Przytomny rozwój duchowy

Forum => Związki a rozwój duchowy => Wątek zaczęty przez: Leszek.Zadlo w 2012-06-04, 09:16:27

Tytuł: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-06-04, 09:16:27
Laka
No, nie mam pojęcia, na czym miałaby polegać Twoja wina za to, że młody ma jazdy przy dziadkach?
Przecież nie Ty go nauczyłaś, żeby miał te jazdy. :))
Tytuł: Odp: Odp: Odp: Wzorce religijne i ascetyczne do odreagowania.
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-06-04, 15:30:05
Leszek

No świadomie to wiem:) Jakieś misje chyba i zobowiązanie by go chronić przed innymi, przed sobą samym( bo mi go zal jak widze co sobie kreuje),  chce tez chronic czasem innych przed nim, no sama sie go boje, czuje ze skoro jestem jego matką, zyje z nim to jestem skazana na wspoluczestniczenie w jego kreacjach syfiastych.

No wywalil mi znow temat, przy okazji innych afek. I to porządnie. Moja pś traktuje go jako przeszkodę w spelnieniu, szczesciu, harmonii i milosci. Mam przekonanie, że skoro zaszlam w ciąze i go przyciągnelam to teraz musze sie z nim meczyć az odejdzie jako dorosly i sie usamodzielni. "Taka karma". Troche nie moge sobie wybaczyć, że przez jeden taki blad pozbawilam sie harmonii, radosci, mozliwosci spelnienia, zwiazku, czy milosci na taki kawal zycia i teraz musze sie z nim szarpac, choc widze sama, ze to nie ma sensu, bo on jest niereformowalny. Łapki mi opadają jak to widzę. Mam wrazenie, że on sie zwyczajnie bawi dowalaniem komuś, wprowadzaniem chaosu, zamieszania i napięcia.
On gdzie tylko sie pojawia kreuje jazy, niepokój i hardcory. Nie cierpi harmonii. Teraz to do mnie dociera. Wcześniej myślałam, że to moze moje jakies obciązenia. Nie wierzyłam też za bardzo, kiedy pisałeś dawno temu, że on widocznie lubi taką atmosferę skoro się tak wcielił, teraz widzę, że tak jest.
Do tego niszczy mi związki fajne relacje. Odbija mu wtedy i robi wszystko by zepsuc atmosfere, by ktoś mial wreszcie dość i zrezygnował, poszedł sobie do domu. Zwłaszcza gdy jest miło z kimś, jest harmonia i fajne energie. Bardzo jest destrukcyjny. A ja ciągle jestem zmeczona, rozdażniona i wyssana z energii w jego towarzystwie.
Tytuł: Odp: Odp: Odp: Wzorce religijne i ascetyczne do odreagowania.
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-06-05, 00:21:18
Dopóki dajesz się wrabiać w jego syfiaste kreacje, dopóty ponosisz ich konsekwencje. Ale przecież wcale nie musisz się dać wkręcać. Póki chcesz go chronić przed nim samym, to się uzależniasz. Ale... jak długo możesz go chronić?

Skoro widzisz, że on jest niereformowalny, to może przestaniesz się zajmować reformowaniem go, a zajmiesz się tym, co teraz czujesz, że tracisz?

Mogę być szczęśliwa, zdrowa, spełniona, bogata (itd.) bez względu na to, czego chcą inni i dokąd dążą inni.

Rozwiązanie znajdzie się, kiedy przestaniesz się starać być dobra  matką. A to nastąpi wyłacznie wówczas, gdy uwierzysz, że taką jesteś, niezależnie od tego, jakie są efekty Twoich zabiegów wychowawczych :)))
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: WojtekD w 2012-06-05, 11:56:12
Laka

A czy nie realizujesz obcej wizji bycia dobrym rodzicem ?
Prócz tego co Leszek napisał, warto przyjrzeć się intencjom.

Również bym nie brał odpowiedzialności za to jaką atmosferę dziecko tworzy.
Bo to jest jak z gotowaniem we dwoje, jak osoba w relacji będzie pieprzyć i solić bez umiaru to i tak swoje namiesza, a nasze zabiegi nic tu nie dadzą.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-06-05, 14:56:09
Leszek

Dzięki. Może to faktycznie moja samoocena w temacie niska tak mi daje popalić. Ze staram sie byc dobrą matką.Na razie afkuje juz afki na harmonię i milosc, ale potem moze skorzystam z tej:)

Ja sie zastanawiam, czy mi sie jakies misje nie odpalily, tu akurat wobec niego, ale mozliwe tez ze to nie tylko jego dotyczy.

"Mogę być szczęśliwa, zdrowa, spełniona, bogata (itd.) bez względu na to, czego chcą inni i dokąd dążą inni."
Ta druga część jest chyba dla mnie kluczowa:)

WojtekD

Calkiem mozliwe, że tez o to chodzi i realizuje plan jak byc dobrym rodzicem wg pewnych wyobrazen i wzorcow. Chodzi o to, że ja mam ochote dawac duzo dobrego dziecku, tylko, że to dziecko nie tylko nie chce brac, nie docenia, to jeszcze dostaje mega wywalek, gdy jest milo i przyjemnie. On chyba tego nie akceptuje i jest ciagle niezadowolone, no chyba ze cos dotyczy walki, wtedy jest bardzo podekscytowany i sie cieszy:|
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-05, 15:53:59
Laka
A zastanawiałaś się po co sobie stworzyłaś taką kulę u nogi?
I to taką żeby już nie dało się tego odwrócić?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-06-07, 23:23:07
Laka
Z dzieciakiem to masz misje ratowania wspierania i ogólnie spełniania wszystkich zachcianek małego archaniołka, odtwarza Ci się relacja z tzw "połówkiem" kodowania i jakby odgrywasz to teraz w związku z dzieckiem. Późniejsze wyobrażenia i wzorce społeczne to tylko nakładka i jak puścisz przyczyne to się beda rozpuszczać.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-06-08, 00:19:18
Łukasz

Wow, a Ty co? Jasnowidz;D?

Wlasnie jestem po sesji, i wyszly mi inicjacje z polowkiem;) Moze nie ten watek ale powiazane.
Juz wiem skad moje pragnienie koscielnego slubu  w bialej sukni. Otóż kiedyś ktoś, po długich jazdach rozdzielających mnie i połówka, powiedział nam, że możemy być razem szczesliwi jesli tylko chcemy. A mielismy juz dosc, tesknilismy za sobą, za bliskościa, harmonią i miloscią ze sobą. No i powiedział to ...archanioł. To bylo tym bardziej  zaskakujaco pokrzepiajace, ze zwykle wkrecaly nam cos odwrotnego, atakowaly i inne takie rozdzielajace od siebie na wzajem i Boga. A tu nagle uslyszalam, ze przeciez Bóg nas stworzyl idealnych dla siebie, jestesmy dla siebie i razem mozemy wrocic. Lataliśmy ze szczescia:) No i przeszlismy inicjacje ala małżeńsko-połówkową. Był w tym kodowany symbol nieskończoności, że to niby my. Że razem zeszlismy i razem ze sobą, juz polaczeni  wrocimy. Takie nasze przeznaczenie. Że nawet jesli ktores jest zaniza to to drugie i tak bedzie gdzies obok i samemu rozwijajac sie bedzie automatycznie podnosic to drugie, az sie zgramy w koncu, predzej czy pozniej i wrocimy razem. No i ja to chyba praktykuję. Zachwycona bylam ta piekna wizją i Boską łaskawościa. Niestety nic nie bylo o wolnej woli, intencjach...
No i  potem skoczylo sie tragicznie, bo pojawila sie pewna anielica, ktorej tak bardzo spodobala sie nasza harmonia i bliskosc, ze zapragnela byc na moim miejcu... wtedy odezwaly sie tez nieczyste intencje, pokodowala mnie i jego i on uznajac w zaslepieniu i nieprzytomnosci, ze mu przeszkadzam , zabil mnie podzynajac mi gardlo.
Od tego czasu ja gdzies pś bardzo pragnelam slubu, dla mnie symbol pojednania i powrotu do Boga, no i jeszcze te biale szatki, skojarzone z bardzo wysokimi energiami.  No a z drugiej strony totalne zamkniecie, szok, skreslenie polowka i brak zaufania, odrzucanie go. Bo ta sytuacja dla mnie przekreslila wszystko.

Wstalam z sesji wlaczylam kompa i widze Twoj wpis:) Nie bardzo rozumiem jakie ma to przelozenie na relacje z dzieckiem, jak mialoby sie przekladac.

Jeszcze co wyszlo to to, ze obwinialam siebie, polowka i Boga za podjete decyzje dotyczace zejscia, ale glownie to materii i wszystkiego co z nia zwiazane. Doszlam do tego, ze aby byc z polowkiem i wrocic do dawnej harmonii i Boga,  zaczelam sie obwiniac i odrzucac wszystko co doprowadzilo do tego, ze sie oddzielilismy, co nas poróżniolo: cala materialnosc( bo jak pamietam ja pierwsza zeszlam w materie, a on za mna). Zaczelam sie tego wyrzekac.
Czyli cos w stylu powrot do Boga wg bialych.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-06-08, 03:24:24
Archanioły kodowały podprogowo różne rzeczy musiała Cie nieprzytomnosc złapać odarchanielska i niezauważyłaś tam są całe pakiety poddańczości i że masz latać za połówkiem i odpokutowywać różne zeczy misjonować mu, ale tak na prawde to ma dotyczyć wszystkich z określoną wibracją no i widocznie Twój dzieciak ma podobne kody jak "połówek" i jemu latasz i misjonujesz, ale tak an prawdę chyba z nim też masz taką inicjację i On Cię kodował w to ze sobą jak już szukałas swojego tak mi sie wydaje na teraz, znaczy później wykorzystał. Coś gdzies tak w ten deseń, ale późno już więc nie jest przesłane harmonijnie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-06-08, 12:46:14
Łukasz

Mhh może być. To by mogło tłumaczyć, moje ostatnio zainteresowanie,  na ile mam harmonie z dzieckiem, tak ogólnie. Kiedyś wahałam wiele lat temu i pamietam, że bylo duzo. W energiach. On też bardzo lubi mojego połówka. Chyba mają podobną karme. Do dziś o niego pyta i się chce kontaktować. Pytał mnie nawet, co ja mu takiego strasznego zrobiłam, że sie tak obraził i tak długo mu nie przechodzi i się nie odzywa;)

Tak sobie myślę teraz, ze albo to dotyczy wibracji harmonijnych z moją, albo faktycznie wibracji tych kodów. Dlatego wyszlo przy afkach na harmonie i milosc.
Dzięki za podpowiedzi:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-18, 12:31:02
Takie luźne refleksje z ostatniego czasu:
Trochę przyjrzałem się relacjom z rodzicami. To, co dostrzegłem spowodowało pewne zmiany w moim nastawieniu do nich. Kiedyś widząc ich intencje, często jeszcze z dawnych wcieleń, oceniałem wszystko zdecydowanie jednoznacznie: coś było dobre- pozytywne wobec mnie lub złe - negatywne. Moja postawa wobec nich była więc oceniająca, coś na zasadzie sędziego, który kieruje się samą sprawiedliwością.
Co się zmieniło w moim postrzeganiu? Rozmowa dużo może wyjaśnić i wyjaśniła. Nie oceniam ich tak surowo i krytycznie jak do tej pory. Przeszłość była jaka była, co do niej się nie mylę, bo dobrze ją poznałem, ale żyjemy teraz w nowych warunkach stąd też i inne sprawy się nawarstwiły i tym samym relacja stała się bardziej złożona.
Postawa rodziców wobec dziecka przejawia się w wychowaniu, które w ich przekonaniu najczęściej jest/powinna być/ wyrazem miłości i poświęcenia się. Im naprawdę wydaje się, że bardzo kochają (tylko mają swój sposób wyrażania tej miłości i pojmowania- to już mój komentarz). Są pełni różnych przekonań, jak sami byli wychowywani, jakie wzorce mieli wokół siebie, tradycje, doświadczenie, lęki... 
Czasem oddali by życie, żeby na siłę wtłoczyć dziecku ich własne rozumienie szczęścia, jakiego dziecko według nich właśnie potrzebuje. Kiedy dziecko nie chce ich słuchać reagują różnie, najczęściej martwią się bo wydaje im się, że ono źle wybrało.
Może jeszcze inna postawa rodzica. Kiedyś, gdy było w zwyczaju, że dzieci się musztrowało, rodzic był przekonany, że to jest najlepszy sposób dobrego wychowania. Tylko w ten sposób można wychować dzieci na porządnych ludzi. Właśnie rózgą i karaniem, żeby były pokorne i posłuszne. Teraz czasy się zmieniły, ale rodzic ma w podświadomości dalej te programy. Teraz wobec dzieci, unowocześnia swoje metody wychowawcze i już ich nie bije i nie ćwiczy jak kiedyś, ale używa różnych innych sposobów i  manipulacji, żeby mieć pełną kontrolę. Jest np. surowy, niedostępny, zdystansowany, zimny, żeby się nie spoufalać. Dziecko boi się zbyt surowego rodzica, brakuje mu bezpieczeństwa, nie ma poczucia, że jest chciane i kochane.
Często rodzice działają mechanicznie jak zaprogramowani. Twierdzą, że dzieci są dla nich największym skarbem, a zachowują się często jakby one były dla nich kłopotem. Gdyby im to powiedzieć wprost, postawili by oczy w słup i stanowczo zaprzeczyli. Przecież my was bardzo kochamy. Ale deklaracje to jedno a działanie drugie. Często nie ma w tym świadomej obłudy, to jest rozbieżność, nieuświadomiona, mechaniczna, wynikająca z przyzwyczajenia, wpływu emocji itd. Czy trzeba podtrzymywać żale i pretensje do kogoś, kto nie jest kimś doskonałym i idealnym wychowawcą, bo jest człowiekiem żyjącym w ignorancji, błądzącym i uczącym się na swoich błędach?
Jak więc odbieram rodziców? Mam więcej wyrozumiałości, zrozumienia. Widzę w nich zwykłych ludzi i nie wymagam cudów i doskonałości. Nie mieli przygotowania pedagogicznego, nie studiowali psychologii. Działali na miarę swojej wiedzy, swoich możliwości, zdolności. Nade wszystko przekazywali to, co im przekazano i jak ich wychowano.   
Do tego wszystkiego doszły moje intencje, czyli wybór takich a nie innych rodziców, z takimi a nie innymi wzorcami. W zasadzie to ja sam swoimi wzorcami i intencjami wykreowałem i dalej kreuję sobie relację z rodzicami, oni traktują mnie zgodnie z moimi intencjami i oczekiwaniami. 
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-18, 19:15:49
Ciężko nie oceniać rodziny, jeśli zarzuca się jej wyrządzenie krzywd i zmarnowanie większego etapu życia. Myślę, że takie pełne zrozumienia patrzenie na rodzinę związane jest z wybaczeniem. Bez wybaczania istnieje zbyt wiele zaślepień emocjami i dojrzałe reagowanie bywa utrudnione. Ja wciąż czuję się uwikłana. Wiem, że zmiany zależą wyłącznie od ich dobrej woli, w przypadku jej braku pozostaną w swoim bagienku. Przywykłam, aby ich pilnować i brać odpowiedzialność za cierpienie. Trudno mi z tego wyjść, gdyż wychowano mnie w poczuciu winy. Lata przeznaczyłam na próby zrozumienia mojej rodziny, wybielenia jej, usprawiedliwiania. Stosowałam sporo mechanizmów obronnych, aby poradzić sobie z moim żalem. Broniłam się przed tym, aby nie obwinić,a tym samym na siłę zrozumieć. Przyszedł czas, gdy chciałam wyrzucić z siebie moje cierpienie, całą agresję, które wcześniej objęte były kontrolą. Dopiero po takim wybuchu, przepracowaniu tematu z samą sobą doswiadczyłam zrozumienia i mam mniejsza tendencję do oceniania. Myślę, że to jest tak: Im bardziej samodzielne życie, dystans, tym większa możliwość takiej interpretacji zachowań rodziny - możliwość, aby patrzeć pozytywniej, swobodniej, z większą akceptacją. Nie każdemu się to udaje. Zależy kto komu ile zalazł za skórę. Im dalej przebywam od rodziny, tym łatwiej mi o odczucia miłości, przebaczenie, zrozumienie - słabsze ocenianie. Mój pobyt w rodzinnym domu związany jest z wybuchami emocjonalnymi, tak jakbym musiała zejść na ich poziom, zdenerwować się, pokrzyczeć. Zmuszają mnie do tego swoimi problemami i cierpieniem. Wtedy nie potrafię się kontrolować. Rodzina staje się winna, ponieważ czuję się ofiarą tego systemu. Jakbym była jedynie efektem bezradnego wychowania. Nie mówiąc już o tym, że narazie wracam do domu jedynie z poczucia winy, z poczucia przymusu czy obowiązku.
Gdy jest konflikt emocjonalny nie pomaga świadmość, że rodzice mieli ciężko, że się poświecali, że próbowali wychować mnie jak najlepiej. Im więcej wybaczam i im lepiej radzę sobie w życiu - tym prościej mi ich zrozumieć i zaakceptować. To proces wymagający w wielu przypadkach czasu.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-08-18, 19:34:03
Rodzice uparci, z dużym dda, to niestety zadne wsparcie. Przyzwyczajenie do grania w poczucie winy, wpedzanie w rolę ofiary to czesto jedyne wzorce "dogadywania sie" z ludzmi, którzy maja odmienne zdanie!

Taka rodzina zna nasze bolesne wspomnienia, i czesto tylko szuka tematu, aby wywolac emocje. Jak sie ktos poplacze, zasmuci, to jest satysfakcja, chec dalszego naciskania, az do wybuchu emocji. To bywa jedyny sposob na wyrazenie tak skrajnych odczuc. Emocje nie sa dopuszczalne.
Sytuacja ataku, agresji daje szanse rozladowywania frustracji, a wyzwolenie sie z roli ofiary, bezradnosci, wybuchem emocjonalnym wyrywa z otępienia, i transu ofiary.
Te schematy sa odtwarzane czesto codziennie. Poziom frustracji naszego spoleczenstwa jest ogromny, wiec projektowanie na dziecko swego niezadowolenie przychodzi wyjatkowo latwo. To przeciez "normalna" sprawa ponarzekac na kogokolwiek.  Narzekaja na Kubice, politykow, sportowcow, i co wiadome wiedza lepiej od samego trenera, dlaczego nie poszlo tak jak powinno ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-18, 20:54:36
Mnie zdumiewa jak często rodziny bronią się przed uzdrowieniem. Moja wlasna mama wpętala się w poważną chorobe dwukrotnie by tylko mnie zatrzymać. Dopiero jak zobaczyla, jak to na nią wplywa -to Ona wszak miala bolesne zabiegi zdecydowala sie wyzdrowieć wprawiając tym w oslupienie lekarzy:)szybkość intencji uzdrowienia i materializacja efektow zaskakująca:)Dopiero teraz jest milość, luz, spokoj:)A jeśli placzemy to ze smiechu jak dzisiaj nad obiadem:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-08-24, 00:33:17
Moja mama przyjechała mnie odwiedzić, już po paru minutach miałam jej dość, a co dopiero pod koniec dnia. Ma tak silne wzorce prowokacji żeby ją zgnoić, że na prawdę trzeba się starać żeby tego nie robić. Zostaje opcja olać ją totalnie albo próbować nie reagować.
Doszłam do wniosku, że w ogóle nie potrzebuję kontaktu bezpośredniego z moją mamą, nawet telefoniczny wystarczałby mi raz na miesiąc, ale z uprzejmości odbieram od niej telefony.
Jesteśmy zupełnie inne, chodzi nam o coś innego w życiu. Ona próbuje za wszelką cenę zostać tam gdzie jest, jednocześnie licząc, że coś się zmieni w jej życiu. Tylko jeszcze nie kuma, że to niemożliwe. Kiedyś próbowałam się z nią dogadywać na siłę i nazywałam to miłością, teraz mnie ta relacja mocno męczy.

To typ osoby, która powtarza w kółko to samo, oczekując innego rezultatu (za fb ;)). Ja wymiękam.
Wcześniej miałam poczucie winy, kiedy stanowczo mówiłam jej co ma do uzdrowienia, bo się wtedy robiła jak bezbronne dziecko, łzy w oczach i rozpacz. Tyle, że z nią się nie da inaczej. Jest jak beton. Tysiąc razy próbowałam do niej dotrzeć, pomóc jej, ale to jest awykonalne. Prosiłam Leszka, ale jej opór na zmiany jest zbyt duży. Widocznie musi dostać jeszcze w dupę.
Staramy się z rodzeństwem jej pomóc rozwiązać nieciekawą sytuację i materialną i z moim ojcem, ale jak ona coś wymyśli, to nic tylko płakać. I dlatego sytuacja stoi w miejscu, a ona ciągle ucieka w sen, niestety przez brak działania sama siebie powoli wkopuje i resztę rodziny zresztą też.
Jakaś część mnie jeszcze się irytuje pod jej kątem, a inna jeszcze czuje się winna, że tak ją traktuję. Może to ma mnie zmotywować by w pełni uzdrowić z nią relację...

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-08-24, 09:26:43
Kurde, mam jakieś głębokie poczucie winy, że nie potrafię jej pomóc. Ona upada, a mi pozostaje jedynie na to patrzeć, bo nic nie mogę zrobić wbrew jej woli...
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-24, 10:18:18
Oj, rodzice potrafią wzbudzać poczucie winy.

Pamiętam, że swego czasu zainspirowała mnie Luisa Hay, co opisała w swojej książce- Możesz uzdrowić swoje życie, na końcu, o swojej historii, jak zmieniało sie jej podejście do matki, kiedy uzdrawiała siebie. 
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-24, 10:51:07
I wzbudzają to poczucie winy dopóki mają z tego korzyści.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-24, 11:19:37
Mam dokładnie taki sam problem z moją matką, która czuje się coraz gorzej. Niedawno miała sesję to skorzystała, ale ogólnie ciężko mi żyć w szczęściu gdy przypominam sobie o jej nieszczęściu.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-24, 12:41:20
A nie wiążesz tego z tym że się wyprowadziłaś? I przez już tyle od Ciebie nie ciągnie?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-24, 13:04:19
Ja również dostrzegam, że z rodziną coraz mniej, niewiele mnie łączy. Nie ma o czym rozmawiać, nawet przez telefon. Dzwonię, aby dać znać, że żyję i mam się dobrze, albo, że mam pieniądze na jedzenie. Kiedyś miałam lepszy kontakt zarówno z matką jak i ojcem. Z ojcem nie rozmawiam już 3 lata, z matką kontakt sporadyczny, sztuczny. Ciężko patrzeć na jej cierpienie, wolę się odciąć i zapomnieć. Czasem korzysta z sesji, coś tam próbuje zmieniać, ale kiepsko jej to wychodzi, bo trzyma się uparcie wyuczonych mechanizmów. Ja nie mogę i nie mam siły z tym walczyć. Nie ma to jak być terapeutą dla własnej rodziny - to nawet nie jest zdrowe, bo można się jedynie uwikłać i zwątpić.
 
Gdy oni nie chcą skorzystać z terapii i innej pomocy, trudno. Uczenie się samodzielności bywa skomplikowane, ale jest opłacalne, tak samo jak zasługiwanie na dobre życie pomimo, że rodzina topi się w swoim bagnie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-24, 17:53:57
Ostatnio jakoś tak przy okazji powiedziałem rodzicom o swoich planach związanych z szukaniem stałej pracy po wakacjach i w miarę możliwości finansowych - wynajęciu sobie jakiegoś pokoiku w Poznaniu. Stwierdziłem, że lepiej ich przygotować psychicznie, żeby się z tym oswoili i nie żeby ich szok nie zabił.

Ojciec w miarę spoko zareagował, coś tylko mi tam gadał o tym jak ciężko będzie mi się przestawić z tych luksusów, które mi tu zapewnia na takie studenckie minimum. Chyba nie docenia mojej po ascetycznej zdolności do adaptacji do kiepskich warunków mieszkaniowych. Zresztą byle gdzie też nie zamierzam mieszkać, bo widzę chociaż po moich znajomych że za tą samą kasę można wynajmować zarówno zwykłą melinę jak i całkiem ładny pokoik w zadbanym i wyremontowanym mieszkaniu. Wystarczy po prostu dobrze trafić, a ja nie mam noża na gardle, więc będę mógł szukać czegoś na spokojnie.

Matka zaś, jak to matka udaje że niby spoko, ale wali jakimiś tekstami, które mają mnie zniechęcić. "Weź już nie kombinuj, najpierw skończ studia, a potem będziesz myślał...". Próbowała mnie już mnie straszyć tym, że ciężko o pracę, że tyle kasy się wydaje na utrzymanie, kiepskimi warunkami, strasznie męczącą koniecznością gotowania, prania i reszty obowiązków i czymś tam jeszcze, ale jakoś mnie jej argumenty nie przekonują.

Przyznam że jeszcze jakieś kilka miesięcy temu nadchodząca wizja usamodzielnienia się przerażała mnie, że marzyłem jedynie o tym, aby móc ją odsunąć jak najdalej w czasie, byleby tylko mieć jak najwięcej czasu na uzdrawianie swoich ograniczeń i przygotowanie się do tego strasznego procesu. Miałem straszną potrzebę zaplanowania wszystkiego, tak aby mieć wszystko pod kontrolą, co miało mi dawać poczucie bezpieczeństwa i gwarancje, że nic się nie rypnie.

A teraz jest jakoś tak dużo spokojniej. Skłamałbym gdybym powiedział, że czuje się całkowicie bezpiecznie i pewnie, ale poziom tych lęków spadł na tyle wyraźnie, że już mnie nie paraliżuje. Nie zamierzam się spieszyć czy presjonować, chce sobie na spokojnie, w swoim tempie zająć znalezieniem pracy, a potem czegoś do wynajęcia. Cieszy mnie to, że obecna praca pokazała mi moją elastyczność i wszechstronność - tak jak większość osób znalazła sobie dość szybko ulubione zajęcia i się ich trzymała - tak ja imałem się praktycznie wszystkiego, chcąc się sprawdzić w każdym możliwym zadaniu. I teraz widzę, że naprawdę mogę robić wiele różnych rzeczy, więc nie powinienem mieć jakiś wielkich problemów ze znalezieniem pracy - szczególnie, że wczoraj czytałem iż wskaźnik bezrobocia w Poznaniu jest teraz najniższy w całej Polsce.

Mam też dodatkową motywację do usamodzielnienia się - widzę jak rodzice kombinują z własną działalnością, gdzie ojciec chce matce założyć własną firmę w której będzie strzygła psy po zaledwie 3 tygodniowym kursie. Co prawda jeszcze rozważają to, żeby się wpierw gdzieś zatrudniła i nabrała doświadczenia, co też zamierzam im wbić do łbów. Biorąc pod uwagę, że ojciec może w każdej chwili stracić robotę z powodu restrukturyzacji to w połączeniu z przynoszącym straty biznesem i ich niespłaconym kredytem na dom byłoby lekką katastrofą. Dlatego też dość egoistycznie, martwiąc się o własny tyłek chcę im przemówić do rozsądku póki tu mieszkam, a potem to niech sobie co chcą - mogą sobie nawet kupy na patyku sprzedawać.

Szczerze mówiąc nie wiem na ile to wynika ze zdrowego dystansu, a na ile ze znieczulicy z powodu żali do nich, ale generalnie mam całkowicie gdzieś co się z nimi stanie, dopóki mnie to nie dotyka. Kilka dni temu jak przyszedłem do domu z pracy, to ich nie było i przyjechali dopiero późnym wieczorem. I jak tak siedziałem w pustym domu to zaczęły przychodzić myśli w stylu "ciekawe czy żyją czy też np. zginęli w wypadku samochodowym". I szczerze mówiąc było mi to całkowicie obojętne - przez chwilę tylko chłodno kalkulowałem czy nie miałbym za dużo kłopotów ze sprzedażą niespłaconego domu i czy ubezpieczenie na wypadek ich śmierci (ta, mają takie) wystarczyłoby, aby pokryć bieżące wydatki przez jakiś czas, itd.

Dlatego jak czytam o tym, jak ktoś się bardzo przejmuje swoimi rodzicami i ich problemami, to chociaż rozumiem skąd to się bierze, to jest to dla mnie wielka abstrakcja. No, ale może to dlatego że zawsze taka była konstrukcja mojej rodziny - każdy się przejmował tylko sobą i dla każdego liczyło się tylko to, aby jego potrzeby były zaspokojone. Ojciec to wymuszał siłą i zastraszeniem, matka po cichu manipulując, a ja próbowałem wyciągać na litość jako ofiara.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-24, 18:36:40
Mi się na razie udało znaleźć pracę na umowę o dzieło, nic stałego. Ale i tak w domu nikt mnie nie docenia. Chcą stałej pracy, której ja znaleźć nie mogę/nie potrafię - nie wiem. Staram się, ale obecnie jest jak jest.

Clint,
mi też strzelają podobne teksty, coraz mniej mnie interesują. Im więcej uzdrowienia poczucia winy, tym spokojniej i bardziej w porządku się czuję przy takich zaczepkach. Reaguję przytomniej i idzie się z rodzinką dogadać, wyjaśnić na spokojnie co i jak. Gdzieś mi jeszcze trzyma mocny smutek i bezradność, że nie umiem sobie od razu poradzić. Od razu po studiach przecież powinnam zostac biznesmenem! Tak uważają. Najgorsze jest to, że całe życie jeżdzą mi po głowie, zaniżają samoocenę, przeżywam masę traum, a potem nagle bum i masz iść do pracy, założyć rodzinę - po prostu sobie poradzić. A ja nie potrafię. Wymagałam terapii i to konkretnej. Mam poczucie winy, za czas, który sobie daję do ogarnięcia się. Czasem czuję się słaba, że źle organizuję sobie życie. Ojciec od razu po studiach (dzień po obronie) odciął mi dopływ alimentów uważając, że nie musi bo mam pracować. To chore, wiem. Ogarniam obecnie własne emocje, wytykanie sobie słabości, takie rozmemłanie i niemożność podjęcia decyzji w materii.

Clint,
nawet jak jakieś lęki Ci pozostały czasem warto podjąć pewne ryzyko, pójść w to usamodzielnienie. Im dłużej się wahasz, tym potem trudniej może być odejść, zrobić to o czym marzysz. Rodzinę trzeba przyzwyczajać do pewnych sytuacji. Im prędzej zaczynasz, tym więcej masz czasu na próby, na zmiany, na lepsze decyzje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-08-24, 18:46:37
Ja mam z kolei coś takiego:
wyprowadzam się, wracam, wyprowadzam, wracam do domu bo sytuacja zdrowotna rodziców tego wymaga, są już wiekowi
pomijając motyw niemożności rozwijania skrzydeł ruchem jednostajnie przyspieszonym i takie tam bla bla
mam odczucie, że rodzice przestali byc moimi rodzicami juz jakies dobre kilka lat temu,
ciężko to opisac
czuję te ich schizy w sobie
ale oni sami są jakby ode mnie odłączeni
są jak obcy na ulicy
i to nie ja to spowodowałam to się zadziało samoistnie
very , very dziwne

Black Rose - u mnie tez czy stała czy dorywcza - wedle mamuśki- i tak jest źle i nie taka jak trzeba bo ona by chciała taką a taką dla swojej córusi , czarnej owcy rodziny ;) a tak serio to sama nie wie czego ode mnie chce i wywala swoje frustracje, kreton jeden :O
Nie cierpie jej ale kocham ogólnoludzko

Najlepsza ponad wszystko jest szybka wyprowadzka
no chyba, że ktos  ma inną drogę z rodzicami do przejścia to można mieszkać na innym piętrze i tez jest ok :)

powodzenia wszystkim z tymi ludźmi , którzy rolę naszych rodziców powzięli :D
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-24, 18:51:51
BlackRose - a ta umowa o dzieło jest może z 50% kosztami przychodu? Jak dla mnie to jest najlepszy sposób zarabiania - płacisz minimum haraczów, a i łatwiej sobie negocjować wyższe pensje - bo i zatrudniający wtedy prawie nic nie płaci za Ciebie dodatkowo (koszty zatrudnienia są niskie). Przy prawidłowej negocjacji umowy, masz i urlop płatny i opiekę zdrowotna (prywatną). Czyli nie potrzeba pracować na etat, by mieć te "przywileje".

Na etat to obecnie przyjmują chyba tylko firmy państwowe, a prywatne tylko w wyższych pionach kadrowych - nawet duże koncerny prywatne jakieś 90% pracowników zatrudniają obecnie na "o dzieło".

Pracowałam na umowę o dzieło jakieś 7 lat i szczerze mówiąc z żalem się ostatnio rozstawałam z taką formą rozliczeń z Państwem;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-24, 19:01:30
Partner mamy koniecznie chce/chciał mnie zatrudnić do zakładu karnego na psychologa. No pożal się Boże, przecież oni mnie tam zjedzą! Chciałam zostać policjantką, ale byłam ogłupiała od traum i cierpienia, a tym samym dużo projektowałam. Myślałam, że jestem silna i chciałam się zemścić za to co przeżyłam. Jestem obecnie poza domem, ale spartaczyłam wiele szans. To oczywiscie ich zdaniem. Nie poszłam na doktorat, a tak chcieli - widzieli mnie w tym. Ja siebie nie. Doktorat z psychologii to męka pańska, wmawianie sobie masy durnot. Zrezygnowałam ze stażu w policji, nie poszłam do więzienia - następny powód, aby się na mnie obrazić. Teraz mogą mówić, że siedzę bez kasy i zarabiam na byle g. To mnie bardzo ogranicza i powoduje, że nie mogę się ruszyć z tej bezradności i poczucia winy. A trzyma jak skurczybyk. Sesje i medytacje Leszka bardzo mi pomogły, abym miała większą pewność że to co robię jest dobre, i że mogę wybierać zgodnie z tym co czuję. To ja panuję nad moim życiem. Wiem, że jakiś czas bez kasy, zaowocuje późniejszym zarabianiem, ponieważ ciagle coś uzdrawiam, pracuję nad sobą.

Afirmacja: Mam prawo do własnego życia, do własnego istnienia. Wybieram zgodnie z tym co czuję i kocham, mam prawo do decydowania o sobie i jest to niewinne i w porządku. O tak. ; )

Hystrozagadka,

to doradztwo przez neta. Dzielenie się 50/50 i podatek z tego. Dopiero to się rozkręca, ale dobre i to. Każde parę stówek będzie dla mnie dobre. Nie wyklucza mnie to przecież z rynku pracy, mogę szukać czegoś dodatkowo, ponieważ gadki przez internet to duża swoboda. Nie pracuję przez cały czas, tylko opracowuję obszerną odpowiedź/konsultację.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-24, 19:11:30
No ja też pisząc "stała praca" miałem na myśli regularne dochody, a umowę to raczej o dzieło lub zlecenie, a nie o pracę. Też tak jak hydrozagadka wolałbym na zleceniu siedzieć i nie płacić tej całej jałmużny, szczególnie że w tyłku mam emeryturę, która czeka mnie za 42 lata, co powinno być wystarczającym czasem do urzeczywistnienia prosperującej świadomości na tyle, aby radzić sobie bez emerytury :) Pewnie popracuje sobie całe życie, na starość świadcząc już rozwojowe usługi, skoro będę miał całe życie doświadczenia, a do tego wystarczy sprawny umysł, nawet ciało może sobie ewentualnie nieco niedomagać.

Po za tym ja za minimum 3 lata będę miał prawdopodobnie uprawnienia na rzeczoznawcę majątkowego i wtedy będę sobie pracował w wolnym zawodzie. Do tego czasu nie zależy mi na żadnych umowach o pracę, robieniu kariery i staraniu się tak jak moi znajomi ze studiów o jakieś super posady w międzynarodowych korporacjach, gdzie jest 200 osób na miejsce. Ja przez te 3 lata mogę sobie robić wiele różnych rzeczy, najlepiej takich, które są przyjemne i rozwojowe dla mnie oraz gwarantują jakąś tam sensowną pensję, przy czym nie muszą to być kokosy. Mogę sobie nawet skakać z kwiatka na kwiatek, z branży do branży i nie przejmować się tym, że moje CV jest wielce niespójne i że nie zrobię kariery jako super manager korporacji X. Bo nawet gdyby miałoby sprawić to jakieś problemy to zawsze mogę sobie przeafirmować co trzeba i tyle.

Mnie ojciec kiedyś mówił, żebym myślał już o pracy, bo zanim cokolwiek sensownego osiągnę to muszę swoje odmurzynić i liczyć na to, że po iluś latach jakiś pan prezes łaskawie mnie dojrzy i awansuje. A mnie coś takiego w ogóle nie interesuje - wolę być samozatrudniony i wiedzieć, że moje zarobki i moja praca zależą ode mnie, a nie od czyjegoś widzimisię. Te 3 lata mogę spędzić na etacie, przynajmniej się przyzwyczaję do pracowania, a nie lenienia, ale pół życia bym tak nie mógł robić. Za bardzo potrzebuje wolności.

BR
A rozumiem, że Twoi rodzice to świetnie prosperujący ludzie? :D Weź im powiedz, żeby nie wymagali do Ciebie czegoś, czemu sami by nie podołali. Wymagać i narzekać potrafi każdy. A dobrego przykładu swoim życie pewnie sami nie potrafili Ci dać.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-24, 19:27:26
Clint,

moi rodzice to nauczyciele. Mają dobre zarobki, ale to niewolnictwo i nerwica, która rzuca się na mózg po latach pracy. Partner mamy jest policjantem i też mu nie lepiej. Oboje przyzwyczejeni do ciężkiej pracy. Nie mogę powiedzieć, że nie mają pieniędzy, że sobie nie radzą - tylko nie dostrzegają jakim kosztem i że cokolwiek mogłoby być lepiej. To co mam obecnie jest w fazie początkowej i rozkręca się, układam ofertę. Ale będę z siebie dumna jak i 500zł zarobię samodzielnie i na tym co lubię.

Myśli o emeryturze o dziwo wpędzają mnie w szczere rozbawienie. Do tego czasu mam nadzieję wymyślę coś przełomowego dla siebie, aby nie liczyć na nędzne kilkaset zł emerytury. Dodatkowo - to prawie pewne, że za te 40 lat coś takiego jak ZUS nie będzie miało racji bytu. Lepiej samemu odkładać pieniądze, gromadzić na funduszach, kontach - a jeszcze lepiej, być w takim zdrowiu psychicznym i fizycznym, aby zarabiać na talentach w bardzo późnych latach życia. Wiem, że to możliwe. Dlaczego miałabym nie domagać i nie móc sobie radzić? Nie ma to jak gadki ojca: Dziecko drogie, trzeba pracować, dużo pracy to pewny kredyt na 30 lat życia i jakaś tam emerytura. Jeżeli nie założysz rodziny, kto ci poda szklankę wody do łóżka na starość?

Dobre prosperowanie i jakość życia - to także dobra sprawność i życie pełną piersią. Nie widzę sensu posiadania dzieci tylko po to, że rzekomo miałabym nie móc wstać po szklankę :D
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-24, 19:31:14
Boszsze o co chodzi z ta szklanka wody?:)W kazdej rodzinie to jest ulubione haslo-straszyciel.Uczyli tego na jakis kursach w czasie komuny czy co?:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-24, 19:34:26
Przeciętni rodzice mają swój świat i swoje kredki. Moim tyle razy mówiłem że nie będę miał dzieci, a potem i tak zawsze jak o czymś tam gadają, to mówią o danych sprawach w taki sposób, jakby oczywistym było to, że te dzieci będę miał. Już nawet ich w większości przypadków nie poprawiam, bo po co? Niech żyją swoimi iluzjami, to jest ich problem, a nie mój.

Grunt to robić swoje i nie przejmować się ich gadaniem, bo prawda jest taka, że gadanie to jedyne co im zostało, więc tego nadużywają :P
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-24, 19:49:29
Clint

Wiesz jak sie ma w wiekszosci przepracowana karme z rodzicami to malo to kogo obchodzi co oni tam sobie gadaja.Gorzej jest jak jeszcze maja wplyw swoim pieprzeniem.Mi czasem tak potrafia podniesc cisnienie w 5 sekund,ze sama zastnawiam sie jak oni to robia-mistrzowstwo swiata.Maja taki kluczyk do mnie,gdzie zawsze sie dostana do najczulszych miejsc.Czas powymieniac zamki na dobre!!:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-08-24, 20:04:59
eh te mamy ...

Pewne sytuacje, a raczej wszystkie sytuacje zdarzają się po coś. Zastanawiałam się po co akurat była mi taka sytuacja z mamą.
Dziś rano spakowała się i stwierdziła, że wraca do siebie (była przepełniona rozpaczą i smutkiem w sumie już od wczoraj). Z jednej strony poczułam emocjonalnie, że chcę ją zatrzymać i może przeprosić, ale ułamek sekundy później czułam spokój i głos intuicji, że mam pozwolić jej odejść. Nic nie zrobiłam, wyszła, a mnie wywaliło poczucie winy, że tak ją potraktowałam i musiałam to wypłakać. Choć nieco inne poczucie winy niż dotychczas, było poprzeplatane chwilami spokoju i odczuciem, że to było ok. Gdybym ją przeprosiła i poprosiła żeby została, utwierdziłaby się w roli ofiary.

Zaczęłam się zastanawiać dlaczego jeszcze reaguję na mamę i jej głupie zachowanie, czego tak naprawdę od niej chcę, bo gdybym nie chciała, to bym nie miała z nią żadnych problemów. I tu był pies pogrzebany. Ogromne poczucie braku jedności w sobie - pragnienie jedności, harmonii z mamą, która nigdy nie miała miejsca, a na którą czekałam całe życie. Takie przywiązanie bazujące na oczekiwaniu, że w końcu dostanę od niej, to czego chcę. Potem się okazało, że to tylko zapalnik był, by pokazać mi jak głęboko sięga ten brak poczucia jedności - odnośnie Boga, ludzi, bliskich relacji, miłości, wysokich wibracji.

Kiedyś przez myśl nie mógł mi przejść fakt, że moja mama może umrzeć, wywoływało to mój paniczny strach i miałam wyobrażenie, że wtedy musiałabym się też zabić, bo nie wiedziałabym jak żyć. Ona była najbliższą mi osobą, ale niestety nie widziałam, że cała ta nasza relacja to jedno wielkie poczucie braku, a z tego niestety żadna z nas nie mogła dać drugiej prawdziwej miłości. Moje życie kończyło się w momencie kiedy moja mama miała umrzeć. Niestety nie jest w zbyt dobrym stanie psychicznym i kilka razy sugerowała mi, że chce ze sobą skończyć. Stopniowo, jednak z solidnymi wywalankami, uzdrawiałam ten strach i powoli przekonywałam się, że mogę żyć nawet po jej śmierci. Temat czyjejś śmierci, szczególnie bliskiej osoby, zawsze był dla mnie bardzo trudny. Jeszcze tego w pełni nie uzdrowiłam, ale czuję w miarę spokój na myśl o jej przyszłości, choć jeszcze coś tam jest.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-08-24, 20:56:47
Semira,
najgorsze jest to, że my sami dajemy im te klucze :P
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-24, 22:11:13
BlackRose

A jest coś co wiesz że chcesz robić i jesteś w tym dobra?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-25, 00:46:34
Jest trochę rzeczy w których się sprawdzam, talentów, ale żadnego z nich nie czuję całym sercem. Brakuje mi pasji, radości wynikającej z tego, że mogę to robić.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-25, 00:54:09
Jak nie czujesz całym sercem, to odblokuj je;)))
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-31, 17:00:46
Ja się ostatnio cieszę, że sporo oczyściłem w relacji z ojcem. Miałem z nim karme 40%, kiedy miałem robioną analizę, było to już po kilku latach rozwoju (wcześniej mogłem mieć jeszcze więcej). Długo nic nie puszczało. Dopiero teraz mi poszło, bo czuję ulgę i cyferka mniejsza, wg Leszka 10 %.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-31, 17:27:03
Fajnie masz. Mam nadzieje że kiedyś tez będe tak mógł napisac.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-31, 17:30:37
Też bym chciała tak z moim ojcem, ale trudno to obecnie określić. Kontaktu brak.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-31, 17:33:59
Ja od dwuch dni słucham medytacji Darka Logi którą kupiłem z 2 miesiące temu i jej nie używałem. W 10 minucie jest tam taka tkliwa muzyczka że aż mi się wczoraj na płacz zebrało hehe.
A właśnie,
W tej medytacji jest sporo takich zwrotów o miłości, otwieranie sie na miłość do ojca, wsysyałnie mu ją. Bardzo ciężko mi się tego słucha bo mam dużą nienawiść do ojca m.in. za to że mnie zabi kiedyś i się chciałem zapytać czy odstawić tą medytacje na później gdy już nie będzie tyle nienawiści czy ją kontynuować ?

Mam również duży lęk wobec tego że ojciec mnie kiedyś krzywdził i ciężko otworzyć mi się na biezpieczeństwo. W dzień niemoge spać bo się boje że ojciec mnie nakryje. Jeśli ktoś miał podone doświadczenia w relacji z ojcem to bardzo chętnie bym poczytał. Ten lęk mnie dobija.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Bonkers w 2012-09-01, 07:35:29
Sluchasz plyty bezpieczenstwo w rodzinie ? Ja bym nie odpuszczala i sluchal caly czas az do ugruntowania. Jak Ci przy niej tak wywala, to znaczy ze jest dobra, bo Ci podswiadomosc pokazuje ze na nia silnie reaguje. Po sluchaniu takiej plyty (tak na oko po miesiacu) przydala by Ci sie na pewno tez sesja regresingu.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-01, 07:48:07
Jeżeli go nienawidzisz a z drugiej strony starasz się mu wysyłać miłość, to powstanie w tobie straszne pomieszanie i niezrozumienie tego co się dzieje.
Nie mozna próbować kogoś kochać na siłe. Nie mozna zmuszać siebie do robienia tego czego się nie chce i co jest niemożliwe do wykonania.
Trzeba zacząć od pokochania siebie zanim zacznie się kochać innych, a gwałcenie swojej psychiki i zmuszanie jej do miłośći kogoś kogo się nienawidzi prowadzi tylko do tłumienia swoich uczuć i w konsekwencji do nienawiści do siebie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Bonkers w 2012-09-01, 07:55:58
Inga dobrze pisze, na pewno nie wolno do milosci sie zmuszac (szczegolnie jak sie kogos nienawidzi). Z tymze ta medytacja fajnie pomaga uzdrowic relacje z rodzicem. I z tego co pamietam, tam nie ma zadnego przymusu, a jest sugestia na otwarcie sie na milosc do rodzica.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-01, 08:15:48
Bonkers
Metodę pracy nad sobą należy dostosować do stanu w jakim się jest.
Stan psychiczny Doktora jest taki że ta medytacja może mu tylko zaszkodzić.
Pracę nad sobą należy zaczynać od podstaw, od fundamentów, bo jeżeli zaczyna się budować ściany na kruchych fundamentach to cała budowla i tak się zawali.
Wiesz coś o dzieciństwie Doktora?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-09-01, 10:01:50
Prawdziwa miłość, zawsze pojawia się naturalnie. Po prostu zaczyna przepływać kiedy daje jej się taką możliwość i przestrzeń. Gdy relacja z ojcem uzdrowi się, spontanicznie przyjdzie czas na miłość. Będzie spokój, akceptacja, zrozumienie. W innym przypadku, tak jak dobrze piszą dziewczyny - będzie to zmuszanie siebie do czegoś z poczucia winy, obowiązku, powinności. Niefajne :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-01, 10:11:16
Kurde karma z ojcem 40%?To jest naprawde duzo!Dlatego tym bardziej gratuluje Mateusz,ze cos ruszylo:)Ja mialam z moim ojcem12%,a wydawalo mi sie ze to jest niemozliwe miec wiecej no bo jak wtedy te relacje wygladaja tzn czy mozna miec gorsze relacje niz ja z moim ojcem a tu sie okazuje ,ze mozna..Na dzien dzisiejszy moja karma z ojcem jest juz minimalna ,jest mi on juz obojetny emocjonalnie..Ale co mnie zdziwilo jak Leszek robil mi badanie szczegolowe relacji z nim to okazalo sie,ze ja mam wiecej pretensji,wiecej misji wobec niego niz on wobec mnie...I to ja sie go uczepilam bo chcialam aby w koncu okazal mi milosc i mnie zaakceptowal bo wydawlo mi sie ,ze mnie nie akceptuje..a jak zobaczylam co nabroilam w poprzednich wcieleniach,co mu zrobilam to i tak dobrze mnie traktowal.Dlatego wybaczenie po zobaczeniu tego przyszlo u mnie od razu.Nie twierdze ,ze jestem juz w 100%uwolniona od tej karmy,ale moge powiedziec ,ze doszlam juz do tego ze moj ojciec tylko wykonywal wyrok na mnie ,ktory sama sobie wydalam wybierajac go sobie na tate.I rozumiem jego zachowanie i to dlaczego tak sie zachowywal w stosunku do mnie.

Dodam jeszcze,ze u mnie za tymi wszystkimi jazdami krylo sie poczucie winy w stosunku do niego,ktore chcialam przykryc atakujac go i prowokujac do tego aby mnie ranil i abym pozniej mogla spokojnie powiedziec,ze to ja jestem ofiara a nie on.Typowy mechanizm kat-ofiara,ofiara-kat.I jeszcze raz potwierdzilo sie,ze ofiara kiedys byla katem a kat ofiara:)
Zauwazylam ,ze cos jest nie tak z tym byciem jego ofiara jak np widzilam,ze on ma jakies problemy,cos jest nie tak a ja wtedy czulam do niego...wspolczucie i zal ,ze znowu cierpi..ofiara tak by sie nie czula,pewnie cieszylaby sie ze mu cos nie idzie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-01, 10:37:14
Aha i poprawily mi sie bardzo kontakty z bracmi jak mu wybaczylam,bo wczesniej ps uwazalam ich ,ze sa tacy sami jak moj ojciec skoro sa jego synami-i walczylam z nimi nawet juz sama nie wiem o co:))A teraz mamy super kontakty.I ogolnie zaczelam patrzec inaczej na mezczyzn,ze oni tez potrafia kochac i tez maja uczucia..
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-09-01, 10:39:55
Dzięki Bonkers i Inga. To ja odstawie na jakiś czas tą medytacje bezpieczeństwo w rodzinie. A skupie sie na moim dekrecie, afirmacjach i eft.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-01, 10:56:34
Ja miałem z ojcem mega karmę. Po pewnym czasie w rozwoju wiedziałem że mam do uzdrowienia ale nie sądziłem, że aż tyle. Pamietam jak zabrałem się za jej uzdrowienie i nie mogłem sie w niczym połapać, a w ogóle jak brałem jakikolwiek temat, to mi się takie rzeczy kreowały i wychodziły, że ni przypiął ni przyłatał. Całkiem z innej beczki i kotowało mi sie w każdej dziedzinie.
Zabrałem się więc ponownie za samego ojca, ale znowu były ciągłe jazdy, nie wiadomo co i skąd. Tu mi pomógł regresing, ale też zastosowałem takie działania, że zacząłem uzdrawiać z ojcem wycinkami, pod pewnym kontem, bo całości się nie dało.
Punktem wyjścia jest bezpieczeństwo wobec ojca i przebaczenie.
Po wybaczaniu dużo się zmieniało w innych dziedzinach niż dotyczących ojca.
U mnie jest to połączone z manipulacjami i uzależnieniami ojca, które są tak pokręcone, że jak próbowałem je ruszać to mi sie burzyły inne rzeczy.
Np. kod: bez jego decyzji, nawet nie wbrew, ale bez jego kierownictwa, nie mogło mi sie nic udać.   

A na miłość jeszcze przyjdzie czas.

 
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-01, 11:01:33
A czy naprawdę musi się kochać ojca? Czy zawsze dochodzi sie do tego że sie go zaczyna kochać? Czy taki etap rozwoju musi być nawet bez zmuszania siebie?
Bo jeżeli nie jest to konieczne to po co jest taka medytacja?
Jestem w terapi i ciekawi mnie czy ja dojdę do takiego etapu że zacznę kochac ojca, bo wiem że inni tak mają.
A ja sobie nie wyobrażam że mogłąbym go kochać.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-01, 11:05:11
Semira
Właśnie, rodzic potrafi tak narzucić widzenie świata- swoje widzenie, że nie widzi się nic innego. wdaje się że wszyscy tak mają, bo ma ojciec, czy matka.

Doktor X
Dla mnie część tej płyty jest jeszcze za trudna do zaakceptowania. Dlatego jej nie słucham.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-01, 11:07:09
Ja nie wiem jak to jest z ta miloscia..jak ktos by mi powiedzial jeszcze 2 lata temu,ze wybacze mojemu ojcu to CO MI ZROBIL:)
to pewnie wpadlabym w furie i krzyczala,ze to ja powinnam dostac przeprosiny od niego i to on powinien mi to wynagradzac do konca zycia co mi zrobil..ale jak przychodzi wybaczenie takie prwdziwe,to pojwia sie obojetnosc emocjonalna wobec tego czlowieka ,emocjonalnie traktuje go jak osobe ,ktora mijam na ulicy i do ktorej nic nie mam ,ale..gdyby mnie poprosila o pomoc na pewno bym pomogla:)

Ale chyba w glebi serca go jednak kocham,tylko jeszcze boje sie sama przyznac do tego przed soba:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-01, 11:17:56
Inga
Cytuj
A czy naprawdę musi się kochać ojca? Czy zawsze dochodzi sie do tego że sie go zaczyna kochać? Czy taki etap rozwoju musi być nawet bez zmuszania siebie?
Bo jeżeli nie jest to konieczne to po co jest taka medytacja?

Myślę, że nie musi się kochać ojca. Najważniejsze jest uwolnienie emocji w stosunku do niego. chyba też nie wszyscy kochają ojca, wystarczy, że go akceptują.
U mnie, jak pisałem, relacja wiąże się z narzuconym mi sposobem życia i działania, więc tego jest sporo.

Dobre pytanie, po co jest taka medytacja?
Myslę, że chodzi o uzdrawianie, oczyszczanie miłością, energią miłości. Słyszałem o takiej praktyce przepuszczania energii miłości przez negatywne emocje, nienawiść, złość.
Choć u mnie budzi to opór.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-01, 11:27:35
Semira
Spróbuj zbadać tę obojetność, czy to jest wynik przebaczenia czy może niechęci do zajęcia się wybaczaniem.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-01, 11:30:02
Dla mnie tez duza motywacja ogolnie do wybaczania zwlaszcza osobom z rodziny jest to,ze jak ja nie zalatwie sobie moich spraw z czlonkami rodziny to w przyszlosci moje dzieci przez to beda cierpiec...konstelacje rodzinne to idealnie pokazuja...a nie chcialabym obarczac juz na dzien dobry istotek,ktore chcialyby abym byla ich mama -moja nieuzdrowiona karma..
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-01, 11:31:49
Mateusz

Ale jezeli jest sie obojetnym emocjonalnie,tzn glownie chodzi o to ze nie mam negatywnych uczuc juz do niego to co tu jeszcze wybaczac?Teraz nawet trudno jest mi sobie przypomniec niektore rzeczy,o ktore mialam pretensje ..

Wiem,ze moze dla Ciebie na dzien dzisiejszy jest to nie do pojecia jak mozna wybaczyc komus i pozbyc sie tego syndromu bycia ofiara i moze dlatego doszukujesz sie jakis kruczkow,ale ja to rozumiem .
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-01, 11:38:36
Semira
Jeśli nie masz mu co wybaczać, nie masz negatywnych emocji, to jest OK.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-01, 11:45:41
Semira
Cytuj
Wiem,ze moze dla Ciebie na dzien dzisiejszy jest to nie do pojecia jak mozna wybaczyc komus i pozbyc sie tego syndromu bycia ofiara i moze dlatego doszukujesz sie jakis kruczkow,ale ja to rozumiem .

Nie doceniasz mnie:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-01, 11:49:05
Przepraszam:)

Ja tak mialam jak bylam zaslepiona i ktos mi mowil o wybaczeniu to uznawalam to jako za pieprzenie i robote awykonalna:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-01, 11:55:23
Semira
:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-01, 12:04:59
Ja juz chyba wiem dlaczego u mnie wzbudzalo zlosc jak ktos mowil,ze po wybaczeniu powinna przyjsc milosc.
Wiadomo ,kazdy ma inne wyobrazenia na temat milosci.Ja majac na mysli slowo milosc mialam od razu wizje traktowania wszystkich tak samo,tak samo mocno kochac pomimo tego,ze no w rzeczywistosci takowych odczuc nie mialam do wszystkich.
I tutaj uswiadomilam sobie,ze przeciez zaakceptowanie czlowieka takim jakim jest,daniem mu prawa do bycia tym kim jest ,kim chce byc bez ingerencji i naprawiania go to czy to juz nie jest milosc?Tylko inaczej sie nazywa.Wedlug mnie akceptacja kogos takim jakim jest w zupelnosci -to juz jest milosc,bo dajemy wolnosc drugiemu czlowiekowi aby robil co chce -pomimo tego,ze nam sie to moze nie podobac i mozemy chciec go zmieniac po naszemu ,bo nam sie wydaje ze mu bedzie lepiej jak postapi tak i tak.Dla mnie akceptacja =milosc.

Ja moge byc obserwatorem jak ktos tanczy swoj taniec i najwyzej doradzic,jak ktos takiej porady bedzie potrzebowal i o nia poprosi:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-01, 12:30:41
To co opisujesz to jest miłość w potocznym rozumieniu. Jest jeszcze miłość w rozumieniu chrześcijańskim, i jest miłość jako uczucie miłośći do kogoś.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-01, 12:34:21
To co opisuje to jest rozumienie MOJE milosci i nie zamierzam nikogo do niego przekonywac,bo wtedy notabene ingerowalabym w czyjas wolnosc o ktorej pisalam post nizej:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-01, 12:47:42
Aha :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-09-02, 19:40:22
"Tobie to się niestety tak wszystko udaje" - mama Clinta.

Mina matki, gdy się skapnęła co się jej wymskło i co zostało zauważone przez wszystkich domowników - bezcenna. :P

Gdzieś w środku jeszcze mnie smuci ta jawna niechęć do mnie od własnej matki, choć dobrze stłumiłem emocje z tym związane.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-09-02, 20:42:59
Clint, myślę że to niekoniecznie musi być niechęć Twojej mamy do Ciebie samego - lecz może tak wychodzić tez jej własne rozczarowanie, ze jej się nie udawało, jej pś zazdrość, objawiająca się tym, że nie czuje się dobrze i komfortowo w towarzystwie osoby, której się udaje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-09-02, 21:18:31
To pewnie też, ale na pewno nie tylko. W ostatnich miesiącach, od kiedy zacząłem medytacje na relację z nią, ta kobieta się coś uaktywniła i dużo częściej, bardziej otwarcie i bardziej bez sensu próbuje mi pociskać i rzucać idiotycznymi tekstami. Wywala jej do moich sukcesów, do mojego rozwoju i ogólnie do mnie.

Tak jak ojciec się najwyraźniej podłączył się w jakimś stopniu pod pozytywne zmiany w domu, które wynikły z mojej pracy nad sobą, tak matka tylko wyszła z cienia subtelnych manipulacji do otwartego ataku. No, ale ojciec jest bardziej niebieski, a matka to jakiś wybielony kloc żelbetonowy. Ona chyba nie może znieść mojego wyjścia z tego biało-ascetycznego syfu, tego że otwarłem się na ludzi, których ona tak nienawidzi, że odrzucam ascezę i niską samoocenę, która ona się delektuje. Ona chce żebym cierpiał razem z nią i nie potrafi się pogodzić z tym, że ja zamiast cierpienia zaczynam wybierać te wszystkie fajne rzeczy. No i jeszcze odreagowuje pranie mózgu jakie mi robiła w poprzednich życia, uwalniam się od tamtejszych manipulacji i jej obietnic.

Chyba boli mnie to, że nie mam ciepłej, kochającej matki, która by mnie przytuliła, a zamiast tego zimną i pokręconą kobietę z umysłem przemielonym w białym astralu. Dobrze że chociaż nie jest w tym życiu fanatyczką religijną, bo najwyraźniej właśnie przechodzi przez jeden z okresów zmęczenia kościołem, ale pewnie jeszcze wróci.

O, właśnie zauważyłem że chyba po raz pierwszy poszedłem głębiej i przyznałem przed sobą, że ten chroniczny i rozrywający brak bliskości związkowej wynika właśnie z braku bliskości od matki. To tu jest źródło tego bólu. A ciężko było mi to przyznać, że potrzebuje czegoś tak bardzo od kobiety, której nie lubię, do której mam tyle żalu i co mi właśnie wyszło - nawet nią gardzę. Ciekawe.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-02, 21:29:14
Mój syn aspirujący 7-o latek zapytany przeze mnie jaką muzykę lubi powiedział, że czysty metal:P
Padłam...
Ustalam co... na razie Metallica Unforgiven to trochę za spokojne, ale już może być;) Ważne są gitary elektryczne i perkusja.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-09-02, 21:33:36
Pomyśl pozytywnie - zawsze mógł wybrać dubstep :D
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-02, 21:42:36
Clint

Hahaha, mi to nie przeszkadza, tylko na czas słuchania przez niego takiej muzy, jak będzie starszy to będę wychodzić na spacer;) A potem kadzić białą szałwią:P

Sama słuchałam takiej muzyki i chodziłam ubrana na czarno. Takie aniołkowe i upadłe klimaty.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-02, 21:49:30
Moja córa od pójścia do gimnazjum słuch Iron Maiden.
Ciemne, najlepiej czarne ciuchy.
W szkole zrobi zadymę jak pójdzie na zajęcia w tej koszulce ... http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-117417-koszulka-IRON-MAIDEN-CROSSED-GUNS-KMASON-783-.html

;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-09-02, 23:15:01
Clint
Tak sie zastanawiam z tego co opisujesz o swoich relcjach z rodzicami... to czy ty miałeś & masz dogodne warunki do pracy nad sobą ? Mam na myśli czy Ci np.rodzice  przeszkadzali w pisaniu afirmacji albo ci pieprzyli że jesteś dziwny, nawiedzony, że oszalejesz jak będziesz to robił, bo np, u mnie tak jest.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-09-03, 06:08:24
Z początku też u mnie często gadali o tym jakie to głupie czy że jestem dziwny. Jak szedłem na warsztaty to trochę świrowali, jak mi się zmieniały po raz pierwszy pewne rzeczy w samoocenie to też świrowali. No i na początku nie czułem się niewinnie i bezpiecznie medytując - unikałem medytacji w porach, gdy mogli ode mnie czegoś chcieć, a jak już nawet medytowałem i czegoś chcieli to od razu przerywałem. Potem jak już poprawiłem samoocenę to dałem sobie prawo do czasu tylko dla siebie i nauczyłem ich, że cokolwiek ode mnie chcą - muszą poczekać aż skończę medytować. I mam spokój.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-03, 11:55:45
Moi rodzice nie pozwolili by mi na nic a książki by mi spalili.
Gdy z nimi mieszkałam to nie wolno mi było nawet słuchać muzyki Pink Floyd, bo im się wydawało że przez tę muzykę diabeł mnie opętuje.
Teraz oszukuję ich że chodzę do kościoła i że wierzę w to co oni, bo mama by oszalała ze strachu że mnie straci gdyby widziała że robię coś podejrzanego nad czym ona nie ma kontroli.
I mam spokój.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-09-03, 11:57:01
Czasami kłamstwo się przydaje, gdy nie da się z innymi po dobroci. Nie są gotowi na zmiany i zrozumienie pewnych podstaw :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-03, 12:07:01
Dlatego te moje obecne dobre realcje z rodzicami są czymś fałszywym, bo oni nie akceptują mnie pawdziwej, tylko tę którą im siebie przedstawiam.
Może kiedyś gdy już będę silna i pewna siebie, to powiem im prawdę. Ale na razie o tym nie myslę.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-10, 13:58:18
Wczoraj udało mi się zupełnie spontanicznie poczuć cudowne spełnienie bez powodu. Już nie raz w tym życiu to czułam.
Zaraz potem pojawił się paniczny lęk, przestraszyłam się najpierw bycia w ciąży, bo w tym wcieleniu  tak tego doświadczyłam, że ciąża, poród, a potem dziecko, zabrały mi wszystko co dawało mi poczucie wolności i spełnienia właśnie. Zostałam od tego nagle odcięta.
Ale najbardziej boję się utraty tego szczęścia. A mam przekonanie, że bardzo łatwo, ktoś, lub jakaś sytuacja może mnie od tego odciąć i jest to dla mnie wielka trauma. Więc pś nie dopuszczam by to mieć. Odkryłam, że ten lęk przed utratą najbardziej mnie blokuje.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-10, 14:06:11
Laka

Haha ja dzisiaj mialam sen o tym,ze dalam ponies sie miloci,wolnosci,spontanicznosci I skonczylo sie to moja ciaza I byciem samotna matka...Mam podobne leki do Twoich I dlatego moja spontanicznosc trzymam mocno w rydzach:)
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-10, 19:07:42
Ja zaszłam w ciąże wtedy gdy wszystko zaczęlo mi się dobrze układać i poczułam że jestem atrakcyjna i  mam powodzenie. Robiłam dużo planów i nagle straciłam wszystko.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-10, 20:11:56
Inga
mam podobne doswiadczenia jak Ty. Rozumiem, ze stracilas ciaze i poczulas sie winna i niepotrzebna nikomu i rozzalona? Tyle planow, radosc, wszyscy wiedza juz o dzidziusiu i ten sie odmeldowal?
U mnie pozostala potrzeba szukania przyczyn i pogodzenia sie ze wszystkim i wszystkimi.  Teraz akceptuje to co sie wydazylo, po tym doswiadczeniu jednak teraz (minal juz rok) odnalazlam Boga i inne wartosci, ktore wtedy mi sie nawet nie snily. Wciaz jednak czekam na drugie dziecko i nie stracilam nadzieii.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-10, 20:23:05
Nie, ja straciłam plany na wspaniałe życie bo zaszłam w ciąże jako panna.
Dopiero wchodziłam w życie, zaczynało się cos fajnego dziać a tu koniec marzeń.
Straciłam możliwość znalezienia sobie chłopaka a moje życia polegało od tej pory na opiekowaniu się dzieckiem.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-10, 20:27:18
Inga

Ja rozumiem np Ciebie,ze czulas ze cos stracilas bezpowrotnie bo zaszlas w ciaze jako nastolatka.
Ale np nie potrafie zrozumiec u mnie skad taki strach przed tym,skad takie blokowanie sie na wiele przyjemnosci w zyciu-bo caly czas ma przed oczami jedna wersje dziecko=koniec wolnosci.U mnie ten strach chyba jest przejety od mamy..z tego co ja obserwuje i slucham jej historii to wlasnie zawsze bala sie zajsc w ciaze.U mnie jest to o tyle smieszne,ze ja takie leki juz mialam w wieku 10 lat kiedy w ogole jeszcze za bardzo nie wiedzialam co i jak:))

Wydaje mi sie,ze mamusia przelala ta swoja frustracje na nas-dzieci i dlatego wielokrotnie czulismy sie jak piate kolo u wozu na tym swiecie-jednoczesnie poczucie winy ze mama ma zrypane zycie PRZEZ NAS..
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-10, 20:31:05
ok ...to przepraszam ;)
ale jak bys nie patrzyla...to zawsze jak ci cos nie wypala..to czujesz sie jak w pulapce.

W przeciwienstwie do Ciebie ja madra paniusia najpierw chcialam miec meza, mieszkanie, prace, potem dziecko- jak Pan Bog przykazal....tylko, ze potem nie szlo wedlug planu. Praca byla, mieszkanie zarobione prze mnie w niemczech tez, maz pijak i czekanie na dziecko.Myslalam ze zwariuje. Zalowalam, ze czekalam- wolalam juz wpasc tylko miec dziecko.

Mysle, ze zycie mozna ukladac niezaleznie ile ma sie lat z dzieckiem czy bez- jestem tego przykladem. OK moja corka byla chciana, ale i zrozumialam swoja lekcje....ze jesli sie nieraz czeka to mozna sie przeliczyc ;)
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-10, 20:38:29
Inga,

wspolczuje Ci naprawde...musialo byc Ci ciezko, ja urodzilam w wieku 27 lat...nie wyobrazam sobie urodzic jak nastolatka...tego nie mozna z niczym porownac. Jak sobie radzilas ta sytuacja? na kogo bylas zla? Mialas wsparcie w rodzinie?
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-10, 20:45:42
Ja urodziłam w wieku 23 lat, ale czułam się emocjionalnie wtedy jak nastolatka. Nawet mi mówili że ja zachowuję się jak 17 latka, taka byłam niedojrzała.
 Byłam wtedy na studiach i mama zgodziła się wziąć dziecko n a wychowanie. Dziecko ma teraz silną nerwicę, fobię społeczną i nienawiść do siebie.
Przeszłam piekło a byłam zła na siebie.
A ciąża to u mnie była kara za grzech seksu.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-10, 20:48:39
Inga

Kara za grzech seksu-hmm ciekawe musze sie przyjrzec czy u mnie sobie nie dziala takie przekonanie,bo ja mam obciazenia z zakonu.Dzieki za inspiracje:)
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-10, 20:54:35
A druga przyczyna, tak ja pisałam wcześniej, lęk że będzie mi dobrze, że bedę mieć powodzenie, fajne życie, przyjemnośći, chłopaków.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-10, 20:59:05
okej

Inga Ty wcale nie urodzilas wczesnie...bylas po prostu nie przygotowana na To dziecko. Mysle, ze dzieci czuja takie sprawy ale jest za pozno. To jakby ktos inny podial za Was decyzje.
Dobrze, ze mama Cie wspierala, ale naprawde to smutne....ze masz to wlasnie tak przepracowac.
Powiedz jak sie teraz czujesz...przestalas byc zla na siebie i przerobilas troche temat tej kary...tj wiesz wiecej i mozesz spojzec z perspektywy na Twoje dezyzje?
Z powodu Twojego dziecka przykro mi....pocieszeniem jest, ze ma mame, ktora sie duchowo rozwija i ma duza szanse na odkrecenie wielu spraw i uzdrowienie zycia rodzinnego.
Wierze, ze pomimo wyzwan zdrowotnych, lub psychicznych macie duze szanse na happy end.;)  jak to widzisz?
Chyba ciagle nie wierzysz, ze zaslugujesz na milosc i wszystko co najlepsze.....tak ma duzo ludzi ja tez czasem ;)
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-10, 21:14:48
Ja zaszłam w ciąże wtedy gdy wszystko zaczęlo mi się dobrze układać i poczułam że jestem atrakcyjna i  mam powodzenie. Robiłam dużo planów i nagle straciłam wszystko.

Inga no to u mnie było podobnie, właśnie w czasie gdy poczułam, że różne problemy przez które przechodziłam od dzieciństwa są już za mną, zaczęłam czuć radość, także z siebie, swojego ciała, byłam w szkole plastycznej, planowałam iść za pół roku dalej na studia, realizowałam siebie na wiele sposobów, tańczyłam, śpiewałam, było mi dobrze i coraz lepiej w sobie w ciele, to nagle jebs. Choć nie uważam, że było super czysto, co to to nie, ale byłam pod pewnymi względami bardziej otwarta i radosna niż teraz. Miałam wtedy 21 lat.
Tak sobie dziś o tym myślałam, bo chce to uzdrowić i uświadomiłam sobie, że wtedy straciłam zaufanie do siebie, do życia, do ciała, przyjemności i do materii. Pojawiło się mnóstwo lęków, nerwica, rozpacz, depresja, bezsilność i niepohamowana wściekłość na świat, na Boga pewnie też. Ale tak jak wcześniej dość lubiłam doświadczać materii, to nagle odcięłam się zupełnie. Byłam też wściekła na dziecko, ale to dopiero po porodzie( który był kolejną traumą), bałam się go bo czułam że ma paskudne intencje do siebie, ale zwłaszcza do mnie i innych ludzi. No i nabrałam duże pokłady poczucia winy za samą ciążę     ( nieźle mi się za to oberwało od otoczenia), ale też za to że nie jestem dobrą matką, że czuję to co czuję, że nie umiem sobie radzić.
Cieszę się że mam już to w większości za sobą. Ale nadal paraliżuje mnie lęk przed przyjemnością, radością życia, otwartością na miłość, spełnienie. Boje się znów przeżyć taki szok, traumę i rozczarowanie. A jak tego nie czuję, nie mam to nic nie stracę.


"ale jak bys nie patrzyla...to zawsze jak ci cos nie wypala..to czujesz sie jak w pulapce."

No właśnie o to chodzi. Mi moja mama mówiła, że mam przestać bo wiele kobiet marzy o dziecku, stają na głowie i nie mogą mieć, a ja mam...to więlkie szczęście. Ale w moim przypadku to była katastrofa, bo ja co innego chciałam, co innego postrzegałam jako spełnienie.
Zawsze człowiek czuje się nieszczęsliwy gdy zostają mu odebrane marzenia i możliwość spełnienia. Ja się boje teraz po te marzenia sięgnąć, spełnić je. Nawet jeśli już teraz bym mogła. Mogę tańczyć...ale nie pozwalam sobie.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-10, 21:31:25
Mnie za ciążę karała moja rodzina. To były nie kończące się ataki na mnie za to że przyniosłam im wstyd, a dziecko było dowodem grzechu.
Ja nie miałam wsparcia w rodzinie, ja od rodziny dostawałam nienawiść.
W dodatku sama siebie atakowałam za to że jestem złą matką.
Dziecko miało zostać oddane do adopcji ale w ostatniej chwili mama się zdecydowała że się nim zajmie.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-10, 21:34:34
A druga przyczyna, tak ja pisałam wcześniej, lęk że będzie mi dobrze, że bedę mieć powodzenie, fajne życie, przyjemnośći, chłopaków.

Inga ja tez mam takie leki,dobrze ze je odkrylam za wczasu zanim nie zmaterializowalam swoich podswiadomych obaw.Dzieki:)
I to by tez tlumaczylo dlaczego nigdy nie potrafilam cieszyc sie na maksa jak mnie cos fajnego w zyciu spotkalo,a przeciez duzo fajnych rzeczy przezylam.Tutaj ucierpieli chyba najwiecej panowie bo ich zawsze trzymalam na dystans przez te moje pieprzone leki:(
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-10, 22:50:50
Inga

To mamy bardzo podobną historię. Tylko że u mnie było tak, że w efekcie ja zamieszkałam z dzieckiem sama, a z rodzicami przez pół roku nie utrzymywałam kontaktów.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-10, 23:02:16
Kobiety  pod tym względem mają przechlapane. Mnie obie ciąże zawodowo cofały za każdym razem o kilka lat do tyłu. Wszystko musiałam zaczynać od nowa. No ale takie widać miałam intencje.

Z drugiej strony narodziny obu moich dzieciaczków to były najwspanialsze dla mnie chwile.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-09-11, 10:17:13
Dziewczyny, przechodziłyście to co moja mama ze mną w ciąży, szczególnie Inga jeśli chodzi o "wstyd". Do tego dziecko nieślubne - tata filmowo uciekł z ołtarza.Mama została sama, w depresji. Wtedy były inne czasy, trudne dla kobiet samotnie wychowujących dzieci. Dziś jest wolna amerykanka.
Mama, w czasie ciąży 2 razy prubowała popełnić samobujstwo. Potem też nie było łatwo. Dużo pracy by to wszystko zamienić w światlo i miłość. :)
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-11, 10:25:57
Olga

Ja bylam niby slubnym dzieckiem,ale oczywiscie jedna wielka wpadka-zreszta wszyscy u nas to wpadka:)Ale przez to tak jakos czujemy sie blisko siebie tzn gromadka aniolkow,ktore wepchnely sie tam gdzie nie trzeba:)Moja mama bardzo nie chciala miec wczesnie dzieci -zaszla w ciaze z pierwszym w wieku 19 lat,wtedy tez byl szybki slub i ta cala polska szopka z tym zwiazana bo co powiedza ludzie...pozniej niestety nasza mama miala ogromny zal ze ZYCIE JA TAK POTRAKTOWALO,i wywalala te zale na wszystko i wszystkich dookola-jadac nam przy okazji na psyche jaka to ona jest nieszczesliwa.Ja sie juz zdazylam polapac na szczescie o co wtym wszystkim chodzi i przebaczylam jej i sobie w wiekszosci,ale reszta rodzenstwa alej czuje sie taka zaszczuta ta jej zaloba,ktora nosi cale zycie.Zaloba po stracie swojego zycia na rzecz dzieci i rodziny.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-09-11, 10:44:40
Wiesz, to co napisałaś o rezygnacji z życia, to biblia rodzinna ;)
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-11, 10:48:24
Wiem i dlatego mentalnie o wiele lepiej czuje sie mieszkajac za granica.Mieszkalam juz w 3 krajach i zawsze jak wracam do naszego kraju to mam wrazenie,ze od razu energetycznie sciaga mnie w dol-zwlaszcza ze ja przebywam wsrod takich ludzi-rodzina,ktorzy maja do tego tendencje.Zreszta ogolnie polska dla mnie jest bardzo ciezka energetycznie.
Dlatego jak odwiedzam nasz piekny kraj to staram sie robic rzeczy tylko te ktore naprawde lubie,odwiedzac miejsca ktore kocham bez wlazenia w te wszystkie spoleczne ,rodzinne historie.Mysle,ze coraz lepiej sobie z tym radze:)
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-11, 11:31:47
Ha ha o wilku mowa:))

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/bezdzietni-zyja-pod-presja,1,5236596,kiosk-wiadomosc.html
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-11, 11:37:13
Olga

Ja czułam mega wstyd i starałam się przez większość czasu nie wychodzić z domu. Wstyd przed znajomymi, przed sąsiadami, a  przecież niby już inne czasy...

Ale gdzieś bardzo podoba mi się gdy widzę bardzo młodą mamę z dzieckiem, taką która wygląda dziewczęco i kwitnąco. Spotykałam z czasem takich coraz więcej, przyglądałam się różnym kobietom, w trakcie gdy ten temat uzdrawiałam.
Podobają mi się dziewczęce kobiety z dziećmi, pewnie dlatego, że widzę, że można mieć dziecko, być młodym, czuć się z tym dobrze, niewinnie i swobodnie. Bo o takie dziewczyny mi chodzi.
To inna energia niż umęczone matki-polki, nieszczęśliwe, brzydkie, mające cały dom na głowie. Ja w taki obraz kobiety- matki kiedyś wierzyłam, nie wyobrażałam sobie, że może być inaczej, że to nie możliwe. Dopiero z czasem zaczęłam widzieć, że i szczęśliwe kobiety z dziećmi.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-11, 11:46:34
Semira mam podobnie.....jak wyjechalam z Polski odetchnelam...od chorej polityki narzekania, obgadywania. Brak polskiej telewizji dobrze mi zrobil, zaczelam zyc inaczej bez sciagania w dol.
Teraz wracam z sentamentem i mam wrazenie, ze jestem jedyna szczesliwa idiotka wokol samych zmeczonych zyciem biednych polaczkow w Debnie..ha ha
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-11, 11:50:23
Jola16

U mnie to jest taki troche paradoks-bo wyjezdzajac z naszego kraju moglam dopiero zobaczyc z boku jaka polska jest piekna bez tego calego syfu wszem obecnego tam.Teraz jestem w otyle lepszej sytuacji,ze przyjezdzajac tam moge korzystac z tej piekniejszej jej czesci-z tego jaka ona jest naprawde-a nie z tego piekielka jakie politycy i niektorzy ludzie tam stworzyli.Ale masz racje jezeli chodzi o obgadywanie itp to nasi rodacy ciagle sa number 1:))
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-11, 11:52:10
Mocny i konkretny artykuł. Ja też miałam takie presje, słyszałam je mając już dziecko. Najgorsze było wewnętrzne rozdarcie, bo z jednej strony czułam co czułam w tej sytuacji, a z drugiej musiałam na zewnątrz bardzo udawać, że jestem szczęśliwą i kochającą mamusią. Nie wiem czy więcej jest presji na osoby bezdzietne czy na matki, które już mają dzieci. Myślę, że porównywalnie. I to działa dopóki człowiek winny się czuje, nie w porządku z tym co robi.  Ja już raczej nie spotykam osób, które mówiłyby mi, że jestem złą mamą, presjowały jak mam syna wychowywać, co czuć. Nawet jak mówię, że nie lubię się z nim bawić, albo, że mnie wkurza. Choć czasem jeszcze boję się ocen, to raczej w realu tego nie doświadczam.

Ja ogólnie nawet lubię dzieci, one do mnie ciągną, ale mam lęk, gdy ktoś mi takiego malucha chce dać, choćby na krótko do opieki. Wtedy mam ochotę uciekać jak najdalej. Tak tego nie lubię. Czuję tylko wielkie wewnętrzny bunt i opór.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-09-11, 17:08:56
Wkurzają mnie tacy ludzie, którzy uważają że moim zasranym obowiązkiem jest zapłodnić jakąś kobietę albo są święcie przekonani o tym, że decyzja o niewychowywaniu dzieci wynika z jakiegoś popieprzenia - czy to bycia karierowiczem czy po prostu niedojrzałą osobą.

A temat jest o tyle ślizgi, że nawet w duchowym światku jest trochę osób, które mają podobne poglądy (choć mniej radykalne). No, a potem człowiek idzie na warsztaty regresingu i mu próbują odreagować przekonanie, że mamusia nie kochała (no bo jak mogłaby nie kochać skoro to mamusia) albo nie potrafią zaakceptować, że ktoś w tym wieku jest już całkowicie pewien że nie zamierza być ojcem. No, ale to na szczęście są jednostki.

Rodzinne mity to istny majstersztyk manipulacji i prania mózgu.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-11, 17:14:04
Clint

Wedlug niektorych Ty jako mezczyzna powiniennes nie tylko zaplodnic kobiete,ale tez wybudowac dom i zasadzic drzewko:))A splodzic oczywiscie musisz syna..bo z dziewczynami same problemy pozniej:)))))))))))
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-12, 14:29:22
Semira

ja widze teraz Polske z dystansu...jade tam czuje sie swojsko, nieraz lubie byc inna i zauwazam jak ja sie zmienilam przez te lata (jestem juz w Niemczech 8 lat), jednak jestem patriotka i z sentymentem wracam do mamy i rodziny do Polski. Moja corka umie pisac i czytac po polsku, maz jest zafascynowany tez Polska i zawsze chce na wakacje jechac i zwiedzac Polske.
Powiem Ci, ze rozmawiam z moja mama czesto przez telefon...ja o Bogu i milosci....ona pyta "slyszalas, znowu sie polski autokar gdzies rozbil???  ...ufff....nie nie slyszalam i nie obchodzi mnie to, bo i tak nie moge nic pomoc w tej sprawie!!!!
Taaaak polacy sledza ciagle co leci na pasku w telewizji, bo nie maja dosc atrakcji....niestety ;(

Dobrze, ze ja mam madrego meza, ktory mnie nie naciska w sprawie dzieci, rodzina tez jest luzna...ok mam corke i moglabym urodzic ale nie wariuje jak przed rokiem.Wyluzowalam i ciesze sie z tego co teraz mam. Idealnie byloby kiedy oboje partnerzy by pragneli dziecka dla siebie. Aby go kochac i byc z nim....bez naciskow...wszystko spontanicznie..tylko, ze tak udaje sie nielicznym i ciagle moga byc jakies niespelnione zyczenia po drodze. 
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-12, 14:53:57
Jola

Ja tez jak dzwonie do domu to pierwsze slysze wszystkie rewelacje jakie znowu sie w polsce wydarzyly:))Tak jak by to bylo najwazniejsze na swiecie-zadko kiedy slysze o czyms fajnym.
Kocham nasz kraj tak jak pisalam wczesniej-takim jakim on jest naprawde;pieknym,,zapierajacym dech w piersiach widokami,ludzi ktorzy sa goscinni dla kazdego,ludzi ktorzy zyja w zgodzie z przyroda,ludzi ktorzy sa wrazliwi na piekno,placzace wierzby przy drodze..to jest dla mnie polska prawdziwa;)ale trudno doswiadczac tego jej piekna na codzien jak zyje sie wsrod ludzi wiecznie narzekajacych ,zawistnych  i czekajacych tylko na  to kiedy podwinie sie noga drugiemu.Niestety ja zylam w takim otoczeniu dosc dlugo i mialam zwyczajnie w swiecie dosc tego,dlatego wyjechalam.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-12, 15:17:58
Semira

Ja jednak ciesze sie, ze jestem polka i jestem dumna, choc nieraz stykam sie z niechecia..lub opinia....wiesz jaka. Podoba mi sie porzadek niemiecki, ale cenie sobie polska przekore w moim charakterze i spontanicznosc, ktorej nie znaja niemcy. Dla mnie nie ma slowa..sie nie da.....musi sie dac, zawsze mozna cos wymyslic i ta umiejetnosc znalezienia sie w kazdej sytuacji to nasza polska specjalnosc.
Ja wychowywalam sie w prostej robotniczej rodzinie, gdzie rodzice nas kochali, ale i ciezko pracowali. Nieraz mialam wrazenie, ze sa przygnieceni swoimi przekonaniami i wokol byli tez prymitywni ludzie, myslacy prosto i nadal pozostali stojac w miejscu. Znam, wiele mlodych kobiet, ktore pytaly" Tobie sie jeszcze chce, mnie juz nie" nierozumialam ich dlaczego taka nienawisc do zycia, fakt w Polsce zyje sie ciezko, ale mnie sie tutaj nie zawsze przelewalo.
 Wczoraj maz spytal " Ty to masz dobrze nie?" mialam sie spytac, czy ma jakis problem albo jest zazdrosny, ale powiedzialam ..." jakby mi sie zle powodzilo i bylabym sfrustrowana- to kto by sie z tego cieszyl albo mial korzysc- Ty ? albo Bog chialby tego dla mnie?" - nic nie odpowiedzial....
Pokutuje przekonanie...jak jest ci dobrze - To mozesz od razu czuc sie winna, ze inni tak nie maja (dobrze).....!!

Jednak bede ciagle podnosic samoocene i swiadomosc milosci Bozej, bo na tym wszyscy zyskuja.
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-12, 15:21:24
Jola

Ja tez ciesze sie,ze jestem polka ale im wiecej rozszerzam moja swiadomosc dochodze do wniosku,ze to i tak nie ma znaczenia kim jestem w swiecie zewnetrznym,poniewaz to jest kolejna identyfikacja z czyms.

Moja siostra mieszka w niemczech juz 7 lat i mowila,ze jak ktos idzie ulica i usmiecha sie tam tak po prostu to moze to grozic zamknieciem w wiezieniu:))))Bylam ja odwiedzic tam pare razy i zupelnie nie moje klimaty-za bardzo wszystko poukladane przez ludzkie umysly:))
Tytuł: Odp: Odp: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-12, 15:40:37
Nie no Semira przesadasz ;)))) ja tez ciagle sie do ludzi usmiecham i oni robia to samo i jest milo i sympatycznie. Bynajmniej ja to tak odbieram bo nie mialam jakies przykrej sytuacji.
Mowisz - poukladane- wlasnie to kocham!!! choc nieraz mnie draznia rzeczy jak drobnie przewinienia i trzeba placic -zapomnisz polozyc zegar do parkowania w samochodzie, albo robia ci zdiecia i placisz mandat...naturalnie wciekam sie..ale czuje sie dobrze...obojetnie gdzie sie czlowiek urodzil, dobrze jak znajdzie swoje miejsce na ziemi, to dla mnie wazne, czuc sie dobrze i moc byc szczesliwym.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2012-09-14, 16:01:28
Zajrzałam w ten wątek szukając odpowiedzi jak dobrze wychowywać dziecko. Generalnie wszyscy się skarżycie na rodziców, większość z tego co zauważyłam nie chce mieć dzieci. Ja je mam i mimo że się bardzo staram to bardzo często nie wiem co robić, bardzo często mam poczucie że coś robie nie tak jak trzeba jednocześnie nie widząc lepszego rozwiązania. Dzieci też potrafię być niezłymi manipulatorami i nieźle dać rodzicom w kość.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-14, 20:29:06
Kaja polecam Ci ta ksiazke...czytalam ja po niemiecku i ciesze sie , ze tez jest dostepna w Polsce, ma tylko inna okladke..otworzyla mi oczy na wiele aspektow dot. bycia rodzicem....ja  dostalam ja, kiedy corka wchodzila w dojrzewanie i ja tracilam z nia kontakt...okazalo sie, ze metody wychowawcze z mojego dziecinstwa nie skutkowaly i bylam juz zdezorientowana i bezsilna, bo problemy sie nawarstwialy, a ja nie dawalm rady..polecam goraco lekture tej ksiazki..

http://ksiazki.wp.pl/bid,22223,tytul,Dzieci-sa-z-nieba,ksiazka.html?ticaid=1f2b4

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-14, 21:00:31
Jola dzięki za tę książkę. Mnie też się przyda :D

To ile twoja córa ma lat??
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-14, 21:08:50
Doszłam do podobnych wniosków, jak w tej książce. Dzieci są ok, takie jaki są. A rodzice są po to by nauczyć je radzić sobie w życiu, a nie od tresowania.

Tylko często się jeszcze zdarza, że nie wiem jak i co robić ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-09-14, 21:41:30
Czy tęsknota za ojcem, który zrobił wiele przykrości jest czymś normalnym?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-09-14, 21:41:58
wiele wiele przykrości i to poważnych.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-14, 21:45:55
A czy ta tęsknota nie jest bardziej za ojcem jako takim ?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2012-09-14, 22:45:06
Czy tęsknota za ojcem, który zrobił wiele przykrości jest czymś normalnym?

Moim zdaniem jest czymś normalnym.  Tak samo jak za matką. Ja mam za matką. Choć coraz mniejszą. Mi bardzo pomogło w uwolnieniu się od tej tęsknoty wytłumaczenie, że to tylko matka na to wcielenie. Osłabiło to tak wielkie znaczenie rodzica jak się przypisuje w naszej kulturze oraz przymus aby koniecznie mieć dobre relacje z rodzicami. Po drugie jesteśmy dorośli i to czego nam nie dali możemy dać sobie sami i zapełnić tą tęsknotę, ale o tym to na forum już wiele razy było.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-14, 22:57:03
http://www.pudelek.tv/video/Jak-widza-cie-dzieci-gdy-jestes-pijany-1153/

Mocne
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-09-17, 14:46:07
Ten filmik trochę wywołuje we mnie niepokój. Ten królik szczególnie ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-09-17, 14:54:23
Ta tęsknota to poczucie braku tego uczucia, które gwarantowane było gdy obok był ojciec. Zazwyczaj nie ma różnicy ilość przykrości itp. jeśli jakieś odczucie po prostu było. Trzeba se zapewnić
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-09-17, 17:32:59
Zdołuj dziecko w 6 krokach. Antyporadnik:
http://dzieci.pl/chgid,14923084,cid,1024107,title,Zdoluj-dziecko-w-6-krokach-Antyporadnik,fototemat_dzieci.html?smgputicaid=6f2f9
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-17, 19:26:37
Grazynka

moja corka w sierpniu skonczyla 13 lat, ale problemy pojawily sie wczesniej...bo ona lubi dominowac i jest jedynaczka i mielismy niestabilne zycie...brak oparcia i inne czynniki- po prostu nie czula sie tez bezpiecznie, bo i ja nie dawalam jej poczucia bezpieczenstwa.Z drugiej strony sama potrzebowalam oparcia, wiec na dziecku to tez sie odbijalo. Teraz jest duzo lepiej, ale nie idealnie :)
Jednak te 5 nowych zasad...i w ogole o wychowaniu w tych czasach przeczytalam w tej ksiazce.Polecam dla dzieci w kazdym wieku...im szybciej tym lepiej (powinni rozdawac na porodowce ha ha)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-09-18, 08:31:15
hehe
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-18, 10:47:47
Grazynka

moja corka w sierpniu skonczyla 13 lat, ale problemy pojawily sie wczesniej...bo ona lubi dominowac i jest jedynaczka i mielismy niestabilne zycie...brak oparcia i inne czynniki- po prostu nie czula sie tez bezpiecznie, bo i ja nie dawalam jej poczucia bezpieczenstwa.Z drugiej strony sama potrzebowalam oparcia, wiec na dziecku to tez sie odbijalo. Teraz jest duzo lepiej, ale nie idealnie :)
Jednak te 5 nowych zasad...i w ogole o wychowaniu w tych czasach przeczytalam w tej ksiazce.Polecam dla dzieci w kazdym wieku...im szybciej tym lepiej (powinni rozdawac na porodowce ha ha)

Moja w październiku skończy 14 :)
U nas też za stabilnie nie jest. A ona uparciuch niemożliwy :)
Poszukam tej książki.

Kurcze .... znaleźć jej nie można :/
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-18, 13:15:22
Mój syn właśnie poszedł do prywatnej szkoły( 1 kl. podstawówki), w klasie jest 8 dzieci. Panie wydają się sensowne, sympatyczne, otwarte na współprace( przynajmniej na miarę pewnej świadomości, która jest dużo większa niż to co bywa często w szkołach). Szkoła wydaje się super fajna, przyjazna, rozwijająca, w dużej mierze bezpieczna, a ja "śpię spokojnie":)
A ja przez 2 tygodnie słucham skarg, zszokowanych wychowawczyń na temat zachowania mojego syna, który ani myśli się dostosowywać, a przy okazji bawi go zawracanie na siebie uwagi w dość szokujący sposób. I nie obchodzi go, że opinia tych pań, bo on i tak będzie robił co chce i jak chce. Myślą, że mnie to też zaszokuje;) Nie szokuje wcale, czasem mam ochotę się uśmiechnąć, bo uważam, że z nim i tak jest coraz lepiej, mimo wszystko. Jestem ciekawa co te super wykształcone psychologiczno- pedagogicznie i doświadczone w pracy z dziećmi panie zrobiłyby widząc jego wcześniejsze zachowania:P

No i ok długie rozmowy o przyczynach, no i ok pani mi wymienia co jest przyczyną robi analize, no ok, powiedziała mi wszystko co sama wiem od dawna, a nawet mniej. Bo chyba jeszcze nie zna całego wachlarza jego możliwości. Pytam co można zrobić. Dostaję rady typu: nie włączać przy dziecku TV ( odp. ze ja wcale nie oglądam TV), rozmawiać i zwracać dziecku za każdym razem uwagę( rozmawiam i zwracam, czuję się przy tym jak żandarm), itp rady. Trochę mi łapki opadły bo znając dziecko, wiem jakie ma intencje i jak potrafi te wszystkie dobre metody obrócić po swojemu. Pokiwałam głową i stwierdziłam, że nic nowego się nie dowiedziałam. Może się jedynie czymś sama zainspirują, bo coś mnie natknie.

Jedna opcja mi się spodobała: pani mówi jak syn się zachowywał codziennie, jeśli dobrze, to jest mała nagroda, jeśli danego dnia źle to nie ma nagrody. Taki system podsumowujący dzień.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-18, 13:27:42
On ma niezłą karmę jeżeli sobie wybrał taką miłą, bezbolesną i na czyjś koszt metodę pozbycia się tych wszystkich nagatywnych wzorców.
Bo ty go w końcu z tego wyprowadzisz ale to będzie twoja praca nad nim a nie jego własna praca nad sobą. Nieźle się ustawił wybierając sobie matkę rozwijąjącą się i nie mającą innego wyjśćia jak pracowanie nad jego charakterem.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-18, 13:45:37
Inga

Miał niezbyt miło w przedszkolu, może dojrzał, że jednak fajniej miec milo:)
Tylko ten czyjś koszt mi osobiście nie pasuje;) No ale ja sie od tego uwalniam. I finansowo akurat to nie tylko jest mój koszt, a 4 osoby się na to składają. Przyjęły opcję szkoły takiej z entuzjazmem, a mama jego koleżanki z przedszkola też ja tam zapisała i namawiała mnie:) I tak samo jakoś wyszło, mnie to cieszy.

Ja sie chyba jeszcze musze odpowiedzialnosci pozbyc, zeby nie wysłuchiwać tych negatywnych rzeczy od pań, choć mnie to tak bardzo nie dotyka, jak mi gadają. U mnie tez praca nad moimi lękami społecznymi, napiętnowaniem, odrzuceniem, osądzeniem itp rzeczy.
Mi też jest w sumie znacznie przyjemniej gdy chodzę do szkoły, która jest bezpieczna, czysta, ludzie są kulturalni, do dogadania, chcący współpracowac. Ta szkoła też zapewnia dużo zajeć: basen, łyżwy, piłka nożna( dziewczynki mają zumbę), codzienny język angielski, zajęcia literacko filmowe, szachy, logopeda, korekcyjna, często wycieczki, wyjścia, które nie są specjalnie drogie, a przyjemne i rozwojowe. Wtedy ja nie muszę wysyłać go na takie rzeczy i płacic:) Wydatek to wyprawka do szkoły i ciuchy w sumie, dojazd jeszcze. Choć tu też szkoła poszła trochę na rękę, bo wyprawka była kupowana dla wszystkich dzieci w hurtowni, ciut przed sezonem, wiec bylo taniej:) Dobrze, ze szkoła o tym myśli, o obtanianiu, nie ma klimatu szpanerskiego obnoszenia się:)
Myślę, ze karmę materialną on ma całkiem niezła, jest też bardzo zdolny, bardzo inteligentny i wbrew pozorom na wysokim poziomie rozwoju. I czuję duża harmonie wibracji z nim, energetyczną, aniołkową. To są plusy, minusem jest inna karma, też społeczna. Tu się męczymy oboje. Dobrze, że jest dość dużo pozytywów, bo bym chyba padła.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-18, 14:07:13
Grazynka

widzisz mamy uparte nastolatki ;)
nie wiem czy ta ksiazka jest dostepna moze tutaj popatrz:
http://ksiegarnia.skamander.pl/product/id/34729,dzieci-sa-z-nieba
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-18, 14:27:11
Grazynka

widzisz mamy uparte nastolatki ;)
nie wiem czy ta ksiazka jest dostepna moze tutaj popatrz:
http://ksiegarnia.skamander.pl/product/id/34729,dzieci-sa-z-nieba

Tam też nie mają :/
Mam jeszcze jedno miejsce, ale najpierw zadzwonie i się dopytam czy aby na pewno mają na stanie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-18, 14:34:40
ok Grazynka

to jest wnerwiajace, kiedy chcesz ksiazke, ale nie mozesz dostac, ja musze tez polowac na ksiazki Pana Leszka na Allegro, potem dzwonie do brata do polski, on zamawia i kupuje, potem odbieram bo nowych brak, ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-18, 14:40:46
Kupiłam :) Ostatnią jaką mieli :D
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-09-18, 14:50:41
Suuuuper Grazynka !!!!

zobaczysz nie bedziesz zalowac...tam jest przejzyscie krok po kroku wszystko wytlumaczone....mnie tez osobiscie pozwolila na zaakceptowanie moich bledow.Taka terapia po drodze, jestem wdzieczna madrym ludzim, za ich ksiazki i rady :)))
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2012-10-23, 13:58:02
Jak sobie poradzić z lękiem o dzieci? Jakieś propozycje afirmacji mile widziane.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-10-23, 14:08:36
Kaja
jedna z najlepszych afek, stosowałam ją z powodzeniem w swoich sprawach, lęku o osoby mi bliskie, etc. Na tyle skuteczna, że te lęki odeszły, bo cudowne niespodzianki wygraly:)
Przyszłość i teraźniejszosć moich dzieci jest bezpieczna i pełna cudownych niespodzianek
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2012-10-23, 14:38:59
Ja stosuję takie:

Powierzam moją córkę/mojego syna bożej opiece i ochronie.
Z każdym dniem coraz bardziej ufam szczęściu mojej córki/mojego syna w życiu.
Ja .............. jestem wdzięczna Bogu, że ochrania mnie i moją córkę/mojego syna.

Poza tym jeżeli coś zaczynam oczyszczać czy się od czegoś uwalniać zawsze w dekrecie zawieram że:
Moja córka jest całkowicie bezpieczna, podczas gdy ja ........(coś tam oczyszczam).
Bóg chroni mnie i moja córkę podczas gdy ja......
Boska moc, która mnie i moją córkę ochrania jest silniejsza i potężniejsza od ......
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2012-10-24, 21:10:26
Przyszłość i teraźniejszosć moich dzieci jest bezpieczna i pełna cudownych niespodzianek

Właśnie się zastanawiam nad tym. Czy mamy wpływ na to żeby nasze dzieci były bezpieczne, przecież to od nich zależy.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2012-10-25, 05:57:11
Właśnie się zastanawiam nad tym. Czy mamy wpływ na to żeby nasze dzieci były bezpieczne, przecież to od nich zależy.

Moim zdaniem pośrednio tak.
Jeżeli boisz się o swoje dzieci to one to odbierają (np. poprzez twoje zachowanie, twoje reakcje, emocje), że jest niebezpiecznie, że świat jest niebezpieczny. Jeżeli przekazujesz im, że świat jest dla nich bezpieczny to one czują się bezpiecznie i są bezpieczne. Pewnie im mniejsze dzieci tym większy wpływ. Ale oczywiście dzieci oprócz tego mają swoja wolę i swoje intencje. Nie wiem natomiast co jest jeżeli dzieci są już dorosłe.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-10-25, 07:44:34
Właśnie się zastanawiam nad tym. Czy mamy wpływ na to żeby nasze dzieci były bezpieczne, przecież to od nich zależy.
Wiesz, że kahunowie mieli tzw. praktykę kochajacej społeczności-coś na zasadzie wspieram CIę w tym co dla Ciebie dobre. Idąc tym torem dalej-akceptuję Twoje bezpieczeństwo, nawet jeśli okaże się, że świetnie sobie radzisz a ja Ci jestem zbyteczna, jeśli to dla Ciebie dobre. Oczywiście z zastrzeżeniem, że nie przesądzam co jest dla Ciebie dobre i tego mojego {przesądu"nie wymagam od Ciebie.
Akceptacja nierozerwalnie wiąże się z bezpieczeństwem-->to takie kwiaty, ktore w odpowiednich warunkach rozkwitają dając wartość pomnożoną, a w gorszych butwieją.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-11-01, 13:29:34
Ktoś mi podesłał "modlitwę" o uzdrowienie drzewa genealogicznego.
Trochę ja przerobiłem na potrzeby tych, którzy rozumieją, czym jest modlitwa i zamieszczam:

Usiądź wygodnie, zapal świeczkę, wycisz się i pomyśl o swoich przodkach o rodzicach i ich rodzicach, jak całe pokolenie to dwie niekończące się, płynące linie za nami... zrób to powoli nie śpiesząc się, poczuj te siłę za sobą...
Jeśli trudno ci poczuć siłę przodków, a czujesz ciężar i napięcie, wiedz, że czas to uporządkować jak  najszybciej.

  Wypowiedz słowa: "Ja... (imię i nazwisko) , odcinam wszelkie negatywne energie i wpływy z drzewa genealogicznego moich przodków. I pozwalam Bogu, by wypalił wszelkie negatywne energie i wpływy z drzewa genealogicznego moich przodków.
 Odcinam : MANIPULACJE W IMIĘ miłości, toksyczne związki, biedę, kłótnie o majątek, nieuczciwość, choroby fizyczne i psychiczne, przemoc i agresję w rodzinie, przemoc wobec dzieci, wobec zwierząt, brak szacunku do kobiet i mężczyzn, nałogi, aborcje, samobójstwa, morderstwa, okultyzm, klątwy... (możesz dodać inne problemy, które czujesz, I USUNĄĆ TE, KTÓRE CIĘ NIE DOTYCZĄ). I pozwalam Bogu, by wypalił wszelkie... (POWTÓRZYĆ, CO UWALNIAŁEŚ)
NASRTĘPNIE:
DZIĘKUJĘ ZA..... (ZA WYPALENIE TEGO, CO POZWOLIŁEŚ WYPALIĆ)
 
 Z BOŻĄ POMOCĄ Wypełniam teraz to drzewo genealogiczne świetlistą energią miłości, zdrowiem fizycznym i psychicznym, bogactwem materialnym , dobrobytem, doskonałymi relacjami partnerskimi  i międzyludzkimi, wiedzą ,mądrością, szczęściem, spełnieniem, spokojem ducha, harmonią, powodzeniem, zdrowymi relacjami w rodzinie... itd.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-02-22, 17:25:52
Bardzo dobry artykuł - http://dorotazawadzka.natemat.pl/50291,krzywe-zeby

Czyli jak nie wychowywać dziecka straszeniem i zakazami, oraz co warto robić w zamian;

Aż szkoda, że rodzice u mnie uwazali za oczywistość, jak coś zrobiłam ładnie i dobrze, i raczej skupiali się na naganach, karach czy zakazach. Choc całe szczęście nie było też nadtwo przekazów w stylu "nie biegaj bo sie spocisz" - akurat pod tym wzgledem było fajnie, bo i rower , i narty od dzieciństwa miałam;
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Atlanta w 2013-12-05, 13:04:48
Boże Ojcze, dziękuję Ci za miłość do rodziców, która jest zaszczepiona w sercu moim. Nie dopuść, aby to uczucie kiedykolwiek wygasło we mnie; chroń mię od tego wszystkiego, co by ich zmartwić lub zasmucić mogło i nie pozwól, abym zapomniał, że im życie, wychowanie i opiekę winien jestem. Nie mogę ja im odwdzięczyć się za wszystkie dobro jakie mi wyświadczyli, Ty więc, o mój Boże, nagródź ich za mnie. Ześlij na nich wszystko co dobre, pozwól im długo i szczęśliwie żyć, a mną tak kieruj, ażebym ich zawsze szanował i kochał, żadnej przykrości im nie sprawił, a z czasem stał się podporą ich starości.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-12-05, 14:23:42
Ja mam własną modlitwę :P

Boże, dziękuje Ci za wyrwanie mnie z chorej i toksycznej relacji z rodzicami. Dziękuje za wsparcie w uwolnieniu się od zaślepień, złudzeń, przywiązania i uzależnienia. Dziękuje :)

Nieco cyniczna modlitwa, ale cóż - taki mam teraz nastrój. Ciągnący się od miesiąca temat urwania kontaktu z rodzicami się stopniowo uspokajał mimo że do niczego nie doszło takiego. Miałem cięższy emocjonalnie okres, a potem stopniowe wyciszanie się i ugruntowywanie się w poczuciu niewinności wobec moich decyzji.

W międzyczasie dowiadywałem się od siostry (celowo, żeby się nie łudzić, że rodzice w jakikolwiek sposób starają się zrobić cokolwiek dla naszej relacji) mnóstwa chorych rzeczy, które mówili na mój temat i to kompletnie bez powodu. Nie chce mi się tego już nawet analizować ani wymieniać, więc pominę te treści w swoich wywodach.

Cieszę się, że mimo iż temat nie jest całkowicie zamknięty, ja czuję się praktycznie wolny w 99% od nich, cieszę się też że mimo wątpliwości nie uległem społecznym presjom (silnym nawet w naszym rd środowisku) na temat rodziny i tego jak to trzeba na siłę się trzymać ludzi, którzy są toksyczni, z którymi nie ma się nic wspólnego tworząc relację, która nikomu nie przynosi nic dobrego - tylko dlatego, że to rodzice.

U siebie zauważyłem takie pierwotne, silne lęki związane z przetrwaniem - z pozycji dziecka rodzice byli tymi, którzy zapewniali przetrwanie i bez których nie dało się przetrwać. To przekonanie sprawia, że sporo ludzi nie wyobraża sobie swojego życia bez rodziców i nie jest w stanie odpuścić relacji z nimi, bo za bardzo ich przeraża wizja bycia aż tak samodzielnym i niezależnym (nawet jak się widzi rodziców raz do roku i się w ogóle nie jest od nich zależnym finansowo, to i tak sama "otwarta furtka" sprawia, że czujemy się bezpieczniej). Mi tam sprawę ułatwiło poczucie, że Bóg o mnie dba i że w sumie bez niego i tak moje życie byłoby totalnie przegrane i może nawet już bym nie żył, więc w sumie co mi tam - mogę się się Mu oddać całkowicie i niech się dzieje wola nieba. Gdybym miał stracić pracę czy coś to i tak jakoś sobie poradzę, na pewno nie zginę.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-12-05, 17:50:31
Ja mam własną modlitwę :P

Boże, dziękuje Ci za wyrwanie mnie z chorej i toksycznej relacji z rodzicami. Dziękuje za wsparcie w uwolnieniu się od zaślepień, złudzeń, przywiązania i uzależnienia. Dziękuje :)


:) niestety niektórzy ludzie zawsze będą się upierać że rodziców trzeba kochać i szanować, nawet pozakładają sobie filtry na świadomość aby nie widzieć i nie pamiętać a potem zdziwienie skąd ta depresja, transy, nałogi.
Tą iluzję opisuje Alice Miller w książce "Dramat udanego dziecka".
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: VanillaOrchard w 2013-12-05, 17:54:47
Leszku,

ile powinno się wykonywać tę modlitwę? Czy to taki jednorazowy rytuał? Mi ona pasuje, ale trochę bym się bała ataków energetycznych/astralnych, gdybym ją wykonywała... Aczkolwiek bardzo bym się chciała odciąć od mojej rodziny, głównie chodzi mi oczywiście o rodzinę biologicznego ojca.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-12-05, 18:04:42
A drzewo genealogiczne od którego momentu się zaczyna? Już od rodziców? Bo wtedy trzeba by zacząć od odcinania się od rodziców, a to nie jest takie łatwe.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wniebowziecie Grubego w 2013-12-05, 19:01:51
Edyta

to  nie  to , ze  trzeba

ja  tez  tak  kiedys  myslalem, a  pozniej  to  tak  samo  sie  porobilo, bez  mojego  swiadomego , z  umyslu  dzialania  , ze  jest tak  super  , ze  nawet  nie  myslalem  ze  tak  moze  byc

i to  bez  uczeszczania  na  jakies  kursy  ustawien  itp



rodzinnie
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-12-05, 20:09:28
Edyta

to  nie  to , ze  trzeba

ja  tez  tak  kiedys  myslalem, a  pozniej  to  tak  samo  sie  porobilo, bez  mojego  swiadomego , z  umyslu  dzialania  , ze  jest tak  super  , ze  nawet  nie  myslalem  ze  tak  moze  byc

i to  bez  uczeszczania  na  jakies  kursy  ustawien  itp



rodzinnie
nie rozumiem o co ci chodziło w tym wpisie ?
Tytuł: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: JenKa w 2014-04-21, 18:59:24
Przypuszczam, że zaraz posypią się na mnie gromy, że wątek nie ten i sprawa też nie moja, ale zaczęłam tu czytać, szukać wskazówek i inspiracji, a przy okazji trafiłam na wpisy Laki dotyczące jej relacji z dzieckiem. I aż mnie skręca!
Laka,
nie wiem nic o karmach i intencjach, bo w tym temacie jestem kompletnie zielona, ale jako DDD, dziecko z pierwszego małżeństwa, z własnymi (nastoletnimi już) dziećmi wychowanymi samodzielnie z nikłą pomocą dziadków chciałam Cię zapytać, na ile uświadamiasz sobie fakt, że twoje dziecko w połowie jest tobą i choćby z tego względu ZASŁUGUJE na twoją akceptację? Chyba, że właśnie siebie w nim nie cierpisz? Bo, że życie z dzieckiem nie jest łatwe, to sprawa oczywista - choroby, operacje, problemy z opieką, szkołą, pogodzeniem całkiem odmiennych interesów. Ale czy rzeczywisty problem nie znajduje się przypadkiem nie tam, gdzie szukasz?
A co do Najwyższego, też długo nie mogłam uwierzyć w jego dobre intencje. Wszystko przez skojarzenie z ojcem w sensie dosłownym : każde z moich rodziców miało nowe rodziny i nowe dzieci, więc jak mogłam liczyć na inne intencje niż ich? Dopiero zrozumienie ich niedoskonałej natury pozwoliło mi spojrzeć na wszystko z zupełnie innej perspektywy. Czego i Tobie życzę :)

Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2014-04-21, 19:17:55
Jenka
Piszemy, bez oskarżania :)
Wpis w internecie może nie odzwierciedlać całej sytuacji, nie powinien być też podstawą do oskarżających ocen. Być może widzisz siebie w roli dziecka Laki, ale nie powinien być to powód, do tego by kierować do niej swoje emocje.

Bycie na siłę z rodzicem, gdy obojgu (i dziecku i rodzicowi) nie jest to po drodze, nie jest koniecznie najlepszym rozwiązaniem. Niektóre sprawy mogą wyglądać kontrowersyjnie gdy się patrzy z boku, ale nie będąc ich uczestnikiem i nie znając emocji i intencji uczestników, można formułować krzywdzące (niezgodne z tym co jest) oceny.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2014-04-21, 19:37:36
JenKa

Witek dobrze napisał.
Poza tym musiałabyś chyba poznać  mnie i moje dziecko by to ocenić:)
A i tak pewnie rożne wnioski mogłabyś wyciągnąć w zależności od tego co byś zobaczyła w danym momencie.
I to nie jest tak, że ja się pozbywam problemu, bo pracuję nad tym tematem jakieś 8 lat i wspieram moje dziecko, dużo dla niego robię.  Poza tym myślę, że akceptuję je bardziej niż ono samo do tego zachęca, swoim zachowaniem i nastawieniem do mnie.
Trzeba wziąć jeszcze pod uwagę co jest dobre także dla mojego dziecka. Ja mam nastawienie takie, że szukam optymalnych i najlepszych rozwiązań dla mnie i dla niego.
By zaspokajać jego potrzeby jako dziecka, ale także osoby która się rozwija i spełnia tu na ziemi, tak jak i ja, a przy okazji by było to dobre i harmonijne ze mną i moim rozwojem, spełnieniem. Nie mam zamiaru w wieku 50- lat być sfrustrowaną i nieszczęśliwą kobietą, która będzie miała pretensje do dziecka i świata, że całe życie poświęciła dla tego "niewdzięcznego dzieciaka", który teraz postanowił ze swoją partnerką wyprowadzić się, realizować siebie i mieć w nosie mamusię:) Na razie idzie mi bardzo dobrze, mój syn fajnie się rozwija, bawi,  jest zadowolonym dzieckiem, na ile obciążenia mu pozwalają;) A ja nie czuję, że zaprzepaściłam swoje życie, bo dziecko mnie ograniczyło.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: JenKa w 2014-04-23, 10:27:08
Witek,
OSKARŻANIE ??????!

A spostrzeżenie co do moich skojarzeń wyjątkowo trafne, choć nie w roli (brrr) ;)  Dziękuję.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2014-04-23, 15:15:00
Matczyna wsciekłość (o czym raczej się nie mówi i nie pisze):
http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79353,15818429,Matczyna_wscieklosc__czyli_zlosc__o_ktorej_nikt_nie.html
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2014-05-27, 04:59:37
dziecko to dzisiaj "słodki tyran", który wpędza matkę w poczucie winy, a pomagają mu w tym zastępy pediatrów i psychologów. Kilka kobiet postanowiło zaś opowiedzieć dziennikarce o tym, jak ich próba bycia ideałem kończy się tragicznie.
http://natemat.pl/103645,zadbane-wyksztalcone-pracuja-wychowuja-dzieci-i-sa-wsciekle-newsweek-polskie-matki-sfrustrowane-i-wypalone
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2014-06-29, 08:37:28
Kiedy ambicja rodziców nas buduje i pcha do przodu, a kiedy niszczy?
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,16213148,Ambicja__Kiedy_dzieci_realizuja_cele_rodzicow.html
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: małgosia w 2014-06-29, 11:57:50
Nie mogę wejść do tej audycji `na temat`. Czy tam trzeba coś odpowiednio wcisnąć? Przenosi mnie albo do reklamy albo na Face Booka.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2014-06-29, 12:09:43
nie widzę o jakiej audycji piszesz? mi się otwiera długi artykuł w którym nie ma żadnych dodatkowych odnośników
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: małgosia w 2014-06-29, 17:13:12
Mi się otwiera reklama serialu na HBO, której nie mogę zamknąć i nic więcej :/. Więc nie wiedziałam, że to ma być artykuł.
Na obu przeglądarkach mam taki sam efekt.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2014-06-29, 17:20:05
aj - pomyliłem się :-) ja myślałem, że ci chodzi o ten ostatni link co Leszek zapodał z Wysokich Obcasów ale jeszcze raz się przyjrzałem i widzę że chodzi o przedostatni. Kliknąłem w toto i mam taki sam problem jak ty :-)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: małgosia w 2014-06-29, 17:33:16
a no właśnie :).
Może ta treść już wygasła i nie jest dostępna.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2014-08-15, 17:50:54
JAK POZYTYWNIE DYSCYPLINOWAĆ DZIECKO
http://blogodzinka.pl/pozytywnie-dyscyplinowac-dziecko/
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2014-08-30, 03:43:04
DZIECKO NADPOBUDLIWE. Czym je zająć?
http://www.porady-psychologa.pl/dziecko-nadpobudliwe/
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2014-11-08, 21:46:10
"Co takiego sprawia, że dorośli ludzie zrywają kontakt ze swoimi rodzicami?
Najczęściej decydują się na to osoby z rodzin dysfunkcyjnych, wobec których dochodziło do emocjonalnych, fizycznych albo seksualnych nadużyć. Ale też ludzie, którzy czują się nieprzyjmowani przez rodziców takimi, jacy są - bo np. nie chodzą do kościoła albo mają inną orientację seksualną. To są również ci, których rodzice w ogóle nie widzieli."
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,16919007,Dlaczego_dorosle_dzieci_zrywaja_wiezy_z_rodzicami_.html
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Joanna P w 2014-11-09, 12:31:58
Co takiego sprawia?

Uświadomienie,że się na różne sposoby było nadużywanym,użytym-jak rzecz,a nie wartościowa istota,której należy się szacuneki i miłość...Było się przedmiotem a nie podmiotem.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: furyah w 2015-01-06, 19:31:27
Znalazłam tutaj fajną modlitwę na uzdrawianie drzewa genealogicznego

"Usiądź wygodnie, zapal świeczkę, wycisz się i pomyśl o swoich przodkach o rodzicach i ich rodzicach, jak całe pokolenie to dwie niekończące się, płynące linie za nami… zrób to powoli nie śpiesząc się, poczuj te siłę za sobą… jeśli trudno ci poczuć siłę przodków, a czujesz ciężar i napięcie, wiedz że czas to uporządkować jak najszybciej.

 Wypowiedz słowa: „Ja… (imię i nazwisko) , odcinam i spalam wszelkie negatywne energie i wpływy z drzewa genealogicznego moich przodków. Odcinam i spalam: brak miłości, toksyczne związki, biedę, kłótnie o majątek, nieuczciwość, choroby fizyczne i psychiczne, przemoc i agresję w rodzinie, przemoc wobec dzieci, wobec zwierząt, brak szacunku do kobiet i mężczyzn, nałogi, aborcje, samobójstwa, morderstwa, okultyzm, klątwy… (możesz dodać inne problemy, które czujesz).

Wypełniam teraz to drzewo genealogiczne świetlistą energią miłości, zdrowiem fizycznym i psychicznym, bogactwem materialnym , dobrobytem, doskonałymi relacjami partnerskimi  i międzyludzkimi, wiedzą ,mądrością, szczęściem, spełnieniem, spokojem ducha, harmonią, powodzeniem, zdrowymi relacjami w rodzinie… itd.

Jak poczujesz spokój i gotowość, podziękuj przodkom  linii matki i ojca za siłę i oparcie jaka dla Ciebie od Nich płynie. Możesz pokłonić się linii męskiej i żeńskiej. Jeśli trudno ci podziękować za siłę i moc, przez pierwsze dni zajmij się tylko odcinaniem negatywów."

http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/11/18/uzdrawianie-drzewa-genealogicznego-modlitwa-za-przodkow/
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2015-03-23, 22:46:06
Cytuj
JAK POZYTYWNIE DYSCYPLINOWAĆ DZIECKO
http://blogodzinka.pl/pozytywnie-dyscyplinowac-dziecko/
 
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2015-06-05, 10:12:39
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102561,16919007,Dlaczego_dorosle_dzieci_zrywaja_wiezy_z_rodzicami_.html

Cytuj
Co takiego sprawia, że dorośli ludzie zrywają kontakt ze swoimi rodzicami?

Najczęściej decydują się na to osoby z rodzin dysfunkcyjnych, wobec których dochodziło do emocjonalnych, fizycznych albo seksualnych nadużyć. Ale też ludzie, którzy czują się nieprzyjmowani przez rodziców takimi, jacy są - bo np. nie chodzą do kościoła albo mają inną orientację seksualną. To są również ci, których rodzice w ogóle nie widzieli.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: pkrl5758 w 2015-06-05, 10:14:26
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102561,16919007,Dlaczego_dorosle_dzieci_zrywaja_wiezy_z_rodzicami_.html

Witamy w klubie...
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2015-06-17, 16:53:33
Syn chce pomóc mamie znaleźć miłość-partnera.
Sympatyczne to :)

 http://beginwithyes.com/son-makes-surprise-video-to-help-mom-find-love/   (http://beginwithyes.com/son-makes-surprise-video-to-help-mom-find-love/)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2015-11-16, 23:40:49
Narcyzm
Narcyzm Matki ma wiele twarzy. Do tej pory zaobserwowano dwa rodzaje Narcystycznych Matek - Matkę ignorująco zaniedbująca i Matkę „bezgranicznie” kochającą. Ze względu na rolę, jaką społeczeństwo przypisuje matkom, syn narcystycznej matki, rzadko zdaje sobie sprawę z dramatu, jaki się wokół niego dzieje. Według statystyk, osoby narcystyczne, to w większość mężczyźni.
Sam Vaknin określił dwa rodzaje narcyzmu -Klasyczny i Odwrócony. Objawy klasycznego narcyzmu są nam znane, natomiast Narcyzm Odwrócony różni się od klasycznego tym, że osoba zdiagnozowana nie odczuwa poczucia wyższości.
Wydaje mi się, że kobiety z zaburzenia mi osobowości są bardzo często źle diagnozowane, ze względu na brak w ich zachowaniu poczucia wyższości, przy obecności wszystkich innych objawów narcyzmu.
Klasyczna Matka Narcystyczna zaniedbuje, poniża i niszczy dziecko w sposób zauważalny dla otoczenia. Matka Narcystyczna (Narcyzm Odwrócony) tzw. Narcyza Męczennica przedstawia się społeczeństwu, jako ofiara, która oddaje się w imię rodziny. Narcyza Męczennica uznaje swoje męczeństwo za misję (np.: w naszej szerokości geograficznej, może to być misja na chwałę Boga) i różni ją to od matki Boarderline, która czuje się zwyczajnie niezrozumiana.
Pojęcie Narcyzmu Odwróconego jest jeszcze słabo rozumiane, ale typowe zachowania Matki Narcyzy Męczennicy w stosunku do syna to:
• „bezgraniczna” miłość -syn nie ma prawa do prywatności ani do bycia osobny organizmem, fungującym niezależnie od matki. Np.:, jeśli matce jest zimno, to zakłada synowi sweter, nie rozumie, że dziecko może reagować inaczej na zmianę temperatury
• Nigdy nie pyta go o zdanie, bo przecież wie, co dla niego jest najlepsze
• Flirtuje z nastoletnim synem dopuszczając się emocjonalnego kazirodztwa
• Jest idealną matką dla noworodka, który rozwija się wspaniale ze względu na to, że nie ma jeszcze poczucia odrębności. Jednak Męczennica czuje się zazdrosna, jeśli nastoletni syn wychodzi ze znajomymi.
• Chce być dla swojego syna w centrum uwagi i często wraz z synem bierze udział w dręczeniu jego partnerek
• Wykorzystuje seksualnie – (bardzo, rzadko mówią o tym mężczyźni ze względu na oczekiwania społeczeństwa, które neguje takie zwierzenia)
• Wywołuje poczucie winy u syna, używając swoje słabe zdrowie i/lub poglądy religijne, jako walutę przetargową
• Seksualność syna jest tłamszona lub wyśmiewana – ofiary (synowie) często porównują to do emocjonalnej kastracji
• Przez otoczenie jest postrzegana, jako wspaniała matka
https://www.facebook.com/528738293923222/photos/a.530685177061867.1073741844.528738293923222/584232351707149/?type=3
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2015-11-17, 08:52:15

• „bezgraniczna” miłość -syn nie ma prawa do prywatności ani do bycia osobny organizmem, fungującym niezależnie od matki. Np.:, jeśli matce jest zimno, to zakłada synowi sweter, nie rozumie, że dziecko może reagować inaczej na zmianę temperatury

Tak zwana "bezgraniczna" miłość to zwykła agresja. Agresywne naruszanie granic.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-19, 11:04:42
Za każdym razem jak uzdrawiam relację z ojcem to on panikuje i ląduje w szpitalu. Za pierwszym razem bolało go serce i myślał, że ma zawał, a dzisiaj znowu wezwał pogotowie. Podobno od kilku dni źle sie czuł. Podobno lekarz (moze ratownik) z karetki wkurzył sie na niego, że nie poszedł do lekarza tylko karetke wzywa. No ale wziął go do szpitala.
Teraz to właściwie uzdrawiam bardziej coś w rodzaju linii męskiej w rodzinie, harmonizuję energia męska i żeńską, a nie konkretnie relacje z ojcem. Ale reakcje są widzę silne. Dwa dni temu przyszła do mnie siostra i mówi, że śnił jej sie nieżyjący dziadek i chodził w prześcieradle i kocu jak mumia. Chodził, ale co chwile sie zawieszał. Potem siadł w fotelu i znowu umarł.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-01-19, 20:57:20
Lilliole,
Dobrze, że wspomniałaś o relacji z toksycznym ojcem.

Bo tak ciągle o tych matkach, toksycznych kobietach, etc.
Czasami czuję  wręcz, że powinnam czuć się  winna bo jestem ... matką? Kobietą? Polką?

Wq....ące to już jest !
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2016-01-19, 20:59:42
Lilliole
Ważne jest wybaczanie, wówczas łatwiej się uzdrawia.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2016-01-19, 21:47:55
Tess
Można jeszcze o toksycznych dzieciach, dziadkach, znajomych;)

Albo zrobić rundkę doceniania: za co doceniam siebie, swoją mamę, tatę, dziecko, partnera, znajomych, itd.
Można zrobić takie wzajemne docenianie z dzieckiem, żeby je nauczyć lub wzmocnić pozytywne nastawienie w komunikacji interpersonalnej.
Od razu poczujesz się lepiej:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-20, 12:56:08
Tak sobie myślę, ze może dla odmiany określić cechy zdrowej relacji rodziców z dziećmi. Co rodzic powinien zapewnić dziecku, żeby się mogło rozwijać bez przeszkód.
W sumie Tess dobrze zauważyła, że jak się narzeka na rodziców to przewaznie wieksza odpowiedzialnością obarcza sie matkę. Ojciec wystarczy jak przynosi pieniądze, nie pije i nie jest agresywny.

Ale co ojciec powinien zapewnic swoim dzieciom. Synowi to przypuszczam, że wzorzec męskości? Co jeszcze?

A co według was ojciec powinien zapewnić córce? Z wykładów Marka Tarana dowiedziałam się, że ochronę i akceptację kobiecości.  W czym jeszcze powinien ją wspierać?


Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-20, 13:28:30
Także córce ojciec daje wzorzec męskości. Poza tym powinien dać dzieciom fundament duchowy i etyczny, rozpoznać ich talenty i stworzyć warunki do rozwoju tych talentów.
W starosłowiańskim wychowaniu matka uczyła dzieci miłości, a ojciec sprawiedliwości.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-20, 13:35:27
Także córce ojciec daje wzorzec męskości. Poza tym powinien dać dzieciom fundament duchowy i etyczny, rozpoznać ich talenty i stworzyć warunki do rozwoju tych talentów.
W starosłowiańskim wychowaniu matka uczyła dzieci miłości, a ojciec sprawiedliwości.

Rozpoznać talenty? To duża odpowiedzialność. Duża uważność do tego potrzebna.
Dzięki Piotr.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2016-01-20, 13:41:28
Ojciec przede wszystkim córce ma pokazać świat z jego mechanizmami i zasadami. Nauczyć córkę jak poruszac się w świecie i jak realizować swoje pasje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2016-01-20, 15:02:51
http://dziecisawazne.pl/czego-nie-powinnismy-mowic-dzieciom/
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2016-01-20, 15:11:52
http://dobrewiadomosci.net.pl/9472-czy-potrafisz-cieszyc-sie-zwyczajnoscia-swojego-dziecka/
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-01-20, 15:12:19
Wojciech Eichelberger napisał 2 fantastyczne książeczki :

- dla mężczyzn "Zdradzony przez ojca"

- dla kobiet "Kobieta bez winy i wstydu"

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wniebowziecie Grubego w 2016-01-20, 16:49:21
Cudowną  relację  miał  Paweł  Kukiz ze swoim ojcem , który nauczył
swojego  syna miłoścl do Polski i dlatego wszystko co Paweł Kukiz
robi , czyni to z tego pięknego uczucia do swojej Ojczyzny .
Jednak miłość jest najważniejsza . Jak to powiedziała pewna mądra
osoba :,, Jest tylko MIŁOŚĆ , poza tym nic ne istnieje ".
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2016-01-21, 19:01:56
Witam wszystkich :) Ten temat jest dla mnie ciężki i wlecze się za mną latami... Powoli zacząłem cokolwiek zmieniać w myśleniu w ostatnich kilku latach, ale tego co bym chciał osiągnąć w relacjach z rodzicami to ciężko ująć - wolność...?

Jeśli w stosunku do rodziców największym problemem jest ojciec to skupić się na pisaniu afirmacji właśnie pod niego? Generalnie używam słowa "rodzice", np.: Mam prawo zarabiać więcej niż moi rodzice, lub Mam prawo odnosić większe sukcesy niż moi rodzice. Przy czym zaznaczę, że to ojciec jest tym który osiągnął dużo więcej od matki (kwestie zarobków), więc lepiej byłoby pisać np. Mam prawo zarabiać więcej niż ojciec?

Zastanawiałem się odnośnie matki jakie mogę mieć pretensje itp., ale nie znalazłem niczego na początku, z matką miałem zawsze dobry kontakt, wiadomo nie była to relacja idealna, ale oceniam ją bardzo dobrze i nie mam problemu z wyrażaniem się o niej, przy niej itp. więc zostawić ją w spokoju? :)

Z ojcem z kolei jest bardzo nieciekawie...

Mój zestaw na 24 dni pisania:

Akceptuje i kocham swojego ojca
Uwalniam się od rezygnacji ze swoich sukcesów na rzecz ojca i rodziny
Mogę bezpiecznie opuścić rodzinę i odnosić sukcesy
Cieszę się miłością mojej rodziny i zasługuje na nią
Życie poza rodziną jest dla mnie bezpieczne, korzystne i wygodne
Mam prawo odnosić większe sukcesy niż moi rodzice
Jestem uczciwy i w porządku odnosząc większe sukcesy niż moi rodzice
Mam prawo zarabiać więcej niż moi rodzice

Relacja jest o tyle skomplikowana że jestem w jakiś sposób uzależniony od rodziny (na własne życzenie) jeszcze przez kilka lat. Nie stąpam po ziemi w 100% samodzielnie i męczę się z tym, co widać w afirmacjach jakie sobie piszę...
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 08:30:53
Danny
A co udało ci się zmienić w sobie lub w stosunku do rodziców przez te kilka lat?
Lepiej jest zacząć od akceptowania i kochania siebie zamiast ojca.
Jakie są twoje prawdziwe uczucia do ojca?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 08:41:10
Ja odkrywam w sobie że nadal dla mojego dziecka wewn najważniejsze jest uszczęśliwianie mamy. To jest cel najważniejszy. I tak było zawsze. Wzrok dziecka, zamiast na mnie, jest skierowany na mamę  a za uwagą idzie energia. Moja energia zamiast na moje życie, jest kierowana do mamy. Oczywiście mój cel nie jest zrealizowany bo mama nadal jest nieszczęśliwa. A jest bo nie wykorzystuje mojej energi dla siebie tylko posyła ją mojej siostrze i jej dzieciom. I im powodzi się bardzo dobrze.
Chciałabym teraz coś z tym zrobić, a przynajmniej skupić uwagę na tym co się dzieje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 08:55:45
Ja bym tu zaczął od wybaczenia sobie (dziecku), że się swoją uwagę kieruje na mamę zamiast na siebie.
Potem na wytłumaczeniu sobie, dziecku że jest się niewinnym kiedy się poświęca uwagę sobie. Mama jest osobą dorosłą i nie potrzebuje tyle uwagi.
Możliwe że dziecko chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę twojej mamy. Możliwe, że ma żal że mama poświęcała za mało mu czasu. To też warto wybaczyć, ten brak uwagi mamy.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 09:04:15
Danny,

Z tego co piszesz na plan główny wysuwają się dwie sprawy: wolność i pieniądze i byc może uważasz,że osiągniesz wolnośc wtedy gdy osiągniesz pieniądze.
A moim zdaniem nie osiągniesz pieniędzy bez wolności. A żeby osiągnąć wolność trzeba mieć poczucie własnej wartości na wysokim poziomie. A poczucie wartości daje przede wszystkim miłość do siebie i akceptacja siebie.

Więc może zamiast pisać akceptuję i kocham swojego ojca pisz afirmację "Kocham i akceptuję siebie."

kilka innych afirmacji, które mi przychodzą do głowy

"Kocham i akceptuję siebie nawet jeżeli nie jestem w 100 % samodzielny tak jak bym chciał.
Kocham i akceptuję siebie nawet jeżeli zarabiam mniej niż ojciec i jestem od niego zależny.
Mogę zarabiać więcej niż mój ojciec. Mogę odejść od mojej rodziny.
Jestem bezpieczny i w porządku, gdy opuszczam rodzinę i odnoszę sukcesy."

Wogóle polecam Ci wszelkie afirmacje zaczynające sie od słowa "mogę". W przypadku ograniczenia wolności (psychicznego) często jest dużo nakazów i zakazów. A słowo "mogę" znosi zakaz.
A na nakazy ja stosowałam "Nie muszę już...." Wiem, że jest zasada, żeby unikać słowa "nie" w afirmacjach, ale moja podświadomość doskonale rozumiała o co chodzi.



Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 09:11:42
Ja odkrywam w sobie że nadal dla mojego dziecka wewn najważniejsze jest uszczęśliwianie mamy. To jest cel najważniejszy. I tak było zawsze. Wzrok dziecka, zamiast na mnie, jest skierowany na mamę  a za uwagą idzie energia. Moja energia zamiast na moje życie, jest kierowana do mamy.

Ja też miałam podobne. A ona sie zawsze chwaliła, że jest silna za dwóch i nawet diabłu by dała radę. I wyśmiewała sie ze wszystkich "słabeuszy".
Przestałam ja zasilać dopiero jak zrozumiałam, że ja jej w ten sposób nie wspieram, a wręcz krzywdzę. Bo wspieram jej nieprzytomne wzorce, wspieram ja w oszukiwaniu samej siebie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 09:24:58
U mnie to bazuje na lękach przed utratą mamy, zostaniem samą i nieporadzeniem sobie. A cały czas mi grozi że zostanę bez środków do życia. Dlatego jest tak trudno cokolwiek z tym zrobic, bo najpierw muszę mieć poczucie że sobie poradzę, uwolnic się od lęków przed samodzielnością. A że nie mam kontaktu z dzieckiem wewnętrznym, nie mam dostępu do emocji z dzieciństwa, więc ta droga wspierania go jest dla mnie zamknieta. W związku z tym musze szukac jakichś innych sposobów, aby chociaż trochę osłąbić ten proces.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 09:27:30
Ja bym tu zaczął od wybaczenia sobie (dziecku), że się swoją uwagę kieruje na mamę zamiast na siebie.
Potem na wytłumaczeniu sobie, dziecku że jest się niewinnym kiedy się poświęca uwagę sobie. Mama jest osobą dorosłą i nie potrzebuje tyle uwagi.
Możliwe że dziecko chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę twojej mamy. Możliwe, że ma żal że mama poświęcała za mało mu czasu. To też warto wybaczyć, ten brak uwagi mamy.

Stosowałeś ten sposób u siebie?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 09:36:24
nie nie stosowałem na sobie. nie miałem takiego problemu.
jednak myślę, że warto te rady wypróbować. Wybaczenie jest dobre i jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Wybaczenie mogło by osłabić wypływ energii do mamy.
Pamiętajmy że paliwem dla energii są emocje. Nawet jak się nie ma kontaktu z własnymi uczuciami to nie znaczy że ich nie ma. Nie ma się świadomości emocji ale one tam są.
Najmocniejszym paliwem zaraz po miłości jest gniew i lęk.  Jeśli się wybaczy to odchodzi przynajmniej gniew i już tego paliwa podtrzymującego wypływ energii jest mniej.
Każda takie połączenie energetyczne wymaga energii aby je podtrzymywać.  Najłatwiej jest osłabiać wypływy energii na zewnątrz osłabiając połączenia energetyczne a one bez emocji będą słabe.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 09:38:03
W ogóle uważam oczekiwanie od 2-3 letniego dziecka wybaczenia mamie że ona się nim nie opiekuje tylko krzywdzi, za absurdalne i nierealne do wykonania.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 09:40:55
Michał
Jeżeli nie stosowałes to nie wiesz o czym piszesz. Dawaj rady sprawdzone samemu zamiast wykorzystywać innych do sprawdzania czy twoje rady są dobre. Sam je najpierw sprawdź.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 09:41:15
U mnie to bazuje na lękach przed utratą mamy, zostaniem samą i nieporadzeniem sobie. A cały czas mi grozi że zostanę bez środków do życia.

I koło się zamyka. Bo, żeby sobie poradzić potrzebna jest swoja energia do swojej dyspozycji i na realizację swoich celów...

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 09:43:28
I koło się zamyka. Bo, żeby sobie poradzić potrzebna jest swoja energia do swojej dyspozycji i na realizację swoich celów...
O to włąśnie chodzi. I jak się przebic do takiego koła? Można tylko osłabiac jego poszczególne elementy. I tak się staram robic. tu uszczknąć, tam uszczknąć.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 09:43:45
W ogóle uważam oczekiwanie od 2-3 letniego dziecka wybaczenia mamie że ona się nim nie opiekuje tylko krzywdzi, za absurdalne i nierealne do wykonania.

Oj tak... Oj tak...
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 09:50:37
Michał
W ogóle to dziwię się że nie zauważyłeś że to Danny prosił o radę a ja o sobie tylko napisałam informacyjnie, o tym nad czym pracuję. I nie było tam prośby o radę.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 09:50:49
A propos wewnętrznego dziecka. Warto do niego w miarę możliwości mówić na głos.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 09:56:57
Tak informacyjnie tylko powiem skoro nikt mnie o radę nie prosi.
Skoro nie da się zrobić czegoś z poziomu 2-3 latka to można to zrobić z każdego innego poziomu. Wewnętrzne dziecko to część każdego z nas a wszystkie swoje sprawy można załatwić w tu i teraz.
wybór okresu zależy od nas powinno się wybierać najdogodniejszy do uzdrowienia. Każde ograniczanie się co do określonego okresu to jest nakładanie na siebie ograniczeń.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 10:00:52
Michał
Ty chyba nie rozumiesz tego że aby móc wybaczać, to musi byc winowajca, musi być zły czyn, musi być poczucie skrzywdzenia  i musi byc na niego złośc. Gdy tych elementów brakuje to co i kto ma wybaczać?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 10:05:55
Wybaczyć też można sobie.
Wybaczam sobie, że nie zostałem rozumiany. takie wybaczenie daje mi wolność, uwalnia mnie od napięcia.
Jak wiemy napięcie wywołuje blokady dla energii a każda tak blokada oprócz blokowania sama w sobie pobiera energie.
Dziękuje tobie za tą lekcję i wybaczam sobie to napięcie:), które czuje teraz kiedy to piszę.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 10:06:51
Ty jako winowajce postawiłes tutaj moje dziecko wewnętrzne a mnie jako tą skrzywdzoną przez nie, i chcesz abym mu wybaczyła i dzięki temu ma zajśc jakieś uzdrowienie.
Dla mnie to jakaś paranoja.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 10:12:20
Ja tu nie widzę żadnego winowajcy.
nie rozpatruje tu tego w tych kategoriach nikogo nie obwiniam i nie oskarżam.
Uwalniam się od napięcia czy jestem winny kiedy się uwalniam od czegoś. No nie.
Dziecko też jest niewinna kiedy się od czegoś uwalnia.
Naturą wybaczenia jest miłość do siebie. kiedy komuś wybaczam ofiarowuje sobie miłość i wolność od napięcia.


Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 10:16:50
Michał
Widzę że masz dobrze obstukaną teorie ale nie potrafisz już tego zastosowac w praktyce.
Bo nie ma logiki w tym co piszesz.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 10:21:27
Ja bym tu zaczął od wybaczenia sobie (dziecku), że się swoją uwagę kieruje na mamę zamiast na siebie.

CZyli wyraźnie napisałeś że dziecko jest winowajcą a ja tą skrzywdzoną. Bo jak inaczej to rozumieć? Jeżeli ja mam komuś wybaczać to znaczy że zostałam przez niego skrzywdzona. To dla mnie logiczne.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-22, 10:27:25
Bo nie ma logiki w tym co piszesz.

To dobrze, bo wybaczanie nie rządzi się logiką. I wcale nie musi się wiązać z doznaniem krzywdy.

Kiedyś słyszałem takie określenie, że wybaczenie to uświadomienie sobie, że to, co się dawniej zdarzyło, nie ma już na mnie wpływu.

Dlatego może być tak, że ktoś wcale nas nie skrzywdził, a i tak musimy mu wybaczyć, żeby pójść dalej.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 10:30:23
Dobrze że w tym ci pisze nie ma logiki?
No więc ja nie potrafię prowadzić dyskusji nie opierających się o logikę.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 10:30:49
wybaczenie traktuje jako proces wewnętrzny.
co kol wiek się zdarzyło wybaczam sobie wewnętrzne skutki jakie to zdarzenie dla mnie przyniosło.  Bez znaczenia jest dla mnie to czy przyczyna tego znajduje się wewnątrz mnie czy na zewnątrz. wybaczam zawsze emocjonalny skutek tego jakie to zdarzenie we mnie wywołało.
każdemu co innego będzie pasowało dla mnie to jest oczywiste. daje mi to wolność, bo trwanie w złych emocjach jest dla mnie formą zniewolenia.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 10:32:29
Michał
To życzę sukcesów w wybaczaniu ale mnie wiecej tego nie polecaj. I w ogóle prosiłabym abyś nie dawał mi więcej rad bo twój tok myślenia jest dla mnie kompletnie niezrozumiały.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 10:35:55
Ja robię tak że najpiewr myslę, oceniam, analizuję a dopiero potem to stosuję. metoda odwrotna jest dla mnie nie do przyjęcia.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 10:37:38
Emocje ze swojej natury wymykają się logice.
Każde uzdrowienie wymaga wewnętrznej gotowości.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-22, 10:37:47
Dobrze że w tym ci pisze nie ma logiki?
No więc ja nie potrafię prowadzić dyskusji nie opierających się o logikę.

Dobrze, bo procesy duchowe takie jak wybaczanie nie mają nic wspólnego z logiką.

Michał ma zdrowe spojrzenie na wybaczanie: to proces wewnętrznego uzdrowienia, a nie przyznanie, że łaskawie odpuszczamy komuś jakieś winy.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 10:40:09
Panowie, dyskutujcie sobie sami ze sobą, bo mnie jałowe dyskusje nie interesują
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-22, 10:41:30
Panowie, dyskutujcie sobie sami ze sobą, bo mnie jałowe dyskusje nie interesują

Cóż powiedzieć, Michale? Cała Inga.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-01-22, 10:47:00
Ja miałem tak że uważałem że mój ojciec jest z czapy / przypadku. W ogóle nie podobny do mnie charakterem, ani celami, ani niczym. W pewnym sensie wywoływało to we mnie mnóstwo konfliktu, taka sytuacja gdzie jest zdecydowanie nie tak jak powinno być. Odczuwałem to jako jakiś błąd, ale jak to z rodziną bywa, cieżko się odciąć, więc wzrastał konflikt, a jak konflikt to nieakceptująca i nienawiść. Pomogło mi trochę, chociaż na tamten czas nawet dużo afirmowanie i EFT. Chociaż to patrząc z perspektywy bardziej doraźne metody, które rozwiązały tymczasowy ból, co w danej chwili może być właściwe.

Jadąc na te święta do domu, byłem w stanie dziwnym bo integrowałem się z fragmentem duszy, i po integracji byłem właśnie taki sam jak on, i gdy próbowałem odsunąć tą relację odsuwałem część w mnie. Było to dziwne odczucie, jakbyśmy się znali, myśleli podobnie, itd. Jaki ojciec taki syn itd. W pewnym sensie czułem spokój, który był naturalny nie wymuszony, nie kreowany, bez próby utrzymania go. W pewnym sensie taki byłem wyżej, a fizycznie nauczył mnie tego ojciec. Wewnętrzne pogodzenie się ze sobą samym, pogodziło mnie w relacji z ojcem.


Co ciekawe kojarzy mi się to z manifestacja energii źródeł / męskiej i żeńskiej która tworzyć nową istotę ja/ducha/duszę/x. Że ten stan w którym moja dusza była, przenosi się na rodziców, zawsze on tam będzie, że nie jest to zachcianka jednego wcielenia. Tylko potrzeba manifestowania się i bycia w tym stanie, a od kogo można to dostać jak nie od rodziców.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 11:06:47
Mój ojciec to bardzo zły człowiek, nienawidzący mnie, strzyga, moje przeciwieństwo. Ja chcę się tylko od niego oddzielić, uwolnić i nie mieć z nim nic do czynienia.
A tu cos mi się pojawia, jakieś poczucie podobieństwa do niego mojej prawdziwej ja, jakby coś nas łączyło i było we mnie z niego. To wywołuje we mnie zdziwienie i niechęć do przyznania się że mam w sobie coś z tak złego i prymitywnego człwoieka. Ale nie odzyskam siebie dopóki tego nie zaakceptuję, nie pogodzę się z tym że ja mogłabym być w czymś podobna do ojca. Na razie jest to dla mnie za trudne.
No bo rzeczywiście, jeżeli wziełam go za ojca to coś musze mieć takiego jak on w sobie. I nie chodzi mi o jego wzorce.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 11:09:12
Co do wybaczanie to może najpierw warto dotrzeć do tego co podświadomość rozumie przez wybaczenie. Bo świadomie to można wiele mówić, ale podświadomośc najczęściej swoje wie.
Szukałam definicji wybaczania i znalazłam w sumie cos takiego:

wybaczyć - np. puścić coś w niepamięć
wybaczyć - np. uznać coś za niebyłe
wybaczyć - np. darować winy
Niezbyt to sie zgadza z tym co rozumiemy w duchowości, ale skoro jest to powszechna definicja to moim zdaniem większość podświadomości tak to właśnie czuje.
Nie ma tu słowa o uznaniu krzywdy ani o tym, że to jest proces uwolnienia.
W duchowości często sie mówi, że wybaczanie jest nieodzowne, żeby wyjść z koła ofiary. A na przykład w moim przypadku tym co mi pozwoliło wyjść z tej roli było właśnie uznanie przez siebie, swoich krzywd.
A wcześniej jak wybaczałam bez uznania własnej krzywdy to tylko mi się wydawało, ze wybaczam, a tak naprawdę to tłumiłam emocje.
W przypadku osób, które silnie tłumią emocje uważam, ze zdecydowanie ważniejsze jest uznanie swojej krzywdy i uwolnienie sie od bólu spowodowanego jaką sytuacją. Może być tak, że po uznaniu krzywdy przebaczenie dokona się niejako samoistnie.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 11:10:39
I wiem że gdybym to zaakceptowała, to natąpiło by we mnie samoistne wybaczenie mu i pogodzenie z nim i jakby zanik źródła konfliktu między nami. Ale jak na razie zbyt mocno go nienawidzę i nie chcę się z nim godzić.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 11:10:45
BlueEyes im bardziej coś się wypiera z siebie czyli np nigdy nie będę jak mój ojciec bo on jest zły a ja będę inny lepszy tym bardziej podsyca się wewnętrzny konflikt. dodaje się energii temu czego się nie chce.
dopiero akceptacja daje wolność i spokój wewnętrzny a akceptacja z MOJEGO punktu widzenia przychodzi po wybaczeniu sobie tego co się wypiera i że się wypiera.
akceptacja swojej ciemnej strony kończy konflikt wewnętrzny i kończy podsycanie tego energią i ileż jest prościej coś uzdrowić kiedy się tego nie karmi własną energią.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 11:17:32
Aby wybaczać, trzeba mieć dorosłą dojrzałą psychike i tylko z tej pozycji mozna prawdziwie wybaczyc. Dzieci mają niedojrzałe psychkiki i są do tego niezdolne. Dlatego mozna wybaczać tylko krzywdy które sie doznało jako osoba dorosła. Krzywdy z dzieciństwa trzeba przepracowywać.
Dlatego tak mnie denerwują rady żebym wybaczała z pozycji dziecka, krzywdy których doświadczyłam jako dziecko.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 11:20:40
Co ciekawe kojarzy mi się to z manifestacja energii źródeł / męskiej i żeńskiej która tworzyć nową istotę ja/ducha/duszę/x. Że ten stan w którym moja dusza była, przenosi się na rodziców, zawsze on tam będzie, że nie jest to zachcianka jednego wcielenia. Tylko potrzeba manifestowania się i bycia w tym stanie, a od kogo można to dostać jak nie od rodziców.

BlueEyes
Możesz to rozwinąć? Nie rozumiem. A zwłaszcza to, że nie dotyczy to jednego wcielenia...
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 11:22:05
Ponadto nie da się wybaczać krzywdzicielowi od którego jesteśmy zależni i którego się boimy. Trzeba byc w pozycji równości z osobą której chcemy wybaczyć.
tak że jest wiele warunków do spełnienia aby proces wybaczenia mógł zajśc.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-22, 11:29:34
Aby wybaczać, trzeba mieć dorosłą dojrzałą psychike i tylko z tej pozycji mozna prawdziwie wybaczyc. Dzieci mają niedojrzałe psychiki i są do tego niezdolne. Dlatego mozna wybaczać tylko krzywdy które sie doznało jako osoba dorosła. Krzywdy z dzieciństwa trzeba przepracowywać.
Dlatego tak mnie denerwują rady żebym wybaczała z pozycji dziecka, krzywdy których doświadczyłam jako dziecko.

'Dlatego mozna wybaczać tylko krzywdy które sie doznało jako osoba dorosła. Krzywdy z dzieciństwa trzeba przepracowywać.' Brzmi jak dogmat. Nie wybaczać, a przepracowywać - dla mnie to żonglerka słowami. Przecież w dorosłym życiu można wybaczyć coś, czego doświadczyło się w dzieciństwie - w czym problem? W pewnym sensie to wybaczenie dokonuje się też z pozycji tamtego dziecka, tzn. nas, kiedy byliśmy dziećmi. O co się tu denerwować?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 11:37:24
'Dlatego mozna wybaczać tylko krzywdy które sie doznało jako osoba dorosła. Krzywdy z dzieciństwa trzeba przepracowywać.' Brzmi jak dogmat. Nie wybaczać, a przepracowywać - dla mnie to żonglerka słowami. Przecież w dorosłym życiu można wybaczyć coś, czego doświadczyło się w dzieciństwie - w czym problem? W pewnym sensie to wybaczenie dokonuje się też z pozycji tamtego dziecka, tzn. nas, kiedy byliśmy dziećmi. O co się tu denerwować?

Piotr,
mówisz jakby wybaczanie było procesem intelektualnym. A nie jest.
Poza tym dlaczego traktujesz Inge z góry. Ona pisze o swoich doświadczeniach. Często bolesnych. Bardzo szczerze. Twój komentarz niewiele wniósł tutaj poza okazaniem wyższości.

Może napiszesz coś o tym co ty uzdrawiałeś, przepracowaleś, doświadczyłeś. Łatwo jest punktowac innych trudniej samemu sie odsłonic.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 11:44:35
Lilliole teraz ty traktujesz z  Piotra z góry.
Tym zdaniem pokarz co uzdrowiłeś stawiasz się w roli arbitra który decyduje kto ma prawo się tu wypowiadać a kto nie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 11:50:06
Lilliole teraz ty traktujesz z  Piotra z góry.
Tym zdaniem pokarz co uzdrowiłeś stawiasz się w roli arbitra który decyduje kto ma prawo się tu wypowiadać a kto nie.

Michal,
przeczytaj jeszcze raz moje wpisy to zobaczysz, że jest tam sporo osobistych doświadczeń. Tak jak w większości moich postów.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-22, 11:50:13
Piotr,
mówisz jakby wybaczanie było procesem intelektualnym. A nie jest.
Poza tym dlaczego traktujesz Inge z góry. Ona pisze o swoich doświadczeniach. Często bolesnych. Bardzo szczerze. Twój komentarz niewiele wniósł tutaj poza okazaniem wyższości.

Może napiszesz coś o tym co ty uzdrawiałeś, przepracowaleś, doświadczyłeś. Łatwo jest punktowac innych trudniej samemu sie odsłonic.

Lilliole - ależ to Inga traktuje wybaczanie jako proces intelektualny, domagając się w nim logiki. I wprowadzając jakieś dogmaty - że to wybaczamy, ale tamto to już tylko przepracowujemy.

Podobnież - z góry traktuje mnie Inga ('nie będę brać udziału w jałowych dyskusjach', 'nie jesteś kompetentny', 'nie masz wiedzy' itd.), nie odwrotnie. Ja tylko pozwoliłem sobie zauważyć, że wypowiedzi Michała są bardzo trafne i sensowne.

Wiem, że Inga ma za sobą wiele bolesnych doświadczeń. Co nam jednak przyniesie zasada: nie dyskutujmy z Ingą, bo ona miała ciężko i ma jeszcze wiele ran? Ja widzę w Indze takie nastawienie: 'przeszłam i przecierpiałam już tyle, że nikt nie będzie mnie pouczał'. Dowartościowywanie się tymi bolesnymi doświadczeniami. A to przeszkadza w uzdrowieniu.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 11:55:09
Po wypowiedzach Piotra czy Michała odechciewa mi się cokolwiek pisać. Bo ja pisze o sobie , na podstawie swoich doświadczeń, uzdrowień, a dostaję odpowieidzi że nie mam racji, czyli że te moje przeżycia są do kitu, bo ktoś inny wię że jest inaczej na podstawie że gdzieć cos przczytał i teraz przedstawia to jako własną wiedzę.
Taka rozmowa nie tylko mi nie pomaga, ale czuję się po niej wypompowana z energi, bo ja daję a ktos to uważa za śmiecie, lekceważy, ignoruje.
Jest tu dużo wątków gdzie mozna sie popisywac swoją wiedzą, a ten lepiej gdyby był przyznany do tego aby sobie pomagać i pisac o sobie a nie pisac aby wykazać się mądrzejszym.
Napisałam o sobie a skończyło się na krytyce mojego sposbu pracy nad sobą, przez osoby które o sobie niczego nie napisały.
To wygląda trochę jak trollowanie i zniechęca do dzielenia się.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 11:55:24
Lilliole - ależ to Inga traktuje wybaczanie jako proces intelektualny, domagając się w nim logiki. I wprowadzając jakieś dogmaty - że to wybaczamy, ale tamto to już tylko przepracowujemy.

Podobnież - z góry traktuje mnie Inga ('nie będę brać udziału w jałowych dyskusjach', 'nie jesteś kompetentny', 'nie masz wiedzy' itd.), nie odwrotnie. Ja tylko pozwoliłem sobie zauważyć, że wypowiedzi Michała są bardzo trafne i sensowne.

Wiem, że Inga ma za sobą wiele bolesnych doświadczeń. Co nam jednak przyniesie zasada: nie dyskutujmy z Ingą, bo ona miała ciężko i ma jeszcze wiele ran? Ja widzę w Indze takie nastawienie: 'przeszłam i przecierpiałam już tyle, że nikt nie będzie mnie pouczał'. Dowartościowywanie się tymi bolesnymi doświadczeniami. A to przeszkadza w uzdrowieniu.

No to zamiast pisać o Indze i odnosić się do Ingi napisz coś o sobie. Uzdrawiałeś relacje z rodzicami? Wybaczałeś komuś? Było Ci trudno czy łatwo?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-22, 11:56:33
Lilliole zawsze czytam twoje posty z uwagą.
W wiekowości się z nimi zgadam. widać że opisujesz swoje doświadczenia w nich.
Sam wiele w tym temacie przepracowałem i jeszcze jest ogrom pracy przede mną.
Jednak wypowiedzi typu pokarz co uzdrowiłeś, jakie masz doświadczenie brzmią tak jakbyś umniejszała czyjąś wartość, bo ktoś czegoś nie przeszedł.
to po prostu niesprawiedliwe podejście.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2016-01-22, 12:00:46
Tak samo niesprawiedliwe podejście jak to, że gdy popsuje mi się komputer to słucham rad kogoś kto ma doświadczenie, a nie tylko naczytał się książek o naprawie komputera. Różnica jest, jest. No kaman. Ręce opadają jak takie argumenty wysuwa dorosły facet.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 12:02:13
Po wypowiedzach Piotra czy Michała odechciewa mi się cokolwiek pisać. Bo ja pisze o sobie , na podstawie swoich doświadczeń, uzdrowień, a dostaję odpowieidzi że nie mam racji, czyli że te moje przeżycia są do kitu, bo ktoś inny wię że jest inaczej na podstawie że gdzieć cos przczytał i teraz przedstawia to jako własną wiedzę.
Taka rozmowa nie tylko mi nie pomaga, ale czuję się po niej wypompowana z energi, bo ja daję a ktos to uważa za śmiecie, lekceważy, ignoruje.
Jest tu dużo wątków gdzie mozna sie popisywac swoją wiedzą, a ten lepiej gdyby był przyznany do tego aby sobie pomagać i pisac o sobie a nie pisac aby wykazać się mądrzejszym.
Napisałam o sobie a skończyło się na krytyce mojego sposbu pracy nad sobą, przez osoby które o sobie niczego nie napisały.
To wygląda trochę jak trollowanie i zniechęca do dzielenia się.

No dokładnie. Ale chyba nie da sie tego tak wydzielić, bo zaraz zrobi się szum, że komuś wolność sie zabiera.

Inga. Twój sposób pracy nad sobą jest dokładnie taki jakiego potrzebujesz. To, że komuś się to nie podoba to nie jest informacja o Twoim sposobie pracy,  tylko o przekonaniach tej osoby. Tak naprawdę to każdy mówi o sobie nawet jeżeli mówi o innych.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 12:03:52
Piotr
Nie pisz już do mnie więcej ani o mnie. Nie chcę  z tobą więcej dyskutować.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 12:06:48
Karina
Dorosły facet - tu trafiłaś z sedno.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-22, 12:10:58
Po wypowiedzach Piotra czy Michała odechciewa mi się cokolwiek pisać. Bo ja pisze o sobie , na podstawie swoich doświadczeń, uzdrowień, a dostaję odpowieidzi że nie mam racji, czyli że te moje przeżycia są do kitu, bo ktoś inny wię że jest inaczej na podstawie że gdzieć cos przczytał i teraz przedstawia to jako własną wiedzę.
Taka rozmowa nie tylko mi nie pomaga, ale czuję się po niej wypompowana z energi, bo ja daję a ktos to uważa za śmiecie, lekceważy, ignoruje.
Jest tu dużo wątków gdzie mozna sie popisywac swoją wiedzą, a ten lepiej gdyby był przyznany do tego aby sobie pomagać i pisac o sobie a nie pisac aby wykazać się mądrzejszym.
Napisałam o sobie a skończyło się na krytyce mojego sposbu pracy nad sobą, przez osoby które o sobie niczego nie napisały.
To wygląda trochę jak trollowanie i zniechęca do dzielenia się.

Ale przecież to Inga zaczęła krytykować Michała. On dał jej radę, a ona uznała, że jego koncepcja wybaczania jest zupełnie bez sensu.

Czy ktoś z nas pisał, że przeżycia Ingi są do kitu albo że nie ma racji? To właśnie wpisy Ingi są wręcz agresywne:
Cytuj
Piotr
Nie pisz już do mnie więcej ani o mnie. Nie chcę  z tobą więcej dyskutować.

No to zamiast pisać o Indze i odnosić się do Ingi napisz coś o sobie. Uzdrawiałeś relacje z rodzicami? Wybaczałeś komuś? Było Ci trudno czy łatwo?

Uzdrawiałem i nadal uzdrawiam - nie zawsze było łatwo. Akurat nie czułem potrzeby pisania o tym na forum, ale niewykluczone, że jeszcze o tym napiszę.

A jeśli Inga pisze o sobie, a potem ma pretensje, że pisze się o niej i do niej, to... coś tu jest nie tak.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-22, 12:24:32

Uzdrawiałem i nadal uzdrawiam - nie zawsze było łatwo. Akurat nie czułem potrzeby pisania o tym na forum, ale niewykluczone, że jeszcze o tym napiszę.

Jak napiszesz to zobaczysz, że człowiek, który napisze o sobie jest odsłonięty i podatny na zranienia. Zwłaszcza jeżeli jest jeszcze w trakcie procesu. To wymaga sporej odwagi. I może być drażliwy.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 12:25:29
Michał
Dojrzewanie następuje poprzez doświadczalną weryfikację swojej wiedzy i przekonań. Gdybyś to robił to zobaczyłbys że twoje rady sie nie sprawdzaja (ewentualnie sprawdzają) i nauczyłbys się czegoś nowego, uzyskałbys jakieś wglądy.
A tak pozostajesz dalej w swojej świadomości że masz racje i nie posuwasz się przez to do przodu.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-22, 12:31:40
Jak napiszesz to zobaczysz, że człowiek, który napisze o sobie jest odsłonięty i podatny na zranienia. Zwłaszcza jeżeli jest jeszcze w trakcie procesu. To wymaga sporej odwagi.

Ja to rozumiem i życzę Indze, żeby dokonało się w niej uzdrowienie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 12:32:43
Piotr
A jeśli Inga pisze o sobie, a potem ma pretensje, że pisze się o niej i do niej, to... coś tu jest nie tak.
Już to było przerabiane na forum.
Nie jestem workiem treningowym tylko z tego powodu że piszę na forum, więc to nieprawda ze w odpowiedzi każdy może sobie pisac o mnie co mu się podoba.
Jak pisałam, nie pisz do mnie ani o mnie, bo jesteś do mnie źle nastawiony a j a nie chcę brać na siebie twoich negatywnych energii.
Jeżeli sie nie dosotosujesz to poprosze o pomoc adminów.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2016-01-22, 12:37:52
Nie jestem workiem treningowym tylko z tego powodu że piszę na forum, więc to nieprawda ze w odpowiedzi każdy może sobie pisac o mnie co mu się podoba.
Jak pisałam, nie pisz do mnie ani o mnie, bo jesteś do mnie źle nastawiony a j a nie chcę brać na siebie twoich negatywnych energii.
Jeżeli sie nie dosotosujesz to poprosze o pomoc adminów.

Myślę, że śledząc ostatnie wypowiedzi w tym wątku nie jest trudno określić, kto jest czyim workiem treningowym. Wszystkiego dobrego, Ingo.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-01-22, 13:07:32
Michał486,

"mój" punkt widzenia, to często ego , które z chęcią przypisuje sobie zasługi których nie powinno. U mnie najlepsze stany duchowe nigdy nie pojawiają się dwa razy w ten sam sposób, a próbowałem wg schematu zrób A to będzie B. Czy można myśleć że da się oszukać karmę na zasadzie wybaczenia, czy akceptacji opartej, o to aby nam było przyjemniej lub bo to jest "dobre".

Inga,
Ja czasem chciałbym coś ci napisać, ale się boje. Jakby jeden gruby temat, połączony z Atlantydą, moja mamą itd, ciebie kojarzę trochę. Podoba mi się to co piszerz, bo jest szczere.


Lilliole,
Ja to bardziej czuje niż rozumiem. A i z matką mam mega nie po uzdrawianie co zawsze mnie kieruje do tej części duszy, której nie mogą ni jak dotknąć. Więc z dużego pisania wyjdzie groch z kapustą pewnie.




Ja mam takie doświadczenia z wybaczeniem.

Z punktu widzenia krzywdzonego:
a. trzeba dotknąć bezbronnego siebie, czyli przyznać że jakiś skurwysyn nas skrzywdził i że mógł i jesteśmy bezbronni.
b.wtedy zazwyczaj następuje wyjście poza i i zobaczenie że dwie osoby stworzyły tą sytuację. My też i nie musimy trzymać urazy. Jest takie zrozumienie na duszy że taka sytuacji nie będzie już.

Z punkt widzenia krzywdzącego.
a. przyznać że jest się skurwysynem, i że się znęcaliśmy nad kimś.(to jest istotne ważne aby poczuć swoje skurwysyństwo, wtedy jest empatia, i nasz dusza czuje że to krzywdzi, i zazwyczaj jak poczuje dokonuje refleksji i nie chce tego robić , a to czują inne dusze od razu, i wybaczają)
b. wtedy zazwyczaj następuje wyjście poza i i zobaczenie że dwie osoby stworzyły tą sytuację te dusze też (czuć to jako otrzymujemy przebaczenie od dusz które się skrzywdziło, i nagle osoby zachowują się wobec nas inaczej i jest okej wszystko)

popularnie omija się punkty a. różnymi technikami, i od razu intelektualne na duszy próbuje się wymusić uzdrowienie, (regressing np.) i wtedy to jest takie pseudo uzdrowienie, a problemy ciągną się latami, można je odsuwać afirmacjami i dekretami, ale one co jakiś czas będą wychodzić i tak. Ale to kwestia motywacji czy potrzeba uzdrowienia relacji, czy przeświadczenie że po będzie przyjemnie nam i się życie poprawi.

Takie są moje osobiste odczucia.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 13:12:40
Blue
A ja włąśnie mialam napisać że jest dla mnie inspirujące co piszesz, bo jest w tym zawarte coś prawdziwego. A czytanie prawdy podnosi do góry, otwiera i wpływa na wnetrze.

Mam bardzo dużo wcieleń z Atlantydy.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 19:45:12
Odnośnie dawania takich niesprawdzonych rad
Można to porównać do sytuacji gdy na forum jest ktoś kto sam sie nie rozwija ale naczytał sie wielu duchowych ksiązek i udziela wskazówek tym którzy się rozwijają.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-22, 19:48:42
wybaczenie traktuje jako proces wewnętrzny.
co kol wiek się zdarzyło wybaczam sobie wewnętrzne skutki jakie to zdarzenie dla mnie przyniosło.  Bez znaczenia jest dla mnie to czy przyczyna tego znajduje się wewnątrz mnie czy na zewnątrz. wybaczam zawsze emocjonalny skutek tego jakie to zdarzenie we mnie wywołało.
każdemu co innego będzie pasowało dla mnie to jest oczywiste. daje mi to wolność, bo trwanie w złych emocjach jest dla mnie formą zniewolenia.
Tu piszesz że robisz coś osobiście.
Możesz napisac jak to konkretnie przebiega? Po kolei poszczególne etapy.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: JenKa w 2016-01-23, 16:03:44
Inga, jesteś wielka! Przeczytałam tą wczorajszą dyskusję i zauważyłam,  jak pięknie udało ci się otworzyć i pokazać swoje dziecięce Ja :) To ten wpis z 11 cytowany przez Lilliole. Aż we mnie samej coś się poruszyło i miałam ochotę cię przytulić :)
Co do wybaczania spraw z dzieciństwa: nie da się tego dokonać bez uwolnienia powstałych wtedy smutku, zlosci, żalu,  rozpaczy i tesknoty i niezrozumienia zachowań dorosłych. Takie wybaczenie będzie jak stapanie po przykrytą dywanem podłodze z przegniłych desek - wygląda ładnie,  ale niszczenie postępuje nadal; i wystarczy jedna sytuacja trafiająca w stare rany, żeby deski pękły i załamały się wciagajac delikwenta razem z dywanem.
Wybaczyć się da, zaakceptować podobieństwa również, ale to jest cały proces zmiany podświadomości,  energii serca i duszy. I nie oznacza wcale, że nagle poprawią się kontakty z tą osobą - mogą,  ale mogą również całkiem oslabnąć.
Inga, przeczytaj jeszcze raz ten swój wpis i spróbuj przypomnieć sobie, kiedy tak się czułaś : niedoceniona, zignorowana, wyśmiana za własne,  odmienne od innych zdanie?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-01-23, 17:27:43
Jenka
Dzięki
Tak jak piszesz czułam się przez całe moje dzieciństwo.
Co do wybaczania i opini że ja nie wiem na czym  to polega.
Udało mi sie uzdrowić dwie bardzo silne relacje karmiczne w których byłam ofiarą i jako taka karmiłam swoich oprawców energią. Jedna z tych osób to mój były partner którego na swoich plecach woziłam przez lat kilakdziesiąt.  Uzdrowienie jest pełne, bo stały mi sie te osoby zupełnie obojetne i nie ma między nami powiązań, nie karmie ich już energią. Nie mam żalu ani pretensji, ni e mysle o nich. A to znaczy że musiałam im wybaczyc te wszystkie krzywdy które mi zrobili. A jeżeli tak dużo wybaczyłam to chyba wiem o co chodzi z tym wybaczaniem i nie robie tego w sposób intelektualny.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: furyah w 2016-01-23, 17:30:57
Może ktoś ma wgląd w energie jeśli chodzi o wybaczenie. Czy coś to robi oprawcy że ofiara mu wybaczy? Czy w jakiś sposób zwalnia go z odpowiedzialności karmicznej?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-01-23, 17:35:24
Inga to super co piszesz:).
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-01-23, 17:44:09
karma nie jest prawe w sensie takim jak prawo karne, że jest odpowiedzialność za coś. karma bardziej jest czymś w rodzajem prawa grawitacji, czyli  jeśli skoczysz z 3 piętra to połamiesz nogi, nie jest to kara, tylko reakcja a to co robisz.

więc jeśli ktoś mi wybacza itd. to jego sprawa, on ma czysto. I relacja między mną a nim się neutralizuje. Acz jeśli mi zostały motywacje do krzywdzenia to mi ogólnie karma zostaje, czyli ponoszę konsekwencje noszenia w sobie/duszy tych rzeczy.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: furyah w 2016-01-23, 18:35:39
a więc karma danej osoby zależy wyłącznie od niej i nikt nie pilnuje czy ona się wypełnia czy nie...?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2016-01-23, 18:39:50
Z wybaczaniem jest różnie, nie da się ujednolicić. Ja robiłem różne wybaczania i zawsze sporo pomagało. Pamiętam osobę, która mnie tak wkurzała, że nie mogłem spać i wtedy pomagały mi afirmacje. One są jedną z metod, ale rzeczywiście jak powodują że się tłumi złość zamiast odpuszczać to trzeba z nich zrezygnować.
Tak jak teraz to odczuwam to wybaczenie polega na uwolnieniu negatywnych emocji w relacji z drugą osobą lub samym sobą. Do tego dochodzi zapamiętany wzorzec zakodowany w nas po to, zeby pamiętać to co ta osoba nam zrobiła. Jeśli więc wybaczamy, a mówiąc precyzyjniej odpuszczamy to pozwalamy na rozblokowanie wzorca i pozbycie sie emocji.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-01-23, 18:58:57
karma zależy od danej osoby(wraz z duszą itd. jako całość). Karma po prostu jest wynikem aktu. Jeśli uderzysz ręką w ścianę to cię zaboli. Chociaż można powiedzieć że twoje rękę wypełni ból. To jest jak grawitacja, taki jest świat.


powstały struktury karmiczne, i tam są władcy karmy i oni próbują kontrolować/pilność karmy i co można a czego nie można wziąć na to wcieleni. Acz jest to sztuczne i nie niczym uzasadnione, niż tą rządzą władzy. Można to czuć jak sąd, i prokuratorów i władców przeznaczenie, losu itd. I tutaj jest kicha , bo uderzasz ręką w ścianę i przychodzi policja i mówi że masz zapłacić 1000zł bo to jest złe i taka jest karma i tak trzeba zwrócić dług karmiczny za to. To jest kontrola i oszustwo, względem podłączeń pod strukturę. Jeszcze jedna ważna kwestia jest taka że odcina się akcję od reakcji, tak że dusza długo nie może zrozumieć co robi źle, i coś to można uzdrowić w jedno wcielenie, dzięki tej strukturze będzie trwało 10 - 100 wcieleń. Bo zagubiony i zmieszany będzie związek akcji z reakcją. Z pewnej perspektywy to wygląda tak że uderzasz ręką w ścianę, i nic jest okej, tydzień potem pijesz kawę i zaczyna boleć cię ręką i dusza nie odnajdzie się w tym łatwo.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: JenKa w 2016-01-23, 21:16:26
Z tym wybaczeniem to jest chyba podobnie, jak z karmą.  Piszę "chyba, bo sama tego do końca nie rozumiem, ale coś  się u mnie zmienia, więc spróbuję to opisać. 
Wybaczanie to proces, ktorego poczatkiem jest uwolnienie nagromadzonych emocji, które też ujawniają się stopniow gdy sięgamy do coraz głębszych, starszych wspomnień. Jednocześnie dochodzi uswiadamianie intencji OBU stron - zwłaszcza, jeśli uda się zobaczyć sytuację ze wszystkimi towarzyszącymi wpływami,  również od innych zwiazanych z nią istnień.  W takim obrazie dopiero widać wszystkie aspekty tej relacji. Następny krok to wyjście z roli ofiary z - co najwazniejsze - zaniechaniem pragnienia zemsty. I to wyjście z roli ofiary u mnie zaowocowało zmianą w hierarchii również w pracy. Awansu co prawda nie dostałam,  ale pojawił się luz w kontaktach ze wspolpracownikami i szefem i znacznie większe liczenie się z moimi potrzebami. Również w domu moje zdanie stało się najważniejsze.  Pojawiły się istotne informacje, łatwość załatwiania różnych spraw i lepszy kontakt z ludźmi. A to dopiero początek.
Dlaczego takie ważne jest odpuszczenie chęci dowalenia? Bo to ona utrzymuje odpływ energii od ofiary do kata. Kiedy odpuszczamy kat znika i energia zostaje przy nas. Co prawda na początku nie wiadomo, co z nią zrobić,  a sama energia nie jest wcale taka czysta i jasna. Ale stopniowo właściwie ukierunkowana będzie działać na naszą korzyść.
Uff, trochę się rozpisalam. Mam nadzieję,  że wystarczająco zrozumiale ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2016-01-24, 12:52:38
Ale się zrobiło zamieszanie ;) Dzięki wszystkim za wpisy!

Danny,

Z tego co piszesz na plan główny wysuwają się dwie sprawy: wolność i pieniądze i byc może uważasz,że osiągniesz wolnośc wtedy gdy osiągniesz pieniądze.
A moim zdaniem nie osiągniesz pieniędzy bez wolności. A żeby osiągnąć wolność trzeba mieć poczucie własnej wartości na wysokim poziomie. A poczucie wartości daje przede wszystkim miłość do siebie i akceptacja siebie.

Więc może zamiast pisać akceptuję i kocham swojego ojca pisz afirmację "Kocham i akceptuję siebie."

kilka innych afirmacji, które mi przychodzą do głowy

"Kocham i akceptuję siebie nawet jeżeli nie jestem w 100 % samodzielny tak jak bym chciał.
Kocham i akceptuję siebie nawet jeżeli zarabiam mniej niż ojciec i jestem od niego zależny.
Mogę zarabiać więcej niż mój ojciec. Mogę odejść od mojej rodziny.
Jestem bezpieczny i w porządku, gdy opuszczam rodzinę i odnoszę sukcesy."

Wogóle polecam Ci wszelkie afirmacje zaczynające sie od słowa "mogę". W przypadku ograniczenia wolności (psychicznego) często jest dużo nakazów i zakazów. A słowo "mogę" znosi zakaz.
A na nakazy ja stosowałam "Nie muszę już...." Wiem, że jest zasada, żeby unikać słowa "nie" w afirmacjach, ale moja podświadomość doskonale rozumiała o co chodzi.

@Lilliole

Afirmacje 'Kocham i akceptuje siebie' mam już za sobą, i w taki właśnie sposób pracowałem, nad własnym poczuciem wartości i głównie sobą i tylko sobą, nastawieniem. Efekty pozytywne. Jednak ostatnio przyszło do mnie to, że spokoju nie zaznam, dopóki tych relacji z ojcem/rodziną nie uzdrowię. I niestety wątpliwości jest sporo.

Co masz na myśli pisząc, o uzyskaniu wolności?
Mi głównie wolność kojarzy się w tym momencie, z brakiem zależności od innych ludzi, co było by realne tylko wówczas gdybym miał te pieniądze w ilości "X". Choć tak jak wspomniałaś, jest też uzależnienie psychiczne bardzo silne.

Temat jaki mnie interesuje to właśnie zarabianie pieniędzy i zanim się wziąłem porządnie za to, wyskoczył mi temat relacji z rodzicami..., a jest to zawiłe i zagmatwane bardzo.

Jeśli chodzi o wybaczanie, to jakoś łatwo mi to przychodzi. Oczywiście w momencie gdy ktoś nie wywiera na mnie presji w danym momencie.
Przykład: Nie mieszkam z rodzicami na codzień, nie myślę o tym przesadnie, mam luz. Pojawiam się w domu i wszystko zaczyna mnie irytować, męczyć, wkur***ć, ojciec zaczyna mi gadać swoje mądrości, chce żebym był jego kopią, bo przecież jaki ojciec taki syn itp. Żebym sie wzial "do roboty" (czytaj: zaczął robić to co on, zmienił zainteresowania, zmienił przekonania, żebym się generalnie słuchał tatusia i mamusi). Bo to się przecież opłaca, popatrz, mi się udało! Zarabiam dobre pieniadze swoja ciezka pracą!

Strasznie to ze mnie energie wysysa. Czasami po weekendzie "dochodze do siebie" 2-3 dni. Oczywiscie wszystko dzieje sie w atmosferze bardzo napietej, agresywnej, bardzo negatywnej. Zapominam powoli o tym, olewam, wrzucam na luz i jest ok. Temat jednak powraca, bo po prostu nie jestem niezależną jednostką na tyle, żeby to tak olać perfidnie że tak powiem.

Zaakceptowany przez ojca w 100% raczej nigdy nie bede, nie jest to dla mnie jakims problemem. On jest typowo logicznym umyslem, kalkuluje analizuje, realista twardo stapajacy po ziemie. Ja jestem z kolei wibracja liczby 3, wiec mam dusze artysty, latami staralem sie temu zaprzeczac i wyszla z tego niezla kupa, ale juz w miare posprzatalem :)

Ja miałem tak że uważałem że mój ojciec jest z czapy / przypadku. W ogóle nie podobny do mnie charakterem, ani celami, ani niczym. W pewnym sensie wywoływało to we mnie mnóstwo konfliktu, taka sytuacja gdzie jest zdecydowanie nie tak jak powinno być. Odczuwałem to jako jakiś błąd, ale jak to z rodziną bywa, cieżko się odciąć, więc wzrastał konflikt, a jak konflikt to nieakceptująca i nienawiść. Pomogło mi trochę, chociaż na tamten czas nawet dużo afirmowanie i EFT. Chociaż to patrząc z perspektywy bardziej doraźne metody, które rozwiązały tymczasowy ból, co w danej chwili może być właściwe.

Jadąc na te święta do domu, byłem w stanie dziwnym bo integrowałem się z fragmentem duszy, i po integracji byłem właśnie taki sam jak on, i gdy próbowałem odsunąć tą relację odsuwałem część w mnie. Było to dziwne odczucie, jakbyśmy się znali, myśleli podobnie, itd. Jaki ojciec taki syn itd. W pewnym sensie czułem spokój, który był naturalny nie wymuszony, nie kreowany, bez próby utrzymania go. W pewnym sensie taki byłem wyżej, a fizycznie nauczył mnie tego ojciec. Wewnętrzne pogodzenie się ze sobą samym, pogodziło mnie w relacji z ojcem.

Co ciekawe kojarzy mi się to z manifestacja energii źródeł / męskiej i żeńskiej która tworzyć nową istotę ja/ducha/duszę/x. Że ten stan w którym moja dusza była, przenosi się na rodziców, zawsze on tam będzie, że nie jest to zachcianka jednego wcielenia. Tylko potrzeba manifestowania się i bycia w tym stanie, a od kogo można to dostać jak nie od rodziców.

@BlueEyes

Czuje wiele podobienstw u siebie w tym co napisales. To wewnetrzne pogodzenie sie z samym soba piekna sprawa, zrobilem ostatnio sporo w tym kierunku i widze duzo zmian na lepsze, no ale jak widzisz jeszcze nie wszystko zrobilem.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-01-24, 14:51:37
Mam pytanie, wiadomo, że rozne etapy w zyciu dziecka mają odzwierciedlenie w doroslym życiu, a jak się ma kwestia karmienia piersią? ;)
Tak się zastanawiam bo na fali zadowolenia mi ps podsunela taki obraz piersi obfitych w pokarm i duze spelnienie z tym zwiazane ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-24, 16:26:12
ale o co zapytujesz się? przecież to oczywiste, bez dwóch zdań wspaniały naturalny symbol : ))

jak masz już obraz w głowie,  to wystarczy go zmaterializować
https://www.facebook.com/lalkimagiczne/posts/884833468272393

http://3.bp.blogspot.com/-v1K7X7615zQ/U3ujV7mkXtI/AAAAAAAAJpQ/IUAegCT6YpM/s1600/karmi%C4%85ca+heraklesa.jpg
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-01-24, 16:29:37
Fajna rzeźba. Mnie nie interesuje to jako symbol tylko na co oddzialuje to w zyciu, na jaką sferę.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-24, 16:37:47
medźikowsky
no rzeźba fajna - zwłaszcza że jest tam motyw samoobsługi : )
 
skoro nie przekonują cię te wyjaśnienia w linku z motankami i dalej pytasz o to samo, no to najprościej zmaterializuj sobie tą własną wizję, w taki czy inny sposób, wtedy zobaczysz na jaką sferę to wpłynie
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-01-24, 16:48:46
Heh no to jest smieszne w tej rzeźbie

A, czyli obfitość, pomyslnosc i szczęscie :)

Dzięki
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-24, 16:56:24
tutaj przykład szczerej  modlitwy, która od razu zostaje wysłuchana (jabłko):
http://joemonster.org/filmy/17816

: D
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-01-24, 17:14:26
Wtyczki mi telefon nie obsluguje :p

Ale w porno moze jednak nie idźmy ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-25, 09:00:07
Mam pytanie, wiadomo, że rozne etapy w zyciu dziecka mają odzwierciedlenie w doroslym życiu, a jak się ma kwestia karmienia piersią? ;)
Tak się zastanawiam bo na fali zadowolenia mi ps podsunela taki obraz piersi obfitych w pokarm i duze spelnienie z tym zwiazane ;)

wg Aleksandra Lowena ssanie piersi, miłośc i dostępnośc matki w tym okresie otwiera na przyjemność, na sięganie po przyjemność, odczuwanie przyjemności, pozwolenie sobie na przyjemność,

Jeżeli tego nie ma, matka nie jest dostępna-  niemowlę zamraża swoje ciało, żeby uśmierzyć ból, tłumi bolesne emocje, traci zdolność po sięgania po przyjemność i odczuwania przyjemności

A bez odczuwania przyjemności nie ma mowy o spełnieniu w czymkolwiek.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2016-01-25, 09:59:30
Wrócę jeszcze do przebaczenia. Chodzi o to, żeby nie uzależniać naszego wybaczenia od postawy drugiej strony, która jest w zaburzonej relacji z nami. W sytuacji, kiedy my wybaczamy, chciałoby się, żeby to samo zrobiła w stosunku do nas ta druga osoba w myśl powiedzenia: wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Często tak się dzieje, że jest wzajemne wybaczenie. Jednak bywa też inaczej, więc nie ma co czekać, naciskać, czy oczekiwać miłości. Są ludzi, którzy działają mechanicznie i to co sobie kiedyś zakodowali ciągle odgrywają. Czasem potrzeba im dużo więcej czasu na zmianę.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-25, 10:51:25
Wtyczki mi telefon nie obsluguje :p
Ale w porno moze jednak nie idźmy ;)
facet płaczący na widok piersi  toż to nawet nie erotyka :-)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-25, 11:19:06
Danny7,
teraz nie moge Ci odpisać, zrobię to za jakiś czas
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: JenKa w 2016-01-25, 13:22:30
Mateusz, dokładnie o to chodzi :)
I w tym tkwi największe chyba złudzenie związane z wybaczaniem: że kiedy my wybaczymy, to relacja stanie się taka idealna, cukierkowo - bajkowa. Czasem z tej drugiej strony nic się nie dzieje i ... zabawa w krzywdę i winę zaczyna się od nowa. A wybaczenie to również odpuszczenie presji i oczekiwań związanych z tą osobą. I dopiero wtedy jest ono pełne :)))
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-01-25, 18:49:55
wg Aleksandra Lowena ssanie piersi, miłośc i dostępnośc matki w tym okresie otwiera na przyjemność, na sięganie po przyjemność, odczuwanie przyjemności, pozwolenie sobie na przyjemność,

Jeżeli tego nie ma, matka nie jest dostępna-  niemowlę zamraża swoje ciało, żeby uśmierzyć ból, tłumi bolesne emocje, traci zdolność po sięgania po przyjemność i odczuwania przyjemności

A bez odczuwania przyjemności nie ma mowy o spełnieniu w czymkolwiek.
Mi się coś kojarzy z whh, jak kiedyś miałem i tam było coś z pempowiną, niby pokaram tylko. A potem na koniec sesji, czyłem całym ciałem jaki świat jest obfity przyjemny i zaspokaja moje potrzeby, i to jest dostępne dla mnie fizycznie własnie. Bo takie rzeczy są dla organizmu czy dziecka całym światem wtedy.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-25, 18:54:59
przy okazji piersi : ) jeszcze o biologicznych/odzwierzęcych/chemicznych/genetycznych  mechanizmach tworzenia i podtrzymywania więzi, nie tylko między matką i dzieckiem:

"Kiedy kobiece sutki są stymulowane podczas karmienia, wydzielany jest w mózgu hormon -  oksytocyna, znany jako „hormon miłości”, który pozwala skupić uwagę i uczucia matki na dziecku. Najnowsze badania wykazały jednak, że u ludzi powyższy związek nie jest zarezerwowany tylko i wyłącznie dla relacji matki i jej noworodka.

Według badań Roy Levin z University of Sheffield oraz Cindy Meston z University of Texas, którzy przebadali ponad 150 kobiet, aż 82% z nich doznawało zwiększonego pobudzenia seksualnego przy stymulacji piersi. Prawie 60% prosiło o ich dotykanie. U większości kobiet więc powyższe zabiegi podnoszą pobudzenie seksualne i uruchamiają te same obszary mózgu,  jak w przypadku stymulacji łechtaczki czy pochwy. Kiedy partner seksualny dotyka, masuje czy podszczypuje kobiecy biust, powoduje uwolnienie oksytocyny w mózgu kobiety. Zachodzi wtedy ta sama reakcja, która ma miejsce w przypadku opiekowania się noworodkiem. Jednakże w kontekście relacji seksualnych, oksytocyna skupia uwagę kobiety na jej partnerze i wzmacnia pragnienie więzi z nim."
http://www.psychologia-spoleczna.pl/aktualnosci/1197-piersi.html
na dole tej stronki interesujący wykład z jutuba

Oksytocyna wyostrza wspomnienia z dzieciństwa
https://www.doz.pl/czytelnia/a7447-Oksytocyna_wyostrza_wspomnienia_z_dziecinstwa
Okazało się, że w przypadku mężczyzn, których relacje z matkami były bliskie i dawały im poczucie bezpieczeństwa, zaaplikowanie oksytocyny sprawiło, że wspomnienia o bliskości stały się silniejsze niż w przypadku mężczyzn, którym podano placebo. W grupie mężczyzn, których relacje z matkami były chłodniejsze, oksytocyna intensyfikowała natomiast poczucie braku bliskości.

http://www.poradnia.pl/ciemna-strona-oksytocyny.html
"Badania dowiodły, że u osób grających w grę losową ze sztucznym przeciwnikiem, którym podano oksytocynę, stwierdzono podwyższony poziom zazdrości i większe skłonności do napawania się triumfem.

Jeżeli Kemp i jego współpracownicy mają rację, oznacza to, że oksytocyna może zwiększać gniew i inne negatywne emocje."


ot i  wiedza (głównie dla kobiet) jak zwiększać sobie poziom oksytocyny przydatny do przywoływania wspomnień z dzieciństwa ; )


Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-25, 19:12:24
http://www.swiat-zdrowia.pl/artykul/oksytocyna-a-depresja-poporodowa

wynika z tych przykładów że u niektórych ludzi  poziom oksytocyny  jest niski stąd popadają w depresje , u innych gdy jest wysoki albo gdy nagle pod wpływem jakichś tam czynników skacze i podnosi się wtedy jakby blokady w mózgu sprawiają że nie wywołuje to takich samych skutków jak u innych ludzi , a pobudza  to wtedy... inne obszary w mózgu? może te same, ale w efekcie zmian/ścieżek  powstałych np. w dzieciństwie  (albo i w zależności od płci mózgu) wywołuje stany związane z uczuciem zazdrości czy napawaniem się triumfem (motyw rywalizacji)

interesująca zbieżność z niedawnymi zachowaniami kilku osób na forum gdzie ten motyw jakby wyraźnie się zarysował ( i w sumie mnie rozbawił) teraz powiedziałbym, że im oksytocyna rzuciła się na blokady w mózgu ; )

tak czy siak wciąż są to  reakcje biologiczne i uleganie wpływom chemicznym/biologicznym/genetycznym

"Oksytocyna jest hormonem uwalnianym przez organizm człowieka w różnych sytuacjach życiowych o charakterze społecznym, zarówno pozytywnych, jak podczas zakochiwania się, przeżywania orgazmu, porodu, czy karmienia piersią i negatywnych - w momencie odczuwania zazdrości lub złośliwej satysfakcji."
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,396558,oksytocyna-inaczej-dziala-na-mezczyzn-i-kobiety.html
"Rezultaty naszego badania są zgodne z wcześniejszymi odkryciami dotyczącymi społecznych różnic międzypłciowych: kobiety są nastawione na zachowania związane ze wspólnotą i rodziną, a mężczyźni skłaniają się bardziej ku rywalizacji i potwierdzaniu swojego statusu społecznego"


Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-25, 20:07:50
Mi się coś kojarzy z whh, jak kiedyś miałem i tam było coś z pempowiną, niby pokaram tylko. A potem na koniec sesji, czyłem całym ciałem jaki świat jest obfity przyjemny i zaspokaja moje potrzeby, i to jest dostępne dla mnie fizycznie własnie. Bo takie rzeczy są dla organizmu czy dziecka całym światem wtedy.

BlueEyes,
i teraz rzeczywiście świat zaspokaja Twoje potrzeby? na ile to doświadczenie przełożyło sie życie?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-25, 20:16:17
fajnie się to wszystko co wklejałem ciut poniżej łączy z tym co piszą tutaj:
http://www.eternalenergyx.com/droga-ekstazy/

czyli o tym że tworzenie się więzi z dzieckiem, podobnie jak z partnerem seksualnym, jest związane z aktywnością drugiej czakry (czyli inaczej mówiąc pobudzają dokładnie te same ośrodki w mózgu) a zaburzenia tej czakry wywołują zazdrość i złość - to zapewne w przypadku wysokiego poziomu oksytocyny lub jej wzrostu ; ) przy jej niskim poziomie byłby to pewien rodzaj depresji

"Amerykańscy naukowcy mówią także, że karmienie piersią zapewnia dziecku lepszy start. Dzieci karmione naturalnie mają większe szanse na odniesienie sukcesu i osiągnięcie wyższego statusu społecznego. Karmienie piersią korzystnie wpływa bowiem na iloraz inteligencji, funkcje poznawcze i ogólny stan zdrowia. Dowodzą tego trwające ponad 60 lat obserwacje 1400 osób, urodzonych w latach 1937-1939."
http://www.ciazowy.pl/artykul,mleczna-droga-do-milosci-o-psychologicznych-funkcjach-karmienia-piersia,571,1.html
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-25, 20:50:28
bardzo ciekawy artykuł gdzie można zobaczyć różnice związane z więzami opartymi na hormonach i prostych odzwierzęcych reakcjach z nimi związanymi, a tym co opiera się na nich u ludzi, ale jednak jakby wykracza poza nie i związane jest z poziomem świadomości/rozumu?  np. gdy ktoś ma dwójkę dzieci i musi im dawać wszystko to samo i po równo, bo jest krzyk że dzieje się krzywda ; ) wtedy z braku możliwości zawsze można i warto haha zaspokoić przynajmniej odzwierzęce potrzeby:
http://psy-ratownicze.eu/dzial.php?id=9&art=241
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-01-25, 21:37:06
BlueEyes,
i teraz rzeczywiście świat zaspokaja Twoje potrzeby? na ile to doświadczenie przełożyło sie życie?
Ciężko to określić bo sesji miałem wiele, a i różnych metod próbowałem w różnym czasie zresztą jak większość osób rozwijających się. Jednak spróbuje opisać jak to wtedy było.

Zaczynając od ogółu, wzorce w ciele to nie jest tylko dna i program. Poczynając od dziecka w brzuchu, to ciało dane jest stworzone z matki, i matka daje pokarm. Potem jest podobnie bo chociaż odżywiamy się sami, to przecież jedzenie otrzymujemy od matki ziemi, która dalej nas karmi. Czuć to zwłaszcza na boso, jak się chodzi po ziemi, czuje się jakby się było częścią natury. I ta natura przecież dba o swoje dzieci, tak jak matka o swoje. A przecież nasza matka otrzymuje pokarm też od matki ziemi. Więc to wszystko jakby połączone ze sobą na poziomie ciała.


Nie do końca pamiętam od czego ta sesja wyszła, bo miałem chyba przeplatane tematycznie, ale coś kojarzę że gdzieś punktem wyjścia były chyba po prostu pieniądze.

Trochę ominę specyfiki techniki, chociaż generalnie tutaj nie liczy się intelekt, logika, emocje czy związki jakieś przyczyno-skutkowe. Tutaj liczy się ciało, i rządzi się innymi zasadami tak to ujmę. Generalnie jakoś pokarm matki z pępowiny mi się nie spodobał i to wytworzyło jakieś dziwne zachowanie w ciele. Dziwne czyli nie takie jak powinno naturalnie być. Jak już tam się przywróciło naturalny bieg i że ten pokarm jest okej i jest czyść dla mnie naturalnym, i wracałem świadomością do tu i teraz, to chyba jeszcze tak 10-20 min była relaksacja po prostu leżenie sobie i tyle. I było to coś niesamowitego, całym sobą czułem że żyje pośród ogrodu przyjemności, zabawy, dostatku, w takim raju. Gdzie wszystko jest dla mnie. Mogłem się bawić wszystkim co materialne, i to wszystko jest dla mnie i jest dobre. Związki zabawy cielesne, mieszkanie, żywność, praca to wszystko jest już tutaj obok, mogę tego namacalnie dotknąć. Nie czułem tego w głowie, tylko w ciele, że to wszystko jest.

I jakie były wrażenie po ... no takie samo że to wszystko jest :) I potem miałem trochę na odwrót niż popularnie medytuje na prosperity, ale ciągle coś gdzieś z pracą problem albo gdzieś brak. Jak szukałem pracy i mieszkania to miałem w umyśle wątpliwości, a w ciele relaks, jeszcze mnie mama z siostrę dołowały że nic nie ma łatwo itd. To nie odczuwałem problemu,bo przecież to już mam zapewnione, w gruncie rzeczy to są potrzeby czysto fizyczne czyż nie. I tak było. Znalazło się w 2 tygodnie na raz mieszkanie ładne, duże i tanie i praca. Umysł umysłem, karma karmą, ale tutaj jest cielesność fizyczność i gaja. Pewnie i dobra karma i intencje pomogły, bo musiały mnie pchnąć też do tego mieszkania a i zabiegów w ciele też itd.(wszystko jest gdzieś holistyczne).


Jeszcze jak już się rozpisałem, to jedną opiszę sesje co było przed a co po. Miałem problem z jakimś strachem chyba czy czymś takim. I pamiętam przed że miałem doły takie 2 tygodniowe, czasem czasem jak coś wywaliło, to po prostu zjazd był. Jak uzdrowiłem ten strach, to od tak po prostu zjazdy miałem maks 1-2 dni. Jakby był zjazd to umysł nie wytrzymywał przebywać w tym stanie, bo ciało było energetyczne i wybijało do góry od razu.

Ahh to jeszcze napiszę taką ciekawostkę. Jak nie logiczne rzeczy mogą tam być i w jaki nie logiczne sposoby mogą oddziaływać. Pamiętam chyba że miałem zajawkę na polówkę żeby przyciągnąć i chyba dekretowałem wtedy. I na sesji w ciele, jakby odnalazłem sześcian czy coś takiego. I ten sześcian pochłaniał/zakrzywiał energię. I czułem że to sprawia że energia ucieka i że jest jej za mało, więc trzeba ciągle coś robić, kombinować szukać, wytwarzać. I jakby zobaczyłem że wszystkie wynalazki świata wyszły z tego kodu, że to ciągnie świat do przodu a bez tego, nie ma ewolucji i postępu. Dopiero po uzdrowieniu, wpadłem w stan jak już wypełniła mnie gaja, odczułem że nie ma co się śpieszyć, że wszystko jest takie jakie powinno, i że wszystko dzieje się w naturalny sposób. I tak jak zawsze miałem jakieś poczucie że trzeba robić więcej, starać się więcej, uczyć się więcej, bo zawsze jest za mało, i zawsze można więcej , szybciej lepiej, to teraz chillout, to co robię jest wystarczające na dzisiaj. Z dekretami powalczyłem jeszcze 4 dni i ale mój umysł nie mógł dalej trwać w pogodni za wyobrażeniem, jak w ciele był relaks i zadowolenie z tego co jest i przeświadczenie że jutro naturalnie będzie coś innego i przyjdzie to samo.


Oczywiście to nie jakiś złoty środek. Na tamten czas trochę pozdrawiałem i miało to dla mnie duży wpływ i dalej to czuje. Ale ma swoje limity, i wielu rzeczy nie można ruszyć, bo dusza też ma swoje wpływy. Więc ... różne rzeczy są dobre w różnym czasie. Mi to wtedy bardzo pomogło. Co ciekawe ale tu mi się wydaje że to "dobra" karma też ma ogromy wpływ, bo tematu pieniędzy od tamtego czasu nie poruszyłem już w żaden sposób. Kasa/Praca przychodzi mi jakoś tak naturalnie. Czuje limitacje ze strony duszy, acz mam tyle ile mi trzeba i tak więc kręcę się w innych rzeczach.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-26, 01:15:39
BlueEyes,
Dziękuję :).  Sporo mi rozjasniłes.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-01-26, 07:35:08
przy okazji szukania informacji o ziołach wpływających na poziom oksytocyny znalazłem coś takiego, może się komuś przyda:
http://zdrowofitterka.blogspot.com/2014/08/zioa-pomocne-w-powiekszeniu-piersi.html

mi przypomniało, że zgodnie z astrologicznymi zaleceniami pochodzącymi ze wschodu zalecają bym spał z nasionami kopru pod poduszką, a to sobie do tego wrócę,  teraz dodatkowo z poczuciem przytulenia do cycuszka : D
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2016-01-26, 09:51:40
@BlueEyes

Ciekawy wpis... Ja jestem właśnie przy temacie pieniędzy i zarabiania... i czytam książki, szukam niewiadomo czego trochę... niedlugo planowalem robic spis afirmacji (i owszem kilka na pewno bede chcial napisac), ale cos w srodku mnie, mowi mi, ze pieniadze splyna na mnie w duzej ilosci gdy bede robil to co czuje, to co przychodzi  mi latwo, lekko, jest jak by wypadkową mojej  ekspresji życiowej,  wyrażania siebie - a pieniadze to taki efekt uboczny :-)
Moze  to troche glupie co pisze, ale coś takiego mi sie  w  glowie pojawilo już jakis czas temu.

Dodatkowo mam teraz taki opór przed pisaniem afirmacji... Piszę około 2,5 roku  cały czas.  I owszem są  pozytywne zmiany, ale coś mi  w  środku mówi, że  medytacja załatwi wszystko, po prostu zebym sie wzial za to koncu...
--
Co robiles poza dekretami?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-01-26, 18:52:00
Danny7,

Miałem taką chęć napisania dłuuuuuuuuuugiej odpowiedzi z pewny kontekstem większym, ale taki opór mam przed zamieszczeniem że nie mogę :)

Więc będzie ocenzurowana krótka, uboga, wersja :

1.
ekspresja = pieniądza jak efekt uboczny, dobrze czujesz... ajajajajajajaj temat rzeka.

2.
afirmacje, dekrety, wizualizacje - wg. mnie mało skuteczne a nawet jak skuteczne to bez sensu...

3.
Medytacja załatwi wszystko, jeśli Ty będziesz gotowy załatwić wszystko, ale wtedy medytacja nie będzie Ci potrzebna... taki paradoks.
Medytacja zaprowadzi Cię tam gdzie chcesz aby Cię zaprowadziła... w większości na koniec prowadzi do stanu oświecenia...czyli stanu w którym medytujący myśli i czuje że jest oświecony(doświadczając nie mniej nie więcej niż przyjemnego stanu umysłu, co nie ma się nijak do rzeczywistości!)
Jeśli chciałbyś załatwić wszystko w medytacji to musiałbyś otworzyć drzwi których nie można otwierać... tak spotkałbyś się ze swoim ego i musiałbyś stoczyć walkę na śmierć i życie... jak to mówią w Grze o Tron albo wygrywasz albo giniesz.

4.
Generalnie zawsze robiłem metody pod siebie i pod to jak czuje że jest dobrze dla mnie, jak coś mi nie pasowało,to próbowałem szukać tego co mi pasuje i działa niż się meczyć. Afirmacje i Regresing to dla mnie była totalna klama, a EFT i WHH odczuwam jako coś co mi bardzo pomogło w tamtym czasie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-01-27, 09:11:09
Ale się zrobiło zamieszanie ;) Dzięki wszystkim za wpisy!

Afirmacje 'Kocham i akceptuje siebie' mam już za sobą, i w taki właśnie sposób pracowałem, nad własnym poczuciem wartości i głównie sobą i tylko sobą, nastawieniem. Efekty pozytywne. Jednak ostatnio przyszło do mnie to, że spokoju nie zaznam, dopóki tych relacji z ojcem/rodziną nie uzdrowię. I niestety wątpliwości jest sporo.

.......

Jeśli chodzi o wybaczanie, to jakoś łatwo mi to przychodzi. Oczywiście w momencie gdy ktoś nie wywiera na mnie presji w danym momencie.
Przykład: Nie mieszkam z rodzicami na codzień, nie myślę o tym przesadnie, mam luz. Pojawiam się w domu i wszystko zaczyna mnie irytować, męczyć, wkur***ć, ojciec zaczyna mi gadać swoje mądrości, chce żebym był jego kopią, bo przecież jaki ojciec taki syn itp. Żebym sie wzial "do roboty" (czytaj: zaczął robić to co on, zmienił zainteresowania, zmienił przekonania, żebym się generalnie słuchał tatusia i mamusi). Bo to się przecież opłaca, popatrz, mi się udało! Zarabiam dobre pieniadze swoja ciezka pracą!

Strasznie to ze mnie energie wysysa. Czasami po weekendzie "dochodze do siebie" 2-3 dni. Oczywiscie wszystko dzieje sie w atmosferze bardzo napietej, agresywnej, bardzo negatywnej. Zapominam powoli o tym, olewam, wrzucam na luz i jest ok. Temat jednak powraca, bo po prostu nie jestem niezależną jednostką na tyle, żeby to tak olać perfidnie że tak powiem.

Danny,
Z miłości do siebie i akceptacji do siebie wypływa wszystko inne. Moim zdaniem człowiek, który naprawdę kocha i akceptuje siebie jest otwarty i na pieniądze i na miłość i szacunek innych.
To dobrze, że afirmowałes miłoścdo siebie bo to jest podstawa i warto co jakis czas ponawiać prace nad miłością i szacunkiem do siebie w różnych kontekstach. Np w kontekście relacji z rodzicami.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2016-01-27, 17:40:06
Trochę się rozpiszę:

Moje "problemy" wynikają na tą chwile z braku wystarczającej ilości pieniędzy. Teraz myślę sobie, że gdybym miał tak, 2-3x więcej to bym wziął porządny oddech i zaczął żyć. Zaczął się rozwijać, i oczywiście chciałbym zarabiać jeszcze więcej. Bo teraz moje codziennie życie przypomina bardziej wegetacje 8 godzinną w pracy, i spadające poczucie wartości gdy chodzi właśnie o ten temat.

Mam jeszcze tak, że lubię szaleć z pieniędzmi, ostatnio kupiłem spodnie za 2000 zł i cóż.... Czuję się z tym świetnie.

Temat pieniędzy pośrednio łączy się z rodzicami i są oni na tyle "realistami", że gdybym miał te kilka tysięcy na luzie co miesiąc to dali by mi pewnie spokój i stosunki by nabrały luźniejszych wymiarów. Ten gość sobie radzi, co będziemy mu biadolić. Do takich wniosków prędzej czy pozniej by doszli. Chyba ;)

Ale nie o same pieniądze mi chodzi, a właśnie o tą codzienność - zajmowanie się tym z czego czerpię siłę, pewność siebie. W tym momencie jest dokładnie odwrotnie :) Pracowałem ostatnie 2 lata na posadzie, gdzie byłem w cieniu innych osób, zależny kompetencjami. Źle to na mnie wpływało, aż w końcu przestałem udawać i po 3 miesiącach zostałem wywalony :-) I w sumie jakie to było uczucie? Piękne!! Mega ulga i luz... choć z tyłu głowy brak bezpieczeństwa się zaświecił na chwile - co ja zrobie? :-)

Pomodliłem się o idealne dla siebie zajęcie i niezależność finansową i szybko znalazłem inną pracę - praktycznie taką samą jak poprzednia - gorzej płatną :) że ledwo na opłaty mi wystarczy, ale wziąłem, żeby bezczynnie nie siedzieć. Długo by pisać, ale czuje jak gnije moja kreatywność i chęć na robienie czegokolwiek, po powrocie do domu nie mam już siły żeby działać, pełno niezdecydowania, totalny wrak i brak energii... 2 godzinna drzemka i ucieczka w sen to to, co przewaznie mi sie super udaje.

@Blue

Fajnie to wszystko opisałeś, niby rozumiem, ale nie rozumiem :)
Biore się na pewno za medytacje. Skończyłem ostatni cykl afirmacji i robie przerwę.
Metod EFT i WHH o których piszesz nie znam.

Właściwie to czuje sie zakompleksiony przez tą wyżej wspomnianą "codzienność" pieniądze i swoje pochodzenie, swoją rodzinę. Choć ostatnio zacząłem to wszystko układać na swoją korzyść i jest mi lepiej. Kurcze, temat tak rozlegly ze pisze totalnymi ogólnikami, wybaczcie.

@Lilliole

Akceptacja samego siebie na wszystkie możliwe sposoby kluczem do wolności? Z tej otwartości ruszy się coś z moimi pieniędzmi?
Chodzi o to że nie chce kolejnej pracy, bo wiem, że praca mi nie da tego czego oczekuje...
A akceptacji u rodziców na próźno szukać, i już dawno temu przestałem - wybieram zdecydowanie zdrowy egoizm.
Choć przez ten brak finansowego bezpieczenstwa czuje grubymi nicmi szytą zaleznosc psychiczna od rodziny...

Dzieki Wam ludzie za aktywność!!
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-01-27, 21:19:30
Danny7,

Lawirujesz w ciekawych energiach xD

Rozumiesz bo to jest proste, nie rozumiesz bo to jest proste LOL :)

EFT to na ciało i emocje, WHH - to ciało na najniższym poziome to w zależność gdzie się jest w stanie wejść - hight level shit
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-02-03, 21:03:28
Największa zmora dziecka: toksyczna matka
Kim jest toksyczna matka?
http://dzielnicarodzica.pl/42097/40/artykuly

Toksyczny ojciec
Trudne ojcostwo
http://dzielnicarodzica.pl/42448/41/artykuly/mama_i_tata/aktywny_tata/Toksyczny_ojciec

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-02-03, 21:04:09
7 filarów idei Rodzicielstwa Bliskości
Ty i twoje dziecko
http://dzielnicarodzica.pl/42404/24/artykuly/niemowlak/wychowanie/7_filarow_idei_Rodzicielstwa_Bliskosci
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-02-04, 14:10:43
Największa zmora dziecka: toksyczna matka
Kim jest toksyczna matka?
http://dzielnicarodzica.pl/42097/40/artykuly

Toksyczny ojciec
Trudne ojcostwo
http://dzielnicarodzica.pl/42448/41/artykuly/mama_i_tata/aktywny_tata/Toksyczny_ojciec

Jak jest toksyczna matka to jest to zmora dziecka.
Jak toksyczny jest  ojciec to jego ojcostwo jest trudne.
Ach ci mężczyźni ....

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-02-04, 17:56:22
Tess
 Rozumiem tę niesprawiedliwość! No bo kto to widział, żeby matka miała więcej czasu na kontakt z dzieckiem niż ojciec? No i kto to widział, żeby to matka nosiła ciąże, a nie ojciec :)
Niestety, tak już ten świat jest stworzony, że znacznie więcej czasu z dzieckiem spędzają kobiety, niż mężczyźni! Można przeciw temu protestować, ale to i tak niczego nie zmieni.

A psychopaci zdarzają się wśród osób obu płci.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-02-04, 20:12:09
Tess

Z tego co pamiętam to pisałaś gdzieś jeszcze, że wszyscy hejcą matki, a nie ojców, ale powiem Ci że to akurat jakieś lustro dla Ciebie, bo z tego co widzę to jest naprawdę bardzo różnie, a osobiście miałem nawet częściej do czynienia z "kultem nienawiści" do ojca niż matki :D

Moja matka była manipulacyjną czarownicą, która była wiecznie ze mnie niezadowolona i krytykowała mnie na absolutnie każdym kroku, ale mimo to dużo gorzej przeżyłem ojca, który był dla mnie takim źródłem strachu i terroru że potrzebowałem wielu lat żeby się z tego otrząsnąć i żeby uwolnić się od ogromnych pokładów nienawiści i żalu do niego. I to właśnie do niego miałem dużo więcej żalu i nienawiści (tak jak i moja siostra). btw.U mojej partnerki też tym "złym" był ojciec.

Z perspektywy czasu, jak mi większość emocji (a przynajmniej wszystkie silniejsze) poodpadało, a ja na spokojnie mogłem przetrawić wszystko co mi rodzice zrobili (to już grubo ponad dwa lata jak urwałem z nimi kontakt) to bezemocjonalnie stwierdzam, że nawet nie chce mi się porównywać który z rodziców był gorszy, bo to nie ma sensu. Na swój sposób oboje byli siebie warci i tyle ;D

Przy okazji bardzo polecam porzucenie społecznych konwenansów i urywanie toksycznych, nienaprawialnych relacji nawet z najbliższą rodziną. Ja przez dobre kilka lat próbowałem rozmawiać z rodzicami, dać im do zrozumienia jak mnie krzywdzą swoimi toksycznymi zachowaniami, ale oni nawet nie dopuścili mnie nigdy do głębszego przedstawienia problemu, za każdym razem przerywając mi już przy pierwszych zdaniach i wchodząc w tryb totalnego wypierania i zwalania wszystkiego na mnie i moją nadwrażliwość/problemy psychiczne/wymyślanie/złe interpretacje/źle zapamiętane sytuacje/niezrozumienie żartu/itp. itd. I jak tu tworzyć jakąkolwiek relacją z kimś, kto nawet nie zamierza dopuścić do siebie tego, że to co robi drugiej osobie jest złe, toksyczne i krzywdzące?

Ja się bałem zerwać tą relację, ale na szczęście już wtedy miałem kochającą partnerkę, której miłość do mnie była tak niesamowicie wielkim kontrastem do tego, co mi dawali rodzice że nie dało się nie widzieć jak bardzo ta relacja jest bez sensu. W efekcie odbudowałem w końcu samoocenę, odzyskałem niezależność, totalną wolność w kreowaniu swojego życia, chęci do działania, spokój i swobodę w tym co robię, itp. itd. Nie zliczyłbym wszystkich pozytywnych skutków - stałem się kompletnie innym człowiekiem, przeistaczając się z zastraszonego, sfrustrowanego i nieporadnego chłopca, w pewnego siebie, zaradnego i czułego mężczyznę. Mam jeszcze swoje ograniczenia, ale czuję się naprawdę świetnie ze sobą i nie wiem czy udałoby mi się to osiągnąć mając regularny kontakt z moimi rodzicami.

Rodzice wieszczyli mi, że stracę pracę, wynajmowane mieszkanie (haha, akurat to byłaby wielka strata) i dziewczynę, a wtedy przybiegnę do nich z podkulonym ogonem. Pracę rzeczywiście straciłem rok później, ale poradziłem sobie samodzielnie w ciągu miesiąca, wychodząc na tym bardzo dobrze (dużo lepsza praca i jej warunki). Mieszkanie zmieniłem w międzyczasie na dużo lepsze, a z dziewczyną nieustannie jest mi coraz lepiej i przyjemniej (z wzajemnością). Nawet niektórzy rozwojowcy mnie straszyli, że tylko uciekam od problemów odcinając się od rodziców i przedstawiali fatalistyczne wizje, ale temu się też nie poddałem i tutaj też po czasie wyszło na moje. Nie piszę tego, żeby teraz coś komuś udowadniać czy się pławić w swoich sukcesach - chciałbym tylko uświadomić tych, którym to potrzebne - żeby robili to co czują sercem za słuszne i dobre dla siebie, nawet jak spora część otoczenia jest przeciwko wam (to tylko wasze lęki). Oczywiście też nie ma co iść w drugą stronę i działać pochopnie w tak poważnych kwestiach, ale chodzi głównie o to, że czasami trzeba dla siebie podjąć niepopularne decyzje :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: furyah w 2016-02-04, 20:21:33
Clint, właśnie udowadniasz że można wyjść na swoje i być szczęśliwym wcale nie mając poukładanych relacji z rodzicami.

Spotkałam się ze stwierdzeniem terapeutki prowadzącej grupę DDA, że pacjenci mają więcej gniewu na matki niż na ojców, mimo że to ojcowie przeważnie piją. Dlatego że od matki więcej się oczekuje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2016-02-04, 20:55:16
Przy okazji bardzo polecam porzucenie społecznych konwenansów i urywanie toksycznych, nienaprawialnych relacji nawet z najbliższą rodziną.

Zgadzam się z tym. Rodzina, nie rodzina, pewne toksyczne relacje trzeba odciąć. Stawianie granic dysfunkcyjnym zachowaniom jest częścią uzdrowienia. Granice to też dystans i bycie  winnej bajce, niż takie osoby. Szczególnie, gdy nie ma intencji wglądu w siebie, szczerości,  wybaczenia, odpuszczenia i pozytywnego nastawienia w obie strony lub przynajmniej neutralności.
Brak zaangażowania w bliskich relacjach jest bez sensu, tak samo jak zaangażowanie swojej energii w toksyczne relacje, gdy jest coś w zamian pozytywnego. I jest otwartość na pozytywną część siebie i świata:)


A jak coś jest nie uzdrowione w sobie (wszystko jest projekcją jakieś części własnych wzorców, chociaż nikogo to nie usprawiedliwia z drugiej strony, gdy chce tego użyć jako pseudorozwojowy argument), to i tak wyjdzie w jakiś sposób i jak ktoś ma w sobie autorefleksję to zmieni coś w sobie.


Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 07:17:56
Przy okazji bardzo polecam porzucenie społecznych konwenansów i urywanie toksycznych, nienaprawialnych relacji nawet z najbliższą rodziną.
A ja się z tym nie zgadzam i nie polecam.
Relacje powinny urwać się naturalnie a jeżeli się je samemu przerywa to znaczy że jest cos ważnego do przepracowania co być może jest tak subtelne i tkwi tak głeboko w podśwaidmości że w żaden inny sposób nie da się do tego dotrzeć. Oczywiści zależy też to do czego kto dąży. Jeżeli chodzi mu tylko o szczęśliwe życie to oczywiście wiele rzeczy mozna zamieśc pod dywan i żyć w szczęściu i miłośći.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-02-05, 08:48:29
Inga
A czym jest naturalne urwanie relacji? Czekanie az druga osoba umrze ze starosci? Czy czekanie az laskawie dojdzie do tego ze nie chce sie nas trzymac na sile?

A co jesli ta osoba jest pasozytem, ktory nie zamierza niczego sobie odpuszczac? I czy nie uwazasz ze moze byc tak, ze to jest zdrowe ze jedna osoba urywa cos co chce trzymac druga? Przeciez jesli ta jedna osoba sobie uzdrowi stosunek do siebie, zaczyna siebie kochac i szanowac to chce dla siebie jak najlepiej, a wiec rezygnuje z toksycznych relacji. To jest naturalne i nie rozumiem czemu mielibysmy biernie czekac az wszechswiat zrobi cos za nas. Nie zawsze przeciez bedzie mozliwosc naturalnego rozpadu i po prostu jedynym rozwiazaniem jest wziecie sprawy w swoje rece.

 A nadmierna biernosc tez jest obciazeniem i pokazuje pewne rzeczy w podswiadomosci. W zaleznosci od punktu widzenia mozna powiedziec ze wlasnie to jest zamiatanie pod dywan, poniewaz zamiast samemu podejmowac trudne decyzje, ktore przekraczaja sfere psychicznego komfortu, siedzimy biernie na tylku tlumaczac sobie ze skoro mamy relacje to znaczy ze cos jeszcze siedzi w podswiadomosci. A tym czyms moze byc wlasnie ta biernosc i brak wlasnych dzialan do dbania i chronienia siebie!
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2016-02-05, 09:05:20
W przypadku toksycznych relacji brak decyzji o ich zakończeniu, najczęściej świadczy o współuzależnieniu. Wg badań jest to często silniejsza forma uzależnienia, niż używki.
A pasożyt, o którym pisał Clint, będzie najczęściej wręcz oburzony, obwiniający, miał jazdy i kontrolujący również pasywnie, żeby nie przerwać takiej relacji. Czasami uzdrawianie bez udziału drugiej osoby jest bardziej skuteczne, niż z jej udziałem. Jeśli umie się przestać projektować i zaczyna widzieć się granice co jest czyje w prawdzie, to tym bardziej. Oddalenie potrafi zmienić perspektywę. Chociaż są wyjątki, że urojenia narastają, to raczej dotyczy to większych zaburzeń na poziomie osobowości, niż współuzależnienie.
Decyzja  wynikająca z wolnej woli też może być naturalnym rozstaniem z relacją i z pewnymi wzorcami. I wynikać właśnie ze zmiany w sobie na lepsze i odpuszczenia pewnych wzorców w podświadomości. Jeśli jest w tym realna wolność i skutkiem jest zmiana bliższego środowiska. 

Inga
Wg Ciebie szczęśliwe życie w miłości to zawsze zamiatanie pod dywan swojego cienia? Czy chodziło o coś innego?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 09:10:34


Relacje urywają się naturalnie gdy już nie ma potrzeby ich podtrzymywania, gdy są uzdrowione. I wystarczy że jedna strona je uzdrowi.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 09:14:03
 

Inga
Wg Ciebie szczęśliwe życie w miłości to zawsze zamiatanie pod dywan swojego cienia? Czy chodziło o coś innego?

Nie zawsze, ale taka opcja jest jak najbardziej możliwa.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 09:31:41
Inga
A czym jest naturalne urwanie relacji? Czekanie az druga osoba umrze ze starosci? Czy czekanie az laskawie dojdzie do tego ze nie chce sie nas trzymac na sile?

Ty chyba nie rozumiesz tego że gdy uzdrowisz relacje z rodzicami to oni sami przestaną do ciebie dzwonić i sami sie odsuną, bo nie będzie niczego co by was łączyło.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 09:33:24
Sylwia
Oczywiście że fizycznie należy się oddalić.
Ja po prostu jestem przeciwna przecinaniu relacji zamiast ich uzdrawiania.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-02-05, 09:47:17
Inga

I to jest zalozenie co do ktorego mamy inne zdanie. Ja uwazam, ze nawet jak mamy czyste intencje to ktos moze cos chciec od nas toksycznego, ale tego nie dostanie. Czesto jednak nie dostanie poniewaz podjemiemy odpowiednie dzialania. Ja podjalem dzialania i dosc szybko zrobil sie spokoj - rodzice uniesli sie duma, uznali oficjalnie za psychicznego co podobno calej rodzinie rozpowiadali zeby nie bylo ze to z nimi cos nie tak i mam swiety spokoj. Stracili mna zainteresowanie, nie liczac gadania ktore tylko jakis czas do mnie docieralo za posrednictwem siostry. Teraz juz nic do mnie nie dociera i nie mam z nimi zadnego kontaktu. Jest naturalny brak relacji, ale najpierw musialem podjac odpowiednie dzialania.

Gdybym ich przyciagal to by dzwonili albo czatowali na mnie gdzies, wiedza gdzie mieszkam, znaja moj numer telefonu, moj mail. Bez problemu mogliby mnie odnalezc, wiec jakby moja podswiadomosc czegos od nich chciala to furtki sa caly czas otwarte, ale nikt nie korzysta, bo nie ma takiej potrzeby.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 10:23:31
Ja z tej wypowiedzi wynoszę wrażenie dużego braku zaufania że cos samo może się dziać i potrzebę sprawowania nad wszystkim kontroli.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-02-05, 10:55:29
Z tym tez sie nie zgodze, taku sie sklada ze teraz wiekszosc sfer mojego zycia pozostawiam wlasnemu biegowi, koncentrujac sie jedynie na zmianach w moim wnetrzu. Rowiez te sfery ktore chcialbym zmienic. Jestem przeciwnikiem jakichkolwiek skrajnosci, uwazam ze w pewnych kwestiach trzeba pozwolic na toczenie sie wlasnym biegiem, a czasami trzeba wziac sprawy w swoje rece.

Ty zas jesli sie nie myle sugerujesz ze we wszystkich przypadkach powinnismy podchodzic do relacji w tak sam bierny sposob i dla mnie to juz jest niepotrzebna skrajnosc.

Dodam jeszcze ze jak urywalem relacje z rodzicami to nie mialem czystych intencji. Balem sie tak bardzo, ze mnie az mnie trzeslo, ale kolejne miesiace byly jak swietny detoks. Zaczelo do mnie docierac mnostwo rzeczy. W pewnym momencie detoks dobiegl z grubsza do konca, a ja juz bez emocji czulem ze po prostu nie mam potrzeby dalszego siegania po toksyne. Nie doszedlbym do tego utrzymujac aktywny kontakt, nawet na odleglosc z nimi.

Dla osoby uzaleznionej np. Emocjonalnie czy finansowo dobrze jest zrobic sobie przerwe i zauwazyc ze swietnie sobie radzimy bez naszych oprawcow. Ja np. Mialem straszne leki ze sobie nie poradze sam jak strace prace czy cos, ale jednak poradzilem sobie spiewajaco. A wiem jak koszmarnie i ponizajaco by bylo gdybym wciaz mial z nimi kontakt. Strata pracy byla dla mnie okropnym przezyciem, ale mocno mnie wyleczyla z finansowych lekow o przyszlosc dzieki temu ze mialem przy sobie tylko kochajaca i wierzaca we mnie osobe, a nie ludzi ktorzy by zrobiliby ze mnie ofiare i wykorzystaliby sytuacje zeby jeszcze bardziej mnie uzaleznic od siebie.

Jasne, mozna przerabiac wszystko w swojej glowie, a nie w zyciu praktycznie, ale to sie ciagnie latami a postepy za slabe, a czasami nawet ich brak.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-02-05, 11:04:06
A i wtedy mialem potrzebe odzyskania kontroli nad wlasnym zyciem i bylo mi to terapeutycznie potrzebne. Nie musisz mi Inga wierzyc ani nic, nie wiem tylko czemu podwazasz moje wlasne doswiadczenia jako cos co nie moglo sie wydarzyc w taki sposob ;p
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 12:09:00
Jasne, mozna przerabiac wszystko w swojej glowie, a nie w zyciu praktycznie, ale to sie ciagnie latami a postepy za slabe, a czasami nawet ich brak.
Chyba się nie rozumiemy.
Dla mnie kontaktowanie się z rodziną i praca z wychodzącymi emocjami nie jest biernością i pracą tylko w swojej głowie, tylko działaniem aktywnym.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-02-05, 12:49:13
Ok, nie mam na mysli calkowitej biernosci, na zasadzie oni mnie leja a ja leze i zbieram baty. Mam na mysli biernosc na zasadzie - ta relacja nie wnosi nic dobrego do mojego zycia, jest dla mnie toksyczna, a ja pozwalam jej trwac.A to zawsze jest kwestia przyzwolenia obu stron, zawsze sie moze jedna ze stron wylamac i to skonczyc, ale musi tego chciec.

Dla porownania taki przyklad. Wyobraz sobie ze jestes w lesie i nagle jakis dzieciak rzucil w Ciebie zapalona zapalka, w wyniku czego zaczyna palic Ci sie tylek. W panice siadasz szybko na gorce ziemi zeby ogien zgasic, co sie udaje ale okazuje sie wyladadowalas w mrowisku i ciezko jest Ci z tego wyjsc. I powiedz mi jak juz utknelas tam to co robisz?

Probujesz sie wyrwac stamtad i potem dopiero sobie oczyszczasz intencje czy siedzisz tak w tym mrowisku, robiac modlitwy, dzwoniac do Leszka po wezly i grajac na kamertonach? Analizujesz kazde ugryzienie mrowki w tylek, bo skoro Cie to spotyka to z pewnoscia masz ku temu intencje? Oczyszczasz sobie intencje i czekasz az sie wszystko naturalnie rozwiaze?

Ja bym nie czekal az sobie oczyszcze intencje. Po prostu zrobilbym to co dla mnie najlepsze, zeby nie cierpiec niepotrzebnie. Jesli mam mozliwosc odciecia sie od zrodla cierpienia i nieprzyjemnosci to robie to, poniewaz musialbym byc masochista zeby w imie rozwoju godzic sie na znoszenie nieprzyjemnosci ktore sa niepotrzebne i nic nie wnosza do mojego zycia.

Ja juz wyczerpalem temat wiec to tyle ode mnie, nikogo do niczego nie przekonuje na sile :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-02-05, 13:08:43
Inga czasem kontakt z tymi osobami nie pozwala na żadne uzdrowienie z twojej strony, taki kontakt może (oni mogą) paraliżować twoją zdolność do uzdrowienia, trzymając cie (twoją podswiadomosc, dusze) w szachu.
Dlaczegoby nie zobaczyć chociaż okresowo, na pol roku lub rok, jak jest bez tych osob?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 13:18:52
Clint
Dla mnie wniosek jest jeden- jeżeli musisz się posuwać do odcinania relacji z rodzicami to znaczy że jest ona nie uzdrowiona, nadal jest nieuzdrowiona.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 13:20:11
Inga czasem kontakt z tymi osobami nie pozwala na żadne uzdrowienie z twojej strony, taki kontakt może (oni mogą) paraliżować twoją zdolność do uzdrowienia, trzymając cie (twoją podswiadomosc, dusze) w szachu.
Dlaczegoby nie zobaczyć chociaż okresowo, na pol roku lub rok, jak jest bez tych osob?
Możesz mi to jakoś dokładniej wytłumaczyć? Bo w ogóle tego nie widzę. Na czym polega to trzymanie w szachu?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2016-02-05, 13:25:49
Wydaje mi sie ze Inga ma tutaj rację.  Jeśli człowiek jest autentycznie poukładany, emocjonalnie, finansowo, nie mieszka  na codzien z tymi osobami, jest szczesliwy to jak ktos inny moze wplynac na niego?  Chyba ze po plecach da ostro kijem?  ;D

Zmierzam tutaj oczywiscie do tej totalnej odcinki o ktorej pisal Clint, bo przeciez moglby od czasu do czasu, z 1 miesiacu sie pojawic  w domu i wypic kawe?  Pisze tu przez pryzmat swojej wlasnej osoby i jak to widze, wiec nie odbieraj tego jako atak  Panie Clint ;]

PS. No chyba ze omawiany przypadek to skrajna patologia... Chociaz znam ludzi ktorzy wywodza sie z takich rodzin totalnie spier****ych a mimo to nie odcieli sie na 100%, nie pluja na  siebie non stop  i widac jak by ta relacja byla ogolem na + mimo swoich totalnych brakow w fundamentach
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-02-05, 13:31:44
Danny7
Mowa jest nie o kazdej relacji "do uzdrowienia" , tylko o relacji toksycznej, a w takim wypadku nie oplaca się nawet raz na miesiac ani raz na rok kontaktowac.

Inga
Na czym polega? Pewnie u kazdego na czym innym. Na czyms z czego ta osoba nie zdaje sobie sprawy. Moze sobie zdac jak się od tych osob odetnie. Logika jest bardzo prosta - jak jakosc danej relacji sie nie poprawia a kontakt pogarsza samopoczucie, a z innymi osobami jest normalnie, to oplaca sie ten kontakt zerwac - do czasu (i o ile) az sie zobaczy w czym rzecz.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-02-05, 13:36:49
Zmierzam tutaj oczywiscie do tej totalnej odcinki o ktorej pisal Clint, bo przeciez moglby od czasu do czasu, z 1 miesiacu sie pojawic  w domu i wypic kawe?  Pisze tu przez pryzmat swojej wlasnej osoby i jak to widze, wiec nie odbieraj tego jako atak  Panie Clint ;]
XD
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-02-05, 13:41:29
Inga mi sie to kojarzy mniej wiecej tak, jak bys w domu sprzatala a druga osoba za toba szla i robila balagan. Lub chciala wysuszyc wlosy recznikiem będac pod prysznicem itd ;) albo umyc sie gdy cos / ktos bryzga na ciebie blotem
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 13:51:41
medżi
ja akurat mam relację toksyczną i nie widze aby się tak działo jak piszesz. W uzdrowione obszary rodzina już nie zagląda i mi tam nie śmieci. Na wierzch jest wynoszone to co jest do uzdrowienia. Widzę jak relacja cały czas ewoluuje. Mam materiał do pracy.
Moja starsza siostra przestała w ogóle do mnie dzwonić, chociaż się nie kłocimy i nie jesteśmy na siebie złe.
Ja do rodziny jeżdżę raz na rok.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 14:00:04
a przy takiej odciętej a nie uzdrowionej relacji, spotkanie w przyszłym wcieleniu - murowane
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-02-05, 14:28:48
Chodzi o to by to uzdrowić ze swojej strony, co staje się w pewnych przypadkach mozliwe dopiero po zerwaniu kontaktu.

Wg Ciebie Inga bita żona powinna zostać w tym związku jeśli jej relacja troche się poprawia z czasem (ale bita jest nadal, jednak juz nie 3 tylko 2 x w tygodniu).

Moim zdaniem im dluzej w tym jest tym bardziej jej problem sie pogłębia, nawet jesli jest bita mniej.

Bycie w toksycznej relacji to robienie krzywdy sobie/ swojemu życiu. Robienie sobie krzywdy to nie jest uzdrawianie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 14:40:10
Czyli wg ciebie ja nie uzdrawiam relacji.
Gdy po raz pierwszy się sprzeciwiłam mojej siostrze, to był to dla niej taki szok, że przez rok się do mnie nie odzywała.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-02-05, 15:05:57
W mnie bycie w toksycznej relacji to nie jest uzdrawianie, a to w czym jestes , to wglądu nie mam.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-02-05, 15:15:51
Brrr. Dla mnie godzenie sie na nieprzyjemnosci w imie materialu do przepracowania jest przerazajace. Nie wiem jak moglbym sobie to robic zeby sie celowo wystawiac tylko po to zeby zobaczyc co mam do przepracowania. Przeciez te aspekty problemu ktore sa jeszcze do uzdrowienia i tak beda rzutowac na moje zycie, a do relacji karmicznych nie ma co sie przywiazywac. Jak sie im nadaje takie wielkie znaczenie to sie nie dziwcie ze potem z byle pierdoly bedzie spotykac wszystkich jak leci.

Ja, jak urwalem relacje z rodzicami to i tak mialem piekielnego wspolpracownika ktory byl polaczeniem tego co najgorsze w moich rodzicach. Z cala trojka to bym nie uciagnal :D Z gosciem sobie uzdrawialem relacje i jak juz w rozpaczy modlilem sie o oczyszczenie to mnie wywalili z pracy. :p W efekcie trafilem do super fajnych ludzi i od tamtego czasu czyli 1,5 roku w koncu mam dobre relacje z ludzmi i nic mnie nie meczy w tym temacie. Nikt mnie nie atakuje, nie obraza, nie poniza, a wrecz przeciwnie - jest duzo szacunku nawet ze strony przelozonych. Dla mnie to polaczenie oczyszczania intencji z odpowiednimi DZIALANIAMI bylo kluczem do uzdrowienia.

Mam wciaz coraz przyjemniejsze zycie i w spokoju sie dostrajam do Boskosci, ale spoko - z pewnoscia w kolejnym zyciu wroca moi rodzice i zrobia mi jesien sredniowiecza z dupy, mimo ze bede mial juz kompletnie inne intencje wobec siebie...

Przykro mi sie patrzy na nazywanie takiego uzaleznienia od toksycznych relacji rozwojem duchowym, ale kto co lubi...

Danny - spoko, ja sie nie obrazam :) Rozbawil mnie Twoj post bo tak bardzo nieswiadomy jestes, o czym piszesz odnosnie mojej rodziny ;D

Ja probowalem to robic przez krotki czas po wyprowadzce. Jak dzwonilem to nie bylo o czym rozmawiac i mnie zbywali szybko. Potem pretensje ze nie dzwonie (robilem to czesciej niz oni). Jak przyjechalem w odwiedziny to ojciec nie odklejal twarzy od tv a matka lazila po ogrodzie. Potem pretensje ze przyjechalem tylko sobie cos wydrukowac. Sami nawet nie weszli do mieszkania ktore wynajmowalem jakby sie brzydzili. Na kazdym kroku tylko glupie teksty, krytyka i znudzenie jakby robili cos na sile. Nikt szczerze nie chcial tej relacji, ale sie trzymalo bo rodzina.

Toz to nawet rozmawiac nie potrafili ze mna o niczjym po za szkola, a pozniej praca. Ostatnio sie dowiedzialem ze moja siostra ktora mieszka z nimi, miala przez pol roku swojego pierwszego faceta. Od poczatku zwiazku, a nawet po jego skonczeniu ojciec nie odniosl sie do tego ani razu. O nic sie nie zapytal, niczego nie skomentowal, tak jakby to sie nigdy nie wydarzylo. A zeby bylo smieszniej codziennie razem jezdzili do pracy przez ponad godzine kazdego dnia. Jak bardzo trzeba miec wszystko w d*pie, zeby przy tylu okazjach slowa nawet nie zamienic? A potem tylko pretensje ze to my (ja i siostra) sie nie staramy, nie rozmawiamy z nimi gdzie kazda proba rozmawiania konczyla sie olewaniem i reakcjami typu "aha, ok".

Powiedz mi jaki sens bylby w tym zeby jezdzic do nich i po to zeby popatrzec jak ojciec oglada tv? A jak juz pogadac to po to, aby z niesmakiem pokrecil glowa czy wylewal reszte tego wszystkiego, czego nie chce mi sie opisywac bo jest tego tak duzo? :D Oni deklarowali duzo rzeczy, ale ich czyny i slowa nie pokazaly nawet odrobiny staran o to, zeby bylo cokolwiek lepiej.

Ja mam ciekawsze rzeczy do roboty niz totalne marnowanie czasu i ciagle tlumaczenia czemu znowu robie cos po swojemu, a nie po ichniemu.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2016-02-05, 15:16:17
Inga:
Cytuj
W uzdrowione obszary rodzina już nie zagląda i mi tam nie śmieci. Na wierzch jest wynoszone to co jest do uzdrowienia. Widzę jak relacja cały czas ewoluuje. Mam materiał do pracy.
i
Cytuj
a przy takiej odciętej a nie uzdrowionej relacji, spotkanie w przyszłym wcieleniu - murowane

Każdy może iść swoją drogą. Dla mnie powyższe to ważne słowa, myślę tak samo. Nie raz miałem ochotę ze złości wykreślić kogoś ze swego życia raz na zawsze, jednak sprawa wracała a objawiało sie to różnymi problemami psycho-somatycznymi. Na szczęście już wiem o co chodzi i o kogo. 
Abstrahując od sprawy wspólnego mieszkania, bo rzeczywiście jak jest możliwość osobnego zamieszkania to jest łatwiej, widzę jak praca nad uzdrawianiem relacji przynosi efekty. Osoby z którymi uzdrowiłem jakieś rzeczy zupełnie inaczej do mnie mówią, nie domagają się ode nie wiadomo czego, nie czepiają sie o byle co, nie ma wzajemnego "podnoszenia sobie ciśnienia" itp. W ogóle czuję pozytywną zmianę w intencjach. Zupełnie lżej sie robi.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-02-05, 15:40:07
Chyba tu jest różnica, czy się kogoś wykreśla ze złości, czy na luzie z uśmiechem i w poczuciu wolności i życzliwości się odchodzi. Bo się wie że już się nie musi (inna sprawa , że osoby inne mogą się pojawić, które luźniej i mniej inwazyjnie będą wpływać po tych samych wzorcach)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-02-05, 17:01:30
Cytuj
Mam materiał do pracy.

Inga, jest taka możliwość i potrafisz sobie wyobrazić sytuacje, w której byś nie miała tego materiału ? ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-05, 18:50:06
Inga, jest taka możliwość i potrafisz sobie wyobrazić sytuacje, w której byś nie miała tego materiału ? ;)
Oczywiśćie. Mam już uzdrowione 2 toksyczne relacje i wiem jak to jest.

Mateusz
Oczywiśćie że każdy może iść swoją drogą.
Ja tylko się sprzeciwiłam temu że Clint innym poleca swoją drogę zrywania relacji zamiast ich uzdrawiania.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2016-02-06, 10:24:43
Kwintesencja rozwoju

"Opowieść o pewnym kosmonaucie.
Wracał z pewnej eskapady, jego pojazd był duży, ale kabina b. mała, siedział w niej i wyglądał przez iluminator. Widział krzywiznę ziemi. Zatracił się w tym widoku, nagle słyszy dziwne stukanie. Puk, puk, puk. Zaczęło dobiegać z konsoli, rzucił się w jej stronę, wziął narzędzia i próbował ustalić skąd ten dźwięk. Nie udało mu się. Puk, puk, puk. Po paru godzinach stukanie stało się torturą. Wiedział, że po paru dniach ten dźwięk go zniszczy, że postrada zmysły. Co miał zrobić ? Był w kosmosie. Sam w kapsule musiał wytrzymać 25 dni z tym dźwiękiem. Zrozumiał, że nie chcąc zwariować musi go pokochać. Zamknął oczy i włączył wyobraźnię, kiedy je otworzył już nie słyszał stukania, słyszał muzykę. Przez resztę podróży przemierzał kosmos w absolutnej błogości i spokoju."

I tak, życie jest jak muzyka, nie ma dobra i zła, każdy jego aspekt jest innym dźwiękiem, z czasem to rozumiemy, przestajemy uciekać, bo i tak prędzej czy później nie będzie ucieczki i trzeba będzie pokochać każdy przeszkadzający dźwięk. Do momentu, aż będziemy słyszeć tylko piękną muzykę.:)

To tylko opór przed doświadczaniem czegoś stwarza cierpienie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-02-06, 18:44:33
Tess

Z tego co pamiętam to pisałaś gdzieś jeszcze, że wszyscy hejcą matki, a nie ojców, ale powiem Ci że to akurat jakieś lustro dla Ciebie, bo z tego co widzę to jest naprawdę bardzo różnie, a osobiście miałem nawet częściej do czynienia z "kultem nienawiści" do ojca niż matki :D


Ja wcale nie uważam, że wszyscy hejcą matki a nie ojców.
Ja tylko odniosłam sie do wypowiedzi Leszka . Wyłącznie :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2016-02-06, 22:18:08
Inga :)
Z pewnością to się opłaca.
Ja zmieniałem swoje podejście w uzdrawianiu relacji. Najpierw wolałem omijać, bo miałem dużo żalu i nie chciałem odpuścić, raczej złościłem się, obwiniałem. Kiedy zrozumiałem, że tak naprawdę szkodzę sobie i stoję w miejscu zacząłem przebaczać. Kiedy już szło mi wybaczanie to zacząłem zbierać materiał do pracy. A teraz zauważyłem, że Bóg tak kieruje życiem, aby pojawiały się osoby, sytuacje w odpowiednim czasie, którymi trzeba się zająć, bo one są przygotowane do uwolnienia. Teraz ruch należy do nas, a więc przebaczenie, zrozumienie i wyjście z wzorca.

 
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2016-02-07, 00:05:35
Kwintesencja rozwoju

"Opowieść o pewnym kosmonaucie.
Wracał z pewnej eskapady, jego pojazd był duży, ale kabina b. mała, siedział w niej i wyglądał przez iluminator. Widział krzywiznę ziemi. Zatracił się w tym widoku, nagle słyszy dziwne stukanie. Puk, puk, puk. Zaczęło dobiegać z konsoli, rzucił się w jej stronę, wziął narzędzia i próbował ustalić skąd ten dźwięk. Nie udało mu się. Puk, puk, puk. Po paru godzinach stukanie stało się torturą. Wiedział, że po paru dniach ten dźwięk go zniszczy, że postrada zmysły. Co miał zrobić ? Był w kosmosie. Sam w kapsule musiał wytrzymać 25 dni z tym dźwiękiem. Zrozumiał, że nie chcąc zwariować musi go pokochać. Zamknął oczy i włączył wyobraźnię, kiedy je otworzył już nie słyszał stukania, słyszał muzykę. Przez resztę podróży przemierzał kosmos w absolutnej błogości i spokoju."

I tak, życie jest jak muzyka, nie ma dobra i zła, każdy jego aspekt jest innym dźwiękiem, z czasem to rozumiemy, przestajemy uciekać, bo i tak prędzej czy później nie będzie ucieczki i trzeba będzie pokochać każdy przeszkadzający dźwięk. Do momentu, aż będziemy słyszeć tylko piękną muzykę.:)

To tylko opór przed doświadczaniem czegoś stwarza cierpienie.


inspirujące, dobrze  to sobie uzmysławiać...
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-08, 16:23:48
Przykro mi sie patrzy na nazywanie takiego uzaleznienia od toksycznych relacji rozwojem duchowym, ale kto co lubi...
Oraz
Mam materiał do pracy

Dostałyśmy z córką pozew do sądu od jej ojca, z którym mam toksyczną relacje i którą uzdrawiam od kilku lat i z którym mam sporadyczny kontakt, więc mi brakowało tego materiału do uzdrawiania. Więc ja się ucieszyłam z tego pozwu bo uznałam że dzięki niemu będę miała materiał do pracy nad tą relacją. I tak się stało, pojawiły się lęki, zaczełam o nim intensywnie myśleć, zastanawiac się nad jego stosunkiem do mnie, wyszło z tego kilka sesji, trochę kamertonów i udało się uzdrowić wszystko do końca. Wyszły na wierzch ukryte emocje i dzięki temu łątwiej było się od nich uwolnić.
Wobec tego czy uzdrwoienie tej relacji nie jest rowojem duchowym?
Przez lat kilkadziesiąt karmiłam energią tego człowieka, którego poznałąm jako nieudacznika a który potem dziwnym sposobem miał kochającą żonę, wspaniałe dzieci, wybudowal dom, dobrze zarabiał i był zadowolonym z życia człowiekiem.
Teraz podobno gorej mu się powodzi, bo pisał że się rozwiódł, chorował przez pól roku i stracił pracę.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-08, 16:46:40
Mateusz
Cieszę się że myślisz podobnie jak ja.
A dziwię się że są tu osoby dla których uzdrawianie relacji nie jest warunkiem koniecznym rozwoju duchowego. Do tej pory byłam przekonana że wszyscy myślą tak jak ja.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mariomar w 2016-02-09, 15:54:53
Inga,
Ja też pisałem, ze wiele osób z forum... ucieka w świat duchowy lub "przyjemny" od trudnych relacji.

A one - nieuzdrowione - cały czas sa i wyparte, dopadna delikwenta w tym lub w kolejnym wcieleniu.

Bóg ten świat tak urządził, co wielu się tu nie podoba, ze rozwój duchowy jest wśród ludzi i w relacjach z ludźmi, i rzeczy materialne od Boga dostajemy właśnie TYLKO poprzez ludzi.

Więc zgadzam się z Tobą, ze ucieczki od ludzi nic nie dadzą. Ja tysiące lat próbowałem uciekać i gdzieś się chować, a i tak prędzej czy później dany problem z powrotem dopadal mnie właśnie POPRZEZ LUDZI!
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-02-09, 16:07:41
1. rozwój duchowy jest wiązany z relacją z Bogiem , relacje z ludźmi mogą w tym przeszkadzać albo pomagać, ale relacje  z wieloma ludźmi wcale nie muszą wpływać na rd , w medytacji nie ma ludzi, a jest rozwój duchowy : D
2. absurdalne jest stwierdzenie że wszystko to co materialne dostajemy od Boga tylko i wyłącznie poprzez ludzi, skąd ludzie biorą  takie dziwne ograniczające pomysły i po co?
3. ciekawe skąd wiesz że wiele osób z forum ucieka w świat duchowy  od trudnych relacji, ilu z nich znasz i na ile znasz ich relacje oraz karmę? : )
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2016-02-09, 16:54:15
Ja jestem po sesji węzłów ej w temacie rodziców i od niedzieli czytam dekret na uzdrowienie relacji z matką.
Od niedzieli tez zaczęła się do mnie odzywać co nie zdarzało jej się zbyt często.  Dziś z rana gdy powiedziałam ze nie lubię filmów o tresci jaka mi opowiedziała i ze nie mam ochoty obejrzeć filmu który mi proponuje usłyszałam chamską odżywkę,  trzask słuchawki i otrzymałam smsa kończącego się na "wal sie". Frustrację przniosłam na kolegę z pracy. No ale jakoś musze to przerobić czy tego chce czy nie.....bo mysle ze to z aczaco poprawi moje samopoczucie.  Ale jak tak się zaczyna to strach się bać.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2016-02-09, 17:06:11
korzystając z okazji i dalej w temacie związków międzyludzkich:
mój kolega z pracy nieraz mnie bardzo denerwuje. Pisalam afirmację, że w pelni go rozumiem i akceptuje i nie wyczuwam w nim celowego dzialania mi na nerwy.
Ale rzeczą której nie trawie jest to, że mlaszcze przy jedzeniu jakby był sam w pokoju a na koncu cmoka wydłubując jedzenie spod zębów i ja z racji jego wieku i wychowania nie umiem mu zwrócić uwagi. Ale jestem już blisko krańca wytrzymalosci. Staram się wyjsć z pokoju gdy to robi. Chyba najbardziej mam mu za złe, że zachowuje się jakby był sam na świecie, bo jest  zamknięty, wszystko co do niego mówię muszę ostatnimi czasy powtarzac po 2 razy bo jest jakby w swoim świecie, pochłonięty nie wiadomo czym albo głuchy.
Staram się zgłębić problem, czy chodzi o to, że ja jestem aż tak egocentryczna (chyba już nie, mam nadzieję), albo mam być po prostu bardziej wyrozumiała i tolerancyjna i cierpliwa....A może mi po prostu czegoś brak i to tylko efekt rozdrażnienia tym spowodowany...
Nie są to oczywiście straszne przewinienia i jakby się przyjrzeć to serio błachostki ale jak porównuje z moim wspaniałym towarzystwem z poprzedniej pracy opadają mi ręce....też mieli swoje wady, ale nie były one dla mnie aż tak niecodzienne....
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-02-09, 17:40:26
Ania.82. mnie czasem wytracają porównywalne błahostki. Coś na co ktoś inny by nie zwrócił uwagi mnie mega irytuje a na co dzień jestem uosobieniem spokoju wewnętrznego. Ja to traktuje jako wskazówki od świata co jest we mnie do uzdrowienia.  U siebie podejrzewam brak tolerancji dla cudzego zachowania.

Ale z racji tego, że jeszcze się nie oświeciłem to sobie to wybaczam i uzdrawiam się dalej:).
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2016-02-09, 18:07:02
Clint
Swoją postawą dajesz dobry przykład osobom, które są w relacjach toksycznych-patologicznych i powinny je jak najszybciej zakończyć, żeby zmienić swoje życie na inne.
Wybierając swoje dobre samopoczucie, otaczając siebie opieką, życzliwością, ciepłem, świadomością, szacunkiem, akceptacją, ochraniasz swoją naturalną wrażliwość, żeby wnieść ją tam gdzie jest doceniania i uznawana, dając sobie prawo do wyboru z kim jesteś blisko, a komu stawiasz granice. Dajesz sobie prawo wyboru i wolność kto nie ma wstępu do twojej przestrzeni, a kto ma, jak się przejawiasz i jakimi ludźmi się otaczasz.
Dajesz w ten sposób sobie i światu przykład jak przejawia się miłość w związku ze sobą i z otoczeniem, empatia i wrażliwość, która nie jest przeciwko sobie i potrafi zadbać o siebie. Dajesz też przykład, że można iść do przodu w rozwoju i przejawianiu siebie prawdziwego bez nadmiaru cierpienia, bez współuzależnienia w toksycznych relacjach. Dajesz sobie to Dobro, którego odmawiali i odmawiają Ci inni (nie wszyscy) i samostanowisz o swoim życiu.
Gratuluję umiejętności wyboru i decydowania w zgodzie z najlepszą wersją siebie na ten moment.
Może byłeś w takich relacjach, żeby coś zrozumieć i wybrać to co jest prawdziwe dla ciebie. Może podświadomie chciałeś coś odpokutować i zrozumiałeś świadomie, że nie tędy droga w rozwoju. Może z innych powodów. Dobrze, że idziesz swoją drogą w rozwoju i pozwalasz sobie na wolność.

Na poziomie Jedności wszyscy jesteśmy połączeni w miłości i świadomości i jeśli ktoś jest gotowy, to zarezonuje z tobą pozytywnie w takim świecie gdzie nie ma walki, zimna uczuciowego, manipulacji, umniejszania i konfliktu, który niszczy. Jeśli ktoś chce być jednością na poziomie ego to będzie tworzył toksyczny świat, w którym nie mamy obowiązku uczestniczyć, gdy czujemy inną, naturalną, zdrową, wznoszącą energię w sobie.
Nikt nie ma prawa zatrzymywać Ciebie czy innych w tym znoszeniu się w miłości, radości, szczęściu, świadomości i ugruntowywaniu w dobrym, spełnionym życiu.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2016-02-09, 19:07:46
Sylvia
Dziękuje, to miłe to co napisałaś :)

Jestem z siebie bardzo dumny, szczególnie że wychowując się w toksycznym domu, gdzie od samego początku mi wmawiano że nic mi się nie należy i mocno mi to okazywano, bardzo mocno tym przesiąknąłem i nie miałem absolutnie nikogo, kto by mnie z tego wyciągnął czy zechciał mi coś dawać. Musiałem podjąć samodzielnie decyzje o tym, że nie chce już żyć w taki sposób, że nie chce już doświadczać tego całego cierpienia i braku.

Nie będę tu opisywał historii swojego życia, ale wyszedłem z tego. Odpuściłem sobie nienawiść do siebie, odbudowałem poczucie własnej wartości, polubiłem, zaakceptowałem i pokochałem siebie. I zrobiłem to o własnych siłach, dla siebie i swoich marzeń o pięknym i szczęśliwym związku, którego tak bardzo pragnąłem doświadczać :) Może dlatego, że właśnie to wszystko sobie wypracowałem i musiałem przejść momentami naprawdę trudną i bolesną dla mnie drogę, aby to osiągnąć - po prostu doceniam to wszystko. A co za tym idzie - nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek miał deptać po tym, traktując mnie jak śmiecia czy poniżając. Za bardzo szanuje siebie i to co osiągnąłem, żeby teraz w imię poświęceń, społecznych wyobrażeń, rzekomego rozwoju czy innych wzniosłych idei obracać w żart czy bagatelizować toksyczne zachowania wobec mnie. Żaden logiczny argument mnie do tego nie przekona :)

Wystarczająco sprawnie mi idzie uzdrawianie relacji z ojcem i matką, bez ich fizycznej obecności i jakichkolwiek kontaktów z nimi. Braki w matczynych uczuciach mi przeszły dzięki mojej partnerce, która dała mi tyle poczucia bliskości, bezpieczeństwa, ciepła, akceptacji czy miłości, że wszystkie duże dziury w sercu się wyczyściły i zasklepiły. No i mam spoko teściową, która mi daje więcej matczynych uczuć niż moja własna matka, mimo stosunkowo rzadkich kontaktów :) Jeśli chodzi o ojca, to sam cały czas staję się mężczyzną jakim chciałoby moje wewnętrzne dziecko jako ojca :) Trochę mi brakuje jeszcze tych ojcowskich uczuć, szczególnie poczucia dumy z tego jaki jestem i co osiągnąłem, ale to tak samo jak cała reszta się cały czas poprawia. Nie ma tu takiej rzeczy, której bym nie mógł wyłowić ze swojego wnętrza, więc nie traktuje tego w kategorii dramatycznych strat. Już nie ;)

A co do słuszności moich działań, to prócz samych odczuć które się już zdążyły w tym temacie wyklarować z grubsza - mam też konkretne efekty w postaci tego jak mnie ludzie traktują. A różnica jest wręcz ogromna - ja przez całe swoje życie byłem wyśmiewany, wyzywany, umniejszany, niewidzialny i zawsze musiała się tak sytuacja potoczyć, że trzymało się mnie najbardziej toksyczne towarzystwo w danej grupie (a ja ich). A teraz? Naprawdę szczerze nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś mnie obraził czy potraktował w typowo chamski sposób. Już zmiana pracy o której pisałem wcześniej byłem przełomem, ponieważ trafiłem do bardzo zgranej ekipy, która ma sporo luzu w podejściu do innych ludzi. I okazało się, że mogłem być nieco nieśmiały i małomówny, mogłem być mało imprezowy i nie pijący alkoholu, itp. i jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Zaś w kontekście zmian, które się dzieją w ostatnich miesiącach widzę, że i jest również przestrzeń dla moich zmian w sposobie bycia - zyskuje ostatnio dużo śmiałości i przebojowości, a absolutnie nikt się nie czepia czy naśmiewa, że rok temu byłem taki i owaki :)

btw jak widzę jak inni ludzie naginają się pod swoje rodziny czy nawet obcych ludzi, jak rezygnują z siebie i swoich przekonań dla innych, jak walczą sami ze sobą, to strasznie się cieszę że mój umysł i emocje są wolne od takich dylematów i rozterek. To naprawdę daje dużo luzu, spokoju i przyjemności w życiu :)

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mariomar w 2016-02-09, 21:05:31
Teraz czuję, ze mimo iż miałem ojca skrajnego sadyste i i okrutnego psychopate, to...

TĘSKNIĘ za nim. Nawet nie wiedziałem, ze tam w głębi, co wyparlem ze swiadomosci jakies 20 lat temu, tak bardzo mi go brakuje.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2016-02-09, 22:26:48
Clint
Jest co doceniać:)
Akceptacja i przestrzeń na bycie sobą, również w otoczeniu, daje niesamowite wyzwolenie pozytywnego potencjału:)
Sam sobie stworzyłeś takie otoczenie. To jest niesamowite uczucie ulgi, zaufania i poczucia wolności, gdy ma się takie otoczenie. Wiem coś o tym z doświadczenia.

Dopóki nie odnajdą siebie prawdziwych, swojego uczucia miłości do siebie w jedności z innymi, może im być trudno w rezygnacji z ograniczania siebie poprzez innych i szukania potwierdzenia siebie w tym dostosowywaniu lub dominacji. Można tylko życzyć takiego wyzwolenia.
Luz, spokój i przyjemność przy pewnej wrażliwości jest doskonałym weryfikatorem na ile jest się w zgodzie ze sobą prawdziwym:)


Mariomar
Idź za tą tęsknotą głębiej. Za czym tak naprawdę tęsknisz. Czego ci głębiej brakuje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Danny7 w 2016-02-10, 00:09:29
Poczulem cos podobnego ostatnio jak Mariomar. To smierc innej bliskiej osoby z naszej rodziny mi pokazala chyba te uczucia i emocje. Mimo ze tak jak u kolegi Mariomara, moj stary to niezly sadysta i psychopata skrajny, ktory zdeptal mnie kiedys wielokrotnie. Nie mamy jakiegos super kontaktu, widzimy sie kilka razy w miesiacu.

Ale do czego zmierzam: po przepracowaniu kilku afirmacji, proby uzdrowienia czegokolwiek, choc robilem to troche tak jak by dla swietego spokoju - widze efekty.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2016-02-10, 19:00:34
Danny7
Dobrze, że widzisz pozytywne efekty afirmacji i się tym dzielisz:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-02-11, 15:32:35
Kilka dni temu pracowałem z klientem, nad którym w dzieciństwie znęcał się ojciec. Zabrało nam to kilka sesji regresingu, jakiś czas temu. Tym razem jednak na tapecie pojawiła się matka. I tu okazało się, że klient miał do niej znacznie więcej żalów i pretensji! Do tego, że się nad nim też znęcała, doszedł też ten, że nie broniła go przed ojcem,, że go zdradziła.
To potwierdza tezę, która wcześniej została tu przywołana, że przy uzdrawianiu traumy z dzieciństwa mamy jednak więcej żalów do matki niż do ojca, niezależnie od tego  jak faktycznie było ze znęcaniem się nad dzieckiem.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2016-02-11, 16:01:23
Ja chciałam najpierw przerabiać relację z ojcem, bo wydawalo mi się, że dzięki temu lepie będzie mi się pracowało w tym męskim towarzystwie.
Ale Kindze która pisała dla mnie dekret wyszło, że jednak to matka ma większy wpływ na tego typu relacje. No i by się zgadzało, bo zawsze jechała po ojcu jak po łysej kobyle, stąd też pewnie mój pobłażliwy a nawet myślę, powiedzmy sobie szczerze, protekcjonalny stosunek do płci przeciwnej (który skrzętnie ukrywam, ale który pewnie podświadomie wyczuają i dlatego nie są mną zainteresowani).
No i nawet obecnie, choć z ojcem przeszłość uzdrowić muszę, dogadujemy się lepiej, ojciec nie stroi fochów, jest otwarty na rozmowę, zawsze chętnie pogada i cieszy się gdy do niego dzwonię. Bywa irytujący no ale nie są to poważne przewinienia już teraz, kiedyś owszem. No ale mój ojciec jest dość uduchowiony jakby nie było i zawsze taki był, stąd pewnie ta jego większa otwartość.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: JenKa w 2016-02-11, 16:29:16
Hm, odpowiem, jako matka.
Mam bardzo trudną relację ze starszą córką.  Wiem, że jest w tym sporo mojej winy, z powodu nadmiernej kontroli i wymagań. Jednocześnie z pracą nad własnym dzieciństwem i relacjami z moimi rodzicami, próbuję naprawiać i odbudować i tę więź. I co się okazuje: mimo, że logicznie myśląc większy żal powinna córka odczuwać do ojca, za to, że ją zostawił,  tak naprawdę więcej żalu i pretensji ma do mnie.  Dlaczego? Bo ojcu nie ma czego zarzucić, bo przecież jego NIE BYŁO...
Taki paradoks. A boli, jak cholera :(
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mariomar w 2016-02-11, 17:02:17
Janka.

Też mam dziwnie. Ojciec był tyranem i nas porzucił, a ja w głębi za nim tęsknie. Może go wyidealizowalem?

A też jestem dorosły i mam swoje dziecko.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: balbina w 2016-02-11, 19:49:29
Ania . Zamiast tolerować jego grubiaństwo na siłę może po prostu zrobić coś czego on nie lubi w czasie przerwy lunchowej- nie wiem , spryskaj sie jakimś śmierdzidłem przy nim, włącz sobie piosenki Fogga- jak zacznie marudzić : wolnoć Tomku w swoim domu . Może zamiast przebaczać tralalal....postaw granicę . Albo go przerysuj - mlaskaj jeszcze głośniej , bekaj etc,Może zajarzy. Więcej się wściekasz oceniając go jako osobę , nieważne werbalnie czy nie , niż to warte .A gościu cię lekceważy skoro mu zwracałaś uwagę , powiedziałabym nawet prowokuje. Jakieś smrodliwe jedzonko - np świeże jajka na twardo. Długo tego nie zniesie :)))
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: furyah w 2016-02-11, 20:00:03
Mariomar, odpowiem z punktu widzenia ustawień hellingerowskich, że tęsknota dziecka za rodzicem jest normalna, podstawowa. Bierze się to z tego, że pochodzimy w połowie od każdego z rodziców.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-02-11, 22:25:42
Jak radzić sobie z konfabulacją u dzieci?
http://party.pl/porady/dom/dziecko/konfabulacja-u-dzieci-co-robic-gdy-dziecko-fantazjuje-90612-r1/
Jeżeli dziecko opowiada kolejną nieprawdopodobną historię, można spróbować wpłynąć na opowieść. Zadając pytania, np.: „czy na pewno takie wydarzenie miało miejsce?” „czy nie pominęło czegoś w swojej historii?” – warto przekonać malucha, że bardzo chcemy zrozumieć o co mu chodzi, ale na razie jego opowieść jest niejasna. Dzięki temu dziecko odczuje nasze zainteresowanie i będzie zachęcone do uwiarygodnienia opowieści.

: )
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-02-11, 22:52:34
Czy konfabulacja dziecięca jest czymś złym?
Surowi rodzice, którzy maję nieuzdrowione problemy z brakiem zaufania, uważają, że tak.
Ale zdrowy na umyśle rodzic powinien zadać sobie kilka pytań, zanim zacznie strofować czy karać dziecko za konfabulację.
1. Czy dziecko przez  konfabulację usiłuje wyłudzić jakieś korzyści dla siebie (poza zainteresowaniem sobą!)?
2. Czy dziecko jest aż tak podłe i przebiegłe, że ma na celu zranić rodzica?
3. Czy emocjonalna reakcja rodzica na konfabulację dziecka jest uzasadniona?
4. Czy rodzic czuje sie zagrożony przez dziecięce konfabulacje?
5. Czy rodzić wstydzi się, "co inni powiedzą", gdy usłyszą brednie dziecka?
6. Czy rodzic uznaje dziecięce fantazje za próby świadomego i celowego oszukiwania go przez dziecko?
Odpowiedź "tak" na 1 punkt uzasadnia reakcję rodzica.
Pozostałe odpowiedzi na "tak" uzasadniają konieczność udania się przez rodzica na terapię dzieciństwa i na terapię rodzinną, a być może że i terapię dla DDA, zanim uda mu się uczynić piekło z życia dziecka!

Dziecko ma prawo do fantazji i NAWET do opowiadania o swoich poprzednich wcieleniach, bo ma jeszcze aktywną pamięć. Zabijanie tej naturalnej aktywności to poważny błąd, który może zaważyć na dalszym rozwoju dziecka, szczególnie duchowym i emocjonalnym.
Rodzic, któy tego nie potrafi zaakceptować, powinien udać sie do psychologa rodzinnego na konsultacje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: kopergamin w 2016-02-11, 23:56:45
można też spokojnie wejść w ten świat, w tę alternatywną rzeczywistość dzieciora, super zabawa, serdecznie polecam -- oczywiście jeśli rozmowa jest z fantazjującym 4-5 latkiem, a nie 60-letniem koniem :-)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: BlueEyes w 2016-02-12, 18:55:34
Wchodzę myślę poczytam. Słowo "konfabulacja", hmmm... nie znam, nie rozumiem, wychodzę.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-02-13, 22:37:32
BlueEyes
 Słusznie, że nie rozumiesz. Konfabulacja dziecięca to zapewne pojęcie z jakiegoć ultrAKATOLICKIEGO PORADNIKA ZNECANIA SIĘ NAD DZIEĆMI, zwanego wychowaniem :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-02-14, 00:16:26
 haha, słowo konfabulacja chyba nie jest aż tak nieznane i trudne do zrozumienia ? I również taka k. dziecięca  nijak się ma do katolicyzmu nawet w wersji light :-)
http://www.charaktery.eu/slownik-psychologiczny/K/134/Konfabulacja/

czasem warto poznać coś czego się nie znało, zwłaszcza że wiele wspomnień z tego czy poprzednich wcieleń,  są w całości albo  silnie zabarwione konfabulacjami  ; )


Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-02-14, 05:03:14
Frisky
Podczas studiów miałem takie przedmioty jak psychologia rozwojowa i wychowawcza. Nikt nie robił roblemów z konfabulacji dziecięcej, ponieważ przyjmowano, że fantazjowanie u dzieci to NORMALNY ETAP ROZWOJU! Nikt z tym nie walczył. Walka z konfabulacją dziecięcą, to pomysł psychologów - CHRZeŚCIJAN (chyba najpierw ewangelików, a potem katolików)!
Przeraża mnie, że coraz mniej rozumiesz z tego, co czytasz! W każdym razie, jedno nie ulega dla mnie watplwości. Yrywki wiedzy, jaką prezentujesz, nie mają zakotwiczenia w PODSTAWACH, które mieć należy, by tą wiedzą posługiwać się w sposób płynny i pełny (całościowy). Luźne wiadomości nigdy nie zastąpią wiedzy, choć chwilowo mogą dowartościować :)
No, ale rozumiem. To konfabulacja "o, jakim jestem ekspertem!" doprowadza Cię do "demaskowania" rzekomych  "braków w mojej wiedzy i w moim wykształćeniu". Tym samym konfabulujesz na temat wykształćenia swojego i mojego:)

Niektóre osoby, faktycznie, zmyślają nt, wspomnień z poprzednich wcieleń, albo uzupełniają fantazjami realne wspomnienia. To jednak jest droga na manowce, a nie do uzdrowiania, choc chwilowo pomaga się dowartosciować.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-02-14, 06:27:04
Leszek
Twoje przerażenie :-)  wynika na mój gust z nieporozumienia, bo dla mnie jak i dla tych którzy formułują te czy inne definicje konfabulacji dziecięcej , przynajmniej takie z którymi się spotkałem - jest to naturalne zjawisko , nie wiem w jaki sposób powstało u Ciebie to wrażenie że jest inaczej wraz ze związanymi z tym przekonaniem wnioskami, w tym moim rzekomym zajmowaniem sięTwym wykształceniem i podważaniem tego co piszesz na ten temat, czego jakoś kompletnie  nie kojarzę

dla mnie ew. korzyść z takiego czy innego dopytywania się dziecka może być taka że może doprowadzić nas  do odróżnienia na ile są to czyste konfabulacje na ile wspomnienia reinkarnacyjne 'o ile udałoby się je sprawdzić, a na ile jakiś mix
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-02-14, 07:18:18
Moje przerażenie? Buahahaha!

Wyczułem w Twom tonie niezdrowe zainteresowania detektywistyczne :)
To nie jest dobry pomysł na zabawę z dzieckiem!
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2016-02-14, 07:27:35
fajnie że potrafisz się śmiać z tego co sam  piszesz do innych, bo tego tekstu o Twoim przerażeniu przecież nie wymyśliłem... i też wydał mi się zabawny, a więc i wart zauważenia ; )

można podchodzić do tego jak do czystej konfabulacji (podejście bliższe katolickiemu)  i zabawy, a można trochę inaczej niekoniecznie mniej zabawowo, np. taki przykład, wg Ciebie związany z czymś niezdrowym!  doprawdy nie mam pojęcia czemu : D
http://niewiarygodne.pl/kat,1031985,title,Dziewczynka-ze-szczegolami-opisala-swoje-poprzednie-wcielenie-Naukowcy-w-szoku,wid,15165034,wiadomosc.html?smgajticaid=6167a8
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-25, 15:46:57
Cały czas czuje jak płynie do mnie nienawiśc od mamy. I nie wiedziałam za co mnie tak nienawidzi. A t a wiedza jest dla mnie ważna jeżeli chcę coś dalej zrobić z tą nienawiścią, wyjść z jej wpływu na mnie. Wiedza to pierwszy krok do uwolnienia. No wreszcie wiem.
JA jestem cieniem mamy, jej nieakceptowaną częścią, tym czego nie chce czuć i czego chce sie pozbyć. Ja jej przypominam o tym co wyrzuciała z siebie, o czym zapomniała i o czym nigdy sobie nie chce przypominać. Ja jestem jej bólem i słabością, których ona w sobie nie chce dostrzec. Jestem tym wszystki czego chce się pozbyć, wyrzucić, zniszczyć i wydaje się jej że gdyby mnie się pozbyła, gdybym ja przestała istnieć, gdyby mnie nigdy nie było to ona dzięki temu czułaby się dobrze. Wraz ze mną chce zniszczyć swoje cierpienia, pozbyć sie pamięci o nich. Nienawidzi mnie za to że jestem, że żyję, że istnieję.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-03-06, 05:47:25
Dzieci pierdoły. Hodujemy zombie, które nie wiedzą kim są i dokąd zmierzają
Żyją w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, że mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych.
http://forsal.pl/artykuly/892182,dzieci-pierdoly-hodujemy-zombie-ktore-nie-wiedza-kim-sa-i-dokad-zmierzaja.html,1,4
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-04-06, 02:44:18
Od niedawna na popularności zyskują tzw. porody lotosowe czyli bez odcinania pępowiny.
http://rodzicielstworadosci.com/ciaza-i-porod/dlaczego-poczekac-z-cieciem-czyli-skutki-przedwczesnego-odpepniania/
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-04-27, 18:19:52
"Jestem niewinna i w porządku w relacji z moją mamą". Właśnie zaczęłam pisać afirmację i w końcu sama z siebie ruszyłam ten temat. Mam trochę wątpliwości, pytań, może ktoś z Was mnie zainspiruje.

Zawsze bardzo bałam się ruszać relację z matką. Wolałam się okłamywać, że relacja była i jest ok, że mama dała mi przecież tyle miłości i zrozumienia. Łudziłam się, że miałam super idealną mamę i wiecznie ją usprawiedliwiałam. Tak było wygodnie, ale teraz już nie jest. W toku pracy nad sobą oczywiście ruszałam przy okazji te tematy, coś tam się pouświadamiało, poczyściło, ale zabierałam się do tego jak pies do jeża, byleby za wiele nie wyszło. To dla mnie zdecydowanie najbardziej emocjonalny i najboleśniejszy temat do przepracowania. Wiem, że obciążenia z mojego dzieciństwa mocno mnie teraz blokują w osiągnięciu mojego celu, więc tym bardziej mam motywację, żeby porządnie nad tym popracować.

Kiedy zaczęłam pracować nad samooceną, ze swoim wewnętrznym dzieckiem, uzdrawiać emocje z dzieciństwa, problem z mamą ciągle był jak cień, widmo większych problemów. I wreszcie kiedy pracuję nad tematami bogactwa i zarabiania pieniędzy, matka ujawniła się w całej okazałości, przez to nie mam ochoty ani do niej dzwonić, ani z nią spotykać. Czuję się z tym okropnie.

Czuję, że im bardziej poszerzam swoją świadomość, tym bardziej oddalamy się od siebie, tym więcej widzę jej manipulacyjnych mechanizmów, których wcześniej nie dostrzegałam, tym bardziej nie mogę patrzeć jak się tapla w tych wzorcach ofiary i tak uparcie nie chce nic zmienić i zrozumieć.

Miałam przerąbane dzieciństwo głównie z powodu ojca alkoholika, w domu odwalały się naprawdę porąbane rzeczy. Mama tkwiąca w uzależnieniu od ojca tak naprawdę nie chciała się od niego uwolnić, przez długi czas nie pracowała, opiekując się nami i domem, była dużym dzieckiem które nie chciało dorosnąć, potrzebowała kogoś kto weźmie za nią całą odpowiedzialność. Z ojcem się nie rozstała, bo mimo, że pił i robił dzikie awantury, to pracował i przynosił pieniądze do domu. Była przekonana, że bez niego sobie nie poradzi.

Pamiętam jak tata zrobił dla mnie z drewna wypasiony domek dla lalek, z kilkoma pomieszczeniami, piętrami, schodami, prawdziwym dachem i kominem... Aż żałowałam, że nie mogę nikogo zaprosić do domu i się pochwalić, bo kurczę takiego cuda to nikt nie miał. Kiedy skończył się jego tradycyjny okres niepicia, przyszedł do domu narąbany i zrobił ostrą awanturę. Na moich oczach podniósł domek, wziął duży zamach i roztrzaskał go o ścianę dosłownie kilka centymetrów nad moja głową, mebelki roztrzaskały się w drobny mak a ja głośno płakałam. Rzucał się na mamę, ona w pośpiechu ubierała nam kurtki, pamiętam też że w przypływie wściekłości ojciec kopnął mojego psa tak, że poleciał na drugi koniec pokoju. Mam jeszcze trochę takich wspomnień. Miałam w dzieciństwie różne natręctwa, tiki nerwowe, wiecznie ryczałam z byle powodu, miałam koszmary senne, schizowe lęki, nie radziłam sobie psychicznie. Mama strasznie się na mnie wkurzała, że robię te wszystkie rzeczy, udawała że wszystko jest ok, albo denerwowała się i kazała mi tego nie robić. Raz z nerwów zwinęłam się w kulkę i bujałam, dławiąc się we własnych łzach, ona najechała na mnie i powiedziała: "Co ty robisz? Przestań, przecież nie jesteś psychiczna!".Od tamtej pory nie okazywałam jej już że coś jest ze mną nie tak. Jako dziecko nie miałam prawa się bujać, żeby się uspokoić, zamknąć ze strachu w szafie, albo ryczeć, mimo że ojciec latał z siekierką po mieszkaniu i groził mojej mamie, że ją zabije.

Byłam na tyle otwarta, że przyciągnęłam sobie mojego partnera, który wprowadził mnie w świat rozwoju duchowego, zaczęłam mimo oporów własną terapię. Praca nad sobą jest dla mnie teraz nieodłącznym elementem życia, narzędzia którymi się posługuję są dla mnie sposobem na poradzenie sobie ze wszystkimi problemami, dzięki wsparciu Boga wzrastam. Jestem cholernie szczęśliwa, że przyszły do mnie te wszystkie rozwiązania, że mogę pracować nad sobą. Ale nie mogę się tym cieszyć z moją rodziną.

Z ojcem prawdopodobnie już nigdy się nie zobaczę, nawet nie wiem co się z nim dzieje, prawdopodobnie jest bezdomny. Siostra jest niereformowalna, nic nie kuma i nie będzie kumać, to z pewnością nie jej czas, nie jesteśmy w stanie się dogadać, dodatkowo ma bardzo negatywny wpływ na matkę i obraca ją przeciwko mnie. Brata też już nie ma. Została mi mama i to zawsze była moja najbardziej skomplikowana relacja. Chciałabym się z nią dzielić moimi zmianami, tym co osiągam, mówić o rozwoju bez oporów i czuć się z tym w porządku. Ale nie potrafię.

W jaki sposób powiedzieliście swoim rodzicom o Waszej duchowej ścieżce? Jak to przyjęli? Jak czuć się z tym w porządku?

Jak do tej pory miałam taktykę nie wdawania się w szczegóły. Jak byłam na warsztatach rozwojowych, mówię ogólnie, że byłam na takich tam warsztatach i dotarło do mnie to i tamto. Ale nic o medytacji, technikach rozwojowych, prawdziwych uświadomieniach, uczuciach, wzorcach, problemach, które udało mi się rozwiązać. Wypowiedziałam kiedyś przy niej skrót DDA, kiedy poprosiła o rozwinięcie od razu wpadła w panikę. Ale ty tylko nie mów nikomu, że ojciec pił, nie ma się czym chwalić, nie ma czego roztrząsać! Ja muszę i chcę nad tym pracować, aby wzrastała jakość mojego życia. A jak się nad tym pracuje, to się nie oszukuje, nie tłumi, tylko nazywa się rzeczy po imieniu. Moja mama nie może znieść myśli, że mi potrzebna jest jakakolwiek terapia, nie chce dopuścić do siebie, że jej dziecko ma jakiekolwiek problemy z powodu trudnego dzieciństwa,bo to ona była za nie odpowiedzialna.

Ona pewnie sobie wyobraża, ze strzępków rzeczy które jej powiedziałam, że należę do jakiejś sekty, albo niewiadomo co:P Siostra jak widzi jak się zmieniam to szlag ją trafia i moje przekonania np. odnośnie posiadania dziecka traktuje jako bunt i niedojrzałość. Twierdzi, że jak dorosnę to zmienię zdanie:> Dodając - bo ty to zawsze musisz być inna od wszystkich!  ...;)

Czasem więc smutno mi, bo widzę że tak naprawdę nigdy nie pasowałam do tej rodziny. Ale wiem, że kochali mnie na tyle na ile potrafili. Nie winię ich za moje problemy. Ale ciągle czuję się zobowiązana, żeby być ich częścią, mimo że tak niewiele mamy już wspólnego. Boję się też, że im bardziej będę sobie radziła szczególnie finansowo, tym bardziej matka będzie na mnie wisieć i oczekiwać ode mnie wsparcia. Męczy mnie to i czuję jak mnie dusi wisząc na mojej szyi.










Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-04-27, 20:57:59
Arwena cokolwiek bym powiedział nie odda tego co czuję.
Tak bardzo chciałbym abyś poczuła się lepiej ze swoimi wspomnieniami.
To co było to było ale czasem jest w nas tak wiele żalu.
Przyznam, ze na to nie ma łatwego lekarstwa. Sam nosze wiele przykrych wspomnień z dzieciństwa i jeszcze sobie z nimi nie poradziłem. Jeszcze niosą w sobie ładunek bólu.

Arwena pomimo tego całego okropieństwa które przeżyłaś i nam tu opisałaś jest jeszcze więcej światła i nadziei.   
Super, że dziej ci się w życiu wiele dobrych rzeczy, że masz super chłopaka który cię kocha i wspiera. Jest na czym się skupiać :).

Co do reszty to w moim środowisku w którym żyje to nie chwalę się czym się interesuje i co robię "po godzinach" Jedynie moja mama wie o wszystkim i mnie wspiera.
Reszcie mojej rodziny nie mówiłem, znajomym także nie czuję nawet takiej potrzeby.
Staram się powiększać grono znajomych którzy mają takie zainteresowania jak ja i mnie nie oceniają a ze starymi znajomymi po prostu poluźniam relację, ale dzieje się to niejako samo, bez spinania się.
Arwena nic ci sensownego nie doradzę, ale myślę że to co robisz jest dobre, rób więc to co robisz :), słuchaj się swojego serca i oczekuj, że bedzie jeszcze więcej zmian na lepsze:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-04-27, 21:32:12
Michał486,

Dzięki, kochany jesteś;) Chcę tylko, żebyś wiedział, że ja naprawdę nie potrzebuję współczucia, bo trochę tak zinterpretowałam Twój post, wspomnienia o których piszę są dla mnie przeszłością i nie podchodzę na co dzień do nich tak emocjonalnie. Jak wejdę w emocje w jakiejś sesji, czy ćwiczeniu to wiadomo wyrzucam z siebie wiele, bo czuję się tak jakbym tam była i daję wtedy upust potłumionym emocjom i tym samym pozbywam się ich. Świadomie nie skupiam się na przeszłości i doceniam to ile osiągnęłam i jak wiele radości i szczęścia spotyka mnie na co dzień:) I oczywiście cieszę się tym:)

Problemem jest raczej żal do mojej mamy. Podczas pisania wyszła ze mnie frustracja na matkę, że ona tak naprawdę nie zwracała uwagi na moje prawdziwe potrzeby, nigdy szczerze nie przyznała się do swoich błędów i zawsze bagatelizowała moje problemy. Dlatego opisałam tą straszną sytuację z przeszłości, pisałam to tak jakby do niej, żeby jej pokazać, że ja naprawdę cierpiałam, gdzie ona miała oczy, żeby tego wszystkiego nie widzieć. Czy ona naprawdę myślała, że to co działo się w naszym domu nie odbije się na mojej psychice, zdrowiu i przyszłym życiu? Kurcze raz napisałam afirmację w odpowiednim momencie i pofrunęłam z wiatrem wywalanek:D Ale jestem z siebie dumna, że w końcu to ruszyłam, bo było z tym trochę jak z lękiem przed pójściem do dentysty - wiesz, że powinieneś, ale nie pójdziesz bo się boisz, że będzie nieprzyjemnie i odwlekasz:D:D

Fajnie, że masz mamę, która Cię wspiera w tym co robisz:) Miło jest o tym przeczytać. W pracy mam takie jakby... pseudorozwojowe środowisko, tzn. mam dziewczyny, w tym szefową, które coś tam ogarniają, kumają, interesują się podobnymi klimatami, ale to jednak nie jest to:P Mówię otwarcie o wielu różnych rzeczach, ale gryzę się w język kiedy chcę powiedzieć coś o wcieleniu, albo relacji karmicznej, to już dla nich za duży hardcore, a mnie się nie chce nikomu tłumaczyć, szczególnie jeśli czuję że nie jest wystarczająco otwarty:P Starzy znajomi z Torunia już dawno mi poodpadali, śmiercią naturalną:P Jestem prawie pewna, że relacji z pracy nie będę podtrzymywać, chyba że wpadnę kiedyś je odwiedzić w hotelu jeśli jeszcze będą tam pracować. Cieszę się, że poznaję teraz nowych ludzi i cenię sobie bardzo takie relacje:) Szczególnie z harmonijnymi, rozwojowymi ludźmi, bardzo mi takich relacji brakowało:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tola w 2016-04-27, 21:49:08
Arwena  :  )

Czasami warto pogodzić się z tym, że nie jesteśmy w stanie otrzymać zrozumienia od  tych osób od których byśmy go pragnęli. Moje doświadczenie pokazuje mi, że najlepiej jest się z tym pogodzić.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-04-27, 22:55:11
Tola :)

Problem w tym, że tak naprawdę w każdym przypadku jestem w stanie odpuścić bez problemu, ale jeśli chodzi o mamę tutaj zaczynają się schody. Widzę jak wiele nas dzieli, nie rozmawiamy już ze sobą tak jak kiedyś, bo nie mamy o czym, ja się bardzo zmieniłam i oddaliłam się od niej. Przestałam się podłączać do jej cierpiętniczego trybu życia. Kiedy przyjeżdżamy do niej z partnerem to po powrocie czujemy się zmęczeni, zdołowani i wyssani z energii życiowych. Nie chcę jednak tej relacji urywać, przekreślać czy coś w tym stylu, mimo wszystko ona jest moją mamą i też wiele dobrego jej zawdzięczam. Kocham ją i chciałabym przyjeżdżać do niej w takiej częstotliwości w jakiej chcę i nie czuć przy tym pretensji i oczekiwań z jej strony, że ona teraz taka sama i biedna a ja jestem taka szczęśliwa i nie dzielę się z nią tym szczęściem, a do tego jeszcze jej nie odwiedzam.

Rzecz w tym, że nawet kiedy próbuję się z nią tym szczęściem dzielić to ona go nie przyjmuje, może ma inne wyobrażenia o tym co chciałaby ode mnie dostawać. Tylko wymaga i wymaga i wiecznie narzeka. Nie dzwoni do mnie w ogóle, mimo, że wiele razy jej powtarzałam stanowczo i wspierająco - mamo, jeśli będziesz miała ochotę pogadać, w każdej chwili możesz do mnie zadzwonić. Nie dzwoni. Czeka na telefon ode mnie. To ja mam się starać. A jak zadzwonię, pierwsze zdanie które słyszę to - dlaczego nie dzwoniłaś??? Dlaczego tak długo? Zwariować można.

Nasuwa się we mnie więc takie uczucie, że jeśli nie dostanę od niej choć trochę zrozumienia to wtedy ta relacja nie będzie miała sensu i spotykanie się z nią będzie dla mnie męką, a już się tak dzieje. Nie chcę ani tkwić w czymś takim, ani urywać kontaktu, nie mogłabym jej zostawić. Szukam złotego środka...
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tola w 2016-04-28, 07:14:05
Arwena  : )

Pytanie tylko czy Twoje oczekiwania, pragnienia nie wykluczają się z Jej możliwościami?
Na pewnych poziomach Ty wiesz, że Ona robi coś niefajnego, czego Ty nie chcesz doświadczać ale na pewnych nie masz z tym kontaktu, dlatego nie możesz odpuścić i chciałabyś by było inaczej niż jest, przeżywasz konflikt. Jak zobaczysz na trzeźwo, bez oczekiwań, nadziei na czym polegała, bazowała wasza wcześniejsza zażyłość to to zacznie samo puszczać. Niektóre fakty są brutalne w takich sytuacjach i człowiek z pragnienia doświadczania miłości wypiera je, nie chce ich przyjąć, wmawia sobie że to nie do końca tak, bo bardzo by chciał żeby tak jak jest nie było.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tola w 2016-04-28, 08:06:54
Arwena  :  )

A to, że akurat w tym przypadku nie jesteś w stanie tego odpuścić z taką łatwością jak w innych przypadkach świadczy o karmiczności tej relacji ponieważ takie wzajemne uwikłania znikąd się nie biorą.
Prawdopodobnie czujesz się (karmicznie) zobowiązana do czegoś wobec mamy i/lub pokładasz w niej jakieś nadzieje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-04-28, 08:34:11

Problemem jest raczej żal do mojej mamy. Podczas pisania wyszła ze mnie frustracja na matkę, że ona tak naprawdę nie zwracała uwagi na moje prawdziwe potrzeby, nigdy szczerze nie przyznała się do swoich błędów i zawsze bagatelizowała moje problemy. Dlatego opisałam tą straszną sytuację z przeszłości, pisałam to tak jakby do niej, żeby jej pokazać, że ja naprawdę cierpiałam, gdzie ona miała oczy, żeby tego wszystkiego nie widzieć. Czy ona naprawdę myślała, że to co działo się w naszym domu nie odbije się na mojej psychice, zdrowiu i przyszłym życiu? Kurcze raz napisałam afirmację w odpowiednim momencie i pofrunęłam z wiatrem wywalanek:D Ale jestem z siebie dumna, że w końcu to ruszyłam, bo było z tym trochę jak z lękiem przed pójściem do dentysty - wiesz, że powinieneś, ale nie pójdziesz bo się boisz, że będzie nieprzyjemnie i odwlekasz:D:D

Moja mama też nie zwracała uwagi na moje potrzeby i nigdy nie przyznawała się do swoich błędów. I tez miałam do niej żal. I uzdrawiałam to, ale ją chroniłam. To znaczy nie mówiłam jej szczerze i do końca o swoich żalach,o tym co czuje i przeszłam, bo wydawało mi sie to takie nierozwojowe. Bałam się, że jak zacznę mieć pretensja to ona tego nie uniesie, rozchoruje się czy cos w tym rodzaju. Czułam presję, żeby jej szybko wybaczyć.
Az w końcu dotarło do mnie, że to co robię nie jest szczere. Że chce szczerej relacji, ale ja nie jestem szczera. Chciałam, żeby mnie zrozumiała sama z siebie, chciałam, żeby ona tez się rozwijała i wreszcie zrozumiała co mi zrobiła i jaki to miało na mnie wpływ.
Aż do mnie dotarło, ze jeżeli chcę szczerej relacji to sama muszę byc szczera. I zaczęłam jej mówić co czułam i czuję, bez ogródek.
Generalnie miało byc asertywnie, a czasem wychodziło agresywnie. Ale nikt mnie nie uczył asertywności. To tez jej mówiłam. Że mówię o tym co mnie boli chociaz jest to dla mnie trudne. I że będe mówić bo to dla mnie ważne. I ona to w końcu przyjęła.
Ale bywało tak, ze traktowała to jakbym ja to robiła jej złośliwie czy żeby ja celowo zranić. Wtedy mówiłam jej, że to nie chodzi o nią tylko o mnie. O moje życie.
generalnie to jest taka zasada w konfrontacji w rodzicami:
Mówimy o tym co ktoś zrobił, co w związku z tym czuliśmy i jaki to miało i ma wpływ na nasze zycie i czego oczekujemy.
Tyle teorii, bo w praktyce to u mnie różne wychodziło :-)

Mówienie o oczekiwaniach jest bardzo ważne.
Ja jakis czas temu asertywnie określiłam granice mojej bratowej i opowiedziałam o tym matce. A ona mi o tym jak bratowa mogła sie poczuć, i jak ona sama sie denerwuje. A ja powiedziałam cos takiego, że nie chodzi tu o uczucia bratowej tylko o mnie. Że mówie jej o tym bo oczekuję od niej wsparcia. Bo ja jej zawsze tego wsparcia udzielałam. Bo to co zrobiłam było dla mnie trudne i bardzo sie denerwowałam. I że nie chodzi tu o bratową tylko o mnie i o moje uczucia.
A ona znów o swoich uczuciach i bratowej.
A ja znowu, że nie chodzi o nia i bratową tylko o mnie. I w końcu w desperacji stanęłam przednią i powiedziałam:

Zobacz mamo ja tu stoje przed tobą. JA! Twoja córka. JA! Zauważ mnie! To ja się boje i denerwuję.

I wtedy ona powiedziała, że rozumie, ale to jest bardzo trudne. I że chciałaby tak jak ja, ale nie potrafi.

I w sumie wtedy zrozumiałam jak bardzo ja ja presjuję, żeby sie rozwijała, cos zrozumiała. Presjuję ja na coś co jest poza zasięgiem jej możliwości. Żeby nie wiem jak sie starała, żeby nawet stanęła na glowie to i tak teraz nie da rady.
Chyba wtedy po raz pierwszy czułam, że jest szczera w tym co mówi i że sie rzeczywiście stara.
I od tej pory nie mam już większych żalów do matki. Czasem cos tam jeszcze wychodzi, ale to już nie ma wielkiej siły. I od tej pory czuję, ze pozwalam jej być na takim poziomie jakim jest. Nie musze juz jej na siłę nigdzie ciągnąć.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-04-28, 20:37:44
Cytuj
generalnie to jest taka zasada w konfrontacji w rodzicami:
Mówimy o tym co ktoś zrobił, co w związku z tym czuliśmy i jaki to miało i ma wpływ na nasze zycie i czego oczekujemy.
Tyle teorii, bo w praktyce to u mnie różne wychodziło :-)

Mówienie o oczekiwaniach jest bardzo ważne.
Ja jakis czas temu asertywnie określiłam granice mojej bratowej i opowiedziałam o tym matce. A ona mi o tym jak bratowa mogła sie poczuć, i jak ona sama sie denerwuje. A ja powiedziałam cos takiego, że nie chodzi tu o uczucia bratowej tylko o mnie. Że mówie jej o tym bo oczekuję od niej wsparcia. Bo ja jej zawsze tego wsparcia udzielałam. Bo to co zrobiłam było dla mnie trudne i bardzo sie denerwowałam. I że nie chodzi tu o bratową tylko o mnie i o moje uczucia.

Lili,

No to mi dałaś teraz zagwozdkę. A to nie jest przypadkiem tak, że nie powinno się mieć wobec innych żadnych oczekiwań, tylko dać im wolną rękę na własne wybory, jednocześnie stawiając SWOJE własne granice i się ich trzymać, a druga osoba niech sobie robi  co chce, byleby tych granic nie przekraczała?

Cytuj
I w sumie wtedy zrozumiałam jak bardzo ja ja presjuję, żeby sie rozwijała, cos zrozumiała. Presjuję ja na coś co jest poza zasięgiem jej możliwości. Żeby nie wiem jak sie starała, żeby nawet stanęła na glowie to i tak teraz nie da rady.
Chyba wtedy po raz pierwszy czułam, że jest szczera w tym co mówi i że sie rzeczywiście stara.
I od tej pory nie mam już większych żalów do matki. Czasem cos tam jeszcze wychodzi, ale to już nie ma wielkiej siły. I od tej pory czuję, ze pozwalam jej być na takim poziomie jakim jest. Nie musze juz jej na siłę nigdzie ciągnąć.

No właśnie. Bo dla mnie oczekiwania wobec kogoś to wywieranie na tej osobie presji, żeby była taka jaką sobie wyobrażamy. A chodzi o to, aby uwalniać się od wyobrażeń...


Tola

Było tak przez długi czas - wypierałam, że nasza relacja jest porąbana i że dużo w niej nieuzdrowionych rzeczy, a jak już dopuściłam do siebie, że taka jest to odpaliła mi się chęć ratowania jej (to wynikało właśnie z naszej wspólnej karmy). Potem pojawił się bunt, że jak ona nie chce pomocy to niech spada. Teraz są wyrzuty sumienia, dalsza walka i nadzieja, że może jednak zrozumie na tyle,  żeby to jakoś funkcjonowało.

Eh, ja się po prostu muszę pozbyć oczekiwań wobec niej. Ona i tak zrobi to co uważa za słuszne dla siebie. Powinnam się czuć w porządku z moimi decyzjami i granicami jakie stawiam w tej relacji. Jeśli ona tego nie rozumie, nie pozostaje mi nic innego jak tylko to zaakceptować. Są zgrzyty na pewno dlatego, że ja sama nie czuję się w tej relacji w porządku z tym co robię i mówię. A czując dyskomfort i zamknięcie podczas kontaktu z nią, sama ją prowokuję do różnych niefajnych zachowań.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tola w 2016-04-29, 16:31:37
Arwena  :  )

Pewnie będzie tak, że ileś razy jeszcze będziesz musiała "zderzyć " się z realiami tej relacji i poczuć się źle po kontakcie, żeby bez specjalnego starania się ze swojej strony, coraz bardziej zauważać, że realnie ten kontakt Ci nie służy. I tak kolejne rzeczy będą sobie odpuszczać, kolejne złudzenia odpadać :  )  Jeżeli chodzi o trudne relacje karmiczne, to warto dać sobie czas - nie to, że nie podejmować uzdrawiania - jak najbardziej podejmować ale nie presjować siebie, by uzdrowienie dokonało się już teraz, natychmiast, tylko cieszyć się z tych postępów które już są :  )
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-04-29, 17:29:13

No to mi dałaś teraz zagwozdkę. A to nie jest przypadkiem tak, że nie powinno się mieć wobec innych żadnych oczekiwań, tylko dać im wolną rękę na własne wybory, jednocześnie stawiając SWOJE własne granice i się ich trzymać, a druga osoba niech sobie robi  co chce, byleby tych granic nie przekraczała?


Ale stawianie granic to tez jakieś oczekiwania. Jeżeli ktoś przekracza nasze granice to możemy powiedzieć, że oczekujemy, że nie będzie tego robił.

Poza tym mówiąc o oczekiwaniach nie chodziło mi o to, żebyśmy mnożyli wobec kogoś te oczekiwania tylko wyrazili te które już czujemy. Bo jeżeli mamy wobec kogoś oczekiwania to i tak nieświadomie wywieramy na ta osobę presję oczekiwań. Więc moim zdaniem jeżeli chcemy uzdrowić jakąs relację, taką która wogóle jest do uzdrowienia warto te oczekiwania wyrazić. Choćby po to, żeby ta druga strona mogła się do nich ustosunkować.

Ja czułam potrzebę wsparcia mnie przez moja matkę, ale w dzieciństwie czułam, że nie mam prawa o to prosić. To nigdy nie zostało wypowiedziane. Ale presja i żal były. Wypowiedzienie głośno tego pozwoliło na to by moja mama mogła się do tego odnieść, a ja mogłam sobie zdac sprawę, żę już tego nie potrzebuję.
 
Tak mi też teraz przyszło do głowy, że wyrażając pewne oczekiwania wobec rodziców stawiamy sie w roli dziecka. Bo dziecko ma prawo mieć oczekiwania i wcale nie musi rozumieć rodziców. To rodzic ma rozumieć dziecko.
W rodzinach DDA relacje sa odwrócone, dzieci częśto graja role małych dorosłych. To dzieci musza przeważnie dbać o komfort rodziców, o ich dobre samopoczucie. To rodzice maja oczekiwania wobec dzieci.

W tej sytuacji, którą opisałam ja stanęłam przed matką właśnie w roli córki przywracając naturalny porządek, a ją postawiłam w roli matki. Powiedziałam, że chcę, a ona, że chciałaby mi dać to czego chcę, ale nie ma. Ja czułam sie ok prosząc, a ona była ok mówiąc że nie ma.
Może sie myle, ale praca z wewnętrznym dzieckiem pokazuje mi, że żeby dojrzeć trzeba najpierw poczuć się w porządku będąc dzieckiem. Chociaż ni ewykluczam, że sa tez inne drogi do dojrzałości.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-04-29, 19:41:57
Ale stawianie granic to tez jakieś oczekiwania. Jeżeli ktoś przekracza nasze granice to możemy powiedzieć, że oczekujemy, że nie będzie tego robił.

Poza tym mówiąc o oczekiwaniach nie chodziło mi o to, żebyśmy mnożyli wobec kogoś te oczekiwania tylko wyrazili te które już czujemy. Bo jeżeli mamy wobec kogoś oczekiwania to i tak nieświadomie wywieramy na ta osobę presję oczekiwań. Więc moim zdaniem jeżeli chcemy uzdrowić jakąs relację, taką która wogóle jest do uzdrowienia warto te oczekiwania wyrazić. Choćby po to, żeby ta druga strona mogła się do nich ustosunkować.

Ja czułam potrzebę wsparcia mnie przez moja matkę, ale w dzieciństwie czułam, że nie mam prawa o to prosić. To nigdy nie zostało wypowiedziane. Ale presja i żal były. Wypowiedzienie głośno tego pozwoliło na to by moja mama mogła się do tego odnieść, a ja mogłam sobie zdac sprawę, żę już tego nie potrzebuję.

Masz rację, chyba trochę uciekłam i próbowałam sobie wmówić, że ja od mojej matki nie muszę niczego oczekiwać i wkręciłam sobie, że stawianie granic to już coś innego:D Kręcę się naokoło tego tematu jak nieufny piesek:D Ale spodziewałam się tego, przyda mi się chyba jakaś sesja w tym temacie, żeby wejść w to głębiej. Boję się rozkopać to tak porządnie.

Teraz już widzę, że dopóki mamy potrzebę stawiania swoich granic to stawiamy je tak, aby nie wymuszać decyzji na drugiej osobie i akceptować kiedy ona tych oczekiwań nie spełni i wybierze inną opcję, nawet jeśli skończy się to rozpadem relacji. I takie wyrażanie swoich oczekiwań jest w porządku. Akceptując decyzję danej osoby pozwalam jej podejmować własne decyzje, jednocześnie szanuję siebie trzymając się ustalonych granic. Mam prawo do ustalania swoich granic, wyrażanie moich oczekiwań (szczególnie głośno) nie jest niczym złym...  Spróbuję w praktyce, zobaczymy co z tego wyjdzie;)

Cytuj
Tak mi też teraz przyszło do głowy, że wyrażając pewne oczekiwania wobec rodziców stawiamy sie w roli dziecka. Bo dziecko ma prawo mieć oczekiwania i wcale nie musi rozumieć rodziców. To rodzic ma rozumieć dziecko.
W rodzinach DDA relacje sa odwrócone, dzieci częśto graja role małych dorosłych. To dzieci musza przeważnie dbać o komfort rodziców, o ich dobre samopoczucie. To rodzice maja oczekiwania wobec dzieci.

W tej sytuacji, którą opisałam ja stanęłam przed matką właśnie w roli córki przywracając naturalny porządek, a ją postawiłam w roli matki. Powiedziałam, że chcę, a ona, że chciałaby mi dać to czego chcę, ale nie ma. Ja czułam sie ok prosząc, a ona była ok mówiąc że nie ma.
Może sie myle, ale praca z wewnętrznym dzieckiem pokazuje mi, że żeby dojrzeć trzeba najpierw poczuć się w porządku będąc dzieckiem. Chociaż ni ewykluczam, że sa tez inne drogi do dojrzałości.

Zgadza się, czuję to w ten sam sposób. Dzieciństwo przerabiam najczęściej w regresingu, kiedy mogę znów poczuć emocje z dzieciństwa i się z nimi skonfrontować. Wtedy jako to dziecko wyrzucam z siebie żale, frustracje i wszystkie inne negatywne emocje. Potem czuję się lżej przez jakiś czas, ale wiadomo nie mając w pełni uzdrowionego dzieciństwa nie da się tych emocji czy żalu nie czuć w różnych sytuacjach. Dobrze jest mówić co leży na sercu... I teraz zamiast poddawać się lękowi, cieszę się i doceniam to, że mam możliwość powiedzieć mojej mamie co czuję i co mnie boli. Mogę jej powiedzieć to wszystko czego nie byłam w stanie wykrztusić w dzieciństwie. Unikałam tego strasznie, ale teraz na swój sposób nie mogę się tego doczekać. Jestem ciekawa jej reakcji, moich reakcji i zmian jakie pewnie potem przyjdą.

"Praca z wewnętrznym dzieckiem pokazuje mi, że żeby dojrzeć trzeba najpierw poczuć się w porządku będąc dzieckiem" - oczywiście, że tak. Akceptacja, czucie się w porządku, wsparcie swojego wewnętrznego dziecka, zaspokojenie braków, niespełnionych potrzeb dziecka i na końcu odpuszczenie. Z tym mi się kojarzy uzdrowienie. Fajnie mnie zainspirowałaś, dziękuję Ci za ten post <3

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2016-04-29, 20:47:35
Arwena :-*
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-04-29, 20:57:44
:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2016-05-11, 10:10:58
http://kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/coraz-wiecej-dzieci-cierpi-na-zaburzenia-zachowania/1hsrh1

"'Nie chcą się uczyć, mają ataki wściekłości albo oczekują, że będzie się ich obsługiwać. W swojej nowej książce psycholog dziecięca Martina Leibovici-Mühlberger ubolewa, że coraz więcej dzieci cierpi na zaburzenia zachowania."
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2016-05-11, 23:02:55
Czy to nie skutek liberalnego modelu wychowania bezstresowego? Akurat takiego, jaki jest egzekwowany w Polsce przez MEN (no chyba że to szaleństwo już się kończy!).
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-10-10, 15:15:41
Miałam dziś bardzo oczyszczający, uświadamiający sen, przedstawiający moje dzieciństwo w jakby alternatywnej rzeczywistości.

Kiedy byłam dzieckiem bardzo bałam się potworów, które stworzyłam w swojej wyobraźni, „nachodziły” mnie od czasu do czasu w moich snach i chowały się w ciemnych zakamarkach mojego domu. Były to bardzo silne stany lękowe, z którymi często ciężko było mi sobie poradzić. Czułam się bardzo zagrożona i strach był wręcz paraliżujący. Nigdy nie mówiłam o tym mamie, bo bałam się że pomyśli, że jestem psychiczna. Ona była zazwyczaj opanowana i dawała mi dużo miłości na tyle na ile potrafiła, ale przez odcięcie od siebie wielu rzeczy nie chciała do siebie dopuścić. Kiedy miałam tiki nerwowe, równolegle z tymi lękami, rozładowywałam ten stres robiąc różne dziwne rzeczy, jak na przykład podnoszenie nogi do tyłu co kilka kroków. Słyszałam raz jak rozmawiała z kimś w domu, że coś jest ze mną chyba nie tak, a na drugi dzień skończyło się tylko na utracie jej cierpliwości i tekstem w stylu „po co ty to robisz? Przecież nie jesteś nienormalna”. Z jej strony zawsze odczuwałam wyparcie, że mam problemy i tym samym ja jako dziecko uwierzyłam, że takie funkcjonowanie jest normalne. Tiki zniknęły, bo przecież nie mogłam pokazać, że jestem nienormalna, a lęki i stres oczywiście zostały.

U mnie w domu ojciec był tym "złym", a mama tą "dobrą". Jeśli chodzi o ojca, wybaczenie mu przyszło mi z zadziwiającą łatwością, rozumiałam jego problem alkoholowy, wiedziałam że on nie mógł sobie z tym poradzić. Sam koniec końców doprowadził się do tego na co sobie całe życie pracował, poniósł konsekwencje swoich czynów, więc nie czuję nawet potrzeby, żeby jeszcze dodatkowo mieć do niego żal o cokolwiek. Mama była osobą, która w tej relacji tłumiła się równie bardzo, oszukując się w kółko, że będzie dobrze, choć nigdy nie było. Ciężko było mi do końca wybaczyć, że była tak bierna i że tak mało zrobiła, aby ochronić swoje dzieci. Przecież w każdej chwili mogła się rozstać z ojcem, jednak nigdy tego nie zrobiła. Zaczęłam to dostrzegać dopiero gdy zaczęłam zajmować się rozwojem i poznałam pewne mechanizmy i zależności w takich dysfunkcyjnych rodzinach. Wcześniej po prostu tego nie widziałam i w moich oczach ona była zawsze najlepsza. Kiedy więc to wszystko do mnie dotarło, zrodził się we mnie bunt i potrzeba, aby mi to wszystko zrekompensowała. Raz nawet  sama z siebie, wprost mnie przeprosiła za to wszystko, więc nie jest aż tak zamknięta, ja jednak byłam tak zaślepiona, że zamiast przyjąć jej przeprosiny i poczuć ulgę, przyjęłam kolejną sztuczną rolę, z cyklu „nic się nie stało, to nie Twoja wina”. Nie pozwoliłam sobie wtedy do końca przyjąć tych przeprosin, bo znów wzięłam wszystko na siebie.

Wracając do snu:P Śnił mi się sen w śnie, że znów byłam dzieckiem i miałam tak jak dawniej koszmar z potworami w roli głównej. Czułam w nim, choć dużo słabszy, lęk który towarzyszył mi przez całe dzieciństwo. Obudziłam się w tym śnie totalnie przerażona, znów byłam w moim starym pokoju, znów byłam dzieckiem. Zaczęłam się gorączkowo rozglądać po pokoju i tak jak to zawsze bywało bałam się kogokolwiek obudzić, bo nie wiedziałam co niby miałabym powiedzieć. Sparaliżowana okropnym lękiem, chowałam się cała pod kołdrę, nie wynurzając się ani na chwilę i liczyłam do stu. Nagle przyszła do mnie moja mama, przytuliła mnie i zaczęła mnie uspokajać, że wszystko jest w porządku, że jestem bezpieczna. Przytuliła mnie mocno, czułam jak mnie ogrzewa, mówiła mi wiele mądrych, rozwojowych rzeczy, tłumaczyła mi skąd biorą się te lęki, dlaczego je czuję i co z nimi zrobić. Zapewniała, że to tylko moja wyobraźnia i że w pokoju nie kryje się nic strasznego. Poczułam tak niesamowitą ulgę, nie do opisania... Będąc dzieckiem nigdy nie słyszałam od nikogo takich rzeczy, nigdy nie dostałam tak silnego wsparcia. Czułam jak te lęki rozpuszczają się w małej Karolince, jak wszystko się w niej rozluźnia. Mogłabym wtedy tak leżeć wtulona w nią w nieskończoność. Leżąc tak, sama już nie wiedziałam, czy ta kobieta to mama, czy ja sama dałam sobie to wsparcie. I wtedy się obudziłam. Mieliło mnie jeszcze resztę nocy, ale rano wiele rzeczy do mnie dotarło.

Poczułam niesamowitą ulgę i radość, że mam w sobie tyle ciepła, miłości i wsparcia dla samej siebie, poczułam że do uzdrowienia nie jest mi konieczne wsparcie drugiej, konkretnej osoby. Bo to co czułam i to co otrzymałam to był podarunek od samej siebie:) Poczułam też piękną, głęboką akceptację dla mojej mamy, że nie potrafiła wtedy ze mną usiąść, przytulić mnie i wytłumaczyć co się ze mną dzieje, że nie potrafiła mi pomóc. Wiem, że starała się jak mogła i to mi wystarczy... Nie czuję teraz potrzeby, żeby ona się zmieniała, żeby mnie za cokolwiek przepraszała, czy czuła poczucie winy za to co mnie spotkało. Akceptuję ją taką jaka jest, z jej ograniczeniami. Ona jest w stanie dać mi wystarczająco dużo, bo w sumie czuję, że więcej nie potrzebuję. Nie ma sensu ścigać rodziców za błędy przeszłości, ani pilnować, aby cokolwiek do nich dotarło.

Braki z dzieciństwa możemy sami sobie wypełnić i wtedy przychodzi prawdziwe zrozumienie, że oni sami też mają wiele takich braków i nie mając boskiego wsparcia nie potrafili ich wypełnić. Nieświadomi niczego, funkcjonując z tymi brakami, dawali nam tyle ile potrafili nam dać. I możemy być im za to wdzięczni i zamiast unosząc się dumą skrzywdzonego dziecka, pomodlić się dla nich bezinteresownie o boskie wsparcie. Tak po prostu, dla ich dobra, nie po to, aby nam coś zrekompensowali.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-10-10, 21:07:59
Arwena,
Piękny wpis. Wiele mi wyjaśnił. Zarówno mnie jako tej małej samotnej dziewczynce, kiedyś tam. Jak i tej "dużej' - mamie.
Nie muszę. Nie muszę tak oczekiwać. I nie muszę się tak spinać, żeby być 'politycznie poprawną'. I ... nie muszę się winić.
A jeżeli to robią inni w stosunku do mnie, cóż to ich bajka.
Może i ich lustro.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Arwena w 2016-10-16, 09:37:50
:)

Tess, nigdy z niczym nie musisz się spinać, ani niczego udowadniać ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-10-16, 23:37:27
:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-01-16, 17:31:19
Długo nie potrafiłam sobie wyobrazić, ze mogłabym mieć bliską relację z mamą. Poprawną - owszem. Ale jakoś tak się poukładało, że czuję, że jest naprawdę fajnie. Czuję, że moja mama jest naprawdę po mojej stronie. Że mnie wspiera, ale mi się nie wciska ze swoimi poglądami. Nie zasłania mi już świata. Jest za mną jako oparcie, a nie przede mną. To daje mi jakiś taki spokój i jakąś taką ... no nie wiem. Może siłę, może moc, może wsparcie.... To coś nowego w moim życiu :-)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2017-01-16, 17:54:47
Lilliole, ale się cieszę :)) tym bardziej, że pamiętam, gdzieś przy różnych okazjach,  co mówiłaś wcześniej na temat waszej relacji.
To naprawdę duży przełom i wiem o czym mówisz, mówiąc o pewnego rodzaju mocy i sile - to jest realne. Fajnie, że dałaś sobie otwartość, na taką zmianę, na taką przestrzeń i na takie przyjmowanie, dużo się też zadzieje dzięki temu w twojej relacji ze światem :). Ale się cieszę:).

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-01-16, 18:14:42
A ja Ci Kinga dziękuję za warsztaty, które mocno się przyczyniły do mojej zmiany. :-*
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2017-01-17, 09:22:07
fajnie :*
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2017-01-17, 15:38:41
Długo nie potrafiłam sobie wyobrazić, ze mogłabym mieć bliską relację z mamą. Poprawną - owszem. Ale jakoś tak się poukładało, że czuję, że jest naprawdę fajnie. Czuję, że moja mama jest naprawdę po mojej stronie. Że mnie wspiera, ale mi się nie wciska ze swoimi poglądami. Nie zasłania mi już świata. Jest za mną jako oparcie, a nie przede mną. To daje mi jakiś taki spokój i jakąś taką ... no nie wiem. Może siłę, może moc, może wsparcie.... To coś nowego w moim życiu :-)

Świetny przykład:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2017-06-06, 22:29:43
Nie każda kobieta powinna zostać matką. Lepiej o tym pomyśleć, zanim się urodzi.
Każdego dnia walczę ze sobą, by moje dziecko nie odczuło, że żałuję, że je urodziłam
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,66725,21914631,kazdego-dnia-walcze-ze-soba-by-moje-dziecko-nie-odczulo-ze.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy&disableRedirects=true
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Panda w 2017-06-28, 18:36:15
Obcasy kontynuują temat:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,150462,22020087,zalujac-macierzynstwa-popelnilam-trzy-fatalne-bledy-w-moim.html
Wywiady trochę chaotyczne, ale dają do myślenia.
Myślę, że gdyby macierzyństwo było takie cudowne, to niepotrzebne byłyby te wszystkie: no kiedy? Przecież trzeba mieć dzieci! No jak to?! Chyba jesteś jakaś nienormalna, swoje będziesz kochać, jeszcze ci się odmieni itp itd.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: dżonny w 2017-06-28, 23:32:47
https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/61vXEob-NxL._SL1200_.jpg
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-08-27, 16:50:10
Dzisiaj tak przyszło mi do głowy, odnośnie relacji matki z córką że "lepiej być złą matką dla swojej córki niż dobra służącą" ;-) 
Złą matką raczej w tym sensie, że być uznaną za złą matkę przez dziecko czy przez otoczenie.

No i analogicznie jeżeli chodzi o bycie córką, że "lepiej być złą córką dla matki niż najlepszą matką" albo "najlepszym mężem" albo coś jeszcze innego

Generalnie chodzi mi o pomieszanie ról z jednej strony, a z drugiej lęk kobiet przed byciem złą - matką, córką. Przynajmniej u mnie tak było. Wiele krzywdzących ocen w stosunku do innych kobiet.


Nie wiem jak jest w przypadku mężczyzn. Wydaje mi się, że stwierdzenie, że jest ktoś złym synem pada znacznie rzadziej.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-30, 12:10:59
Ja miałem ostatnio takie uświadomienie, że rodzina, relacje, i rolę, wyglądają całkowicie inaczej gdy się wcielać do osób życzliwych, to dusz przyjacielskich nam, które nas rozumieją, i dają przestrzeń do swojego wyrażania oraz wzrostu. Całkowicie inna bajka. Wtedy jak się jest wśród swoich to role, są czysto umowne, wynikające, z praktyczności są dwie przyjazne sobie istnienia, tylko jedno ma 7 lat, drugie 30, trochę praktyczniejsze się wydaje gdy samochodem kieruje, to starsze i bardziej doświadczone.


Punkt drugi. Jeśli damy coś na przechowanie przyjacielowi, którego znamy i ufamy, to możemy spać spokojnie, wiedziąc, że po odpowiednim czasie, otrzymamy to z powrotem. I tak bywa z wcielaniem się, jest to niejako powierzenie komuś, siebie na pewien czas. Takie są warunki tutaj na ziemi, że zanim dusza, ogarnie, i fizycznie urośnie, i wcieli się, i będzie w stanie przeżyć samodzielnie to musi minąć trochę czasu, więc pomoc jest przydatna.


Role bywają praktyczne, problemy się zaczynają gdy role służą do tworzenia karmicznych wycieczek, wtedy rodzina, i role w niej nabierają całkowicie innych znaczeń. A już wcielenie się wśród nieprzyjaciół, to istny koszmar. brrr.


takie tak z ostatnich przekmim życiowo-rodzinno-towarzysko-egzystencjalnych.



Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-08-30, 16:13:16
*** z praktyczności są dwie przyjazne sobie istnienia, tylko jedno ma 7 lat, drugie 30, trochę praktyczniejsze się wydaje gdy samochodem kieruje, to starsze i bardziej doświadczone.


Powiedz to mojej trzy letniej księżniczce na której ta "praktyczność" nie robi  żadnego wrażenia :):):)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-30, 16:15:41
Monkas,

życie :)))
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-08-30, 16:23:03
:):):)
nie jestem tego do końca pewny, "życie" magiczne słowo-wytrych mające tłumaczyć wszystko, wiem jednak że dokopie się do tego prawdziwego, naturalnego, rajskiego i mam nadzieję że nie przeszkodzę w tym mojej Córeczce.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-30, 16:37:40
musisz się dogadać z dzieckiem, znaleźć wspólny język pole porozumienia, czasem ustąpić, czasem nie - skoro dzielicie tą samą przestrzeń i pewnie przez jakiś dłuższy czas - życie :)

jak w życiu z innymi ludźmi, w innych relacjach.

... życie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-08-30, 16:44:35
:)

No jasne , nie jestes może z Wawy ? potrzebowalibyśmy tak na 3 godziny dziennie świadomego opiekuna dla naszej Córeczki, mógłbyś sprawdzić to w praktyce :):):), choć przyznaję nie ma sie do czego przyczepić :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-30, 16:48:22
ona już ma opiekuna xD


my plan is simple -> zajmować się sobą w 100% dla siebie, odzyskać siebie, poznać siebie a potem... a potem nie wiem, co będzie dalej :)  mam nadzieje spotykać podobnych mnie, do tego czasu , sam jestem jak dziecko, które musi się ogarnąć, i zrozumieć kupę rzeczy.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-08-30, 16:50:32
Wiking23

Teraz to przesadziłeś, trzeba mi to było powiedziec zanim do tego doszło..xD
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-30, 18:24:22
monkas,

trzeba było użyć super mocy jasnowidzenia... eeee... jesteśmy na forum duchowym.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-08-30, 19:42:36
no przydało by się czyste widzenie przydało :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-31, 07:51:55

monkas,


Już miałem zajawkę że moje jest czyste, to dałem się wkręcić w guru - starego przedwiecznego pasożyta, za co zapłaciłem dosyć słono, oj słono. Tak w temacie opiekunów i przewodników (duchowych) dalej.


Stary niepotrzebny temat a się ciągnie jeszcze do tej pory. I najbardziej niefajną a zarazem fajną, rzeczą było spojrzenie na to że w pewnych tematach mam czyste widzenia, a w pewnych zabruzdzone, zamglone, itd. więc kicha, chociaż czuje już na kilometr jak ktoś mnie próbuje wkręcić w dziwne klimaty.



Tak mi dopomogło że straciłem praktycznie wszystko. W zasadzie nie powinno mnie już być, ale znów jestem, chociaż nie odzyskałem swojego potencjału, więc w większości błądzę, i improwizuje, gdzieś między uświadomieniami a zaślepieniami.







radości, łzy i smutku pół na pół.

https://www.youtube.com/watch?v=4pu-lKgm-dg

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-08-31, 15:18:26
Już miałem zajawkę że moje jest czyste, to dałem się wkręcić w guru - starego przedwiecznego pasożyta, za co zapłaciłem dosyć słono, oj słono.

Ja też na sobie doświadczyłam, że prawda działa wyzwalająco, uzdrawiająco i ochraniająco i że nie warto wmawiać sobie - mam tylko czyste widzenie, czuję tylko bezwarunkową miłość itp., bo to zakłamywanie siebie, za które trzeba zapłacić cenę, czasem bardzo wysoką . Dlatego dla mnie szczerość wobec siebie (a w konsekwencji również wobec innych) to podstawa.
Takiego podejścia nauczyłam się chodząc na grupy 12 kroków. Jeden z członków takiej wspólnoty zapytany co tu leczy, odpowiedział: Szczerość. I herbata ;) Ja co prawda herbaty tam nigdy nie piłam, ale uzdrawiającej mocy szczerości doświadczyłam wielokrotnie.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-08-31, 16:26:13
Wiking23

Już miałem zajawkę że moje jest czyste, to dałem się wkręcić w guru - starego przedwiecznego pasożyta, za co zapłaciłem dosyć słono, oj słono. Tak w temacie opiekunów i przewodników (duchowych) dalej.


Mocne ... :)

Jak byłem mały bardzo podobała mi sie bajka o niewidzialnej ręce, dlatego mam głebokie uznanie i wdzięczność  dla wszystkich anonimowych wysoce świadomych istot które pomogły mi na drodze odzyskania kontaktu ze sobą i z wenętrzną/źródłową Naturą i w odzyskaniu wewnętrznego prowadzenia, teraz to jest już z górki ale pamiętam gdy tak nie było i wskazówki zewnętrzne były jak łyk wody na pustyni.. Na tym forum sami starzy wyjadacze :) wiec takie wskazówki nie są potrzebne,  myslę że fajnie było by się dzielić doświadczeniami

Co nie zmienia faktu że w guru nie dam się wkręcić never ; choć leczę się jeszcze ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-31, 16:44:08

Facilite,


Powiem tak, w rozwój wszedłem z niezłym dda, i kompleksami, i to się odbiło nieźle. W zasadzie to nie miałem tak źle w życiu, oj nie, miałem nawet powiedziałbym że całkiem nieźle, ale chciałem czegoś więcej czegoś prawdziwego, z poza pozerstawa, dda, tabu itd.. Było super, do pewnego momentu, potem wszystko zaczeło przypominać, scenariusz z horroru. Ale czego mogłem się spodziewać, uzewnętrzniającą karmiczne rany, licząc że ktoś to uzdrowi od zewnątrz, chyba tylko na zlot hien różnej maści. Trudne rzeczy.



Też tego doświadczyłem że prawda działa ochraniającą, gdy skminiłem że w niektórych tematach jest u mnie bardzo źle, ale że to okej, to czuje się bezpiecznie. Mam jakieś rany, jest plaster, będą się goić swoim tempem. Trzeba dbać o siebie. Lubię mieć czas i przestrzeń, żeby coś skminić po swojemu, chociaż też lukam, na coś co może mnie zainspirować, mam na myśli zainspirować do zmiany od wewnątrz. A jest tego też trochę na świecie inspiracji do pracy nad sobą.


ze szczerością to mi się z pójściem do dentysty kojarzy - chce się tego unikać, nie fajne, lęki, a potem jak już jest po fakcie to ulga. Tak ze szczerością w niektórych tematach.



Teraz chcę uczyć się o sobie od siebie dla siebie. Być w pełni i do końca sobą.


https://www.youtube.com/watch?v=sygvbGHjcv0





Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-31, 16:47:52
Co nie zmienia faktu że w guru nie dam się wkręcić never ; choć leczę się jeszcze ;)

ja się jeszcze będę lęczyć, z tego pewnie trochę.


NEVER again!


dla wszystkich z 'ambicjami' i zadatkami na "guru", dont fuck with me.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: healingintelect w 2017-08-31, 16:58:19
Wiking

Jak się leczysz?

Ja też mam mnóstwo intencji do bycia guru, ale absolutnie mnie to nie pociąga. Robię to jakby z przymusu i chęci uwlonienia, niż profitów
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-08-31, 17:48:22
Ja miałem ostatnio takie uświadomienie, że rodzina, relacje, i rolę, wyglądają całkowicie inaczej gdy się wcielać do osób życzliwych, to dusz przyjacielskich nam, które nas rozumieją, i dają przestrzeń do swojego wyrażania oraz wzrostu. Całkowicie inna bajka. Wtedy jak się jest wśród swoich to role, są czysto umowne, wynikające, z praktyczności są dwie przyjazne sobie istnienia, tylko jedno ma 7 lat, drugie 30, trochę praktyczniejsze się wydaje gdy samochodem kieruje, to starsze i bardziej doświadczone.


Tak. Całkowicie inna bajka. Ale do tego trzeba mieć czyste intencje względem siebie.

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-08-31, 18:41:14
Powiedz to mojej trzy letniej księżniczce na której ta "praktyczność" nie robi  żadnego wrażenia :):):)

Na mojej 12 letniej księżniczce też :-))).
Ale tak na poważnie to jednak dużą rolę grają tu nasze intencje i nasze wzorce. Widzę to po córce. Jak ja się zmieniam to ona sie dostosowuje. Może z pewnym oporem, ale ten opór to tez może być moja kreacja.
Już sama zmiana sposobu patrzenia na nią - wywołuje zmianę.

Tyle, że ja nie do końca wiem jak to powinno wyglądać. Do niedawna byłam jeszcze mocno zaabsorbowana uzdrawianiem relacji z moją matką.
Ta relacja została w większości uzdrowiona i teraz poszukuję.... sama nie wiem czego. Jakiegoś sensownego wzorca relacji między mną a córką.
Wykonałam modlitwę o uzdrowienie tej relacji, ale w sumie nie jestem pewna czy jest tu co uzdrawiać. Zawsze miałam silną więź z córką, teraz też. Nie czuję negatywnej karmy z nią. Tyle, że brakuje mi jakiegos sensownego wzorca. Muszę go sama wypracowywać.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-08-31, 18:46:24
Wiking23,
to masz podobne doświadczenia jak ja.
Ja też jestem DDA, tyle że u mnie było źle. Może nie tak tradycyjnie jak w tego typu domach, ale przez to chyba jeszcze gorzej, bo nie mogłam się nigdzie wpasować i poczuć rozumiana. A że też chciałam zawsze czegoś więcej, no to już w ogóle był kanał.
No i też czuję się tak, jakbym straciła prawie wszystko. Bo w sumie straciłam. Zerwałam kontakt z ludźmi, przy których z jakichś powodów nie czułam się sobą, zostałam prawie sama. Rzuciłam prestiżową pracę, właśnie dlatego że było tam dużo pozerstwa. Teraz żyję trochę jak dziad, a trochę jak wolny ptak. Straciłam zdrowie (mocna autoagresja).
Można powiedzieć, że zaliczyłam dno (tak z zewnątrz to wygląda), ale ja właśnie czuję się teraz o niebo lepiej niż kiedyś. Tak prawdziwiej. Mimo tego, że dopiero teraz (tj. od kilku lat) tak naprawdę dostrzegam w jak czarnej dupie jestem ;) No ale też mam dużo lepszy kontakt ze sobą, dużo mniejszą nerwicę i dużo więcej świętego spokoju.
I też tak jak Ty - skupiam się na sobie, żyję sobą i dla siebie. A wszystko po to żeby być sobą w pełni :)

dla wszystkich z 'ambicjami' i zadatkami na "guru", dont fuck with me.

Mocny i jasny przekaz :) Tyle że nie dla osób z ambicjami i zadatkami na guru :P
Oni pewnie odczytują to jako wyzwanie ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-08-31, 19:56:19
Na mojej 12 letniej księżniczce też :-))).
***
Tyle, że ja nie do końca wiem jak to powinno wyglądać.

 Ja też nie :)  z metody odpinania zainspirowała mnie afirmacja: Niech jedyną relacją między mna a moją Córeczką będzie miłość, szacunek i wzajemne zrozumienie. ( fajna metoda na wchodzenie w pole rodzinne i uzdrawianie wzorców/programów, również dzieci) Pracuję też oczywiście nad swoją energią i staram się wspierać Córeczkę, Amelka bardzo lubi jak jej robię dwupunkt, tak to nie można jej zatrzymać,  a jak zaczynam robić dwupunkt zatrzymuje się i pozwala sobie robić. Posłuszna nie jest :), jak jest bardzo rozbrykana i nic do niej nie dociera, wspieram sie gniewem przy stawianu granicy. No i jestem optymistą :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2017-08-31, 20:00:58
Lilliole
Piszesz o ważnych rzeczach, które dotyczą wszystkich relacji.
Bo właśnie tak jest, że oczyszczenie relacji to dopiero część zadania.

Cytuj
Już sama zmiana sposobu patrzenia na nią - wywołuje zmianę.


Dokładnie. Oprócz własnego przekonania się o tym, czytałem też książki opisujące badania na ten temat. Zmiana sposobu patrzenia na pozytywny, nawet bez afirmacji, medytacji itp o których tam nie było wspominane, powodowała duże zmiany w relacjach, w firmach, w handlu... 

Wzorzec można podpatrzeć u innych, oczywiście w zdrowych relacjach, lub samemu wypracować. Polega na tym, że wsłuchuje się w to co czuje, idąc za czuciem. Można to określić jako pójcie za głosem serca, a w praktyce zaczyna sie od działania pod wpływem czucia, nie emocji. Oczywiście wcześniej trzeba być  świadomym, co sie czuje.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-08-31, 21:05:20
z metody odpinania zainspirowała mnie afirmacja: Niech jedyną relacją między mna a moją Córeczką będzie miłość, szacunek i wzajemne zrozumienie. ( fajna metoda na wchodzenie w pole rodzinne i uzdrawianie wzorców/programów, również dzieci)
Ja też coś podobnego afirmowałam: żeby relacja była oparta na miłości i szacunku.
Tak sobie teraz myślę, że mogłabym poprosić przestrzeń o pokazanie jak mogłaby wyglądać moja relacja z córką, gdyby była oparta na miłości, szacunku i wzajemnym zrozumieniu.
Wcześniej moje pytanie brzmiało: jak na wyglądać ogólnie taka relacja. Szukałam ogólnego wzorca. A tu nie chodzi o wzorzec tylko o tę indywidualną relację.

Posłuszna nie jest :)

Z posłusznych dzieci wyrastaja posłuszni dorośli. Ale to ci nieposłuszni zmieniaja świat :-)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-08-31, 21:09:22

Wzorzec można podpatrzeć u innych, oczywiście w zdrowych relacjach, lub samemu wypracować. Polega na tym, że wsłuchuje się w to co czuje, idąc za czuciem. Można to określić jako pójcie za głosem serca, a w praktyce zaczyna sie od działania pod wpływem czucia, nie emocji. Oczywiście wcześniej trzeba być  świadomym, co sie czuje.

Działanie pod wpływem czucia, a nie emocji...

Bardzo inspirujące jest to co napisałeś :-) Dziękuję
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-31, 21:27:44




Facilite,


wolny ptak ^^








Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-08-31, 21:31:37
:))
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-08-31, 21:47:12

:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-08-31, 21:49:00

Z posłusznych dzieci wyrastaja posłuszni dorośli. Ale to ci nieposłuszni zmieniaja świat :-)

Pal licho zmianę świata, jakie to ma znaczenie? :P
Liczy się to, że tylko ci nieposłuszni mają szansę być sobą :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2017-08-31, 22:58:23
Lilliole :)

Może też chodzić o naturalność, spontaniczność z Twojej strony.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-08-31, 23:23:40
Pal licho zmianę świata, jakie to ma znaczenie? :P
Liczy się to, że tylko ci nieposłuszni mają szansę być sobą :)

Ci co są sobą zmieniają świat xD

Dzięki Lilliole.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-01, 00:42:04
Ci co są sobą zmieniają świat xD

Tak, to prawda. A jednak dla dziecka to ogromna różnica, czy rodzic powie "chcę, żebyś był/a sobą", czy też "chcę, żebyś zmieniał/a świat". N'est-ce-pas? :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: monkas w 2017-09-01, 09:49:11
Tak, to prawda. A jednak dla dziecka to ogromna różnica, czy rodzic powie "chcę, żebyś był/a sobą", czy też "chcę, żebyś zmieniał/a świat". N'est-ce-pas? :)

Sie wie ;)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-06, 08:12:14
A jednak dla dziecka to ogromna różnica, czy rodzic powie "chcę, żebyś był/a sobą", czy też "chcę, żebyś zmieniał/a świat". N'est-ce-pas? :)

Tak. I właściwie to nawet powiedzenie: "chcę żebyś był/była sobą" też jest ukrytą presją.
Chyba najlepiej dawać po prostu przestrzeń do rozwoju. Ja uczę się akceptować swoje ograniczenia, w tym jako rodzica. Czyli, że nie zawsze wychodzi tak jak by sie chciało i trzeba z tym żyć i tyle.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-06, 09:27:03

Może też chodzić o naturalność, spontaniczność z Twojej strony.

Mateusz :-)
Tak.

Minęło kilka dni i w tym czasie odpuściłam chęć "robienia" relacji z córką. To była jakas wywałka. Uświadomiłam sobie, że relacja z moją córka "jest" i tu nie ma nic do kombinowania. Jak zaczynam kombinować to zabieram przestrzeń z tej relacji.
Większość negatywnych emocji mojej córki pokazuje mi moje wyparte.
Zresztą coraz bardziej widzę, że inni ludzie tylko pokazują mi co jest we mnie. Ci , których oceniam negatywnie  - pokazują moje wyparcia, a ci wspaniali - pokazują to co akceptuję.
Co ciekawe dość długi skupiałam sie na wyparciach nie zauważając tych pozytywów. I ciągle mi się wydawało, że "jest jeszcze tyle roboty :-)" A przecież większość czasu ludzie są dla mnie mili, uprzejmi, kochani, cudowni.
To samo z relacją z córką. Relacja jest świetna. Tylko ja siedziałam w urojeniach, że ja jestem złą matką, a moja córka niewystarczająco dobrą córką. I to rzeczywiście psuło relację, bo tworzyło dystans.

Życie próbuje nauczyć mnie pokory. I chyba dojrzałam, by wreszcie przyjąć tę lekcję. Pokory rozumianej jako akceptacja siebie, innych, swoich i cudzych ograniczeń, doceniania innych, przyjmowania od świata i innych. Coraz bardziej widzę jak bardzo byłam zamknięta na przyjmowanie. Zwłaszcza w bliskich relacjach.
Matkę sobie taką wybrałam, żeby to co mi daje było nie do przyjęcia dla mnie. Jej wizja świata, lęki, presje. W ten sposób mogłam spokojnie obwiniać. Raz ją, raz siebie.
Gorzej z córką. Bo to co od niej było na znacznie wyższym poziomie świadomości. To jedna z większych lekcji pokory dla mnie. Że moja córka rodząc sie była na znacznie wyższym poziomie świadomości niż ja.
To też lekcja akceptacji ograniczeń. Nie da się przeskoczyć samego siebie. Możemy próbować chronić swoje dzieci przed światem, ale nie możemy ich ochronić przed sobą, swoim syfem, swoimi ograniczeniami. 
Ja bardzo się starałam, ale teraz widzę, że to niewykonalne. Generowało to mnóstwo niepotrzebnego poczucia winy. A tak naprawdę, z punktu widzenia Dusz, wszystko było tak jak miało być.


Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-06, 16:15:11
Liliolle
Bardzo mi to przypomina moje ostatnie przemyślenia odnośnie ludzi i relacji z nimi :)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-07, 08:59:39
ontoja :-)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2017-09-10, 09:19:11
Pomocne porady św. Jana Bosko dla zmęczonego rodzica lub sfrustrowanego nauczyciela.
https://pl.aleteia.org/2017/02/13/jak-zdyscyplinowac-dziecko-siedem-swietobliwych-wskazowek-ksiedza-bosko/

: )
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-10, 10:19:01
Frisky :-)
sama esencja...
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-19, 13:35:39
Jestem dzisiaj bardzo z siebie zadowolona, bo nie "poszłam po wzorcu w relacji z córką". A chodziło o to kto ma dostarczyć zdjęcie do sekretariatu szkoły, żeby wyrobić legitymację.
Córka nie chciała sama tylko, żebym ja to zrobiła. Dla mnie to było bez sensu, bo ja specjalnie musiałabym sie fatygowac do szkoły, a ona i tak była. Poza tym jest w takim wieku, że w zasadzie takie sprawy powinna załatwiać sama.

Poczułam złość, poczucie krzywdy, że się mną wysługuje. Potem poszły inne myśli, że inne dzieci w jej wieku same robią wiele rzeczy itp. I jak zwykle w takiej sytuacji poczułam sie bezradna.
Widziałam tylko 2 wyjścia. Przełamać opór - który był bardzo silny i widać, że sporo emocji za tym siedziało
lub poddać się i zrobić to za nią z poczuciem, że jestem ofiarą tej sytuacji.

Ale przypomniało mi się, że każdy jest inny i ja nie jestem nią i nie wiem co czuje i nie wiem co jest dla niej trudne a co nie.
Przyszła mi do głowy 3 opcja. Handel wymienny. Powiedziałam. Dobrze. Zrobię to za ciebie, ale powiedz co ty zrobisz za mnie.
Pojdzie z psem. Generalnie obie strony wyszły z tego zadowolone.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2017-09-20, 09:07:52
Lillione
Super, że znalazłaś 3 opcję i przekroczyłaś wzorzec. Wzajemność w dawaniu i dwie strony usatysfakcjonowane, to jest to co daje najwięcej przyjemności w miłości. Serce rośnie:))

Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-20, 13:31:30
Córka nie chciała sama tylko, żebym ja to zrobiła.
(...)
Ale przypomniało mi się, że każdy jest inny i ja nie jestem nią i nie wiem co czuje i nie wiem co jest dla niej trudne a co nie.

Lilliole, a zapytałaś ją, dlaczego nie chce sama tego zrobić?
Bo z czegoś to wynika, być może ona w ten sposób manifestuje jakąś nieujawnioną potrzebę, która nie jest zaspokajana i dlatego wyłazi pod płaszczykiem różnych irracjonalnych na pierwszy rzut oka zachowań.
Fajnie jest rozwiązać problem jednorazowo w sposób konstruktywny, ale zrozumienie z czego on wynika (i odpowiednie zadziałanie) pozwala pozbyć się go na zawsze :)


Kiedyś bardzo lubiłam serial CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas. Moją ulubioną postacią był Gil Grissom, ekscentryk, który do wielu kwestii podchodził niestandardowo, z wielkim wyczuciem i zrozumieniem. W ogóle bardzo ciekawa postać :)
W jednym z odcinków kryminolodzy dyskutowali, jak zachowaliby się na miejscu sprawców (chodziło o zabicie jednego z niebezpiecznych pasażerów samolotu) i w ogóle jakie zachowanie byłoby na miejscu. Jedni twierdzili, że obowiązkiem człowieka jest obrona siebie, a zwłaszcza swojego dziecka, nawet jeśli wiąże się to z atakiem na innych, inni że takie zachowanie jest niedopuszczalne. Zapytano też Grissoma, a on stwierdził, że takie pytania nie są tutaj istotne. Liczy się to, że gdyby ci pasażerowie zadaliby sobie choć trochę trudu i zrozumieli sytuację ofiary (był chory i wystarczyło go uspokoić i coś tam mu podać, żeby przestał stanowić zagrożenie), to w ogóle nie doszłoby do tragedii.
Dla mnie wielkie WOW :D
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Wiking23 w 2017-09-20, 14:36:22

Kiedyś bardzo lubiłam serial CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas. Moją ulubioną postacią był Gil Grissom, ekscentryk, który do wielu kwestii podchodził niestandardowo, z wielkim wyczuciem i zrozumieniem. W ogóle bardzo ciekawa postać :)
W jednym z odcinków kryminolodzy dyskutowali, jak zachowaliby się na miejscu sprawców (chodziło o zabicie jednego z niebezpiecznych pasażerów samolotu) i w ogóle jakie zachowanie byłoby na miejscu. Jedni twierdzili, że obowiązkiem człowieka jest obrona siebie, a zwłaszcza swojego dziecka, nawet jeśli wiąże się to z atakiem na innych, inni że takie zachowanie jest niedopuszczalne. Zapytano też Grissoma, a on stwierdził, że takie pytania nie są tutaj istotne. Liczy się to, że gdyby ci pasażerowie zadaliby sobie choć trochę trudu i zrozumieli sytuację ofiary (był chory i wystarczyło go uspokoić i coś tam mu podać, żeby przestał stanowić zagrożenie), to w ogóle nie doszłoby do tragedii.
Dla mnie wielkie WOW :D

A ja o tym motywie w innym wątku właśnie :} niestandardowo.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-20, 14:36:53
Lillione
Super, że znalazłaś 3 opcję i przekroczyłaś wzorzec. Wzajemność w dawaniu i dwie strony usatysfakcjonowane, to jest to co daje najwięcej przyjemności w miłości. Serce rośnie:))

Kurcze, no mi właśnie nie rośnie .To fajnie , ze nie dala sie wykorzystac i znalazla wyjscie, jednakze  jesli potrzebny jest handel wymienny a chec odzajemnienia i odwdzieczenia nie wyplywa samoistnie to ja nie widze tu milosci ze strony corki tylko czysty pragmatyzm niestety.O ile z dziecmi taki handel rozumiem o tyle z partnerm jest on dla mnie nie do zaakceptowania.Mamy sie wspierac oboje a nie byc parrnerami handlowymi.To nie miłosc.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-20, 16:21:53
Lilliole, a zapytałaś ją, dlaczego nie chce sama tego zrobić?
Bo z czegoś to wynika, być może ona w ten sposób manifestuje jakąś nieujawnioną potrzebę, która nie jest zaspokajana i dlatego wyłazi pod płaszczykiem różnych irracjonalnych na pierwszy rzut oka zachowań.
Fajnie jest rozwiązać problem jednorazowo w sposób konstruktywny, ale zrozumienie z czego on wynika (i odpowiednie zadziałanie) pozwala pozbyć się go na zawsze :)

Pytałam. Mówi, ze sie boi i wstydzi. I rzeczywiście ja te emocje w niej widzę.
Nie bardzo mogę drążyć głębiej, bo jest duży opór. Mówi, że nie chce się zagłębiać i tyle. Może nie jest gotowa, a może ma taki charakter. Nie lubi drążyć emocji. Nie chce wywierać presji na nią ani tym bardziej na siebie, że ja to muszę teraz rozwiązać.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-20, 16:48:36
Kurcze, no mi właśnie nie rośnie .To fajnie , ze nie dala sie wykorzystac i znalazla wyjscie, jednakze  jesli potrzebny jest handel wymienny a chec odzajemnienia i odwdzieczenia nie wyplywa samoistnie to ja nie widze tu milosci ze strony corki tylko czysty pragmatyzm niestety.O ile z dziecmi taki handel rozumiem o tyle z partnerm jest on dla mnie nie do zaakceptowania.Mamy sie wspierac oboje a nie byc parrnerami handlowymi.To nie miłosc.

Ontoja,
to może nie jest idealne rozwiązanie, ale mnie i tak cieszy. Dla mnie każde przekroczenie wzorców jest sukcesem.
Relacja między partnerami jest troche czyms innym niż z dzieckiem między innymi z racji tego, że tworzą ja ludzie dorośli, zakładamy że dojrzali, no i powiedzmy rozwinięci duchowo. Partnerzy się wspierają, a w relacji z dzieckiem to rodzic wspiera dziecko. Nie ma wzajemności ani takiej równowagi.

W relacji partnerskiej jak coś nie pasuje to zawsze można szukać lepszego dopasowania.


Ja urodziłam córkę jeszcze przez moim świadomym rozwojem zdążyłam zrobić dużo błędów i przekazac niefajnych wzorców. Dlatego nie oczekuję od razu stanu idealnego. Ciesze się z każdego kroku naprzód.
Co do wymiany handlowej to nie zmienia to faktu, że ja kocham córkę, a ona kocha mnie. Może nie taka idealna miłościa jakbys sobie wyobrażał. Ta miłość jest niezależna od naszych zachowań. Ona jest i tyle.

Zresztą - moja córka ma żyłkę handlową. Ona to uwielbia. Lubi się wymieniać, robić coś za coś. Robi to z taką radością :-).
I co mam jej powiedzieć że to nie duchowe? Tępić to?
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2017-09-20, 18:15:48
Liliolle
Masz rację.Faktycznie przełożyłem relacje partnerskie na relacje dziecko-rodzic.
Ja potraktowałem Twoją wypowiedz luźno i naszla mnie refleksja o relacji w zwiazkach i w sumie to napisałem o tym.
To fakt , ze rodzic wspiera dziecko wiec inny układ niż w zwiazku partnerskim.
Niby dzieci tez powinny pomagac ale tu faktycznie nie musi byc rownowagi.
Moga sie odwdzieczyc rodzicom na emeryturze.
Wycofuje sie z tych słów.
Sorry.
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2017-09-20, 19:29:17
ontoja :-)
spoko, nie odebrałam twojej  wypowiedzi jako jakiś zarzut personalny,
ja tez uważam, ze w związkach partnerskich powinien być przepływ miłości a nie wymiana handlowa
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2017-09-20, 20:26:12
ontoja
Zmiana semantyczna z mojej strony, dotyczącej wzajemności , nie była przypadkowa.
Odnosiła się bardziej do znajdowania nowych rozwiązań w opisie Lillione, a nie do intencji jej córki. Intencji nie oceniam.
Akurat mój wpis jest na tyle uniwersalny, że można go odnieść do związku partnerskiego i każdego innego:)
Tytuł: Odp: Relacje rodziców z dziećmi
Wiadomość wysłana przez: Facilite w 2017-09-20, 22:41:03
Pytałam. Mówi, ze sie boi i wstydzi. I rzeczywiście ja te emocje w niej widzę.
Nie bardzo mogę drążyć głębiej, bo jest duży opór. Mówi, że nie chce się zagłębiać i tyle. Może nie jest gotowa, a może ma taki charakter. Nie lubi drążyć emocji. Nie chce wywierać presji na nią ani tym bardziej na siebie, że ja to muszę teraz rozwiązać.

Aha, o to chodzi. No to jak najbardziej się z Tobą zgadzam, że nie ma co drążyć, ani wywierać presji. W tym kontekście mogę tylko powiedzieć, że znalazłaś świetne rozwiązanie :)