Przytomny rozwój duchowy

Forum => Karma i reinkarnacja => Wątek zaczęty przez: dżonny w 2017-09-01, 10:22:24

Tytuł: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-01, 10:22:24
Pozbywam się lęku przed karmą / zwrotem karmicznym, ktory nabyłem od rozwojowców na forum.

Złe pojmowanie takich kwestii może być ograniczające jak religia, przekonania religijne i ma tyle samo sensu.
Czyli w praktyce wyglądało to mniej więcej tak, że ktoś np robił mi w jakiś sposob krzywde , to ja byłem dla niego "dobry", bo się bałem , że jak mu dop***dolę, tak jak miałem ochote, to "wroci do mnie karma" i że przecież "moge się uwolnić, bo to, że ktoś mi robi krzywde wynika przecież z moich intencji" więc nie robimy karmy tylko przecież się uwalniamy.
Oczywiscie to działało na jakimś tam poziomie. Co innego wiedzieć, że to przecież nie tak , a inna kwestia w co wierzy podświadomość.
 No i bardzo często widze, że tu wręcz nawet ktoś tam straszył drugiego karmą. Takie sugestie trafiają u rozwojowcow na żyzny grunt bo przecież wiedza że karma istnieje.. tylko nikt nie ma PEŁNEGO JEJ ZROZUMIENIA , więc są skłonni chłonąc bzdury na ten temat. Dlatego trzeba byc ostroznym z posługiwaniem się tymi pojęciami.

Coś mi się wydaje, że bzdur tego typu jest więcej, a i tą jedną warto lepiej roztrząsnąć.

Ja podziałałem na przez EFT , po tym jak zauważyłem , że mam lęk przed działaniem wobec kogos z tego powodu i sytuacja z czasem sie komplikuje, a on ma przewage.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-01, 10:40:38
Dobre też było nie raz , jak ktoś komuś , w ferworze emocjonalnej wymiany zdań , mowił że będzie sobie coś uświadamiał w następnych wcieleniach, czyli straszył następnymi wcieleniami xD tak jak by on sam miał się , kurde, oświecić w tym wcieleniu.

ogolnie to wiele osob wierzy w PRAWO KARY a o karmie nie ma pojęcia, ja tez nie mam , nie musze i nie interesuje mnie to!
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-01, 13:16:26
religie rozwojowców...rozumiem że chodzi ci o   takie czy inne  systemy przekonań i wyobrażeń związane z rozwojem (osobistym czy duchowym)

- im więcej mają wspólnego z prawdą i rzeczywistością tym są bardziej rozwojowe,

- strach przed karmą też może być motywacją do rozwoju i mu służyć , np. gdy ze strachu przed skutkami unikamy wysyłania tego czego nie chcemy dla siebie

- "o karmie nie ma pojęcia, ja tez nie mam , nie musze i nie interesuje mnie to!"  takie popadanie w skrajności, w tym przypadku najpierw przejmowanie się tym aż strach "d...ę ściskał" ,  a teraz zaprzeczenie temu i zaślepienie się na to (uzasadniane  wpływem tego co robili z tym inni... nie wiedzieć czemu miało to i wciąż ma takie znaczenie dla ciebie co z tym robią tutaj czy gdzieś indziej  inni? czemu przywiązujesz do tego większe znaczenie od  chęci poznania tego jak to jest (nawet cząstkowego poznania) z tą karmą?

Cytuj
Takie sugestie trafiają u rozwojowcow na żyzny grunt bo przecież wiedza że karma istnieje..
- takie czy inne lękowe/manipulacyjne/ sugestie trafiają na żyzny grunt u ludzi którzy podatni są na takie rzeczy, rozwojowcy się od tego uwalniają dzięki temu coraz bardziej akceptują pewne rzeczy i zjawiska takimi jakie są

- więc zaprzeczenie pod wpływem straszenia przez innych jest to jakieś wyjście, być może nawet uwalniające od  strachu przed karmą i dające poczucie wolności (że niby tego nie ma bo nikt tego nie rozumie w pełni i tylko tym straszą, a tak to nic się nie musi i ci którzy tym straszą tracą nad nami kontrolę),

- ludzie mogą straszyć wszystkim tylko warto sobie uświadomić że straszenie to jedno, a  czy to czym straszą  jest realne czy nie, to drugie

- więc pytanie na ile takie czy inne skrajne podejście jest rozwojowe? a na ile staje się osobistą religią oderwaną od rzeczywistości? oczywiście pytanie istotne tylko dla tych którzy chcą się rozwijać, bo przymusu nie ma, oraz zależy od tego jak my sami definiujemy rozwój : ))

- ja mam takie podejście że poznanie i oparte na tym działanie jest rozwojowe, a reagowanie pod wpływem cudzych czy własnych ograniczeń jest mniej rozwojowe , choć jak pisałem nawet strach może służyć rozwojowi jeśli łączy się z pierwiastkiem wiedzy i motywacji do rozwoju, ludzie którzy ani się nie boją skutków swoich czynów i którym też brakuje wiedzy ( o związku swoich działań i wyborów z tym co doświadczają) i nie mają motywacji do rozwoju schodzą na manowce, nazywając to czasem "wolnością"
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-01, 13:44:42
Tak mi się skojarzyło a propos karmy.
Skoro "karma is a bitch", to wszyscy ci, którzy sprzedają legendę o niej, to nikt inny, tylko alfonsi, którzy chcą na tym coś ugrać.
Nic nie mam do dziwek (jak ktoś lubi, niech korzysta do woli), ale alfonsom-naganiaczom mówię zdecydowane i kategorycznie NIE ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-01, 20:41:32
"im więcej mają wspólnego z prawdą i rzeczywistością tym są bardziej rozwojowe, "

"strach przed karmą też może być motywacją do rozwoju i"

ty chyba jesteś tym właśnie alfonsem - naganiaczem, a takie bzdury właśnie są tymi ograniczeniami od ktorych się uwalniam

przypływ energii po uwolnieniu lęku przed karmą mowi sam za siebie, nie potrzebuje nikogo by mi oceniał i FILOZOFOWAŁ czy to dobre czy złe i wkręcał innych w bzdurę, watek jest dla inspiracji do uwolnienia
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-01, 22:48:26
"Prawie" robi wielką różnicę, a całkiem mało kto ma pelną świadomość "prawa karmy"

i nie sądze, że ci ktorzy mają świadomość karmy się jej BOJĄ , więc czemu inni mieliby się bać ?

Ci ktorzy postępują "właściwie" (moralnie) ZE STRACHU przed karmą, a nie ze świadomości, że coś jest dobre, korzystne, harmonijne itd  są po prostu WYZNAWCAMI RELIGII , takiej jak KK tylko zamiast jednego wyobrażenia, o piekle, diable , gniewu Boga (karze boskiej) jest inne głupie, błędne wyobrażenie , ktoremu nadaje się moc, ktore tez w skrocie sprowadza sie do" kary za grzechy" tylko źrodło dziadostwa, ktore zgodnie z wyobrazeniami ma czlowieka spotkac jest bezosobowe.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-02, 07:42:56
Prawdziwy rozwojowiec traktuje karmę nie jak karę tylko jak lekcję, której jeszcze nie zrozumiał. Wraca do niego to co czyni innym póki na własnej skórze nie doświadczy tego co czyni i jego świadomość się nie poszerzy. Tutaj nie ma się czego bać, chyba, że własnej nieświadomości. Jesteśmy jednym wielkim organizmem i to co czynimy innym czynimy sobie.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-02, 07:54:29
Prawdziwy rozwojowiec traktuje karmę nie jak karę tylko jak lekcję, której jeszcze nie zrozumiał. Wraca do niego to co czyni innym póki na własnej skórze nie doświadczy tego co czyni i jego świadomość się nie poszerzy. Tutaj nie ma się czego bać, chyba, że własnej nieświadomości.
Też tak na to patrzę.Czy będzie dobra czy bolesna zależy od nas.Lęki przed nią mogą wynikać z poczucia winy za to co się zrobiło.Z poczucia bycia na bakier z własnym sumieniem.
Myślę , że jest wlasnie po to zeby sie nauczyc rozrozniac co jest dobre a co zle .Nauka dla opornych.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-02, 09:31:20
Jak  uwalniać to konkretnie, może trząść :), trzeba wyławiać perły..
Część już była linkowana, ale myślę że to dobre miejsce

https://krystal28.wordpress.com/2015/01/25/dlaczego-nie-jestem-juz-pracownikiem-falszywego-swiatla/
https://krystal28.wordpress.com/2015/01/28/powiedz-wladcom-karmy-ze-jestes-suwerenny-cz-1/
https://krystal28.wordpress.com/2015/01/30/odwolywanie-umow-cz-2/
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-02, 11:21:17
Karina
No właśnie wg mnie to co piszesz to jest religia, ktora inputuje LĘK przed konsekwencjami, zamiast realnej świadomości skutków swoich czynow, a te zależności nie są czarno - białe. W pewnych sytuacjach to może być prawda, w innych nie.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-02, 12:35:25
Mi się nic nie inputuje ;) Jeżeli Tobie się pojawia lęk to znaczy, że ty zrobiłes z tego religię i się tak strasznie przejmujesz. Ja się tym w ogóle nie przejmuję. Rozumiem to jako element wzrastania i traktuję wręcz z ciekawością co też mi się nowego odsłania. Bo trzeba podkreślić, że chodzi tu zarówno o pozytywy jak i negatywy.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-02, 20:17:31
Ja też to powtarzałem i też nie czułem lęku.

Na marginesie- zauważyłem że jak ktoś nie pracuje z emocjami, to myśli , że nie ma lęku (nie mówię tu o tobie Karina) , bo go wypiera :)

No i powtórzę że wg mnie (z mojego doświadczenia) to nie prawda:

Cytuj
Wraca do niego to co czyni innym póki na własnej skórze nie doświadczy tego co czyni i jego świadomość się nie poszerzy.

czasem tak jest, czasem inaczej.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-02, 22:36:36
Ja widzę to w ten sposób, że jedyne czego człowiek "musi" się nauczyć (a właściwie odzyskać), to działanie zgodne ze swoją PRAWDZIWĄ naturą, bez oceniania "to jest dobre, a tamto złe" (bo zwyczajnie jest na to za cienki w gaciach). Jeśli będzie oceniał to nastąpi skutek wynikający z ludzkiej struktury emocji (zgodnie z poczuciem winy za "złe" postępowanie dostanie w dupę, a za "dobre" zostanie nagrodzony).
Taki przykład. Tygrys zabija i zjada inne zwierzęta. To nie znaczy, że - zgodnie z prawem przyczyny i skutku - też zostanie kiedyś zabity i zjedzony. Zostanie zjedzony albo nie, ale nie ma to nic wspólnego z prawem karmy.
Tygrys nie ocenia, działa w zgodzie ze swoją naturą. Nie ma ludzkiej struktury emocji, dlatego jest wolny od prawa przyczyny i skutku.
Chodzi o to, żeby działać jak tygrys. Człowiek oczywiście ma inną naturę, nie będzie więc zabijał. Albo będzie. Nie wiem, nie mnie oceniać.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-02, 23:07:19
Fajnie napisane Facilite :)

Mnie jednak czasem zadziwia jak podobną emocjonalność mają zwierzęta do ludzi :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-02, 23:39:07
Mnie jednak czasem zadziwia jak podobną emocjonalność mają zwierzęta do ludzi :)

Ale nie mają tak rozwiniętego umysłu, oceniającego i budującego pojęcia dobra i zła wg ograniczonych schematów :)

Do poprzedniej mojej wypowiedzi:
Fajnie jest rozwijać umysł, ale kiedyś trzeba go przekroczyć i stać się JAK zwierzę :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-03, 09:49:51
Może będę nieskromny ;) ale nie jestem za cienki w gaciach aby właściwie ocenić/rozróżnić dobro od zła, uważam wręcz że kastracja oceniania/wartościowania/rozróżniania to dopiero jazda bez trzymanki ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-03, 10:36:15
uważam wręcz że kastracja oceniania/wartościowania/rozróżniania to dopiero jazda bez trzymanki ;)

Bo to jest wyższa szkoła jazdy :)

Ja np. nie zabijam dlatego, że jest to złe, ale dlatego że nie lubię. Nie robię wielu rzeczy powszechnie uznawanych za złe, bo nie są zgodne z moją naturą (nie chce mi się ich robić, są dla mnie nieprzyjemne). Po prostu.
Ale też posługuję się umysłem tam, gdzie nie mam jeszcze tak dobrego kontaktu ze sobą. No bo po to on w końcu jest.

Zdaję sobie sprawę z tego, że morderca powie "a ja lubię zabijać". No i ok, ale to nie wynika z jego prawdziwej natury. Takie osoby najpierw muszą pozbyć się tego, co blokuje im dostęp do siebie, a w tym czasie używać rozumu.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-03, 11:34:12
Bo to jest wyższa szkoła jazdy :)

Ja jednak zostanę na swoim poziomie :)

Przed długi czas miałem głęboki wewnętrzny konflikt, związany z gwałtem/przemocą a także z łańcuchami pokarmowymi zaprojektowanymi tu na Ziemi. Wewnętrznie wiedziałem/czułem ( już po ponownym zjednoczeniu/przypomnieniu)  że nie ma  to nic wspólnego z moja prawdziwa Naturą, która jest czysta/nie ma w niej gwałtu, jest czystym DOBREM, czystą INTELIGENCJĄ/ŚWIADOMOŚCIĄ/MIŁOŚCIĄ w której nie ma też kłamstwa i wyzysku.

Nie mogłem się pogodzić z tym że mimo tego Źródło pozwoliło na zaistnienie tego wypaczenia. Fakt  że mamy wolna wolę nie tłumaczy tego upadku świadomości, choć stanowi wśród ludzkości "mantrę"mająca tłumaczyć całe zło na świecie. Rozwiązałem ten konflikt dopiero jak przypomniałem sobie że przed spróbowaniem tego "jabłka" ze Źródła płynęła cały czas informacja że zło/gwałt/przemoc/negatywne doswiadczenie nie jest do niczego potrzebne, nie ma żadnego umocowanie/uzasadnienia/wyższego sensu a tym samym niczego nie uczy poza jednym że nie jest naturalne/dobre, a tym samym wziąłem za mój wybór odpowiedzialność.

Gwałt/przemoc są nienaturalne, są złe
Kłamstwo/nieuczciwość/wyzysk sa nienaturalne są złe.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2017-09-03, 13:23:24
Zdaję sobie sprawę z tego, że morderca powie "a ja lubię zabijać". No i ok, ale to nie wynika z jego prawdziwej natury. Takie osoby najpierw muszą pozbyć się tego, co blokuje im dostęp do siebie, a w tym czasie używać rozumu.
Skoro już mamy wyłożone, że zabijanie jest wbrew naszej prawdziwej naturze, a w innych kwestiach trzeba używać rozumu, to przydałoby się, aby ktoś bliżej tej prawdziwej natury napisał jakieś kompendium dla tego rozumu. Jakaś książka, albo chociaż zbiór krótkich zasad... Np jakąś okrągłą ich liczbę...
;))

Monkas,
Jak rozwiązujesz kwestie korzystania z owoców nieucziwości i wyzysku, zarówno historycznych jak i aktualnych?
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-03, 14:17:19
Monkas,
Jak rozwiązujesz kwestie korzystania z owoców nieucziwości i wyzysku, zarówno historycznych jak i aktualnych?

:) Zanurzam się w.. i słucham Inteligencji swojego Serca, tam są ( w Twoim Sercu)  odpowiedzi na wszystkie pytania jakie masz :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-03, 14:56:39
monkas ,
odnośnie tych linkow o "władcach karmy" pomieszane są wg mnie kwestie urzeczywistnionych mistrzów , ktorzy się już nie inkarnują, z astralnymi mistrzami i manipulacjami z białego astralu itp

Dodam, że to nie do końca na temat, bo mi chodzi o rozpoznawanie błędnych, szkodliwych przekonań krążących w tzw RD a nie o filozoficzne dyskusje (czyli tworzenie innych, "lepszych" przekonan) w ktora to strone zmierza powoli dyskusja.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-03, 15:13:54
Lynd,
nie chciałam, żeby zabrzmiało to tak, że wiem lepiej, a inni powinni to i to, i wtedy będzie git (ale może faktycznie zapedzilam się z tymi uwagami o innych).
Wiem lepiej (bo czuję i doświadczam) tylko i wyłącznie w odniesieniu do siebie. Mordercy, gwałciciele tudzież inne tygrysy mnie nie interesują :P

Monkas,
ja też miałam taki wewnętrzny konflikt, ale odkąd uznałam, że mój umysł jest za cienki żeby go rozwiązać, skupiam się wyłącznie na sobie (wszystko inne może być przecież iluzją ;) i to co odkrywam bardzo mi się podoba.
Serce mi to podpowiada :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2017-09-03, 15:45:29
Monkas,
:)

Fel,
Cytuj
Mordercy, gwałciciele tudzież inne tygrysy mnie nie interesują :P
Otóż to. Kiedy próbujemy rozciągnąć nasze wewnętrzne, subiektyne etyczne czucie na sferę tego co powinni robić inni, robi się śliiisko... Inni są inni, i ciężko byłoby mi wziąć odpowiedzialność za tygrysy.
BTW uważam tak samo, m.in. dlatego że za każdym razem na tym śliskim się przewracam ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-03, 18:19:31
Może to się niektórym nie spodoba, ale prawdziwą naturą każdego człowieka jest miłość i dobro.:))
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-09-04, 01:14:54
Może to się niektórym nie spodoba, ale prawdziwą naturą każdego człowieka jest miłość i dobro.:))

Naturą może i tak, ale nie każdy lubi to samo. Jest duża grupa istot lubiących ból, cierpienie i przemoc. I żebym starał się jak mogę, to i tak nie każdy chce miłości.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 02:06:18
Może to się niektórym nie spodoba, ale prawdziwą naturą każdego człowieka jest miłość i dobro.:))

Niektórzy rozwojowcy mowią, że nie ma dobra i zła, że to tzw dualność, którą się przekracza. Jak to więc jest?
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-04, 08:52:07
dżonny
monkas ,
odnośnie tych linkow o "władcach karmy" pomieszane są wg mnie kwestie urzeczywistnionych mistrzów , ktorzy się już nie inkarnują, z astralnymi mistrzami i manipulacjami z białego astralu itp

Dodam, że to nie do końca na temat, bo mi chodzi o rozpoznawanie błędnych, szkodliwych przekonań krążących w tzw RD a nie o filozoficzne dyskusje

Ja odbieram te linkii zupełnie inaczej, poza tym w kwesti mistrzów astralnych lub "urzeczywistnionych" to dla mnie niewielka różnica, omijam z daleka, uważam tak jak Cameron że w wolnym i prawdziwym wszechświecie hierarchie nie istnieją, to patriarchalne wypaczenie, nadużycie, manipulacja itp. Wszystkie istosty są sobie równe , te dobre/świadome nie wywyższają się w żaden sposób, nie mają tez mani wielkości.

Rozumiem że można adorować kobietę, również w męskim ciele , ale faceta który nazywa się urzeczywistnionym mistrzem, pozwala adorować, padac na twarz itd, itp i wierzyć w jego mistrzostwo itd, czy to czasem nie religia ?

I dziękuję Ci za watek, dzieki niemu ponownie przeprowadziem uwalnianie i ponownie odzyskałem część swoich energi.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-04, 08:59:33
Facilite

ja też miałam taki wewnętrzny konflikt, ale odkąd uznałam, że mój umysł jest za cienki żeby go rozwiązać, skupiam się wyłącznie na sobie (wszystko inne może być przecież iluzją ;) i to co odkrywam bardzo mi się podoba.
Serce mi to podpowiada :)

Ok, ja tak nie uznaje, nie jestem tylko intelektem. Mój konflikt był zbyt duży aby go tak zostawić, wracał i wracał aż go rozwiązałem. Taka moja karma :) z natury Prawda  i z wyboru Prawda, karmię się Prawdą i przenikam fasz :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-04, 09:57:50
monkas
Cytuj
uważam tak jak Cameron że w wolnym i prawdziwym wszechświecie hierarchie nie istnieją, to patriarchalne wypaczenie, nadużycie, manipulacja itp. Wszystkie istosty są sobie równe , te dobre/świadome nie wywyższają się w żaden sposób, nie mają tez mani wielkości
.
można sobie tworzyć własne wersje i systemy wyobrażeń, pytanie na ile są one zgodne z tym co jest, niedawno była tu wypowiedź
(chyba bawet zakładająca ten wątek)  w której  bodajże dżonny odrzuca prawo karmy bo kojarzy mu się ze straszeniem przez innych, podobnie hierarchiczność wszechświata i związane z tym zależności (np. życie na Ziemi jest zależne od aktywności Słońca, a nie odwrotnie) kojarzy się ludziom z różnymi pobocznymi rzeczami i gdy są to negatywnie skojarzenia to niektórzy mają tendencję do odrzucania również tego co jest, na rzecz własnych wyobrażeń... przeczących poprzednim wyobrażeniom:

"Kosmos ma budowę hierarchiczną. Hierarchiczny oznacza tu: złożony z mniejszych elementów, które ostatecznie tworzą bardziej złożoną całość. Stosunkowo niewielkie obiekty kosmiczne wykazują więc wyraźną tendencję do łączenia się w struktury wielkoskalowe. Ziemia wraz ze Słońcem znajduje się w Galaktyce, Drodze Mlecznej, która jest jedną z ponad 30 galaktyk należących do tzw. Grupy Lokalnej, która z kolei jest jedną z ponad 100 grup i gromad wchodzących w skład Supergromady Lokalnej w Pannie."
http://orion.pta.edu.pl/wielkoskalowe-struktury-we-wszechswiecie

i takie przeniesienie tego na grunt ezoteryczny powiązane to jest z zupełnie innym zestawem wyobrażeń i wniosków niż u ciebie:
"Prawa przestrzeni
1. Prawo hierarchii
Konstrukcja przestrzeni jest hierarchiczna. Jej hierarchiczność wynika z budowy fraktalnej wszechświata.
 
Hierarchia jest uszeregowaniem zbioru według ważności jego elementów.
Hierarchia we Wszechświecie jest określona przez zasięg oddziaływania jednostki, co jednocześnie odzwierciedla jej ważność, w całości zbioru. Poziom w hierarchii określa poziom odpowiedzialności.
Hierarchia we wszechświecie nie wiąże się ze zbiorem przywilejów tylko odzwierciedlaniem poziomu świadomości. Jest on ścisłe związany z poziomem fraktalnym. To z kolei samo przez się powoduje układ hierarchiczny, bowiem w porządku fraktalnym jedno zawiera się w drugim. Wobec tego hierarchia nie jest tworzona sztucznie poprzez wybór, ale tworzy się sama według autentycznego oddziaływania jednostki i właśnie fraktalnego zawierania.
Istoty będące wysoko w hierarchii nie władają innymi istotami (wg prawa samostanowienia i indywidualności) tylko tworzą dla nich warunki rozwoju pilnując aby prawa wszechświata były przestrzegane. Te z kolei w zasadzie przestrzegają się same bo wynikają z samej fizyki przestrzeni."
http://hiperfizyka.pl/joanna_rajska/item/107287-prawa-wszech%C5%9Bwiata

podobnie w tym co poniżej, w zależności od tego z czym to sobie ktoś kojarzy tak to interpretuje ( w efekcie stosuje albo unika) , a to jako religię i tradycję, a to jako poddaństwo, czy jako wykorzystanie pewnych zjawisk, tendencji i procesów z tym związanych do rd:
Cytuj
Rozumiem że można adorować kobietę, również w męskim ciele , ale faceta który nazywa się urzeczywistnionym mistrzem, pozwala adorować, padac na twarz itd, itp i wierzyć w jego mistrzostwo itd, czy to czasem nie religia ?

ludzie często dopowiadają sobie różne rzeczy (wyobrażają i kojarzą)w oparciu o mniej lub bardziej dogłębne obserwacje tego co jest i zgodnie z poziomem własnej świadomości, pragnieniami, obciążeniami itp. - im większy związek tego czy innego systemu z tym co jest tym bardziej rozwojowym można go nazwać - inaczej tworzy się z tego taki czy inny sztywny i niezmienny system wyobrażeń i przekonań który można nazwać religią (nawet jeśli w założeniu miał być odmienny od tego co negatywnie kojarzone jest z religią) który tylko imituje niezmienne prawa wszechświata, tudzież próbuje je unieważniać czy zastępować
: )




Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 10:13:30
w kwesti mistrzów astralnych lub "urzeczywistnionych" to dla mnie niewielka różnica, omijam z daleka, uważam tak jak Cameron że w wolnym i prawdziwym wszechświecie hierarchie nie istnieją, to patriarchalne wypaczenie, nadużycie, manipulacja itp. Wszystkie istosty są sobie równe , te dobre/świadome nie wywyższają się w żaden sposób, nie mają tez mani wielkości.
Dla ciebie, w twoim umysle moze byc nie wielka roznica, niepewny grunt,  ale czy to mądre nazywac wszystkich mistrzow w RD manipulacją, bo "sam masz w sobie wszystkie odpowiedzi itd" jak to pisales, to nie wiem...
Rozumiem, że u ciebie wprowadziłoby to komplikacje, byc moze jesteś podatny na reagowanie na mistrzow wogole w taki sposob (nigdzie nie wspomnialem o jakimkolwwiek poddanstwie, a w twoim umysle się to pojawilo) , ale ja np  mogę patrzec przytomnie, więc nie traktuj swojego podejscia, ktore na tym etapie jest dla ciebie jedynym sensownym, jako prawde obiektywną i nie rozciągaj go na cały świat, tak na wszelki wypadek.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 10:33:59
Bo sam masz mistrza Camerona, ktory ci "mowi jak jest", no ok ty się z nim tylko "zgadzasz" hehe , tylko jednak coś mi się zdaje że aby na niego trafić, musiałeś szukać odpowiedzi na zewnatrz.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 10:42:39
dżonny odrzuca prawo karmy bo kojarzy mu się ze straszeniem przez innych,

Bez manipulacji proszę, napisałem:
a) nie odrzucam prawa karmy , tylko wyobrażenia o nim
b) zauważam , że wielu osobom służy to pojęcie do straszenia innych (manipulowania, wywierania wpływu na to jak żyje) w identyczny sposob co u katolikow straszy się piekłem , podobnie na tej zasadzie co w kk: ja zostalem tym ograniczony , wiec przekazuje to ograniczenie dalej

Tekst o hierarchii fajny :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-04, 11:01:13
Bo sam masz mistrza Camerona, ktory ci "mowi jak jest", no ok ty się z nim tylko "zgadzasz" hehe , tylko jednak coś mi się zdaje że aby na niego trafić, musiałeś szukać odpowiedzi na zewnatrz.

hehe dżonny hehe ( echo)

Przepraszam że kiedyś wprowadziłem Cię w błąd , jak widzisz wyciagnąłem z tego wnioski i nikogo nie nazywam ani nie uważam za mistrza/ w tym siebie oczywiście. Ty oceniasz, Ty decydujesz, kierując się tym co uważasz za stosowne, nic mi do tego. Odpowiadałem Ci mimo tego że Twoje pytania są jak żądlenie pszczoły, nie czuję się już winny, peace dżony, peace, podobno pracujesz ze swoimi emocjami...
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-04, 11:15:38
monkas.
, podobnie hierarchiczność wszechświata i związane z tym zależności (np. życie na Ziemi jest zależne od aktywności Słońca, a nie odwrotnie) kojarzy się ludziom z różnymi pobocznymi rzeczami i

Naturalne hierarchie są niehierarchiczne/są niewidoczne i nieodczuwalne, nie ma w nich żadnego wywższenia, jest tak jak napisałeś one obejmują  i wspierają, są jak "niewidzialna reka" nie uzależniają, prowadzą do wolności , obdarowują bezinteresownie i anonimowo potrzebnymi zasobami, w przeciwieństwie do hierarchi opartych na strukturze władzy/zalezności/tytułach itd itp.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 11:30:17
Nie rozumiem wogole o co ci chodzi w tym poscie. Chciałeś coś tam personalnie, ale jakby zdecydowania ci zabrakło.

Chyba wyszło szydło z worka, wywyższasz się, że taki niezależny i nie potrzebujesz Boga, mistrzow (i kojarzy ci się to z gwalceniem twojej wolnosci) a my to przedszkole , po czym pobierasz jakieś nauki na necie, gdzie jest pomieszanie pewnych pojęć i dajesz się komuś prowadzić ;) 
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 11:33:20
Dobrze, że istnieją hierarchie i ci wywyższający się bezpodstawnie , ktorzy probuja je przeskoczyc, by jako głupsi dominowac nad mądrzejszymi, dostaja pstryczka w nos...

... tudzież obuchem w łeb :)

To odnośnie tekstu o hierarchiach.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-04, 11:36:38
Nie rozumiem wogole o co ci chodzi w tym poscie. Chciałeś coś tam personalnie, ale jakby zdecydowania ci zabrakło.

Chyba wyszło szydło z worka, wywyższasz się, że taki niezależny i nie potrzebujesz Boga, mistrzow (i kojarzy ci się to z gwalceniem twojej wolnosci) a my to przedszkole , po czym pobierasz jakieś nauki na necie, gdzie jest pomieszanie pewnych pojęć i dajesz się komuś prowadzić ;)

Nie ma sprawy dżonny ;) tak nie potrzebuje, czy to Cię boli ? ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-04, 11:39:32
Naturalne hierarchie są niehierarchiczne/są niewidoczne i nieodczuwalne, nie ma w nich żadnego wywższenia, jest tak jak napisałeś one obejmują  i wspierają, są jak "niewidzialna reka" nie uzależniają, prowadzą do wolności , obdarowują bezinteresownie i anonimowo potrzebnymi zasobami, w przeciwieństwie do hierarchi opartych na strukturze władzy/zalezności/tytułach itd itp.

naturalne hierarchie są zarówno niewidoczne, jak i widoczne, odczuwalne, tak czy siak to co wyższe kontroluje to co niższe w sposób zauważalny lub nie (zależy też jak kto patrzy); ludzie odtwarzają to w większym czy mniejszym związku z tym co naturalne - im bardziej osadzone to jest w naturalnej hierarchii tym jest to trwalsze i korzystniejsze
połączenie prawa hierarchii z prawem karmy, oddźwięku itp.:
"dharma ochrania tych, którzy ją chronią, niszczy zaś tych, którzy ją niszczą".
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 11:39:41
Nie ma sprawy dżonny ;) tak nie potrzebuje, czy to Cię boli ? ;)


A kto powiedział, że mnie tu coś boli ? :) Chodzi o to, że mam inne zdanie ? Że ci nie klaszczę?

Welcome to the real world :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-04, 11:44:33

A kto powiedział, że mnie tu coś boli ? :) Chodzi o to, że mam inne zdanie ? Że ci nie klaszczę?

Welcome to the real world :)

No i super :) ( że masz), reszty nie skomentuje, tylko zdewaluuje, nieprawdziwa :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 12:05:17
Może to się niektórym nie spodoba, ale prawdziwą naturą każdego człowieka jest miłość i dobro.:))

Niektórzy rozwojowcy mowią, że nie ma dobra i zła, że to tzw dualność, którą się przekracza. Jak to więc jest?

Ponawiam pytanie :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-04, 12:21:23
naturalne hierarchie są zarówno niewidoczne, jak i widoczne, odczuwalne,

miałem na myśli  to że nie stosują żadnej presji a ich obdarowywanie jest czyste, po prostu czerpiesz z Natury, kiedyś zapytałem Słońce co by mi poradziło a Ono odpowiedziało pełnym uśmiechu i wolności "rozwijaj się" :)

odnośnie kontroli i niszczeniu dharmy to coś mi to przypomina i nie jest to nic dobrego i naturalnego.. wręcz przeciwnie to oś na których buduje się totalitarne systemy władzy/autorytetu i zastraszania.

Na portalu o "rozwoju" piszesz że jesteś wolny, nie potrzebujesz Boga, mistrzów, że Pierwotna Natura jest czysta, niekontrolująca/niehierarchiczna/uwalniająca a dostajesz obuchem w łeb ;) lub tekst o niszczeniu dharmay która niszczy tych którzy ją niszczą.

W sumie to dzięki, kocham wolność pa :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-04, 12:31:51
W sumie to dzięki, kocham wolność pa :)

Tak naprawdę to moja decyzja, nie będe się podpierał brakiem rezonansu z niektórymi osobami :)
Trzymajcie sie siebie :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-04, 12:57:02
Monkas

Ok, ja tak nie uznaje, nie jestem tylko intelektem. Mój konflikt był zbyt duży aby go tak zostawić, wracał i wracał aż go rozwiązałem. Taka moja karma :) z natury Prawda  i z wyboru Prawda, karmię się Prawdą i przenikam fasz :)

W sumie to już podczas pisania o umyśle wiedziałam, że odpowiesz w ten deseń (bo też od razu się to nasuwa) ;)
Ja też uznaję, że nie jestem tylko intelektem :) Ale nie chce mi się tego tłumaczyć, wnikać w to. Nie czuję takiej potrzeby na ten moment.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 13:05:18
Na portalu o "rozwoju" piszesz że jesteś wolny, nie potrzebujesz Boga, mistrzów, że Pierwotna Natura jest czysta, niekontrolująca/niehierarchiczna/uwalniająca a dostajesz obuchem w łeb ;) lub tekst o niszczeniu dharmay która niszczy tych którzy ją niszczą.

W sumie to dzięki, kocham wolność pa :)

No jak odchodzisz manipulując bezczelnie moimi wypowiedziami, bo ci nie klaszczę, faktycznie czuć wolnością na kilometr.

Troche przykre, a ja tylko wyraziłem odmienne zdanie, pokazałem, że sam pobierasz nauki u jakiegoś typa i je propagujesz , a później odpowiedziałem na personalną zaczepkę.

No cóż chyba musisz to wszystko przetrawić i spojrzeć na nowo :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-04, 13:45:53
dżonny

Widziałam twoje pytanie, odpiszę jak będę miała czas i natchnienie, bo nie jest łatwe ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-04, 14:04:44
Niektórzy rozwojowcy mowią, że nie ma dobra i zła, że to tzw dualność, którą się przekracza. Jak to więc jest?


Nie zamierzałam odpowiadać, bo na ten czas nie mam potrzeby tego rozkminiać, ale zdecydowałam jednak, że się wypowiem, bo mam na ten temat zdanie :)
Wg moich odczuć "zło" jest efektem braku "dobra", a "dobro" wynika z bycia w zgodzie ze swoją prawdziwą naturą. Przynajmniej tak to czuję na własnej skórze :)
I tak jak pisałam - nie zajmuję i nie zamierzam zajmować się innymi (w tym zgłębiać naturę ich natury ;), bo to nie moja sprawa. Mam pełnię władzy i pełny wgląd tylko w odniesieniu do siebie i tego zamierzam się trzymać, bo przynosi mi to dobre rezultaty.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-04, 14:24:32
"dobro" wynika z bycia w zgodzie ze swoją prawdziwą naturą.

Fajna odpowiedź, niby bardzo prosta , ale przy odniesieniu do swojej sytuacji, że tak powiem energetycznej, coś mi rozjaśniła / ułatwiła :)

Karina, ok :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-04, 14:28:34
Dżonny :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-04, 16:25:46
Na razie wkleję wypowiedź na temat dobra, zła oraz dualności Rafała Wereżyńskiego nauczyciela Kursu Cudów którego wypowiedzi są dla mnie inspiracją. Później natomiast napiszę jeszcze o moim doświadczeniu i refleksji.

"Jest jedna rzeczywistość, niepodzielna, pełna i doskonała. Nie ma ona żadnego przeciwieństwa. Można ją nazwać Bogiem, Duchem lub po prostu Życiem. Idee „dobra” i „zła” to ludzkie zasady moralne, które służą podtrzymywaniu iluzji istnienia dwóch przeciwstawnych sił i możliwości oddzielenia od Boga. Bóg na szczęście nie wie nic o ludzkiej moralności. Jest doskonale DOBRY w takim sensie, że nic nie wie o idei zła. Nie wie nic o twojej idei sprzeciwiania Mu się. Ale ty o niej wiesz. Dlatego potrzebujesz prawdziwej duchowej przemiany – z twojej własnej idei zła, czyli oddzielenia, do rozpoznania, że Bóg jest twoją jedyną rzeczywistością. Przekroczenie dualizmu to nic innego jak przebaczenie iluzji oddzielenia i doświadczenie pojedyczności własnego umysłu. Gdy tego doświadczasz nie walczysz już ze złem, bo wiesz, że nie ma nic na zewnątrz ciebie. Nie ma żadnego obiektywnego zła gdzieś tam. Wszystko jest twoją myślą."
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-09-04, 22:10:22
Ja dodam coś ze swoich obserwacji.

Gdy uruchamiało mi się kundalini, następował proces łączenia się żeńskich i męskich energii. W moim odczuciu, było to jakby męska i żeńska energia, ale też zło i dobro, wynikające z braku równowagi męskich i żeńskich energii. Uwalniając się od głębszych pokładów pś, zauważyłem, że niedobór np. męskiej, skutkował braniem winy na siebie, a niedobór żeńskiej, brakiem stanowczosci. Po uwalnianiu się od przekonań powodujacych cierpienie, eneriga równoważyła się i następowało rozluźnienie psychiczne, czsami też uzdrowienie ciała z napięć i lekkich dolegliwości np. kostnych. Podczas uwalniania jeszcze głębszych pokładów pś, na miejsce rozluźnienia, zaczęła pojawiać się uwarunkowana (męska) miłość. Potem, po jakichś 3,4 latach, uwarukowana miłość, została wyparta przez nieuwarukowaną. Teraz pojawia się nieuwarunkowana, taka jaką ma Bóg.

Dualność wynika więc z karmy i chęci doświadczania różnych stanów psychicznych.

Według mnie dobro i zło, jest uwarunkowane, tym, że złe "boli", a dobro sprawia "przyjemność". Patrząc z pozycji obserwatora na zło i dobro, można nadać nowe znaczenie tym terminom zło-cierpienie, dobro-przyjeność. Z tego punktu widzenia zło i dobro nie istnieją, to jest jakie jest, ani dobra ani złe, ból i przyjemność nie są dobre ani złe

Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-04, 23:20:02
Patrząc z pozycji obserwatora na zło i dobro, można nadać nowe znaczenie tym terminom zło-cierpienie, dobro-przyjeność. Z tego punktu widzenia zło i dobro nie istnieją, to jest jakie jest, ani dobra ani złe, ból i przyjemność nie są dobre ani złe

Widzę to podobnie. Właśnie dlatego słowa "dobro" i "zło" ujęłam w cudzysłów.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-05, 08:31:27
Filozofia prowadząca na manowce.Czuję wewnętrzny sprzeciw jak to czytam.
Oczywiście , ze istnieje zlo i dobro.
Miłość i dobro to są synonimy.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2017-09-05, 10:34:40
Zgadzam się z ontoją :-)

Dżonny
Zwrot karmiczny istnieje. Bazuje albo na urojonym poczuciu winy (czy tez innych wkodowanych mechanizmach) albo na obiektywnych mechanizmach tworzenia sie karmy. Poczucia winy za obronę siebie nie powinieneś mieć(chyba że masz wmówione a to się nadaje do odreagowania). Masz prawo nawet zabić w obronie własnej bez poczucia winy. Ale pod warunkiem że to było konieczne w danej sytuacji. Nikt tu nie twierdził że jest inaczej.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 11:37:26
Ja czuję wewnętrzny sprzeciw, gdy czytam, słucham (i widzę skutki działania na podstawie osądu) o dobru i złu jako kategoriach moralnych.
[Choć nie twierdzę, Ontoja, że Ty używasz tych zwrotów w takim znaczeniu (tego nie wiem). To tylko moje osobiste wyznanie.]

Miłość to dla mnie przyjemność, mogę to poczuć :) Ale rozpatrywanie jej w kategoriach dobra i zła to już zupełnie inna kwestia.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 12:18:47
Mariusz,
nie twierdzę, że nie ma takiego czy innego, jak zwał tak zwał, prawa.
Mówię, że wiele osob posługuje się tym jako wytrychem i ma błędne przekonanie / koncepcje na jego temat i nie rozumie go w pełni i przekazuje innym przekonania, a nie swiadomość, a skutki tego są takie jak ograniczająca religijna moralność i bycie "dobrym" - głównie dla innych.

Cytuj
Poczucia winy za obronę siebie nie powinieneś mieć(chyba że masz wmówione a to się nadaje do odreagowania). Masz prawo nawet zabić w obronie własnej bez poczucia winy. Ale pod warunkiem że to było konieczne w danej sytuacji. Nikt tu nie twierdził że jest inaczej.


Żyjemy w świecie, w którym obrona własna (obrona konieczna) jest codziennością - bo nie chodzi tu tylko o obrone fizyczną, ale w różnych sferach, byc może w każdej.
Jeśli nie bronisz siebie na co dzień, jestes wykorzystywany. Obrona to jakaś forma agresywnego zachowania, choćby stanowczy głos , który może kimś mniej lub bardziej wstrząsnąć, poruszyć, zranić itd
Jak wierzysz, że wszystko co czynisz innym, do ciebie wraca, to w jakimś stopniu świadomie, w jakimś nieświadomie, starasz się nie działac agresywnie. Tak działa moralność, stąd są później męczennicy w KK, którzy są "dobrzy" bo nic nie robią, gdy dostają po dupie. Różnej maści duchowiacy w historii kończyli tak samo , prześladowania w Tybycie czy gdzieś tam, Jezus itd

Taki stereotyp dobrego człowieka, który nie czyni zła innym.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-09-05, 12:41:12
Filozofia prowadząca na manowce.Czuję wewnętrzny sprzeciw jak to czytam.
Oczywiście , ze istnieje zlo i dobro.
Miłość i dobro to są synonimy.

To jest tylko twoja klisza przez którą patrzysz, zakodowany program. Gdy komuś sprawiamy cierpienie, nazywamy to złem. Gdy sprawiamy komuś przyjemność, nazywamy to dobrem. Oczywiście istnieje "zło", bo człowiek ma sumienie i potrafi współczuć. Zło jest tylko nazewnictwem. Gdyby od dzisiaj zmienić nazewnictwo w kodeksie karnym i zamienić słowo zło, na cierpienie, to ludzie skazywani byliby nie za czynienie zła, tylko za czyenienie cierpienia. Po jakimś czasie ludzie zmienili by nazwenictwo i mówiliby że: to co robisz to cierpienie, nie wolno tak robić!

Tutaj raczej chodzi o moralność, uczłowiecznie i współczucie. Dla mnie to jest jasne, że robiąc coś "złego"-powdując cierpienie, dostanę to kiedyś z powrotem (jeżeli w między czasie nie zmienię swojego zachowania)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-05, 13:05:21
dżonny

Twoje pytanie zmobilizowało mnie do refleksji na tym tematem i piszę o tym tylko i wyłącznie z własnego doświadczenia.
Urodziłam się w rodzinie alkoholowej, gdzie panowało mnóstwo cierpienia, a na dodatek jako nieślubne dziecko od początku przepełniona byłam poczuciem krzywdy, złości, a uczucia miłości wręcz nie znałam. Łatwo byłoby mi czynić zło, bo byłam przepełniona złymi uczuciami, a jednak nie zeszłam na złą drogę, choć był we mnie na to ogromny potencjał. Z perspektywy czasu widzę to obecnie tak: w stanie złudzenia oddzielenia żyją w nas dwa wilki, dobra i zła i ten wilk którego karmimy rośnie w nas. Mój wilk dobra był bardzo chudziutki i wynędzniały, bo gdzieś wręcz nie wierzyłam w siłę dobra. Ale chyba na skutek jakiejś łaski wychowywała mnie babka, która od maleńkości karmiła mnie bajkami, oraz wiarą katolicką, bo taką znała i prowadzała do kościoła. A była na tyle silną osobowością, że szybko mój opór puścił. Nie wdając się w dalsze szczegóły (a działo się dużo) chcę powiedzieć, że nauczyłam się jakie to przyjemne i wręcz konieczne jest dbać o wilka dobra. Ja wręcz modliłam się, żeby Bóg pokazał mi czym jest miłość i pokazał.:)

Z czasem zaczęłam odnajdywac swoje własne sposoby karmienia wilka dobra i myślę że jest to nieodzowne, żeby wyjść z iluzji oddzielenia od Boga, aby poczucie dobra w nas było dominujące.

A od momentu studiowania Kursu Cudów (od roku przerabiam codziennie Lekcję) ruszyło we mnie dobro jak burza, jakims cudem zanikają we mnie złe uczucia, a miejsce zajmują dobre) co powoduje, że jestem coraz szczęśliwsza i mam coraz lepsze życie. Niby banał, ale nie zamieniłabym obecnie mojego życia na żadne inne. I jak teraz myślę, ze kiedyś nie wierzyłam w dobro, ani w jego siłę to chce mi sie z tego śmiać.

Dobro i zło wg mnie istnieje na pewnym etapie rozwoju. Tzn. gdy jesteśmy w fazie poczucia oddzielenia od Boga rządzi nami wirus, którym jest lęk. Lęk wpędza nas w złudzenie oddzielenia od Boga, chociaz nigdy się tak naprawdę nie oddzieliliśmy, bo jest to niemożliwe. Lęk napędza myśli o złu, a więc tym samym tworzy zło. Lęk zafałszowuje rzeczywistość, która jest przestrzenią wypełnioną samą miłością. W tej fazie rozwoju jest obecnie znakomita większość populacji, dlatego na świecie jest jak jest. Oczywiście ja również jestem nadal w tej fazie rozwoju, ale nastąpił we mnie kiedyś po 30 dniowym odosobnieniu medytacyjnym króciutki wyłom z mojej znanej mi rzeczywistości, króciutki jednak na tyle był długi, że na zawsze odmienił moje spojrzenie na życie. Opadły jakby całkowicie bariery we mnie oddzielające mnie od Boga, Miłości (zwał jak zwał) i zanurzyłam się w przestrzeni miłości, gdzie czułam się wszystkim i wszystko było mną, trudno to doswiadczenie opisać, trzeba samemu doswiadczyc ;). I wtedy zapadła we mnie decyzja o odnalezieniu tego stanu, tej "ziemi" dawno zapomnianej.  I stało się to moim celem życia.  W tej podrózy ciągle trwam do dzisiaj i uważam, ze jestem na dobrej drodze.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 15:18:10
Karina,
To, że pojawiła się taka babcia, to odbicie twojej dobrej strony którą sobie wypracowałaś i na której mogłaś dalej budować, nie coś co pojawiło się bez konkretnej przyczyny :) Dobro wg mnie to realna energia, ale można ją wypaczyć i przeinaczyć np tak jak to co kto rozumie przez miłość. Ja właśnie czuje duży niedobór tej energii (dobra) w sobie i zastanawiam się jak sie nią wypełnić. Też zauważyłem związek tego z lękiem, a także usunąłem wstyd na przejawianie tej energii. 
Myślę , że niektóre osoby korzystają z religii by kontemplować to dobro , kontaktować się z nim w sobie, na tyle na ile ktoś je ma. Dobro mi się kojarzy jako energia która ma cechy budowania harmonii ze światem, ludźmi, nawet zwierzętami itd czyli na tym poziomie możemy harmonizować ze wszystkim nie tylko z tym co jest naszą prawdziwą naturą w sensie linii pochodzenia.

Żyjemy w świecie, w którym obrona własna (obrona konieczna) jest codziennością - bo nie chodzi tu tylko o obrone fizyczną, ale w różnych sferach, byc może w każdej.
Jeśli nie bronisz siebie na co dzień, jestes wykorzystywany. Obrona to jakaś forma agresywnego zachowania, choćby stanowczy głos , który może kimś mniej lub bardziej wstrząsnąć, poruszyć, zranić itd

W harmonizujących warunkach, to mało się musi wyznaczać granice w sposób aktywny, albo wogole, ale robi się to pasywnie, czyli 'tylko' pilnuje ich, jednak zawsze trzeba je podtrzymywac. Inaczej zaczyna się "rozdawac siebie" i to co się buduje i harmonizujące otoczenie przestaje być harmonijne.


Cytuj
Dobro i zło wg mnie istnieje na pewnym etapie rozwoju.

Albo zło istnieje tylko na pewnym ;)
A jak zostaje samo dobro, to staje się rzeczywistością, normalnym stanem.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-05, 15:46:45
dżonny

przypomniało mi się, że jak miałam 8 lat, babka za karę za jakąś głupotę zamknęła mnie w kuchni, a ja w złości pocięłam nożem stół. Wyobrażam sobie teraz co ona na to musiała poczuć :))
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 16:05:48
No i DOBRZE , że pocięłaś ;) może komunikat był potrzebny ;)

 Twoja wolność jest ważniejsza niż głupi stół ;)

z drugiej strony... może widziała co w tobie siedzi i tobie też to było potrzebne ;) może, bo nie wiem.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-05, 16:21:57
Teraz widzę, że kobiety w mojej rodzinie miały próg na wyrażanie gniewu, za to ja jako dziecko wzięłam na siebie ten proces i wyrażałam złość za trzech.

Muszę lecieć, mam nadzieję, ze znajdziesz dżonny swój sposób na karmienie dobra w sobie.:) No i fajnie, że zmotywowałeś mnie pytaniem do głębokiej refleksji.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 16:22:41

z drugiej strony... może widziała co w tobie siedzi i tobie też to było potrzebne ;) może, bo nie wiem.

No co może siedzieć w 8-letnim dziecku? Na pewno diabeł, więc kijem go ;)
W takim przypadku ograniczanie wolności jest zupełnie potrzebne, no bo jak inaczej tego biesa wygonić?

Jak widzę coś takiego to mi się nóż w kieszeni otwiera.
Stąd już tylko krok do uznania, że jak dziecka się nie weźmie za mordę, to mu się tylko krzywdę robi, no a przemoc jest dobrym sposobem na nauczenie miłości.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-05, 16:33:19
Fel
Cytuj
No co może siedzieć w 8-letnim dziecku? Na pewno diabeł, więc kijem go ;)
W takim przypadku ograniczanie wolności jest zupełnie potrzebne, no bo jak inaczej tego biesa wygonić?

Takie były czasy - CIEMNOGRÓD.

Już przeżyłam uczucia w związku z tym i przebaczyłam, moja babka nie miała zbyt duzej świadomości, ale na koniec wyciągnęłam dla siebie pozytywy z tej sytuacji. Przekraczamy i przebaczamy przeszłość, a IDZIEMY do PRZODU.:)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 16:49:05
Fel
Takie były czasy - CIEMNOGRÓD.

Już przeżyłam uczucia w związku z tym i przebaczyłam, moja babka nie miała zbyt duzej świadomości, ale na koniec wyciągnęłam dla siebie pozytywy z tej sytuacji. Przekraczamy i przebaczamy przeszłość, a IDZIEMY do PRZODU.:)

Wiem, bo sama to przeżywałam (tzn. chodzi o czasy ciemnogrodu, a nie o to co napisałaś dalej). Dziwi mnie jednak fakt, że jesteś bardziej skłonna współczuć babce, niż sobie. Myślę, że to znamienne, że napisałaś właśnie o jej (a nie swoich, albo Was obu) uczuciach.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-05, 16:53:42

No co może siedzieć w 8-letnim dziecku? Na pewno diabeł, więc kijem go ;)
W takim przypadku ograniczanie wolności jest zupełnie potrzebne, no bo jak inaczej tego biesa wygonić?

Jak widzę coś takiego to mi się nóż w kieszeni otwiera.
Stąd już tylko krok do uznania, że jak dziecka się nie weźmie za mordę, to mu się tylko krzywdę robi, no a przemoc jest dobrym sposobem na nauczenie miłości.


Wreszcie jakieś rozsądne i poprawne metody wychowawcze.


A jak.



Kijem go, najlepiej za mordę i w mordę i kijem - co by wybić wszystkie głupoty z głowy. Wiadomo że to w głowie żyją potwory które trzeba wybić za wczasu. Nie pozwolić aby potwór żył, tutaj trzeba porządnego dobrego obywatela, a nie jakiegoś wyraka.



Najlepiej to "coś" przerobić w maszynce do mięsa, póki małe i młode, ażeby foremne kotleciki porobić.


Broń boże aby to pozwolić temu czemuś samemu urosnąć i rozwinąć się co by to było ?. Trzeba o to zadbać za wczasu, dla dobra tego dziecka, swojego, oraz sąsiadów ich opini, oraz całej wioski.


Dobro pojęcie względne - każdy wie lepiej co to znaczy dobro, i gdy było tak jak myśli, to na świecie byłby raj - i jest właśnie taki na miarę, tej "dobroci" którą emanuje każdy z osobna.



(...)



Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-05, 16:55:31
Felicite
Cytuj
Dziwi mnie jednak fakt, że jesteś bardziej skłonna współczuć babce, niż sobie.

Napisałam już wcześniej, że przeżyłam uczucia z tym związane, więc proszę nie inputuj mi coś czego nie ma.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 17:30:35
(...)

:((


Karina,
skoro nie chcesz, żebym odpowiadała, to do mnie nie pisz (ja unikam). Jeśli będziesz pisać, to będę odpowiadać (chyba, że nie będę mieć ochoty). I nie miałam zamiaru niczego Ci imputować, tylko podzielić się uzasadnionymi - moim zdaniem - wątpliwościami.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-05, 17:39:52
Felicite

odniosłaś się do mojej wypowiedzi więc odpisałam, ale też wolę unikać, zapomniałam, ze masz tendencje do przekraczania granic.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 17:42:15
Niezła projekcja.
Ale jeśli to poskutkuje brakiem kontaktu z Tobą, to niech i tak będzie ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 18:33:57
Facilite
Nie szalej, bo dostaniesz klapsa ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 18:38:47
Facilite
Nie szalej, bo dostaniesz klapsa ;)

Hahaha, Johny ;)
Nie znałam kolegi od tej strony ;>
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 19:44:36
Musisz być DOBRĄ DZIEWCZYNKĄ ! ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 19:48:30
Dirty boy! Dirty boy! <klaps> <klaps>
;P
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 19:53:06
Jak coś to BAD boy żeby było w temacie :P ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 19:55:34
Z jednej strony wydaje mi się że bycie dobrym jest wymuszone przez innych, właśnie którzy temperują ego, z drugiej to nasza natura.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 19:59:19
Jak coś to BAD boy żeby było w temacie :P ;)

No tak, jakby nie było na forum trzeba pozostawać w zgodzie z tematem wątku ;))
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 20:02:13
Z jednej strony wydaje mi się że bycie dobrym jest wymuszone przez innych, właśnie którzy temperują ego, z drugiej to nasza natura.

No bo to się nie wyklucza. Wręcz przeciwnie.
A ci, którzy temperują, wymuszają bycie "dobrym", tylko oddzielają od tego dobra, czyli prawdziwej natury.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 20:08:02
Trzeba, dyscyplina musi być ;)

A ci, którzy temperują, wymuszają bycie "dobrym", tylko oddzielają od tego dobra, czyli prawdziwej natury.

No niby będac poprawnym to tak by trzeba byłoo na to patrzeć, a z drugiej strony, to myślę, że różnie może być. "Złe doświadczenia uczo", co by się wpisywało w teorię fanów tego, że wszystko jest dobre , nie ma dobra i zła.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 20:34:38
 Jeśli ktoś robi coś  w obronie własnych granic, np nakrzyczy na kogoś , albo zamknie w łazience :P kto wyrządza mu szkodę, to będzie to dobre.
A jak robi to żeby się wyrzyć przerzucając odpowiedzialność, albo go boli jego spontaniczność i chce ją stłamsić, to co innego.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 20:50:39
Na przykładzie dziecka może być tak, że zamykanie go w łazience może być złe i oburzające, ale jesli dorosły ma takie wzorce , że nie daje mu rady i dał by sobie wejść na głowę, zupełnie stracić kontrolę i wszystko zaczęło iść tym torem, że dziecko rządzi,  uczy się dominacji, zamiast przyjmować dobro, to może wykształciłoby w nim gorsze cechy niż to krotkie zamknięcie, ktore zmusiłoby do refleksji , spowodowało spadek emocji (a nie zaburzało poczucia bezpieczenstwa, ani nie powodowało traumy, bo dobrze wie, że niedługo wyjdzie z niej) Zgadza się? Zależy kto tu ma większą świadomość duchową, czy dziecko czy dorosły. Nie klasyfikowałbym czynnosci dobre / złe tutaj i wogole, bo wszystko zależy od sytuacji. 
 
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 21:12:12
No niby będac poprawnym to tak by trzeba byłoo na to patrzeć, a z drugiej strony, to myślę, że różnie może być. "Złe doświadczenia uczo", co by się wpisywało w teorię fanów tego, że wszystko jest dobre , nie ma dobra i zła.

Jeśli mogę Dżonny:
Nie bądź poprawny, tylko naturalny. Sprawdź na sobie, co Tobie skutkuje w życiu, co prowadzi do przyjemności, spokoju, zgody z sobą. Odrzuć wszystko, co przymusza, co napawa lękiem, co jest niekompatybilne z Tobą. Zaryzykuj i sam się przekonaj jaka jest Twoja natura.
Postępuj zgodnie z tym, czego chcesz NAPRAWDĘ (a to jest najtrudniejszy element układanki - bo nie zawsze wiadomo, czy ja tego chcę, czy to moje przymusy, czyli rzeczy narzucone z zewnątrz, mną rządzą), a nie dlatego, że jest to "dobre", a tamto "złe" i zobaczysz, jakie będziesz miał efekty.

Na przykładzie dziecka może być tak, że zamykanie go w łazience może być złe i oburzające, ale jesli dorosły ma takie wzorce , że nie daje mu rady i dał by sobie wejść na głowę, zupełnie stracić kontrolę i wszystko zaczęło iść tym torem, że dziecko rządzi,  uczy się dominacji, zamiast przyjmować dobro, to może wykształciłoby w nim gorsze cechy niż to krotkie zamknięcie, ktore zmusiłoby do refleksji , spowodowało spadek emocji (a nie zaburzało poczucia bezpieczenstwa, ani nie powodowało traumy, bo dobrze wie, że niedługo wyjdzie z niej) Zgadza się? Zależy kto tu ma większą świadomość duchową, czy dziecko czy dorosły. Nie klasyfikowałbym czynnosci dobre / złe tutaj i wogole, bo wszystko zależy od sytuacji.

Mieszasz tutaj dwie sprawy.
Jeśli dorosły nie daje rady, to przywali i koniec (i to jest ok, w zaistniałej sytuacji. Powinien wtedy przyznać się, przeprosić, uznać uczucia dziecka i postarać się pracować nad sobą, żeby sytuacja się nie powtórzyła). Ale jeśli będzie to robił celowo (bo będzie oceniał, że dziecku jest to potrzebne, bo będzie chciał je czegoś nauczyć), to będzie już zwykła paskudna manipulacja. A manipulowanie nigdy nie wychodzi nikomu na zdrowie.

Moim zdaniem chodzi o to, żeby nie manipulować w życiu, ale być prawdziwym. Wtedy wszystko będzie na właściwym miejscu.

I jeszcze pytania po rozwagę: A kto pozwolił, żeby dziecko rządziło? Od kogo dziecko uczy się dominacji? Dlaczego nie chce przyjmować "dobra"?

Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 21:24:09
Wlasnie nie jestem tu poprawny.

). Ale jeśli będzie to robił celowo (bo będzie oceniał, że dziecku jest to potrzebne, bo będzie chciał je czegoś nauczyć), to będzie już zwykła paskudna manipulacja. A manipulowanie nigdy nie wychodzi nikomu na zdrowie.

Nie oceniał tylko działał w obronie własnej. Nie w sensie fizycznym, bo w przypadku dziecka nie ma zazwyczaj takiego zagrożenia.. ale energetycznie, jesli chodzi o granice, może być roznie.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 21:49:28
Ogólnie to szkoda, że nie mogę dać Ci klapsa Facilite, myślę że było by to BARDZO dobre ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 22:12:11
Nie oceniał tylko działał w obronie własnej. Nie w sensie fizycznym, bo w przypadku dziecka nie ma zazwyczaj takiego zagrożenia.. ale energetycznie, jesli chodzi o granice, może być roznie.

Człowiek dorosły, w odróżnieniu od dziecka, może nad sobą pracować. A jeśli jest rodzicem to nawet ma taki obowiązek, bo wtedy nie odpowiada tylko za siebie, ale też za dziecko.
Jeśli faktycznie rodzic czułby się zaatakowany przez dziecko i pod wpływem emocji mu dosolił, to powinien coś z tym zrobić, bo tak czy inaczej to on jest za tę sytuację odpowiedzialny (że dopuścił do sytuacji, w której dziecko wchodzi mu na głowę). Dziecko kształtują rodzice i jeśli coś nie gra, to trzeba (jako rodzic) szukać odpowiedzi w sobie, a nie w dziecku.

Ogólnie to szkoda, że nie mogę dać Ci klapsa Facilite, myślę że było by to BARDZO dobre ;)

Ale z Ciebie świntuszek ;) NAPRAWDĘ ;P
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 22:17:52
Ale z Ciebie świntuszek ;) NAPRAWDĘ ;P
Ale to tak wychowawczo... ;)
Miałem ochotę to powiedzieć wczoraj takiej znajomej , ale nie poszedłem za tym uczuciem :(
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 22:21:08
Chyba nie zasłużyła ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 22:24:06
Chyba nie zasłużyła ;)

hahahaha ;))
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 22:40:40
Ogólnie jestem zdecydowanie przeciwny klapsom, chyba że to dla kogoś np. orzeźwiające ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-05, 23:04:43
Dobra, dobra, Dżonny, coś musi być na rzeczy, skoro Ty ciągle o tych klapsach ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 23:23:34
No tak, plącze się juz w zeznaniach i wychodzi szydło z worka ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-05, 23:29:08
Karina, tak mnie olśniło, że schemat jest taki, że jak jestem na kogoś bardzo zły , to blokuje dobro :)

ale to jest zajebista energia :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 01:17:47
Człowiek dorosły, w odróżnieniu od dziecka, może nad sobą pracować.

Dzecko też może i powinno nad sobą pracować, stosując się do prostych zasad. Dla swojego dobra w przyszłości, dla panowania nad sobą, dla rozwijania harmonii z innymi, empatii, zamiast budowania np egocentrycznej osobowości. Pewnie zdarzają się wyjątki, że dziecko wystarczy zostawić samemu sobie, bo nie będzie rażąco burzyć harmonii , ale na większość chyba trzeba wpływać.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 01:47:06
Wybacz, Dżonny, ale ja wysiadam z dyskusji z Tobą na ten temat. Różnimy się w poglądach tak diametralnie, że nie widzę nawet cienia szansy na uzyskanie jakiegokolwiek konsensusu. To po co pisać? Dla samego bicia piany mi się nie chce.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-06, 07:21:26
Facilite
Cytuj
Nie bądź poprawny, tylko naturalny. Sprawdź na sobie, co Tobie skutkuje w życiu, co prowadzi do przyjemności, spokoju, zgody z sobą. Odrzuć wszystko, co przymusza, co napawa lękiem, co jest niekompatybilne z Tobą. Zaryzykuj i sam się przekonaj jaka jest Twoja natura.
Postępuj zgodnie z tym, czego chcesz NAPRAWDĘ (a to jest najtrudniejszy element układanki - bo nie zawsze wiadomo, czy ja tego chcę, czy to moje przymusy, czyli rzeczy narzucone z zewnątrz, mną rządzą), a nie dlatego, że jest to "dobre", a tamto "złe" i zobaczysz, jakie będziesz miał efekty.
i
Cytuj
A jeśli jest rodzicem to nawet ma taki obowiązek, bo wtedy nie odpowiada tylko za siebie, ale też za dziecko.

to są dwie jakby deczko różne wypowiedzi,  zastanawiam się nawet czy pisała je ta sama osoba ; )
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-06, 08:53:49
Z moich doświadczeń wynika , ze jak byc w porządku dla dzieci to i one w koncu sie stana w porzadku i przestaja sprawiac problemy.Wydaje mi sie ze ich emocje sa w pewien sposob odbiciem emocji ich rodzicow.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 08:54:09
Dla samego bicia piany mi się nie chce.

Co to znaczy nie chce mi się i wysiadam ? Ja myślałem, że to dopiero początek.  ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 10:50:49
to są dwie jakby deczko różne wypowiedzi,  zastanawiam się nawet czy pisała je ta sama osoba ; )

Wg mnie nie ma tu sprzeczności, tylko trzeba trochę inaczej na to spojrzeć. No ale jak się komuś nie podoba, to może uznać, że mam rozdwojenie jaźni. I po sprawie ;)

Z moich doświadczeń wynika , ze jak byc w porządku dla dzieci to i one w koncu sie stana w porzadku i przestaja sprawiac problemy.Wydaje mi sie ze ich emocje sa w pewien sposob odbiciem emocji ich rodzicow.

Dla mnie to oczywista oczywistość. I nie jest to tylko moje odczucie, bo to rzecz uznana w psychologii.
A jeśli ktoś twierdzi inaczej, to po prostu wysiadam, bo dla mnie to jak wałkować dyskusję na temat tego, czy ziemia jest płaska.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 11:27:41
Sorry, ale nigdzie nie pisałem by być nie w porządku wobec dzieci. Mi też się nie chce tłumaczyć z czegoś co nie napisałem, na temat, ktory mnie nie interesuje...
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 11:51:28
Brak wyznaczania zasad dla dziecka gdy np rzuca jedzeniem, bije mlodsze rodzenstwo, czy dzieci w szkole, w przedszkolu, męczy zwierzęta, brak reakcji gdy się nie stosuje do nich, w zamian tego "rozwojowa-cukierkowa" teoria o emanowaniu na nie miłością i wychowaniu na oświeconego. Też chciałbym nie kontynuowac tej dyskusji :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 12:52:32
Nie mam potrzeby rozmawiać (i przekonywać do swoich racji) na takie tematy z ludźmi, którzy traktują siebie, swoje wewnętrzne dziecko (a tym samym także innych, którzy kojarzą im się w jakikolwiek sposób dziecinnie) w taki sposób, jak sami byli traktowani w dzieciństwie (no chyba że dostawali wyłącznie miłość, ale takich nie spotkałam jeszcze).

Kiedyś miałam taką potrzebę, więc pisałam całe elaboraty na tym forum. Teraz czuję się w tym spełniona. Tzn. w przekonywaniu twardogłowych [a to dlatego, że sama czuję się już wystarczająco "przekonana", oczywiście przez siebie samą :)], bo rozmowy w tym temacie z otwartymi ludźmi, pracującymi w temacie swojego wewnętrznego dziecka i nie bojącymi się jego "demonów", nadal wydają mi się atrakcyjne :) Choć na pewno już nie tak jak kiedyś.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 12:58:53
... bo rozmowy w tym temacie z otwartymi ludźmi, pracującymi w temacie swojego wewnętrznego dziecka i nie bojącymi się jego "demonów", nadal wydają mi się atrakcyjne :) Choć na pewno już nie tak jak kiedyś.

Może niezbyt jasno się wyraziłam ;)
Tzn. tak w ogóle rozmowy z takimi ludźmi są dla mnie atrakcyjne, bo z takimi ludźmi po prostu miło mi się obcuje [a lubię to, co przyjemne] :)
Natomiast rozmowy w temacie dzieci nie są już dla mnie atrakcyjne tak, jak kiedyś. Jednak temat nadal mnie interesuje i czuję się w nim dobrze :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-06, 13:24:54

Sorry, ale nigdzie nie pisałem by być nie w porządku wobec dzieci. Mi też się nie chce tłumaczyć z czegoś co nie napisałem, na temat, ktory mnie nie interesuje...

Jak na nie interesujący cię temat, to napisałeś całkiem sporo w temacie wychowania, koncepcji, nawet te 'żarty' z klapsami, niejako były w tym samym nurcie. A co kto lubi, lub inaczej co kogo nie interesuje!.



Nie mam potrzeby rozmawiać (i przekonywać do swoich racji) na takie tematy z ludźmi, którzy traktują siebie, swoje wewnętrzne dziecko (a tym samym także innych, którzy kojarzą im się w jakikolwiek sposób dziecinnie) w taki sposób, jak sami byli traktowani w dzieciństwie (no chyba że dostawali wyłącznie miłość, ale takich nie spotkałam jeszcze).

Kiedyś miałam taką potrzebę, więc pisałam całe elaboraty na tym forum. Teraz czuję się w tym spełniona. Tzn. w przekonywaniu twardogłowych [a to dlatego, że sama czuję się już wystarczająco "przekonana", oczywiście przez siebie samą :)], bo rozmowy w tym temacie z otwartymi ludźmi, pracującymi w temacie swojego wewnętrznego dziecka i nie bojącymi się jego "demonów", nadal wydają mi się atrakcyjne :) Choć na pewno już nie tak jak kiedyś.

Czasem wydaje mi się że wraca się do tych samych miejsc, być może inaczej, jako inna osoba, z innymi doświadczeniami, przemyśleniami. Być może aby zredagować pewne tematy w innej perspektywie.

Hello again, I remember you! :)

Może niezbyt jasno się wyraziłam ;)
Tzn. tak w ogóle rozmowy z takimi ludźmi są dla mnie atrakcyjne, bo z takimi ludźmi po prostu miło mi się obcuje [a lubię to, co przyjemne] :)
Natomiast rozmowy w temacie dzieci nie są już dla mnie atrakcyjne tak, jak kiedyś. Jednak temat nadal mnie interesuje i czuję się w nim dobrze :)

Czy na pewno to tematy o dzieciach, być może o wolności, swojej naturze, byciu sobą. O życiu swoim życiem, dla siebie, w opozycji do wegetacji w konstrukcjach innych. Tym co się straciło, o tym co chce się odzyskać. Być może poznać na nowo to czego się nie poznało kiedyś.


its all about being unchained.

https://fee.org/media/18017/freedomfence_mini.jpg?anchor=center&mode=crop&height=656&widthratio=2.1341463414634146341463414634&rnd=131303489940000000


and be free.

http://data.whicdn.com/images/66861588/original.jpg




Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 13:43:31
Temat przemocy w dziecinstwie mnie totalnie nie interesuje, napisałem coś Karinie, odnosnie jej dziecinstwa, co jej nie ruszylo, ale niektorych mocno wzburzyło i "musiałem" się tłumaczyć z czegoś czego nie powiedziałem, a w twoim przypadku to juz byly takie zaczepki, ze nawet mi się odnosic nie chcialo. Klimat jakiś presji na wzbudzenie jakiegoś poczucia winy, na prawde ja nie jestem winny cudzych przeżyć z dzieciństwa :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 14:13:38
Czasem wydaje mi się że wraca się do tych samych miejsc, być może inaczej, jako inna osoba, z innymi doświadczeniami, przemyśleniami. Być może aby zredagować pewne tematy w innej perspektywie.

Też mi się tak wydaje, przynajmniej ja tak miewam :)

Hello again, I remember you! :)

Nie pamiętam Cię, Wikingu23, czyżbyś pobywał tutaj również w swojej nowej inkarnacji? ;)

Czy na pewno to tematy o dzieciach, być może o wolności, swojej naturze, byciu sobą. O życiu swoim życiem, dla siebie, w opozycji do wegetacji w konstrukcjach innych. Tym co się straciło, o tym co chce się odzyskać. Być może poznać na nowo to czego się nie poznało kiedyś.


Jedno z drugim ściśle się łączy i wzajemnie się przenika. Nie da się tego tak zupełnie rozdzielić (tj. wszystko się da, ale wyjdzie kicha) :)
Chodziło mi jednak o to, że już trochę dorosłam (choć proces nadal trwa. Teraz czuje się trochę jak zbuntowana nastolatka, a może nawet już stawiająca swoje pierwsze zawodowe kroki kobieta pracująca ;) Nieudolne, ale jednak na własny rachunek) i niekoniecznie muszę epatować dzieciństwem i w każdym zdaniu nawiązywać do wewnętrznego dziecka i w ogóle do dzieci (tak jak to drzewiej bywało ;) Mogę też rozmawiać o byciu sobą bez takich nawiązań i bez patrzenia na to przez pryzmat tylko i wyłącznie mojej pamięci o byciu dzieckiem.
Mogę też nawiązywać i patrzeć, jednak bez przymusu :)

Świetne motywy (te na dole) :D
<przytula>
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-06, 14:26:35
Facilite
Cytuj
Wg mnie nie ma tu sprzeczności, tylko trzeba trochę inaczej na to spojrzeć. No ale jak się komuś nie podoba, to może uznać, że mam rozdwojenie jaźni. I po sprawie ;)
w takim razie interesuje mnie to odmienne spojrzenie zawierające te różne opcje (kierowania się tylko tym czego się chce "naprawdę", uwolnienia od przymusów zewnętrznych, a przy tym solidnego spełniania obowiązków względem innych, tudzież kwestii odróżnienia dobra i zła w tym działaniu), fajnie byłoby poczytać  jak to widzisz - może być w szerszym elaboracie ; )

Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 14:30:22
Frisky, ok :)
Tylko nie teraz, bo mam łeb nabity innymi sprawami :P
No i przez te sprawy również brak czasu na szersze elaboraty ;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-06, 14:33:55
: )
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-06, 14:37:30

Też mi się tak wydaje, przynajmniej ja tak miewam :)

Nie pamiętam Cię, Wikingu23, czyżbyś pobywał tutaj również w swojej nowej inkarnacji? ;)


oj tak , to długa historia. Nie na dzisiaj. Teraz same rozkmimy, refleksje, co śmieszne te pytanie wpisuje się w te rozważania, więc celowo uniknę szczegółowej odpowiedzi, nie mam na to głowy, tyle porozrzucanych myśli. I kilka ciekawych aczkolwiek jeszcze nieskrystalizowanych wniosków do ułożenia sobie.




Jedno z drugim ściśle się łączy i wzajemnie się przenika. Nie da się tego tak zupełnie rozdzielić (tj. wszystko się da, ale wyjdzie kicha) :)
Chodziło mi jednak o to, że już trochę dorosłam (choć proces nadal trwa. Teraz czuje się trochę jak zbuntowana nastolatka, a może nawet już stawiająca swoje pierwsze zawodowe kroki kobieta pracująca ;) Nieudolne, ale jednak na własny rachunek) i niekoniecznie muszę epatować dzieciństwem i w każdym zdaniu nawiązywać do wewnętrznego dziecka i w ogóle do dzieci (tak jak to drzewiej bywało ;) Mogę też rozmawiać o byciu sobą bez takich nawiązań i bez patrzenia na to przez pryzmat tylko i wyłącznie mojej pamięci o byciu dzieckiem.
Mogę też nawiązywać i patrzeć, jednak bez przymusu :)

Świetne motywy (te na dole) :D
<przytula>

^^
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 15:12:33
oj tak , to długa historia. Nie na dzisiaj. Teraz same rozkmimy, refleksje, co śmieszne te pytanie wpisuje się w te rozważania, więc celowo uniknę szczegółowej odpowiedzi, nie mam na to głowy, tyle porozrzucanych myśli. I kilka ciekawych aczkolwiek jeszcze nieskrystalizowanych wniosków do ułożenia sobie.

Trochę przypominasz mi nieobecnego, ale też jesteś zupełnie różny od niego w wielu kwestiach (przynajmniej ja inaczej Cię czuję). Albo tak się zmieniłeś, albo to jednak nie Ty. No ale nie chcę odzierać Cię z aury tajemniczości :) Dlatego:
Bywaj i powodzenia w "walce", Wikingu :) Niech Moc będzie z Tobą! :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-06, 15:15:21
Bywaj i powodzenia w "walce", Wikingu :) Niech Moc będzie z Tobą! :)

i wzajemnie ^^  Facilite  ;)))
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 15:17:06
Dziękuję, Wikingu :)))*
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-06, 16:04:23
Wg mnie nie ma tu sprzeczności, tylko trzeba trochę inaczej na to spojrzeć. No ale jak się komuś nie podoba, to może uznać, że mam rozdwojenie jaźni. I po sprawie ;)

Dla mnie to oczywista oczywistość. I nie jest to tylko moje odczucie, bo to rzecz uznana w psychologii.
A jeśli ktoś twierdzi inaczej, to po prostu wysiadam, bo dla mnie to jak wałkować dyskusję na temat tego, czy ziemia jest płaska.
A dla mnie to odkrycie ;)
Nie mam swoich dzieci ale miewam pod opieką przez kilka dni.Miałem kilka trudnych przypadków i widziałem , ze potrafiły sie zmieniac jesli sie bylo wobec nich konsekwentnie w porzadku.To były dzieci, ktorym bylo trzeba stawiac granice kilka razy na godzinę !Bywalo ze po kilku dniach juz nie sprawialo problemow .W moim odczuciu zmiana
nastepowala bo wlasnie stawialem granice ale dalej bylem wporzadku wobec niego mimo, ze mnie wkurzalo.Traktowałem rowno i sprawiedliwie wsjzystkie i staralem nie nastawiac negatywnie.To wystarczlo aby sie zmienialy wiec wyciagam wnioski ,ze wiele zalezy od rodzicow , ktorzy sa z nimi na codzien
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 17:03:14
A dla mnie to odkrycie ;)

Wiem, że nie, Ontoja :)
Zacytowałam Twoje poglądy dla podkreślenia, że uważam tak samo i że jest to dla mnie oczywistość (w sumie ta wypowiedź nie była nawet skierowana stricte do Ciebie). I to chciałam podkreślić, a nie że dla Ciebie to może być odkrycie. No ale niefortunnie to ujęłam, więc sorry :)

Nie mam swoich dzieci ale miewam pod opieką przez kilka dni.Miałem kilka trudnych przypadków i widziałem , ze potrafiły sie zmieniac jesli sie bylo wobec nich konsekwentnie w porzadku.To były dzieci, ktorym bylo trzeba stawiac granice kilka razy na godzinę !Bywalo ze po kilku dniach juz nie sprawialo problemow .W moim odczuciu zmiana
nastepowala bo wlasnie stawialem granice ale dalej bylem wporzadku wobec niego mimo, ze mnie wkurzalo.Traktowałem rowno i sprawiedliwie wsjzystkie i staralem nie nastawiac negatywnie.To wystarczlo aby sie zmienialy wiec wyciagam wnioski ,ze wiele zalezy od rodzicow , ktorzy sa z nimi na codzien

Dodam jeszcze, że dziecko przejmuje to, co rodzic ukrywa nawet przed samym sobą, wszystkie niechciane emocje, wszystkie tajemnice, wszystkie brudy. Dziecko jest takim jakby nośnikiem wszelkich niechcianych przez dorosłych rzeczy (często rodzic nawet świadomie na nie to zrzuca, a co dopiero podświadomie). A że to co niewypowiedziane działa ze zdwojoną siłą, a dziecko przeżywa wszystko dużo silniej niż dorosły (bo nie wie jak dać temu upust, a często po prostu nie może, a i nie ma na kogo tego zrzucić) to dziecko zachowuje się tak, jak się zachowuje.
Właśnie dlatego, jeśli rodzic chce żeby jego dziecko się zmieniło, to musi pracować sam nad samym sobą.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 17:13:37
A to ciekawe, że z ontoją się zgadzasz , jak wyznacza dzieciom zasady, a ja się dowiedziałem, że jestem "twardogłowy".. po tym jak napisałem:

Brak wyznaczania zasad dla dziecka gdy np rzuca jedzeniem, bije mlodsze rodzenstwo, czy dzieci w szkole, w przedszkolu, męczy zwierzęta, brak reakcji gdy się nie stosuje do nich, w zamian tego "rozwojowa-cukierkowa" teoria o emanowaniu na nie miłością i wychowaniu na oświeconego.
Cytuj
Dzecko też może i powinno nad sobą pracować, stosując się do prostych zasad. Dla swojego dobra w przyszłości, dla panowania nad sobą, dla rozwijania harmonii z innymi, empatii, zamiast budowania np egocentrycznej osobowości. Pewnie zdarzają się wyjątki, że dziecko wystarczy zostawić samemu sobie, bo nie będzie rażąco burzyć harmonii , ale na większość chyba trzeba wpływać.

no ale nie wnikam już w przyczyny, nie moja sprawa :)

wiking
Tak na prawde myślę, że chodziło ci (rozdrażniło cię) kwestia dobra, bo wyczułem energie zła od ciebie , którą sam mam w jakimś stopniu
ale wiem że g... cię to obchodzi i i tak nic z tym nie zrobisz :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 17:41:28
... dziecko przeżywa wszystko dużo silniej niż dorosły (bo nie wie jak dać temu upust...

Znów źle się wyraziłam. Pośpiech :)
Miało być: "nie umie rozładować tego w konstruktywny sposób", bo upust może i daje, ale nie rozwiązuje to problemu, a często wręcz nakręca spiralę przemocy ze strony dorosłego.

A to ciekawe, że z ontoją się zgadzasz , jak wyznacza dzieciom zasady, a ja się dowiedziałem, że jestem "twardogłowy".. po tym jak napisałem: (...)

O Boże Dżonny, Ty tak naprawę? O_O
Skąd Ty czerpiesz swoje poglądy na temat tego,  jakie obecnie funkcjonują "trendy" wychowawcze? Z książek sprzed wieku? ;)
Nie sadzę, żeby ktoś poważny w obecnych czasach spierał się z Tobą o to, że brak wyznaczania granic jest ok. To powszechnie uznana prawda, że to jest takie samo nadużycie wobec dziecka, jak i przemoc i narzucanie swojej woli przez dorosłego. Taki sam brak szacunku wobec niego (choć niektórzy twierdzą, że z dwojga złego jednak lepiej jest wychowywać dziecko w cukierkowym, niż w przemocowym świecie). To druga strona medalu po prostu.
Nie odniosłam się do tego, co napisałaś, bo dla mnie to jeszcze większa oczywista oczywistość ;) niż to, co napisał Ontoja (że emocje  dzieci są w pewien sposob odbiciem emocji ich rodzicow).
Może dla Ciebie to jest odkrycie (że dziecku trzeba wyznaczać granice, a nie karmić go landrynkowym fałszem), ale dla mnie (i chyba dla każdego, kto orientował się w tym temacie choć trochę, czytał, słuchał, obserwował) nie jest to żadne odkrycie, tylko zwykły fakt.

I nie dlatego "twardogłowy", ale nie chce mi się tłumaczyć, bo to nie ma sensu.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 17:53:21
Cytuj
Może dla Ciebie to jest odkrycie (że dziecku trzeba wyznaczać granice, a nie karmić go landrynkowym fałszem), ale dla mnie (i chyba dla każdego, kto orientował się w tym temacie choć trochę, czytał, słuchał, obserwował) nie jest to żadne odkrycie, tylko zwykły fakt.

to chyba ja powinienem zarzucić taka emotinkonke O_O
bo tym bardziej nie rozumiem skoro moje zdanie na ten temat jest dla ciebie oczywistą oczywistością, a wcześniej , że nasze poglądy na ten temat są tak diametralnie różne, że dyskusja nie ma sensu :)
tak jak pisał Frisky chyba rozmawiamy z dwoma osobami :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 18:00:15
Poczytaj naszą wymianę zdań, to może Cie olśni. Wierzę w Twoją inteligencję :)
Choć czasem inteligencja może nie wystarczyć, gdy ma się silną blokadę na zrozumienie w jakimś temacie.
Ale możesz też uznać, że mam rozdwojenie jaźni. I po sprawie ;)

Mnie jest wszystko jedno.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 18:23:23
Sama sobie przeczytaj twoj pierwszy post w tej dyskusji (reakcje na moje słowa) i cały ten ogrom nadinterpretacji to cię olśni.. albo i nie, bo akurat zgodze sie, że intelekt nie wystarczy jak sa blokady.
Jestem zdecydowanie przeciwny nawet lekkiemu biciu dzieci i nawet uswiadamialem kogoś co do tego by tego nie robił. Więc ta nadinterpretacja i nagonka na mnie i presje na poczucie winy to z mojego punktu widzenia interesujace zjawisko :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 18:36:45
Dobrze, Dżonny, daliśmy sobie po mordzie*, a teraz rozstańmy się w pokoju :)
Jeśli kiedykolwiek poczułeś ode mnie presje na poczucie winy, czy jakiekolwiek inne brzydkie rzeczy, to przepraszam.
Ale do dyskusji mnie już nie zmuszaj (w sensie - nie ciągnij jej), bo rzygnę ;))

*to taki żarcik, nie czepiaj się
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 18:42:16
OK :) z przyjemnością nie ciągnę, bo co do tych dzieci to sensu i logiki to jest pozbawiona zupełnie

 przyciągnąłem Was sobie ze względu na temat nad ktorym pracuje, tzn uwalnianie się od zła :) widze w was złość , furie, taką z klimatu UA , u ciebie nawet wydaje mi się to atrakcyjna , fajna energia , bo zrownowazona, ale wiem już , że te klimaty stają się moją przeszloscą :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-06, 18:44:55
a teraz zmykam powodować dalsze zmiany, miłego wieczoru :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 18:46:12
Dżonny, miłego :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-06, 21:18:18
Facilite
w takim razie interesuje mnie to odmienne spojrzenie zawierające te różne opcje (kierowania się tylko tym czego się chce "naprawdę", uwolnienia od przymusów zewnętrznych, a przy tym solidnego spełniania obowiązków względem innych, tudzież kwestii odróżnienia dobra i zła w tym działaniu), fajnie byłoby poczytać  jak to widzisz - może być w szerszym elaboracie ; )

Frisky, proszę, specjalnie dla Ciebie :)

Nie wiem, czy dobrze to wytłumaczę, bo ja to wszystko odczuwam i trudno mi to ubrać w słowa. Do tej pory nawet nie próbowałam. Jestem czuciowcem, ale to takim na maxa - jak czuję, to nie ma to żadnego odzwierciedlenia w ludzkim języku.
Dlatego może być dużo niespójności na pierwszy rzut oka, ale myślę, że przy dobrych chęciach da się to zrozumieć. Oczywiście nie wymagam ;P Nie jest mi to potrzebne (choć bardzo miło jest być rozumianą :), ani też nie jest mi potrzebne przekonywanie kogokolwiek, że tak jest. Najważniejsze dla mnie jest to, że ja to czuję, że to moje, że to działa, że jest mi lepiej, gdy tak robię :)

Aha, używam pojęć "dobro" i "zło" w rożnych znaczeniach (żeby potem nie było, że niespójne). Robię to świadomie, bo zakładam, że przeciętnie inteligentny człowiek przy dobrych chęciach będzie wiedział o co chodzi.
A jak ktoś nie ma dobrych chęci to niech się goni :P


Zacznę od podstawowego założenia, które implikuje wszystkie pozostałe kwestie.
Moja natura jest dobra (w sensie, że "tworzy" przyjemność dla mnie i dla innych, niekoniecznie bezpośrednio, no ale o tym za chwilę).
Jeśli moja natura jest dobra, to znaczy, że wystarczy, że będę robić to, czego naprawdę chcę. Zasady moralne są wtedy dla mnie zbędne. Nie muszę kierować się pojęciami dobra i zła.
Druga sprawa to kwestia tego, co mnie oddziela od tej natury. To nie moje, a więc "złe", w sensie że oddziela od siebie, w konsekwencji nie tworzy przyjemności. To jest wszystko co przyszło do mnie z zewnątrz (np. programy od rodziców, czy innych ludzi, różne przymusy powstałe na skutek złych doświadczeń, itd.).

Tak więc dobro - moja natura (przyjemność), zło - to co nie moje (ból oddzielenia). Postępując zgodnie ze swoją naturą tworzę dobro, natomiast poddając się temu, co nie moje oddzielam się, a wtedy nie jest przyjemnie.

Najważniejsza kwestia jest taka, żeby odróżnić jedno od drugiego, nie zawsze jest to proste. Bo mogę chcieć jednego i drugiego (np. jeśli jestem zwichrowanym mordercą, to będę chcieć zabijać, mimo że tak naprawdę zabijanie nie leży w mojej naturze, a przymusy związane z chęcią zabijania wynikają z procesu wychowawczego), ale gdy się dobrze wsłuchuję w siebie, rozpoznaję to. A nawet jeśli popełniam błędy, to nic się nie dzieje. Nawet w przypadku jakichś ekstremalnych rzeczy (przecież intencje się dogrywają, nie oceniam więc, czy zrobiłam dobrze, czy źle).
Jeszcze raz wrócę do tego - trzeba dobrze ocenić, np. w przypadku gdy czegoś chcę, patrzę przede wszystkim, jakie przyniesie to rezultaty, czy mi się spodobają, czy skrzywdzę innych, czy chcę czegoś pomimo tego, że wywoła to cierpienie (wtedy wiem, że to tylko przymus) i czy jestem skłonna ponieść ewentualne konsekwencje. Zwyczajnie używam rozumu :), ale nie tylko.
I jeśli zdecyduję, że naprawdę tego chcę i jestem skłonna ponieść konsekwencje tego (np. chcę się napić wódki i godzę się na kaca nazajutrz), to to robię.

Jeśli się pomylę np. ulegnę nałogowi alkoholizmu, to trudno. Proces nauki na tym polega. A może to np. uchroniło mnie przed czymś gorszym? Tak jak pisałam wcześniej, nie jestem w stanie ocenić tego umysłem, więc nie oceniam. Liczy się tylko, że chciałam się napić. I nie rozpatruje tego w kategoriach błędu czy jego braku.

Im częściej tak postępuję, tym częściej wiem, czego tak naprawdę chcę i tym mniej "błędów" popełniam.
Czasem doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to przymus mną powoduje, ale i tak w to idę, bo chcę. Coś mi to daje. I wiem, że kiedyś (prędzej czy później) samo odpadnie.
Najważniejsze moim zdaniem to przestać się bać, albo bać się ale robić coś pomimo leku (jeśli oczywiście się czegoś bardzo chce). Wtedy na własnej skórze można się przekonać, że strach ma wielkie oczy i że nie ma sytuacji bez odwrotu i bez wyjścia (przecież nawet śmierć nie jest końcem).

Co do solidnego spełniania obowiązków wobec innych ;)
Chodzi o niekrzywdzenie innych. Moja natura jest dobra, nie będę chciała więc tego robić. A jeśli będę chciała, tzn. albo ciśnie mnie jakiś przymus, albo że jest to w jakiś sposób potrzebne (dopuszczam taką możliwość). Z tym że nie oceniam, czy jest to potrzebne,  nie manipuluję (nie robię czegoś dlatego, że oceniam, że to będzie "dobre"), tylko postępuję zgodnie z tym, co mam na ten moment w środku. W tym sensie jestem prawdziwa - jeśli mam syf, to epatuję syfem, normalne ;p.
Ale jeśli będę w ten sposób postępować, ten syf się będzie zmniejszał, a ja coraz bardziej będę zbliżać się do swojej natury.
Powtórzę jeszcze raz - jak dla mnie w relacjach z innymi chodzi o to, żeby robić to, co się chce, nie manipulować, być prawdziwym. Ale jeśli nie jestem, to muszę spodziewać się normalnych konsekwencji podjętych decyzji. Jeśli urodziła mnie matka, która miała mnie w... głębokim poważaniu, to może się spodziewać tego, że też się na nią wypnę. Normalna konsekwencja podjętej decyzji.
W tym sensie nie dopełniła swojego obowiązku i poniesie (albo i nie ;p) tego konsekwencje.

O obowiązkach dorosłych wobec dziecka napisałam w kategoriach ludzkich. Jeśli nie chcę krzywdzić innych, to nie będę lekkomyślnie robić dzieci, tylko zastanowię się, co mogę im dać, jak się zachować, itd. I to są te "obowiązki", tego mamy prawo spodziewać się po rodzicach. W zwykłych ludzkich kategoriach. Na innej płaszczyźnie, duchowej nie ma obowiązków, jest chęć tworzenia przyjemności lub nie, ale w ludzkich kategoriach będę mówić o obowiązkach rodzicielskich. Dla mnie to się nie wyklucza.

Kurcze, mam nadzieję, że nie ma tu zbyt wiele niejasnych sformułowań, bo tak dużo napisałam, że nawet mnie samej nie chce się tego jeszcze raz czytać i sprawdzać. I myśleć ;) Zdecydowanie wolę odczuwanie :D
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-07, 08:34:47
Facilite
dzięki za obszerne wyjaśnienia : )

kilka luźnych uwag z którymi oczywiście nie musisz się zgadzać, przy tym zastrzegam że akceptuję twoje podejście, twoją religię ; )  i nie chodzi mi o ocenianie ale rozróżnianie, więc skupię się na tym wycinku który mnie interesuje:

odbieram to tak że w pewnym zakresie stosujesz rozróżnianie na to co dobre i na to co złe , ale definiujesz dobro w ścisłym powiązaniu z przyjemnością oraz pragnieniami , w efekcie pewne pragnienia (też skojarzone z przyjemnością) oraz działania wyłączasz z tego procesu rozróżniania przez co stawiasz odczucia związane ze spełnianiem ich ponad to co prowadzi do stanu szczęścia, tak jest też  zawsze wtedy gdy  uznaje się że droga do szczęścia też musi być koniecznie przyjemna (w odróżnieniu od drogi na której doświadcza się wszystkiego tego co jest konieczne do wyjścia z uwarunkowań - powrót od stanu prawdziwej natury ze stanu oddzielenia może być  jak ten powrót przez ten sam ciemny las... poszukiwanie przyjemności w tym procesie wydłuża drogę)

to jest trochę tak jak ostatnio monkas gdzieś na forum pisał,  stwierdzając że prawdziwa natura jest wolna od hierarchiczności, ale nie odróżniał tego od hierarchicznej struktury przejawienia w której wciąż istniejemy i działamy - przeczył temu - na tym poziomie wybory i ich skutki związane są z odróżnianiem tego co dobre (= co prowadzi do  stanu prawdziwej natury) od tego co złe, a to nie jest ani uznaniowe ani nie jest unieważniane przez nasze podejście do tego, ani przez to co czujemy (niekoniecznie jest przyjemne)

więc ty jakby bardziej to odróżniasz ("ludzki" poziom obowiązków, a ten "ponadczasowy" stan w którym liczy się tylko związana z tym przyjemność) ale rezygnujesz z tego rozróżniania od czasu do czasu  ze względu na pragnienia skojarzone z przyjemnością= wtedy uznajesz że jest to dobre tak jakby automatycznie miało to mieć związek z dobrem absolutnym i przyjemnością z tego poziomu, (dobre bo tak czujesz a uczucia są wyznacznikiem dobrego kierunku - podczas gdy takim wyznacznikiem jest... rozróżnianie)  dla odmiany  rozróżnianie uznajesz wtedy za ocenianie! i manipulujesz sobą tak żeby wyszło że odczucia bez rozróżniania są dobre i prowadzą do dobrego...bo twoja prawdziwa natura jest dobra=przyjemność i to co czujesz w drodze do tego to jest to samo...

jednoczesne wybieranie przyjemności doczesnej i przyjemności ponadczasowej, tworzy różne skutki , związane jest z różnym "dobrem"

stan bycia w prawdziwej naturze i związanej z tym przyjemności jest wolny od iluzorycznych pragnień czyli wynika z tego że zawsze gdy rezygnujesz z rozróżniania na rzecz pragnień odczuwania przyjemności i preferujesz  związane z tym działania, to pogrążasz się w  iluzji - a różne uzasadnienia i przyzwolenia, np. takie, że te czy inne szkodliwe działania "być może" chronią cię przed czymś gorszym a wybieranie czegoś co już wiesz że jest błędem (np. odurzanie się i "świadomy" wybór skutków tego) to jest "nauka na błędach",  są to zwykłe wymówki ; )

uleganie ograniczeniom (związanym z tym tendencjom i pragnieniom)  to powszechne zjawisko, gdy do tego dochodzą uzasadnienia, że jest to dobre (odwołując się przy tym do definicji "dobra prawdziwej natury" i wyznacznika tego w postaci przyjemności)  wtedy  wyjście z tego staje się jakby bardziej problematyczne

podsumowując:
 czym innym jest dobro i przyjemność jako aspekty absolutnego szczęścia, a czym innym dobro (i zło) jako wybory i działania  do tego prowadzące (oddalające), na tej drodze  mieszanie do tego przyjemności jako wyznacznika dobra/dobrej drogi prowadzi na manowce (zwłaszcza gdy wiąże się z rezygnacją z rozróżniania) - bo tworzy się w ten sposób mix z tego, czyli

mamy patrzenie z poziomu absolutnego dobra, a działanie z poziomu np. przyjemności zmysłowych, towarzyszą temu wrażenia odczuwania i doświadczania tego co przynależy do poziomu ponadczasowego, będąc przy tym zaangażowanym w działania oparte na tendencjach, skłonnościach i pragnieniach z zupełnie innego poziomu...
wtedy też często "wychodzi" nam, że wszystko jest dobre (to co złe nie istnieje) podczas gdy wciąż jesteśmy uwarunkowani - zwłaszcza  gdy doświadczamy w tym działaniu jednocześnie przyjemności stanu dobra absolutnego i nakładamy to na wszystkie działania ( w dodatku szukamy tego poza sobą)
-   ignorujemy, że istnieją pewne reguły których przestrzeganie prowadzi nas do pełnego wyjścia z tych uwarunkowań, do stanu  ponadczasowego  dobra, jak i  są intencje, pragnienia i działania które nas od tego oddalają (niektóre dają przy tym chwilową namiastkę tego), więc dopóki tu jesteśmy to te prawa nas dotyczą, nawet jeśli sobie wychodzimy poza stany oddzielenia

 - odwoływanie się do tego co przynależy do innego poziomu jest spoko,  ale gdy pod wpływem tego podejmujemy próby działania w oderwaniu od praw które rządzą tym poziomem na którym wciąż istniejemy to jest to wtedy ryzykowne podejście - określone działania ( niezależnie jak uzasadniane i co temu towarzyszy )  i tak tworzą określone  skutki zgodne z prawami poziomu na którym działamy, więc są to dobre działania (prowadzące w efekcie do pogłębienia doświadczania stanu ponadczasowego dobra) albo złe (prowadzące do  oddzielenia) - tylko jest pewne ale: te skutki mogą być oddalone w czasie więc na tej drodze wymóg przyjemności warto zastąpić wymogiem rozróżniania ( i cierpliwości)

sorki jeśli coś źle zrozumiałem i zinterpretowałem, może coś tam ci się z tego przyda ; )
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-07, 11:55:56
Może się komuś przyda: " Od współuzależnienia do uwolnienia".

http://www.przemianaumyslu.pl/od-wspoluzaleznienia-do-uwolnienia/
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-07, 12:58:45
...przy tym zastrzegam że akceptuję twoje podejście, twoją religię ; ) 

Frisky, jest mi bardzo (nomen omen ;) przyjemnie :))

(...) ale definiujesz dobro w ścisłym powiązaniu z przyjemnością oraz pragnieniami (...)
 (...) tak jest też  zawsze wtedy gdy  uznaje się że droga do szczęścia też musi być koniecznie przyjemna (...)

Nie tak bardzo ścisłym i nie tak bardzo przyjemna. A już na pewno nie "koniecznie" :) Wręcz przeciwnie - może być czasami bardzo nieprzyjemna. Choć chyba tej kwestii nie rozwijałam (a to, co napisałam może być faktycznie niejasne), dlatego zrozumiałeś to, jak zrozumiałeś.
No właśnie ja wybieram drogę, "na której doświadcza się wszystkiego tego co jest konieczne do wyjścia z uwarunkowań".
[Tak jak Ty, ale to chyba jedyny punkt styczności]
Mnie nie chodzi o wybieranie przyjemności, ale tego co mnie pociąga, co chcę (a to nie jest to samo). To może być przyjemne, ale nie musi (nawet nie wiesz, jak bardzo często wybieram drogę przez "ciemny las" ;). Wystarczy, że tego bardzo chcę, że mnie to bardzo pociąga. I wtedy nie oceniam, bo zakładam, że w ogólnym rozrachunku i tak będzie to prowadziło do przyjemności (zbliżenia się do swojej natury).
Ja też rozróżniam, a czasem tylko wydaje mi się, że rozróżniam, ale nie osądzam, nie kieruje się tym.

Może podam na przykładzie wczorajszej dyskusji:
Zareagowałam emocjonalnie na wypowiedź Dżonnego i dałam temu upust, bo chciałam. Nie osądzałam, że tak będzie lepiej, albo gorzej, nie myślałam logicznie: Dżonny ma prawo do swojego zdania, co mnie to obchodzi itd. Obchodziło mnie w tym sensie, że pojawiła się emocja, i poczułam potrzebę jej wyrażenia. Wiedziałam, że miło nie będzie, ale byłam w stanie ponieść konsekwencje. Pragnienie wyrażenia oburzenia było większe.
Wyraziłam się i w sumie, choć faktycznie nie było miło, wyszło z tego coś dobrego (tzn. tak przypuszczam :). Dżonny coś tam sobie swojego uświadomił i ja sobie uświadomiłam (choć wcale nie było to związane z tematem dzieci). I w efekcie mi ulżyło. I podejrzewam, że Dżonnemu też ulżyło, a przynajmniej tak to wyglądało. Pojawiła się przyjemność. No i o to chodzi :)
Nie zawsze ta przyjemność pojawia się tak szybko, ale pojawia się zawsze, gdy przyjmuje taką taktykę.

Co do poglądów Twoich, Monkasa, obowiązków i hierarchii.
Nie chcę wnikać w Wasze poglądy (bo nie mam takiej potrzeby), więc odniosę się tylko do moich. Te dwie płaszczyzny o których pisałam (ludzka i duchowa), to płaszczyzny postrzegania, a nie odrębne byty. Rzeczywistość ciągle jest ta sama, zmienia się tylko stopień jej zrozumienia i nazewnictwo (i może coś tam jeszcze, ale nie chce mi się szukać na to słowa). Dlatego pojęcie obowiązku nie odgrywa żadnej roli na płaszczyźnie duchowej, ale to, co jest jego istotą (nie wiem, czy to dobre określenie) pozostaje.

W resztę nie wnikam, bo czuję że nawet gdybym siedziała i myślała nad tym miesiąc i zdołała tak jasno to ująć, jak bym tego sobie życzyła (a na chwilę obecną nie potrafię jasno o tym pisać). To i tak pewnie byśmy się nie zrozumieli.
Wydaje mi się, że jesteśmy tak różni, że nawet nie mamy wspólnych pojęć, żeby się pokłócić (jak to ktoś fajnie ujął :).
Nawet mnie to zastanowiło, dlaczego akurat Ty chcesz znać moje poglądy? No ale nie oceniałam ;) i opisałam, bo chciałam :P
Mogłam grzecznie odmówić (gdybym wybrała łatwiznę, przyjemniejszą drogę), ale poniosłam trud (do przyjemności to nie należało, takie zmuszanie umysłu do tego, czego nie lubi ;P), bo mnie to jednak pociągało.
W sumie to nawet dość szybko i sprawnie to poszło, a temat wydawał mi się nie do ogarnięcia (bo nie lubię teoretycznych rozkminek, wolę praktykę). Więc na pewno coś na tym skorzystałam.

No ale trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić, uznając prawo innych do myślenia/odczuwania/działania inaczej. Więc odpuszczam :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2017-09-07, 13:40:35
dżonny
Cytuj
Karina, tak mnie olśniło, że schemat jest taki, że jak jestem na kogoś bardzo zły , to blokuje dobro :)

ale to jest zajebista energia :)

Tutaj jest opisana ciut wyższa "szkoła jazdy", co myślę da ci ciut odetchnąć od siebie samego ;)

http://www.przemianaumyslu.pl/uwolnienie-od-samopotepienia/
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-07, 16:39:04
Ja też rozróżniam, a czasem tylko wydaje mi się, że rozróżniam, ale nie osądzam, nie kieruje się tym.

Hehe, no tak, już widzę, że napisałam niejasno ;)

To może doprecyzuję:
Nie kieruję się moralnymi kategoriami dobra i zła.
Czyli rozróżniam to co dobre, a co złe, co przyniesie przyjemność w ogólnym rozrachunku, a co nie, ale się tym nie kieruję.

Rozróżniam też pomiędzy tym, czego chcę naprawdę, a tym, co tylko "chcę"* ze strachu, czy z powodu innych negatywnych emocji (żeby od nich uciec, żeby chwilowo poczuć się lepiej).
I tym się kieruję.

*To (nieprawdziwe) "chcę" utożsamiam z wewnętrznymi przymusami pochodzącymi z zewnątrz.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-07, 17:57:55
Falicite

bardzo fajny post   « 2017-09-06, 21:18:18 »

dzięki za podzielenie się :) akurat ważne dla mnie kwestie i tak jasno wyłożone ter niuanse, jeszcze sobie przeczytam :)_
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-07, 19:29:13
dżonny
Tutaj jest opisana ciut wyższa "szkoła jazdy", co myślę da ci ciut odetchnąć od siebie samego ;)

http://www.przemianaumyslu.pl/uwolnienie-od-samopotepienia/

Dzięki ogarnę to sobie też i wogole chyba warto tą ksiązke / kurs kiedyś ogarnąć

Aczkolwiek rozumiem to na pewnym poziomie, powiedzmy "III oka" , nt dualności

niemniej jednak na teraz dobro i zło to są dla mnie rzeczy, ktore czuję,    a rozroznianie i dostrzeganie tych oczuć pozwala mi pracować w sposob, w ktory aktualnie pracuję
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-07, 20:12:34
... i tak jasno wyłożone ter niuanse...

Dżonny, serio? No to się cieszę :)) Ach, ten mój perfekcjonizm ;)
I fajnie, że może Ci to być w jakiś sposób pomocne :)


***
Dodam jeszcze coś o powiązaniach międzyosobniczych ;) w ramach naszej natury, bo chciałam o tym wspomnieć, a wypadło mi to z głowy.
Najlepiej znów na przykładzie, więc dodaję to do tego fragmentu:

Zareagowałam emocjonalnie na wypowiedź Dżonnego i dałam temu upust, bo chciałam. Nie osądzałam, że tak będzie lepiej, albo gorzej, nie myślałam logicznie: Dżonny ma prawo do swojego zdania, co mnie to obchodzi itd. Obchodziło mnie w tym sensie, że pojawiła się emocja, i poczułam potrzebę jej wyrażenia. Wiedziałam, że miło nie będzie, ale byłam w stanie ponieść konsekwencje. Pragnienie wyrażenia oburzenia było większe.
Wyraziłam się i w sumie, choć faktycznie nie było miło, wyszło z tego coś dobrego (tzn. tak przypuszczam :). Dżonny coś tam sobie swojego uświadomił i ja sobie uświadomiłam (choć wcale nie było to związane z tematem dzieci). I w efekcie mi ulżyło. I podejrzewam, że Dżonnemu też ulżyło, a przynajmniej tak to wyglądało. Pojawiła się przyjemność. No i o to chodzi :)

Dżonny "odegrał" swoją rolę dla siebie i dla mnie, a ja "odegrałam" swoją rolę dla siebie i dla niego. Bo tak naprawdę jesteśmy jednością w swojej prawdziwej naturze i dlatego - będąc prawdziwymi - po prostu o siebie dbamy, wspieramy się.
A więc wyszło z tego coś dobrego (przyjemność), bo ja byłam prawdziwa i Dżonny też (tak przypuszczam) w tym, co robiliśmy.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-08, 07:45:36
Facilite
jak dla mnie spoko : )

Cytuj
Nawet mnie to zastanowiło, dlaczego akurat Ty chcesz znać moje poglądy? No ale nie oceniałam ;) i opisałam, bo chciałam :P
a czemu nie? to nic osobistego haha, zainteresowało mnie to z tego powodu o którym napisałem - radziłaś komuś by przyzwalać sobie na nieskrępowane przymusami wybory oparte na "prawdziwych" i nienarzuconych przez nikogo pragnieniach własnych (ważność tego podkreślasz nawet w tym co zacytowałem hehe, czyli ma to związek z poczuciem wolności)  i po chwili napisałaś o obowiązku wychowywania dzieci, więc zaciekawiło mnie jak bliżej wygląda ta Twoja religia - na jakich zasadach dajesz sobie przyzwolenia do odpuszczenia sobie tego co uważasz za ograniczające i związane z przymusami pochodzącymi z zewnątrz, a na jakich akceptujesz przymus (jako ten czy inny obowiązek ), ot czysta ciekawość ; )

Cytuj
Wydaje mi się, że jesteśmy tak różni, że nawet nie mamy wspólnych pojęć, żeby się pokłócić (jak to ktoś fajnie ujął :).
ok, dla mnie nie jest to odmienny świat w zakresie pojęć uniemożliwiający wzajemne zrozumienie, nawet kierowanie się odczuciami ma ścisły związek z rozróżnianiem ich źródła oraz celu (albo rezygnacją z tego pod wpływem pewnych czynników)  a to że różni ludzie mają własne systemy przyzwoleń i reguł to też nie dziwi:

więc u kogoś takiego jak Ty mówienie o tym by sobie pozwolić na kierowanie się  tym co prowadzi do przyjemności jest to związane z obowiązkiem wychowywania dzieci, a u innych już nie, bo traktują to jako przymus społeczny, u innych będzie się to łączyć z obowiązkiem płodzenia dzieci etc. - kolejny przykład jak ludzie różnie interpretują te same idee ; )

"Spełniaj swój obowiązek, lecz skutki oddaj Bogu" Sai Baba

a tutaj trochę więcej m. in. o działaniach inspirowanych przez prawdziwą naturę i jak je odróżnić od innych opartych na pragnieniach wynikających z ignorancji i pasji ( czy zawierających ich domieszkę):

 "Wszelką działalność można podzielić na trzy rodzaje. Pierwszy z nich to różne czyny wiodące do różnych konsekwencji, które z kolei prowadzą do następnych czynów - tak powstaje niekończący się cykl. Aktywność taką można porównać do płomienia, który pali się ciągle, czasami nieco przygasa, by po chwili znów świecić intensywniej. Drugi rodzaj działania to dobre uczynki, które zawsze prowadzą do dobrych rezultatów. Do takiej działalności zalicza się właściwe wywiązywanie się z doczesnych obowiązków, wszelkie szlachetne czyny oraz praktyki religijne. Tę działalność można porównać do płomienia, który zawsze wysyła jasne, intensywne światło. Niemniej jednak taka działalność zwykle podejmowana jest z nadzieją na pewne rezultaty, zatem nie jest ona całkowicie bezinteresowna. W Wedach powiedziano, że nawet najszlachetniejsze czyny podejmowane z myślą o ich owocach nie zaprowadzą cię dalej niż do nieba. Nie łudź się, że w niebie osiągniesz nieśmiertelność - to nieprawda. Kiedy "zasoby" uczynionego przez ciebie dobra "wyczerpią się", znów wrócisz na ziemię. Zatem, ten rodzaj aktywności nie wyzwoli cię z cyklu narodzin i śmierci.
Trzeci typ aktywności to działalność inspirowana boską prawdą twej duszy, kiedy to każdy czyn spontanicznie ofiarowujesz Bogu, poniewa ż wiesz, że Bóg jest wszechobecny, że On jest wszystkim. Nie ma tu nawet śladu interesowności. Taka aktywność nie posiada cech płomienia. Można ją porównać do blasku atmy. To jest czyste działanie, wolne od oczekiwania rezultatów - to jest karmajoga. Zauważ, że wszelkie owoce aktywności z czasem ulegają wyczerpaniu. Zatem, jeśli jesteś nimi zainteresowany, będziesz nieustannie podejmował jakąś działalność."
http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.67
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-08, 14:14:09
Facilite
jak dla mnie spoko : )

Frisky :)


a czemu nie?
(...) ot czysta ciekawość ; )

Zastanawiałam się, czy może nie chcesz sprowokować mnie do rozmowy po to, żeby nawciskać mi czegoś swojego :P
Ale zdecydowałam, że nie będę przypisywać Ci złych intencji a priori, więc założyłam, że jednak nie po to pytałeś (tylko właśnie z ciekawości :)
No i fajnie, że się nie pomyliłam :)

Co do tych "pojęć" - zacytowałam słowa kogoś innego (które doskonale mi tu pasowały), dlatego pojawiło się to właśnie określenie.
A dokładnie chodziło mi o to, że często ciężko mi zrozumieć to, co piszesz (nie że wszystkiego nie rozumiem, ale mam z tym trudności). Ty też miałeś problemy ze zrozumieniem mnie, dlatego sądzę, że po prostu nie jesteśmy kompatybilni ze sobą na tej płaszczyźnie.
A z kłótnią (które to słowo pojawiło się w cytacie) też jest coś na rzeczy, bo choć zupełnie różnisz się ode mnie w zakresie wyznawanych poglądów duchowych (a znam je nie od dziś przecież ;), to przyjmowałam to zawsze ze stoickim spokojem i nigdy nie chciało mi się z Tobą polemizować (ani też najzwyczajniej w świecie rozmawiać) w tych kwestiach.

Natomiast, pomimo tego, zawsze miałam do Ciebie pozytywny stosunek i dużą sympatię i nawet wspólnie podzielamy niektóre zainteresowania (np. miłość do kamieni :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-09, 15:52:50
Facilite
Cytuj
Zastanawiałam się, czy może nie chcesz sprowokować mnie do rozmowy po to, żeby nawciskać mi czegoś swojego :P
Ale zdecydowałam, że nie będę przypisywać Ci złych intencji a priori
: )

no masz ci babo placek ; )
1. nie prowokowałem Cię do rozmowy tylko włączyłem się do już toczącej się  dyskusji na otwartym kanale, więc dla mnie oczywistym jest że każdy może się włączyć do niej i nie był to niespodziewany "atak zaczepny" hehe

2. oczywiście że oprócz poznania Twojego podejścia nie omieszkałem wczuć się w to na chwilę i przedstawić jak ja to widzę, a czy jest to forma dzielenia się czy wciskania to już kwestia osobistej wyobraźni, wciskanie kojarzy mi się z taką dużą łyżką do pieca  chlebowego  http://piecchlebowy.pl/sites/default/files/inline-images/wypiek3.jpg
a dzielenie się  czymś takim :
http://wf1.xcdn.pl/files/10/10/03/094993_CHLEB080807HP52_54.jpg
więc gdy ktoś swobodnie może odrzucić to co piszę i nie mogę go zmusić  do przyjęcia tego ; )  to jest to dla mnie forma dzielenia się,  ale jakbym użył tej łyżki do włożenia swojego placka do cudzego żołądka i pilnował przy tym żeby nie wyszło byłoby to wciskanie hehe

3. miło mi że masz do mnie pozytywny stosunek

4. nie ma aż tak wielkich różnic, jest inne użycie tych samych elementów : )

Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-09, 17:07:40
Frisky,
jak już mówimy o skojarzeniach, to powiem Ci w tajemnicy ;), że mnie osobiście wciskanie kojarzy się z czymś zupełnie innym ;P
No ale mnie się dużo rzeczy z tym kojarzy :))
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-09, 17:44:56
; D
no na różnych etapach rozwoju się ludzie zatrzymują, z dostępnych otworów ciała najczęściej  będzie to naturalna dla wciskania  faza oralna, genitalna (dla urozmaicenia  ruch dwustronny) albo taka jakby przeciwna naturalnemu kierunkowi wciskania -  analna , ta ostatnia chyba charakterystyczna dla buntowników, tych  co lubią iść pod prąd i potrafią nawet powstrzymywać swoim działaniem karmę ; )

choc może są i tacy którzy wciskali też coś sobie i innym  do uszu, albo do nosa i tak im zostało : ))
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2017-09-09, 18:04:10
Dobro i zło wg mnie istnieje na pewnym etapie rozwoju. Tzn. gdy jesteśmy w fazie poczucia oddzielenia od Boga rządzi nami wirus, którym jest lęk. Lęk wpędza nas w złudzenie oddzielenia od Boga, chociaz nigdy się tak naprawdę nie oddzieliliśmy, bo jest to niemożliwe. Lęk napędza myśli o złu, a więc tym samym tworzy zło.

Czytałem sobie dzisiaj opracowanie Spinozy, i bardzo ładnie było w nim wyłożone właśnie to.
"Rzeczy skończone określone są przez ich granice fizyczne albo logiczne, to znaczy przez to czym nie sa: wszelkie określenie to zaprzeczenie. Może istnieć tylko jeden byt pozytywny; musi on być absolutnie nieskończony. W ten sposób Spinoza doszedł do zupełnego i nieskażonego panteizmu. (...)
Wszystko co się dzieje jest przejawem niezgłębionej natury Boga i jest logicznie niemożliwe, aby zdarzenia były inne, niż są.
'Czy było dobre, że Neron miał zabić matkę? Czy to było dobre, że Adam zjadł jabłko?' Spinoza opowiada że to, co w tych czynach było pozytywne, było dobre, złe zaś było tylko to, co było negatywne, lecz negacja istnjeje wyłącznie z punktu widzenia istot skończonych. W Bogu, który jedynie jest w pełni rzeczywisty, nie ma żadnej negacji, a tym samym zło w tym, co nazywamy grzechami, nie istnieje, kiedy widzi się je jako części tej całości. (...)
Kiedy osiągniemy na tyle, na ile możemy, widzenie świata analogiczne do tego, jak widzi go Bóg,  ujmujemy wszystko jako część całości i jako konieczne dla dobra całości. A zatem 'wiedza o złu jest wiedzą nieadekwatną': Bóg nie zna żadnego zła, pownieważ nie istnieje zło do poznania; zjawisko zła powstaje jedynie wskutek ujmowania części wszechświata tak, jak gdyby były samoistne."
(B. Russell)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-09, 18:55:36
Cytuj
Dobro i zło wg mnie istnieje na pewnym etapie rozwoju
- jeśli osiągniecie celu definiujemy jako jedność=brak oddzielenia=bycie w Bogu , to każda droga do tego wciąż wybrukowana jest różnymi podziałami/poziomami oddzielenia, które sobie przekraczamy/pogłębiamy swoimi wyborami  mniej lub bardziej trwale, więc dobro i zło istnieje na wszystkich tych pośrednich etapach rozwoju - nie istnieje na poziomie jedności -  może tylko inaczej jest definiowane i postrzegane na tych różnych poziomach, ale generalnie z punktu widzenia dążenia do jedności złe jest to co pogłębia oddzielenie

- to co się widzi czy zakłada a to na jakiej podstawie się wybiera to często dwie różne sprawy, można widzieć cel patrząc z dołu /z niższego poziomu/z zewnątrz i to nawet z etapu bliskiego trwałego zjednoczenia, ale to że tam wyżej/głębiej nie ma dobra i zła nie oznacza, że nas ono nie dotyczy - dotyczy zawsze gdy działamy na jakimś pośrednim etapie na którym mamy wybór

- na każdym etapie możesz zdecydować czy idziesz w kierunku jedności czy wybierasz  podział (w sumie każdego dnia w każdej chwili podejmujemy/świadomie i nieświadomie podtrzymujemy takie czy inne wybory pod wpływem różnych czynników) nawet zbliżając się bardzo blisko do stanu jedności (czy wchodząc w to na pewien czas) możesz zdecydować że chcesz na tym pośrednim  poziomie pozostać - utrzymanie się na tym poziomie wymaga precyzyjnego odróżniania inaczej czeka cię upadek albo wchłonięcie przez jednię - z punktu widzenia tego celu zarówno jedno jak i drugie będzie złe : )

- matka wszystkich cech czyli rozróżnianie/roztropność przydaje się więc na każdym etapie, na każdym etapie na którym masz wybór  , są przykłady ludzi którzy na ostatnich etapach podejmowali pewne decyzje i szli za pewnymi pragnieniami/impulsami, które istotnie wydłużały ich drogę, są tacy którzy schodzą tutaj  z poziomu jedności i też stosują precyzyjne rozróżnianie między tym co dobre/złe, właściwe niewłaściwe, korzystne /niekorzystne, gdy chcą szybko  wrócić z tego świata dualności do świata jedności,

wyobrażanie sobie że na pewnym etapie nas to nie dotyczy ( ponieważ widzimy "to" i nawet doświadczamy stanów samadhi w medytacji) może mieć przykre konsekwencje, więc generalnie:
dopóki jest cień oddzielenia i związany z tym cel/cele to powstaje wiele możliwych dróg- by podążać tą wybraną drogą do wybranego celu rozróżnia się między tym co dobre i tym co złe, niezależnie jak to sobie definiujemy i niezależnie  na jakim etapie jesteśmy - im wyższy poziom tym miecz rozróżniania powinien być ostrzejszy ; )

Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-09, 19:18:28
no na różnych etapach rozwoju się ludzie zatrzymują

Słuszna uwaga :)

(...) analna , ta ostatnia chyba charakterystyczna dla (...) tych (...)  co potrafią nawet powstrzymywać swoim działaniem karmę ; )

Hahaha, Frisky, jesteś prawdziwym mistrzem wyciągania (jak królików z kapelusza) takich smaczków jak ten ;)
Nie śmiem nawet pytać, czy to sprawdzona informacja ;P

choc może są i tacy którzy wciskali też coś sobie i innym  do uszu, albo do nosa i tak im zostało : ))

To dopiero zboki! ;D
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-09, 21:15:31
Facilite
; D

w tym świetle dogłębnych analiz patrząc na moje skojarzenie z wielką łychą chlebową, to przypomniało mi się jak w dzieciństwie wciskali mi  na siłę jadło do mojej gęby... jaka ta łyżka musiała być wielka w moich oczach! i jak jeszcze urosła do tego czasu : )

no i teraz nie śmiem pytać co dokładnie miałaś na myśli pisząc
Cytuj
Zastanawiałam się, czy może nie chcesz sprowokować mnie do rozmowy po to, żeby nawciskać mi czegoś swojego :P
; )
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-09, 21:37:25
Hahahahahaha, Frisky, nie posądzałam Cię o tak kosmate myśli ;P
Hmm... tak się zastanawiam... może obawiałam się o swoje uszy? ;))
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-10, 08:11:26
hehe, ja się tylko nieśmiało pytam ; ) 
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-10, 11:28:43
;)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-11, 05:07:58
Jeśli jest jakaś "religia" rozwojowców, to znaczy, że zbłądzili i zeszli z drogi rozwoju na drogę urojeń i dogmatów. 
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-11, 09:15:18
Jeśli jest jakaś "religia" rozwojowców, to znaczy, że zbłądzili i zeszli z drogi rozwoju na drogę urojeń i dogmatów.

O tym mowa. A że jest ich spora część , a może nawet większość...
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-11, 23:16:02
Niestety, widzę, jak te tendencje pustoszą umysły ludzi, którzy dostali skuteczne narzędzie do weryfikowania swych intencji, ale  nie potrafią, lub częściej po prostu nie chcą z nich korzystać.
"Bo po co mieć świadomość, skoro łatwiej komuś wierzyć"?
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-12, 14:32:31
Teraz, dzięki Mariuszowi, zwróciłem uwagę na post założycielski. I powiem to, na co już wcześniej zwracałem uwagę, szczególnie w wątku o klątwach itd.
ZADZIWIA MNIE, ze rozwojowcy mają tak małe/ kiepskie pojęcia o karmie. Zadowalają się jakimś zdaniem, które usłyszeli w  przeszłości i uważają, że już wszystko im jest wiadome: "karma to kara". Z niczym im się więcej owa karma nie kojarzy, poza tym, bo tak zostali zaprogramowani  na lekcjach religii, zupełnie innej i nie używającej tego pojęcia!
Kiedy chcemy sie rozwijać duchowo, nie powinniśmy się uzależniać od obiegowych, prymitywnych, ograniczających opinii.  Jeśli ktoś chce sie wypowiadać na temat karmy, powinien przynajmniej zrozumieć, czym ona jest i jak działa, by nie powielać standardowych bzdur z lekcji religii czy innych forów, rzekomo duchowych.
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-13, 03:11:47
Wielu psychomanipulatorów usiłuje narzucać rozwojowcom schemat:
"Żyj globalnie, myśl tylko o sobie" (zajmuj się tylko sobą i swoim rozwojem).
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-13, 15:29:19
warto wspomnieć w tym temacie o szerzącej się epidemii narcyzmu , tu i ówdzie jest to nawet kojarzone (mylnie) z rozwojem duchowym, więc jest to taka religia i ma też swoją mantrę:
"Narcyzm jest źródłem nadmiernej konsumpcji i nadmiernej pewności siebie, co skutkuje m.in. kryzysem ekonomicznym i ekologicznym. Konsumować, „bo jestem tego wart”. Pokolenie Ja powtarza nieustannie mantrę kulturową - „wszystko jest możliwe, wszystko mogę osiągnąć” (...) Pokolenie Ja jest narcystyczne, nastawione na "bycie sobą"
http://czachorowski.blox.pl/2013/07/Pokolenia-Ja-i-narcyzm-konsumpcji.html

ten gościu traktuje to jako etap przejściowy, nie nakłada na to wizji super złych i super silnych mocy które manipulują ludzkością (to jest domena prymitywnych idealizacji) i to jest duży plus, podejrzewa że ludzie szukają tego na czym mogą się zaczepić w trakcie rozpadu starych struktur i formowania się nowych:

"Być może najgorszy jest cywilizacyjnie i indywidualnie moment przejściowy, transformacji: kiedy nie ma jeszcze zbudowanej wspólnoty globalnej (identyfikacji ze znacznie większą społecznością już funkcjonującą w gospodarce) a już rozpadły się dawne spólnoty lokalne. Straciliśmy więzi lokalne poprzez zmianę stylu życia a jeszcze nie ugruntowało się poczucie przynależności np. europejskiej (dla mieszkańców Unii Europejskiej). W tym rozpadzie jeszcze próbujemy dzielić się na narody (wzrost nacjonalizmów) ale już gospodarczo i kulturowo funkcjonujemy w społeczeństwie globalnym, gdzie członkami wspólnoty są inni, do tej pory w identyfikacji narodowej utożsamiani jako "obcy". Być może pokolenie Ja jest bardzo przejściowym elementem transformacji kulturowej i swoistej kompartymentacji struktur."
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-13, 16:29:33
To ja poczekam,ąż zrównają się płace w UE. Będziemy równi, co na pewno spowoduje integrowanie się równych z równymi :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-13, 17:21:03
jako orędownik równości w UE (rozumiem że w klimatach bycia niesprawiedliwie traktowanym, wykorzystywanym i w poczuciu niższości wobec innych- bogatszych i bardziej rozwiniętych członków UE - jeśli się mylę to mnie popraw) rozciąganej na równość płac, spokojnie możesz wywierać nacisk na tych od których to zależy, a którzy to blokują, przedtem było PO a obecnie jest to PiS, przy okazji debaty o zrównaniu płac kierowców w UE:

"Eksperci podczas rozmowy zwrócili uwagę, że polski Rząd jest przeciwny zrównaniu płac w całej Unii Europejskiej"
http://www.ocrk.pl/aktualnosci/rowna-placa-prace-debata

jeśli zatrudniasz pracowników to spokojnie możesz im płacić tyle co pracodawcy w Niemczech... nic nie stoi na przeszkodzie, a jeśli już ; )  to raczej nie Bruksela, tekst sprzed dwóch lat:

"Juncker poparł zasadę zrównania wynagrodzeń za świadczenie takiej samej pracy. O wyeliminowanie dumpingu socjalnego, zarzucanego krajom Europy Wschodniej, w tym Polsce, apelowali w środę także europosłowie. - Za taką samą pracę zawsze przysługuje taka sama płaca. To stara reguła, do której należy wrócić - oświadczył szef KE."
https://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/place-w-unii-europejskiej-bruksela-chce,161,0,1899425.html
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-13, 20:41:19
O, jak cudownie. Więc tylko Kaczor nas gnębi! O jak cudownie :)
Szkoda, że tylko  o pracę kierowców chodzi.
No to ja poczekam na pełne zrównanie płac :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-13, 21:06:41
Akurat znam sytuację w transporcie i wiem, że KE bredzi nt. rzekomych cen dumpingowych polskich firm.  Cel tej gry (nie tylko tej) KE jest nieczysty.
Ktoś, kto się nie zna na podstawach ekonomiki przedsiębiorstw czy ekonomii politycznej, może łyknąć takie bzdury. Tymczasem DUMPING to sprzedawanie produktów i usług PONIŻEJ kosztów!
Każdy zdrowy na umyśle zapytałby się: "skąd właściciele polskich firm biorą pieniądze, żeby dopłacać do swojej działalności gospodarczej?"
Po czym dadzą jedyną możliwą odpowiedź: "Nie ma takiego źródła finansowania".
Ale ludzie dają sobie wciskać kit opierając sie tylko i wyłącznie na autorytecie Władców Europy!

Zaraz zapewne jakiś zacietrzewiony i rzekomo przytomny rozwojowiec wywali nam te posty :)
Tytuł: Odp: Religia rozwojowców
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-13, 21:08:06
A co to ma wspólnego z religią rozwojowców?
A to, że naiwniakami łatwo sie manipuluje powołując się na tak szlachetne idee, jak "wolność, równość, braterstwo". .
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-09-14, 00:20:08
No i stało się - to co dotychczas było normalne i zgodne z naturą, jest uważane za nienormalne, jest nie na topie, jest niezgodne z trendami, jest BE. A to co niezgodne z naturą, jest trendy, jest nowoczesne, idzie z duchem czasu, jest CACY.
Tak, to są główne tezy nowej religii dla pseudorozwojowców. Popularyzowane w całej UE.
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Michael w 2017-09-14, 11:56:28
Cytuj
No to ja poczekam na pełne zrównanie płac :)
No właśnie. Jak to jest że przez tyle lat Unii nie przeszkadza wogóle fakt że w Polsce tak wielka rzesza ludzi ma tak niskie płace( prawdopodobnie po to by stale utrzymywała się sytuacja taka że jest ciągle spora grupa ludzi z na tyle niskimi dochodami że stanowi ona bazę z której pochodzą Polacy chętni podjęcia pracy w jednym z zachodnich krajów Unii).

Jeśli chodzi o ten dumping socjalny
Fragment definicji
Cytuj
Pojęcie charakteryzuje sytuację, w której konkurencyjność marki lub produktu podnoszona jest nie w wyniku czystych zasad takich, jak choćby wzrost wydajności i produkcyjności zasobów ekonomicznych, zaś w wyniku niskich płac i braku zabezpieczenia socjalnego dla pracowników. W praktyce zjawisko to, poprzez niskie wynagrodzenia, koszty społeczne oraz standardy, pozwala władzom wielu państw organizować w kraju tańszą produkcję, jak również zachęcać zagranicznych przedsiębiorców do inwestycji bezpośrednich.
Styknie, ale jak ktoś chce całą to proszę:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dumping_socjalny

Dlaczego KE nie podejdzie do tego od drugiej strony. Przecież równie dobrze może narzucić mniejsze płace dla zarządów, dyrekcji, menadżerów, właścicieli z zachodnich firm transportowych i w ten sposób obniżyć koszty usług transportowych zachodnich firm by były konkurencyjne z polskimi. Jak pomysł Junkera motywowany był zasadą równości to powyższa propozycja też może być motywowana zasadą równości.
Można oczywiście powiedzieć że dyrektorzy i zarząd to też pracownicy bo według ekonomii nimi faktycznie są(jedynie właściciele nie sa pracownikami), i też nie można obniżać ich wynagrodzeń ale to trochę inna bajka bo była mowa o konkretnej grupie wśród pracowników firm transportowych a mianowicie kierowców.

No ale myśle ze może chodzić o coś innego. Otóż polskie firmy nie mogą liczyc na takie dotacje od państwa polskiego na jakie mogą liczyć firmy niemieckie od niemieckiego czy francuskie od francuskiego. I teraz załóżmy że polscy przewoźnicy wyrównają wynagrodzenia i zabespieczenie socjalne polskim kierowcą do poziomu ich kolegów z niemiec. Ceny usług polskich i zachodnich przewoźników się zrównują. Klienci firm transportowych(tych które działają w obrębie relatywnie całej Unii) to z gróbsza firmy zachodnie. Mogli by się zmówić(chodź nawet zmowa nie jest konieczna) do korzystania z usług firm transportowych zachodnich wykańczając firmy polskie(miejmy na uwadze że firmy zachodnie ciągle mają opiekę i dopłaty od państwa której nie mają polskie). To powoduje po pewnym czasie że firmy polskie znikają z rynku. Na ich miejsce wchodzą firmy niemieckie(dostają ciągle wsparcie polityczne i finansowe od państwa niemieckiego) i inne zapełniając lukę powstałą po odejściu tych polskich.


Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-14, 12:17:35
Leszek
Cytuj
O, jak cudownie. Więc tylko Kaczor nas gnębi! O jak cudownie :)

ja tam nie czuję się gnębiony hehe, więc chyba Ciebie gnębi...Twój własny umysł : )

trochę zrozumienia wystarcza by nie ulegać  paranoi sianej  przez "pognębionych", więc jeszcze raz :
"Eksperci podczas rozmowy zwrócili uwagę, że polski Rząd jest przeciwny zrównaniu płac w całej Unii Europejskiej. Równa płaca za pracę jest niemożliwa i wynika to z faktu, iż płaca minimalna w poszczególnych krajach jest zróżnicowana. Ma na to wpływ odrębny rozwój gospodarczy krajów UE."
http://www.ocrk.pl/aktualnosci/rowna-placa-prace-debata

Michael
Cytuj
Jak to jest że przez tyle lat Unii nie przeszkadza wogóle fakt że w Polsce tak wielka rzesza ludzi ma tak niskie płace( prawdopodobnie po to by stale utrzymywała się sytuacja taka że jest ciągle spora grupa ludzi z na tyle niskimi dochodami że stanowi ona bazę z której pochodzą Polacy chętni podjęcia pracy w jednym z zachodnich krajów Unii).

jeszcze raz:
"Juncker poparł zasadę zrównania wynagrodzeń za świadczenie takiej samej pracy. O wyeliminowanie dumpingu socjalnego, zarzucanego krajom Europy Wschodniej, w tym Polsce, apelowali w środę także europosłowie. - Za taką samą pracę zawsze przysługuje taka sama płaca. To stara reguła, do której należy wrócić - oświadczył szef KE."
https://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/place-w-unii-europejskiej-bruksela-chce,161,0,1899425.html

dla niezorientowanych, dla węszycieli spisków, pognębionych i dla siewców paranoi:
Skąd biorą się różnice w zarobkach między krajami?
http://geopolityka.blog.onet.pl/2009/12/06/skad-bior-sie-roznice-w-zarobkach-midzy-krajami/
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Michael w 2017-09-14, 12:37:36
A w ogóle to wydaje się jakby KE działała w taki sposób. Jest taka zasada i prawo w UE które mniej więcej oznacza że Unia szanuje bogactwo kulturowe i różnorodność kulturową Europy i jej regionów. No i mam takie wrażenie czasem że KE pasuje robienie polityki w taki sposób jakby szanowała poszczególne regiony Europy i ich kultury w specyficzny sposób. I w tym sposobie mieści się podejście do regionu jakim są Niemcy i samych Niemców jako tego kto ustanawia co jest dobre a co złe, który jest Absolutem, któremu należy się pierwszeństwo we wszystkim bo ma taką specyfikę kulturową by podbijać i ustanawiać swój porządek czy to się komuś podoba czy nie, również innym narodom i krajom europejskim. I należy to uszanować bo to taka specyfika kulturowa Niemiec, a oni mają prawo do swojej specyfiki kulturowej która nakazuje im być hegemonem wobec innych.

I to wszystko oczywiście w imię poszanowania różnorodności kulturowej Europy.

Z drugiej strony KE zachowuje się czasem tak jakby specjalnie chciała by Polacy byli dalej tym pańszczyźnianym narodem Europy, oczywiści mają poszanowanie dla naszej specyfiki kulturowej i historycznej ze większość narodu pochodzi od chłopstwa które było w państwie człowiekiem gorszej kategorii, że mamy ciągoty do zbierania cięgów "za nas i za was", że w pokorze dźwigamy swój krzyż, że poświęcamy się dla innych, że mamy ciągle od dawna gorzej niż inni i to przecież dla nas takie normalne... Oni to uszanują, oni to zrozumieją. Oni uszanują to że jedni w Europie mają kulturę do wymierzania batów a inni mają w Europie mają kulturę do przyjmowania batów. Jakież to wyrozumiałe.

I to wszystko oczywiście w imię poszanowania różnorodności kulturowej Europy.
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-14, 12:48:44
skoro ogólnie (bo mam nadzieję że nie wyczytałeś tego z tej wypowiedzi Junckera o zrównaniu płac w całej UE,  bo ona jakby temu przeczy co tu napisałeś) no to jest to jakiś twój osobisty system przekonań, stworzony z wycinkowych faktów, historycznych odniesień, przejętych od innych przekonań (często będących nośnikami negatywnych emocji) spojonych razem  dzięki odpowiednio ukierunkowanej  twórczej wyobraźni : )

10 priorytetów Komisji na lata 2015–2019
https://ec.europa.eu/commission/priorities_pl

Biała księga w sprawie przyszłości Europy
https://ec.europa.eu/commission/white-paper-future-europe_pl
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Michael w 2017-09-14, 12:53:24
Frisky
Cytuj
jeszcze raz:
"Juncker poparł zasadę zrównania wynagrodzeń za świadczenie takiej samej pracy. O wyeliminowanie dumpingu socjalnego, zarzucanego krajom Europy Wschodniej, w tym Polsce, apelowali w środę także europosłowie. - Za taką samą pracę zawsze przysługuje taka sama płaca. To stara reguła, do której należy wrócić - oświadczył szef KE."

jeszcze raz:
Jak to jest że przez tyle lat Unii nie przeszkadza wogóle fakt że w Polsce tak wielka rzesza ludzi ma tak niskie płace?

Nota bene Juncker się wczas obudził(a może wytrzeźwiał). Jak to jest że dopiero teraz należy do tej reguły wrócić? Po co w ogóle ją zarzucono.
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-14, 13:17:08
Michael
Cytuj
Nota bene Juncker się wczas obudził(a może wytrzeźwiał). Jak to jest że dopiero teraz należy do tej reguły wrócić? Po co w ogóle ją zarzucono
nie wiem czemu nie chcesz  (nie potrafisz?) zrozumieć tego co nawet pijący Juncker rozumie : )

co masz na myśli mówiąc że zarzucono? tego nie wprowadzano w UE z pewnych względów ( patrz tekst o tym że nasze rządy niezależnie jakiej opcji,  były i są temu przeciwne) :

"Mamy wiele problemów typowych dla krajów postkomunistycznych. Zaczynaliśmy po komunie bez firm mogących konkurować globalnie, z niekonkurencyjnym, przestarzałym przemysłem, w którym panowało nadzatrudnienie i który bez zamówień z dawnego bloku wschodniego generował straty.
W pewnym sensie robimy kapitalizm bez kapitału (a przynajmniej własnego kapitału), bo żeby się faktycznie rozwijać potrzebujemy kapitału zagranicznego. W ciągu ostatnich 24 lat zrobiliśmy jednak gigantyczne postępy i jesteśmy wymieniani jako przykład sukcesu wśród krajów postkomunistycznych.
Niższe płace to nasza przewaga konkurencyjna na rynku globalnym. Niestety nie jesteśmy bardziej innowacyjni od innych narodów, nie mamy, jak inni, ponad stuletnich firm globalnych i jeszcze długo nie będziemy ich mieć. Dlatego pozostaje nam konkurowanie na światowym rynku głównie ceną pracy, szczególnie ludzi wykształconych i znających języki, bo konkurencji niewykwalifikowanych pracowników nie wytrzymalibyśmy (w Chinach ludzie chętnie pracują dłużej i ciężej za znacznie niższe stawki). Dlatego np. świetnie rozwijają się usługi outsourcingowe w Krakowie."
http://polskadzis.info/dlaczego-w-wielkiej-brytanii-placa-wiecej-niz-w-polsce-za-te-sama-prace/
 
i w podobnym motywie jeszcze raz dla niezorientowanych, dla węszycieli spisków, pognębionych i dla siewców paranoi:
Skąd biorą się różnice w zarobkach między krajami?
http://geopolityka.blog.onet.pl/2009/12/06/skad-bior-sie-roznice-w-zarobkach-midzy-krajami/

co do tamtych odnośników do KE , to ja mam takie podejście że zanim popuszczę wodze fantazji to uważam że warto zainteresować się tym jak to wygląda , w tym przypadku jakie są priorytety w KE ; ) 

 
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Michael w 2017-09-14, 15:18:59
Cytuj
co masz na myśli mówiąc że zarzucono?
No bo skoro Juncker mówi ze należy do niej powrócić to znaczy że od niej się najpierw odeszło.

Cytuj
tego nie wprowadzano w UE z pewnych względów ( patrz tekst o tym że nasze rządy niezależnie jakiej opcji,  były i są temu przeciwne)
Taa? Zanim rozwinę wypowiedź to chcę zobaczyć kiedy to UE tak z własnej woli nam chciała przychylić nieba żeby zrównać zarobki? Kiedy to od początku jak jesteśmy w strukturach europejskich Unia wyszła z taką inicjatywą. No przecież tak bardzo zależy jej na likwidowaniu nierówności, przecież równość jest taka dla niej ważna. Te rzeczy o których mowa w artykułach które podałeś biorę pod uwagę ale to nie wyczerpuje obrazu Polski w trakcie przemian i po nich, bowiem jeszcze przed zmianą systemu jak i po nim był nacisk sił zachodnich, rządów i korporacji, przedsiębiorców na Polskę by doprowadzono do takiego stanu że ludzie mało zarabiają(mniej niż w Europie zachodniej). I te same siły miały i mają wpływ na Unię Europejską, dziwne żeby nagle zechciały wywrzeć nacisk przez nią żeby Polakom podwyższyć zarobki. I wydaję mi się że to są te "pewne względy" z których nie wprowadzono w całej UE równych płac.

Ale nie! Ostatnio pojawił się wyjątek! Jak zauważono że polskie firmy transportowe są konkurencją dla zachodnich i ich prezesi oraz właściciele mogą stracić, to naciska się na Unię by zadbała o zrównanie zarobków kierowców polskich z zachodnimi.
Jak Polak pracuje dla firmy zachodniej jako kierowca i wypiera zachodniego kierowcę to jest wszystko spoko, to prezes nie myśli o równości. Jak inny, tym razem polski prezes w swojej firmie stosuje mniejsze płace i wypiera z rynku zachodnią firmę to zachodniemu prezesowi nagle przypomina się jaką to wielką wartością jest równość i naciska na Brukselę by zatroszczyła się o kierowców w polskim transporcie.
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: almighty w 2017-09-14, 18:57:34
Przypominam, że nie jest to forum dla tematów politycznych.
Ciekawa dyskusja zamienia się znowu w tematy polityczne. Jeśli tematy polityczne będą kontynuowane, zostanie to zmoderowane.

Polityka stała się kolejną religią dla niektórych rozwojowców? Temat do dyskusji?


Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-14, 23:52:05
Michael
to jest taki system wierzeń i wyobrażeń związany z silnie ugruntowanymi pretensjami, rozliczaniem, jakimiś mentalnymi podziałami, klimatami walki o przetrwanie, lękami i zagrożeniami, doszukiwaniem się ukrytych znaczeń etc. tudzież domaganiem się czegoś w oderwaniu od tego co jest :
np. Juncker mówi o równości płac jako rzeczy naturalnej, do której trzeba będzie powrócić w UE, a ty "na trzeźwo" wyjeżdżasz przy tym z pretensjami czemu tego jeszcze nie ma, czemu tak późno się tym zainteresował i tak na poważnie się pytasz o to kiedy w UE  odeszło się od równości płac? naprawdę nie udajesz? : D ... zdumiewające! tak jakbyś naprawdę nie rozumiał że cały ten proces integracji z UE oraz rozwoju w ramach UE , służy i prowadzi do znoszenia głębokich podziałów, głębokich nierówności, w tym różnic w rozwoju gospodarczym wszystkich krajów członkowskich, które zgodziły się w tym przedsięwzięciu uczestniczyć,
jeśli nie widzisz tych korzyści i celu no to protestuj przeciw członkostwu Polski w UE - tylko uświadom sobie jakie te nierówności były przed wstąpieniem do UE i tuż po wstąpieniu, komu (czyjej dobrej woli i jednoczącej wizji) zawdzięczamy taki, a nie inny rozwój, oraz na jakim to jest etapie

wtedy też może zrozumiesz czemu te idee zrównania płac pojawiają się dopiero po pewnym czasie ( i czemu uznawane  są za przedwczesne w opinii rządów krajów takich jak nasze) , oczywiście przepełniona nieufnością, oskarżycielska, roszczeniowa i rozliczeniowa postawa która jest oderwana od rzeczywistości - tak  jakbyś się urwał z choinki - może jest bardziej wygodna, no i przynajmniej jest na kogo projektować to co negatywne, jest z kim walczyć i kogo obwiniać ; )

wychodzi z tego jakbyś pytał czemu jeszcze tej równości płac  nie ma = czemu siłą nie narzucono tego państwom członkowskim UE ...które tego nie chcą...

akurat dyskusje o systemach politycznych przekonań, zakorzenionych w  pseudoezoterycznych klimatach, w objawieniach siewców strachu i pomieszania (paranoików), nie mają tutaj racji bytu, bo w sumie nie mają z rd wiele wspólnego,  więc na tym kończę : )
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-15, 12:56:46
Polskie firmy stają się konkurencyjne a zakazać nie mogą bo sami to prawo pod siebie tworzyli więc muszą coś zrobić innego.O słodka naiwności :)
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2017-09-15, 13:50:36
Zobaczymy, co będzie wymyślał polski parlament jak wejdą firmy ukraińskie i wprowadzą swoje ukraińskie płace w wysokości 400 zł i wykoszą w rok polski sektor transportowy. Wg mnie domaganie sie aby osoby pracyjące na terenie Niemiec zarabiały nie mniej niż niemieckie płace jest uczciwe.


Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-15, 14:17:41
To niech też zarabiają tyle w niemieckich koncernach na terenie Polski.Zeby wejść do UE trzeba miec pewne wskazniki gospodarcze ale jak sie je zaniza liczac , ze sie otworzy rynek zbytu , bedzie budowac swoja gospodarke o w oparciu o tania prace i na wykoszeniu konkurencji w krajach nowo przyjmowanych to co sie dziwic.Ukraina nie powinna wejsc do UE .
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2017-09-15, 15:48:13
Troche pokręciłeś :-) U nas obowiązuje nasze prawo, które reguluje poziom minimalnego wynagrodzenia. Niemcy nie muszą nam płacić w zbudowanej przez siebie fabryce tyle ile płacą u siebie. Jakby musieli to by nie zbudowali tej fabryki bo nie miałoby to sensu - przyjechali tu żeby zaoszczędzić :-)

A poziom wynagrodzeń nie wynika ze złośliwości UE czy  globalnej finansjery, a ze średniej wydajności w gospodarce. Ta wynosi coś około 50% niemieckiej i mniej więcej tyle wynosi siła nabywcza średniego wynagrodzenia w Polsce w relacji do siły nabywczej płacy niemieckiej w Niemczech (większość chciałaby, żeby ktoś zarządził żeby zarabiać tyle co w Niemczech, a wydawać w Polsce gdzie np usługi są kilka razy tańsze). Wiele miejsc pracy jest podobnie wydajne do niemieckich ale mamy trochę czarnych owiec, które nas zapóźniają. To np rolnictwo, górnictwo, armia rencistów i przedterminowych emerytów i rozwalony sektor produkcyjny ze słabą w porównaniu do niemieckiej  polską marką
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Michael w 2017-09-15, 23:38:38
Frisky

Nic mi tym swoim bełkotliwym wywodem nie udowodniłeś.
W niczym ci nie ujmuję, ale w ostatnim poście nie podałeś żadnego przekonywującego argumentu. Za to sporo tego, co to powinienem przyjąć do wiadomości. Bo tak, i już.
W twoim wywodzie, to co jest pewne to to, że zarzucasz mi bardzo negatywną postawę, i co ciekawe jest temu poświęcona spora część twojego postu. Zacząłeś celować we mnie, choć wystarczyłoby tylko w to co piszę.
Jeśli faktycznie jesteś pewny swych racji to dlaczego nie poświęciłeś energii na zbijanie tylko tego co piszę, a zamiast tego włożyłeś energię w zarzucanie mi negatywnych postaw. Jak ktoś coś twierdzi, i się myli, to może to być przez różne czynniki. Może jest niedouczony, głupi lub myli się z innych powodów. Ale w żadnym z tych przypadków nie zasługuje na to by poza poprawą jego błędnego twierdzenia otrzymywał zarzuty o jakieś tam negatywne postawy. Zwłaszcza że ich de facto nie ma. A tak jest w moim przypadku.
Poza tym nie rzucam w forumowiczów inwektywami i tego samego oczekuję od forumowiczów, od ciebie również.






Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2017-09-18, 10:49:30
Dla mnie jednym z najbardziej szkodliwych przekonań przejętych od otoczenia było, że współczucie ma tylko negatywny aspekty, czyli cień. Jeśli ktoś pomylił współczucie ze współodczuwaniem bólu i cierpienia, brania ich na siebie, to ma co uzdrowić.
Jednak brak współczucia, brak empatii, która jest pokrewna do niego, powoduje bezwzględność. Czasem wobec siebie, czasem wobec innych. U mnie blokada wynikająca z tego zaufania do czyiś negatywizujcych nauk na temat współczucia, że tylko jest cieniem, a nie światłem, spowodowała brak współczucia wobec siebie, co pozwalało na przekraczanie moich granic w różnych sytuacjach i przekonanie, że to jest rozwojowe.

Czyste współczucie wobec siebie i innych, z poziomu uczuć wyższych, jest przejawem bezwarunkowej miłości w życiu. Tak samo jak empatia.
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2017-09-18, 10:56:24
Naukowe spojrzenie dlaczego czasami można wpaść w ateizm w jakimś życiu:
http://www.focus.pl/artykul/dlaczego-ludzie-bardziej-inteligentni-czciej-s-ateistami (http://www.focus.pl/artykul/dlaczego-ludzie-bardziej-inteligentni-czciej-s-ateistami)

Z chęci wyjścia poza schemat Boga z danej religii. Inteligentna osoba "za dobrze kojarzy", żeby pozostać w dogmatach.
Inteligentna osoba duchowo, emocjonalnie i mentalnie jeszcze lepiej kojarzy.
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-09-21, 13:00:25
"Religia rozwojowców" było jak najbardziej zasadnym tytułem tej dyskusji, gdyż są to wierzenia dot duchowości wspólne dla pewnej grupy osób, które się rozprzestrzeniają w tej grupie / grupach / społeczności, a nie jakieś przekonania indywidualne.

Najlepiej jest gdy osoby nie biorące udziału w dyskusji nie kombinują i nie ustalają dla niej ram ;-)
bo wyszło, że z jakiegoś dziwnego powodu JEDNEJ osobie się coś nie podoba i na jej życzenie następuje zmiana, która rozmywa dany problem

Także proszę o przywrócenie nazwy wątku ;-) ewentualnie uzasadnienie, dlaczego ta po zmianie jest lepsza :-)
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: almighty w 2017-09-21, 15:07:41
Tutaj jest wcześniejsza odpowiedź http://przytomnyrozwoj.pl/index.php?topic=671.0 (http://przytomnyrozwoj.pl/index.php?topic=671.0)

Jeśli to dotyczy jednej grupy, to warto określić jakiej grupy jest to religia, bo poprzednia nazwa zbyt generalizowała temat na wszystkich rozwojowców, a raczej nikt tu nie zna wszystkich rozwojowców i wszyscy forumowicze nie uczestniczą w tej jednej religii.

Tytuł został poszerzony o "szkodliwe przekonania", ponieważ nie wszystko w religiach jest szkodliwe, a wątek dotyczył raczej tego co niekorzystne.
Tytuł: Odp: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania
Wiadomość wysłana przez: pjm w 2017-09-21, 19:20:36
,,Kapłan to jest drugi Chrystus. Otrzymaliście w tej chwili straszliwą władzę.
To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ala przede wszystkim nad samym Bogiem!,, Jeśli ktoś chciałby mieć władzę nad Bogiem chętnie podpowiem  jak tego dokonać. Jest na to recepta. Cytat autentyczny. Ktoś chce panowania nad światem, można znaleźć poprzez cytat. Chmm.