P
Nie wiem, czy lubię potwory. Natomiast rozkminianie przeszłości, wewnętrzne demony, ciemna strona mocy ;) - tak.
Na pewno nie będę oryginalna ;), ale jak już wspomniałam o ciemnej stronie mocy, to dodam, że uwielbiam Gwiezdne Wojny, a Anakin Skywalker to moja ulubiona postać ever (no dobra - może obok Czesia z Włatcuw Móch i Pippi ;). Zawsze się z nim utożsamiałam.

Anakin - postać dramatyczna, chciał uniknąć cierpienia po stracie bliskiej osoby... no i właśnie. Cała ta potęga, i moc ciemnej strony, to potrzeba kontroli, aby uniknąć cierpienia, tego na który właśnie nie ma się wpływu, bezsilności itd.

Ja najbardziej to yoda - dlatego że to mały niepozorny zielony skrzat - no i przy spotkaniu z lukiem, to po prostu trolluje ;p żyje sobie w anegdotkach i koncepcjach, jakby poza tym wszystkim.




:))) Wiem o czym mówisz, lubię to samo, zwłaszcza s-f :)
A jeśli chodzi o filmy/seriale - zwłaszcza kiedyś się tym jarałam, bo też kiedyś byłam prawdziwym kinomanem (wygrywałam mnóstwo konkursów z biletami do kina, teatru, takie hobby ;p), a dodatkowo byłam uzależniona od telewizji :P
Potem tak mi to obrzydło (chyba nastąpił przesyt), że przestałam chodzić do kina (no chyba że wchodzą nowe GW ;p), a i telewizję miałam w głębokim poważaniu ;)
Ale to przez jakiś czas, teraz lubię popatrzeć od czasu do czasu :)

Przebudzenie mi się osobiście mało podobało... niewchodząca w szczegóły wydało mi się jakieś takie miałkie ;p

Co innego Łotr 1, pewnie dlatego że "łotr", taki klimat, buntu, i takich no postaci gdzieś z poza, głównego nurtu. [ bez spoilerów ale  ten robot skradł cały film - miał najlepsze teksty ;p ]

Z jakiegoś powodu najfajniejszy tekst który był w zapowiedziach nie trafił do finalnej wersji (but why ?)

“This is a rebellion isn’t it?
I rebel.”    :}




Skoro miałki, to nie oglądam ;P
Co innego, gdyby był...., no wiadomo, hahahaha :D

no wiadomo :P


Tak, to bardzo smutne :(
Ten motyw przewija się w wielu filmach (choć teraz nie jestem w stanie wskazać, w jakich), chyba po prostu dlatego, że przewija się wielu ludzkich życiach.

Tak, to się przewija, chociaż z pamięci, to na szybko nie umiem sobie przypomnieć, filmów, gdzie ten motwy byłby mocnej poruszany. W doctor who, zmiana to część historii, więc zazwyczaj na tym są różne motywy budowane. Natomiast akceptacja  i jej brak to - tak życie wielu.


A o co dokładnie z tym ścigającym motywem straty? Chcesz rozwinąć?

Chcę i nie chcę. więc rozwinę tylko tak trochę i z wierzchu... i nie za dużo...

Strata jest dla mnie naj naj naj, zwłaszcza gdzie idzie z nią poczucie bezsilności wobec sytuacji, że nawet nie ma miejsca na inne wybory, nic się nie da zrobić zmienić, bo coś jest poza naszą kontrolą, i to jest trudne, bardzo trudne, do przyjęcia. Trudne do przeżycia.



Hahaha, no ja tak samo na liceum ;) I też ten nieszczęsny wf się przewija (jak również geografia i jakiś język, ale obcy). Powód - zawsze absencja :)
Z polskiego nie mogłabym zostać nawet we śnie :p, choć błędy orto to mój żywioł, bo mam dysleksję. Gdy piszę bez wspomagaczy, to po prostu nie jestem w stanie określić, czy np. słowo zguba pisze się tak, czy przez "ó" ;)

Ciekawa interpretacja. Ja to odbieram tak, że gdzieś tam na jakimś głębokim poziomie mam jeszcze poczucie, że coś muszę koniecznie zrobić/zdobyć, żeby coś osiągnąć. Że muszę się dostosować. I lęk, że nie potrafię się dostosować.
Chciałbym to olać i być prawdziwie wolna (stąd ta absencja), ale ogranicza mnie lęk i wiara w to, że tak jednak trzeba.
Dla mnie to sen o potrzebie wolności i o tym, że na razie ta wolność jest tylko marzeniem.

No właśnie absencja. Ja miałem braki, bo nie chodziłem na lekcje, i z tym się pojawiały lęki, że jestem do tyłu z materiałem, nie byłem na testach, przekraczałem limit nieobecności, więc nie zdam, dupa zimna ;( Jej, i te poczucie braków, zdecydowanie to. Ja zawsze mam te poczucie głęboko, chociaż by nie wiem co, i zawsze takie coś że trzeba coś ekstra się starać, udowadniać ciąglę innym itd. Ciągle czegoś nie wiem, czegoś brakuje, itd. więc jakby żeby to nadrabiać to muszę robić coś ekstra, tak mniej więcej, starać się bardziej więcej.

Dlaczego nie chodziłem, to mi się nigdy nie pojawiało, w sensie we śnie zawsze jakby byłem stawiany w sytuacji dokonanej, że miałem już nieobecności, braki, i lęki związane z niezdaniem itd. Brrr ...


Teraz jak przeczytałem to co napisałaś, to w zasadzie podobnie się czuje, szkoła to nie miejsce dla mnie, dlaczego miałbym się uczyć czegoś co ktoś innyc chce, w czasie który ktoś inny mi wyznacza. Bez sensu. Poza tym to nie działa- zabija indywidualność, i kreatywność, fabryka robotów.  Ja chcę się uczuć tego co ja chcę, i czasie jaki chce.

Strasznie nie lubię zadań na czas. Mnie to blokuje, gdy jest zadanie na czas. I to jest głęboko, gdy mam mnóstwo czasu, to z nudów, coś robię, zazwyczaj bardzo dużo, natomiast, jak mam coś zrobić, na czas[a jak ktoś mi coś presjonuje na to to już w ogóle] to czuje bloki, i bunt - rzeczy zajmują tyle czasu ile zajmują. Takie popędzanie czasowe, nic nie wnosi.


Zakończę moim ostatnio bardzo ulubionym zwrotem:

This is a rebellion isn’t it?
I rebel.





Tytuł: Odp: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-10-03, 13:32:40

Anakin - postać dramatyczna, chciał uniknąć cierpienia po stracie bliskiej osoby... no i właśnie. Cała ta potęga, i moc ciemnej strony, to potrzeba kontroli, aby uniknąć cierpienia, tego na który właśnie nie ma się wpływu, bezsilności itd.

Ja najbardziej to yoda - dlatego że to mały niepozorny zielony skrzat - no i przy spotkaniu z lukiem, to po prostu trolluje ;p żyje sobie w anegdotkach i koncepcjach, jakby poza tym wszystkim.

Yoda, w środkowej części (tej z Lukiem) wydaje się przyjemny, ale w odcinkach z Anakinem jest dla mnie za bardzo bezduszny. Taki zimny drań ;P
Bardziej polityk, niż mistrz, a w polityce nie ma sentymentów ;)

Wstyd się przyznać, ale nie byłam na Łotrze. W ciągu ostatnich dwóch lat byłam tak zajęta, że nawet nie wiedziałam jak się nazywam, a co dopiero do kina chodzić ;)
Poza tym w Ł. nie było ani Anakina, ani jego potomków, więc nie byłam aż tak zdeterminowana.
Co innego Przebudzenie, ale też mnie rozczarowało. Tak, nie ten klimat, pobieżność i miałkość ;)

Skoro Ł. Ci się podobał, to mnie też będzie, jak mniemam :)


Co do straty - ja jestem zdania, że sami prowokujemy takie sytuacje, żeby skontaktować się z tym pierwotnym uczuciem bezsilności. I tak długo to robimy, aż wreszcie będziemy gotowi to przeżyć. Natura jest cierpliwa :)

No właśnie absencja. Ja miałem braki, bo nie chodziłem na lekcje, i z tym się pojawiały lęki, że jestem do tyłu z materiałem, nie byłem na testach, przekraczałem limit nieobecności, więc nie zdam, dupa zimna ;(

Dlaczego nie chodziłem, to mi się nigdy nie pojawiało, w sensie we śnie zawsze jakby byłem stawiany w sytuacji dokonanej, że miałem już nieobecności, braki, i lęki związane z niezdaniem itd. Brrr ...

No ja też byłam stawiana w sytuacji dokonanej. I nawet nie to, że nie zdawałam, tylko wiedziałam, że sytuacja jest patowa, że nie zdałam już tego nadrobić i zostanę.
Ciekawe jest też to, że zawsze było to z końcem roku, a ja nagle uświadamiałam sobie, że był taki przedmiot jak w-f, geografia, czy matematyka (bo ona też mnie ściga ;p) ale ja o tym zapominałam i nie chodziłam (tak jakbym jakiś problem wyrzuciła poza obszar świadomości). I wtedy oblewał mnie zimny pot i dławił potworny lęk, bo stało się coś nieodwracalnego.

Trochę mnie nieprzytomność łapie. A jak łapie nieprzytomność, to "wiedz, że coś się dzieje" ;)


Ja chcę się uczuć tego co ja chcę, i czasie jaki chce.

Zdecydowanie 3 X TAK :D

I też nie lubię zadań na czas. Buntuję się wtedy i zazwyczaj dostaję takiej nieprzytomności, że nie jestem w stanie wykonać najprostszych poleceń i oczywiście wychodzę na głupka :P
Zresztą to doświadczenie (wychodzenie na głupka) jest mi tak znajome (bo wielokrotnie na niego wychodziłam), że aż bliskie i niegroźne ;) No a nawet w jakiś sposób przyjemne i na pewno wyzwalające :P


Ten senny motyw ze szkołą to ja przeżyłam też w realu, tylko że to nie było jak we śnie, że coś zawaliłam niechcący, bo zrobiłam to całkiem świadomie.
Choć w sumie też nie do końca :P
Zrezgnowałam z obrony doktoratu. Już po napisaniu, recenzjach, puszczeniu do biblioteki wydziałowej, zdaniu przedobronnych egzamów, zostało tylko wyznaczenie terminu obrony.
I wtedy zrezygnowałam, ale nie całkiem świadomie (choć świadomie chciałam już rok wcześniej, ale się nie dało, przede wszystkim z uwagi na męża, który chciał mnie do tego zmusić), to moje ciało mnie od tego wybawiło. Po prostu trafiłam do szpitala z śmiertelną diagnozą (wyglądałam też jak śmierć). I wtedy zrozumiałam, że umrę jak się dostosuję, mój mąż zrozumiał, że umrę i odpuścił. Wyszłam ze szpitala (diagnoza okazała się fałszywa, po prostu sytuacja tak trzymała mnie za dupę, że tak to wyglądało, jakbym umierała) z postanowieniem, że nie bronię się i rzucam pracę na uczelni.
I tak zrobiłam. I jestem z siebie bardzo dumna, że postawiłam na siebie i wdzięczna mojemu wewnętrznemu Ja, że mi tak pomogło. Najgorsze dla mnie to realizować cudze cele, czy robić cokolwiek fałszywego, żeby nadrobić swoje braki.

Ze mną było tak, że długo nie chciałam się przyznać, że jestem chorobliwie ambitna (pogardzałam tą cechą), a kiedy już się do tego przyznałam (gdzieś tak na studiach), to zapragnęłam zgarnąć całą pulę ;), czyli zostać rektorem uniwersytetu. Sam fakt bycia przeciętnym naukowcem mi nie wystarczył. I kiedy wszystko było na dobrej drodze, to mi przeszło. Zrozumiałam, że to nie było moje. A odeszło, bo pozwoliłam temu zaistnieć i skupiłam się na tym w pełni.
No i moje czyny i pragnienia mi się rozjechały.
Wszyscy wokół byli zdziwieni moją postawą, pukali się w czoło, że chcę zrezygnować z ciepłej posadki, no a doktorat to powinnam obronić dla samego chociażby papierka, bo "kiedyś może się przydać". I w sumie nawet dałabym się przekonać do tej obrony, ale na szczęście mój przyjaciel (ciało) mnie uratował. Nie pierwszy raz zresztą :)
Teraz jest taka sytuacja, że praktyczie mam możliwość obrony do śmierci (bo prawodawca nie przewidział takiej sytuacji jak moja i nie dał żadnych terminów) i czasem nawet nachodzi mnie myśl, żeby się złamać. Zwłaszcza po kontakcie z ludźmi, którzy działają na mnie "motywująco" ;) Boże (który nie istniejesz ;) chroń mnie przed taką motywacją!

This is a rebellion isn’t it?
I rebel.

Bardzo, bardzo jest mi to bliskie :D
(jak widać, zresztą :p)