Autor Wątek: Cechy urzeczywistnienia - różne pytania  (Przeczytany 2107 razy)

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-10, 07:35:56 »
Wstyd chroni nas przed pochopnym wchodzeniem w relacje i sprawia, ze intymne związki są ekscytujące, a my – bardziej atrakcyjni.

Tak, a kajdanki chronią przed zrobieniem głupstwa w stanie totalnego upojenia alkoholowego. Chlać, nie umierać, przecież są kajdanki ;)

i stamtąd dla tych którzy uwalniają się od poczucia winy, czego nie warto gubić w tym procesie stawiania na niewinność:
 "Poczucie winy motywuje ludzi do brania odpowiedzialności za swoje życie, do zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy i hamuje agresję interpersonalną”

Tak samo jak rózga motywuje ucznia do lepszej pracy i bycia grzecznym. A jak świetnie hamuje (krótkofalową) agresję! Po co ją gubić w procesie stawiania na szacunek i godność?

Z oczywistych przyczyn nie chciało mi się nawet zaglądać do tego artykułu, ale że nie mogłam w nocy spać, więc z nudów postanowiłam tam zajrzeć. OMG, jest tak niespójny, że po prostu wstyd ;P

"Zdaniem psychologów ewolucyjnych wstyd jest wrodzoną, uniwersalną emocją"
"Wstyd pojawia się, kiedy jesteśmy w stanie rozpoznawać normy społeczne i gdy rozumiemy już, że je przekraczamy"

Moim zdaniem dość karkołomne założenie.
Wstyd nie jest uczuciem, z którym się rodzimy. Nabywamy go w procesie socjalizacji.
Jeśli dziecko nie zostanie nauczone, że ma się za coś wstydzić, to się za to wstydzić nie będzie.
« Ostatnia zmiana: 2017-09-10, 07:41:05 wysłana przez Facilite »

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-10, 01:47:06 »
A co do tyych cech urzeczywistnienia, to szukałem po prostu przeciwieństwa do danej emocji, w sensie co jest jak nie ma wstydu, czy innej emocji, bo mi tak lepiej spojrzeć na temat (na siebie). Chodzi o to , żeby wiedzieć do czego dąże i ocenić jak daleko jestem.

To jest ok, ale to jest działanie z poziomu intelektu. Żeby pozbyć się wstydu, który jest emocją trzeba dołączyć działanie na poziomie emocjonalnym, czyli w praktyce także pracę z ciałem, bo to w ciele "zakodowane" są emocje.

Dżonny, sorki, teraz dopiero widzę, że moja odpowiedź była z dupy. Wczoraj byłam chyba bardziej nieprzytomna niż Ty (znów kłóciłam się z mężem, choć tym razem krzesła nie ucierpiały) ;)
Moja odpowiedź powinna brzmieć: Aha :)

Frisky

  • Wiadomości: 5 716
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-09, 21:18:31 »
a to jeszcze o wstydzie:
Wstyd chroni nas przed pochopnym wchodzeniem w relacje i sprawia, ze intymne związki są ekscytujące, a my – bardziej atrakcyjni.
http://www.focus.pl/artykul/nie-wstydz-sie-wstydu-jest-bardziej-potrzebny-niz-myslisz?page=1

i stamtąd dla tych którzy uwalniają się od poczucia winy, czego nie warto gubić w tym procesie stawiania na niewinność:
 "Poczucie winy motywuje ludzi do brania odpowiedzialności za swoje życie, do zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy i hamuje agresję interpersonalną”

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-09, 19:26:24 »
W pełni tego jeszcze nie ogarniam, ale ja odniosłem wrażenie, że to właśnie wstyd powoduje, że ktoś (tutaj, ja :P) przyjmuje tą niższą pozycje w hierarchii.

Różnie bywa. Jeden zajmuje niższą pozycję ze względu na swoje liche warunki psychiczne lub fizyczne, a inny pomimo dobrych warunków nie awansuje, bo ogranicza go wstyd.
I jak mniemam, że Ty należysz do tej drugiej grupy :)

A co do tyych cech urzeczywistnienia, to szukałem po prostu przeciwieństwa do danej emocji, w sensie co jest jak nie ma wstydu, czy innej emocji, bo mi tak lepiej spojrzeć na temat (na siebie). Chodzi o to , żeby wiedzieć do czego dąże i ocenić jak daleko jestem.

To jest ok, ale to jest działanie z poziomu intelektu. Żeby pozbyć się wstydu, który jest emocją trzeba dołączyć działanie na poziomie emocjonalnym, czyli w praktyce także pracę z ciałem, bo to w ciele "zakodowane" są emocje.

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-09, 18:34:30 »
Dzięki za odpowioedzi, jestem zbyt nie-tomny by je teraz w pełni zrozumieć ;)

Tak właśnie działają zwierzęta, bezwstydnie (w dobrym tego słowa znaczeniu).
Jeśli jakiś osobnik jest tak słaby, że zajmuję najgorszą pozycję w stadzie, to nie osądza "jestem bezwartościowy, ułomny, nie taki jak trzeba", a godzi się z tym bez problemu i działa zgodnie z tym, co - na dany moment - jest.
Jeśli natomiast wzmocni się na tyle, że będzie w stanie zdetronizować przywódcę stada, wtedy bez problemu wskakuje na jego miejsce. Nie ma z tym problemu, bo wstyd go nie ograniczył (nie spętał). Znów "akceptuje" rzeczywistość, ocenia "mogę, stać mnie na to, więc robię". Nie jestem ani lepszy ani gorszy (tak ogólnie), jestem taki jaki jestem i robię to, na co mnie stać w danym momencie.

Też pracując nad tym zauważyłem , że ma to związek z hierarchizacją , która jest tak samo u zwierząt jak i u ludzi.
W pełni tego jeszcze nie ogarniam, ale ja odniosłem wrażenie, że to właśnie wstyd powoduje, że ktoś (tutaj, ja :P) przyjmuje tą niższą pozycje w hierarchii.
 
A co do tyych cech urzeczywistnienia, to szukałem po prostu przeciwieństwa do danej emocji, w sensie co jest jak nie ma wstydu, czy innej emocji, bo mi tak lepiej spojrzeć na temat (na siebie). Chodzi o to , żeby wiedzieć do czego dąże i ocenić jak daleko jestem.
« Ostatnia zmiana: 2017-09-09, 18:39:40 wysłana przez dżonny »

Frisky

  • Wiadomości: 5 716
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-09, 17:31:10 »
tutaj dyskusja o wstydzie i poczuciu winy:
http://www.miesiecznik.znak.com.pl/o-wstydzie-monologi-bezwstydne/

co ciekawe tam są takie nawiązania do  tego że w pewnych kręgach wstyd był i jest traktowany jako coś pozytywnego, widocznie oni tam podchodzili do tego z punktu widzenia osiąganych skutków, a niekoniecznie z punktu widzenia samopoczucia jako punktu odniesienia do oceny tego czy coś jest dobre czy złe,

- lęk przed Bogiem może chronić przed wieloma błędami i ich dalekosiężnymi skutkami, podobnie poczucie winy i wstyd

- dzieci uwielbiają słodki smak, ale inne smaki są równie ważne i często służą zdrowiu - kwestia świadomości, proporcji i sposobu podejścia

- uznanie własnej winy może sprawić że ktoś taki przestanie zadawać cierpienia innym, również kontrola społeczna poprzez np. wzorce wstydu może zapobiec wielu problemom w życiu członków społeczności czy rodziny,  wszystko można użyć do rozwoju, wszystko też może być nadużywane i wypaczane,

- oczywiście można powiedzieć że na pewnym etapie rozwoju jesteśmy prowadzeni przez naszą prawdziwą naturę i nie potrzebujemy żadnych zasad, reguł i ograniczeń, zwłaszcza zewnętrznych, ale póki jesteśmy motywowani przez nasze ego, oraz podszepty płynące z poziomów innych niż nasz Duch i do tego funkcjonujemy w społeczeństwie  to warto stosować (oprócz różnych metod transformacji) także  sposoby  kontroli różnych aspektów naszej istoty - zwłaszcza gdy są to aspekty odzwierzęce i egoistyczne dążenia  utrudniające nasz rozwój i funkcjonowanie społeczeństwa,

- dopóki nie przetransformowałeś i nie przekroczyłeś pożądania, pragnień etc.,  to metody kontroli są jak najbardziej na miejscu, nawet ludzie na wysokim poziomie rozwoju mają swoje indywidualne systemy przyzwolenia i reguły które są szkodliwe dla nich i dla innych , więc warto przy tym  używać i rozwijać zdolności rozróżniania, przy tym nie utożsamiać się z tymi czy innymi narzędziami 

- im mniejsza świadomość i uleganie impulsom tym większa wartość takich sztywnych regulacji zwłaszcza zewnętrznych, czyli mniej lub bardziej społecznych, a im wyższa świadomość tym bardziej inteligentne użycie tych czy innych mechanizmów kontroli i większy nacisk na samokontrolę

np. spotyka się ludzi którzy mają pretensje o to że wmawiano im strach przed Bogiem  i jego karą, a czemu wtedy w to wierzyli? a bo mieli niską świadomość a teraz oceniają to z poziomu wyższej świadomości, ale nie tak wysokiej by dostrzec w tym sens - dokonują oceny w oderwaniu od tendencji i intencji które towarzyszyły im na tamtym niższym poziomie świadomości - właściwie aplikowany lęk sprawiał że nie popełniali szkodliwych dla innych (oraz w konsekwencji dla siebie) czynów pod wpływem niskich impulsów,  na tamtym poziomie rozwoju świadomości

przy czym na tym etapie przejściowym gdzie ludzie uświadamiają sobie że nie muszą się bać Boga ( i oburzają się że ktoś ich wprowadził w błąd, tak jakby przy tym  nie mogli uwolnić się od tego co uznali już za zbędne...zamiast tego bawią się w obwinianie )  więc tacy ludzie czasem zaczynają robić to czego przedtem się bali bo wydaje im się że nie ma to negatywnych konsekwencji -  albo że nagle to oni ustalają reguły i prawa, skoro nie ma karzącego Boga hehe,  a jest tylko  na wszystko przyzwalający a do tego wszystko wybaczający Bóg,  więc gdy tylko chcą to potrafią  uniknąć skutków negatywnych czynów np. afirmując swoją niewinność , bo intencje się dogrywają ; ) 

- to też jest taki  etap przejściowy w rozwoju wymagający innego rodzaju podejścia- etap mniej podatny na mechanizmy społecznej kontroli (często towarzyszy temu wypięcie na reguły życia społecznego związane z poczuciem że jest się ponad to...mimo że wciąż jest się zależnym od społeczeństwa i bez niego by się zginęło ) a bardziej wymagający samokontroli , choć zwykle w pierwszej fazie wahadło z pozycji bycia zaprogramowanym przez narzucone restrykcje  przechyla się na pozycję totalnego przyzwolenia, wraz z towarzyszącymi tym skrajnym  stanom odmiennymi obrazami Boga i siebie

istotne jest w tym to z czym się utożsamiamy, nikt kto utożsamia się ze swoim ciałem materialnym (związanymi z tym instynktami, odzwierzęcymi tendencjami, potrzebami etc.)  albo ciałami subtelnymi ( i związanymi z tym stanami które uznaje się za istotny składnik "siebie") , tudzież z ego wraz z jego pragnieniami,  nie będzie chciał ich kontrolować i ograniczać, im większe utożsamienie tym większy opór  - bo będzie to traktował jak zamach na swoją wolność osobistą  i swoje "prawdziwe" pragnienia


: )

cokolwiek robimy - rózróżnianie i miłość to dobre połączenie : )

Frisky

  • Wiadomości: 5 716
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-09, 16:27:15 »
takie pierwsze skojarzenia:
wstyd jest kwaśny (obkurczający)  a poczucie winy jest gorzkie - są to smaki wykrzywiające gębę  ; )

przy tym tak mi się nasunęło  - skoro poczucie winy związane jest z działaniem to jest pewnym wyznacznikiem skutków, oczywiście zgorzknienie jest formą podtrzymywania tego nawet gdy nie ma takiej potrzeby/przyczyny, jednak  po drugiej stronie mamy "rozwojowców" którzy kodują sobie że niezależnie od tego co robią albo zrobili zawsze czują się i są niewinni, ma ich to chronić przed tym co złe i niezgodne z ich prawdziwą naturą, jednakowoż są dobre i złe działania, te złe nie wypływają z  prawdziwej natury ani do niej nie prowadzą  - w sensie takim że określone działania przynoszą określone skutki, niezależnie od naszego widzimisię, gdy zabijesz kogoś np. z chciwości  to poniesiesz tego negatywne skutki,  - uznanie swojej winy jest tutaj  adekwatne do sytuacji  i  pomocne w akceptacji konsekwencji , afirmowanie niewinności w tym przypadku ma sens taki że nie pozwala popaść w zgorzknienie, ale nie zmazuje winy - więc poczucie winy będąc adekwatnym odczuciem do zaistniałej sytuacji wskazuje na akceptację siebie, skutków swoich działań i reguł oraz praw tutaj rządzących, wskazuje na wzięcie odpowiedzialności

problem z tymi negatywnymi odczuciami polegałby na tym że ludzie utożsamiają się z nimi i ogólnie definiują siebie poprzez odczucia ( pozytywne i negatywne), dlatego obsesyjnie dbają o to żeby czuć się dobrze - najlepiej niezależnie od wszystkiego, tracą więc  czasem kontakt z rzeczywistością, tworzą własne definicje dobra i zła u których podstawy leży ich własne dobre samopoczucie ( egocentryzm i związane z tym "uświęcone" pragnienia jako podstawa osobistej religii)

jeżeli ktoś  działa z poziomu swojej prawdziwej natury to  kwestia osobistej niewinności czy winy go nie zajmuje, bo są to działania prawe, zwykle ktoś taki nawet nie dba o skutki działań, gdy komuś zależy na skutkach ( czyli działa z poziomu ego )  wtedy by poczucie niewinności  miało związek z rzeczywistością to powinien zadbać  żeby jego czyny nie były związane z winą (by czyny przynosiły owoce słodkie w smaku a nie gorzkie )  a gdy jednak są to negatywne czyny gorzkie w smaku  to  lepiej jest to zaakceptować niż wypierać sztucznie sobie słodząc

więc afirmując niewinność warto robić to z poziomu matki wszystkich cech czyli rozróżniania (zwanego też roztropnością) a nie z poziomu utożsamiania się z odczuciami przedkładanymi nad wszystko inne - jeżeli pod wpływem takiego (usuwającego złogi zgorzknienia)  afirmowania nie widzimy związku naszej niewinności/winy  z naszymi działaniami to znaczy że w kwestiach skutków które wciąż nie zanikły używamy sztucznego słodzika (niektóre są nawet tysiąc razy słodsze od cukru) do przykrycia gorzkiego smaku a ponadto z powodu wyłączenia  rozróżniania,  nie ochroni nas tak wypracowana niewinność przed kolejnymi działaniami które przynoszą gorzkie owoce

przestępca afirmujący niewinność/nieprzyznający się do winy  nie może liczyć na żadne obniżenie kary ( a wciąż spotyka się ludzi którym się wydaje że afirmowanie niewinności unieważnia winy)
« Ostatnia zmiana: 2017-09-09, 16:29:28 wysłana przez Frisky »

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-09, 11:31:03 »
Czym skutkuje uwolnienie się od wstydu ? Wzrostem jakich cech?

Jakieś doświadczenia i efekty dla potrzebujących inspiracji ?

Pewnie że mam doświadczenia związane ze wstydem (ogromnym!), z uwalnianiem się od niego i efektami tegoż :)

Ja nie rozpatruję tego w kategoriach cech urzeczywistnienia, a odbieram to prościej:
Odkąd poziom mojego wstydu* wydatnie się zmniejszył, coraz bardziej zbliżam się do siebie, mogę coraz lepiej siebie wyrażać, przejawiać to, co moje, po prostu być sobą (co z kolei skutkuje czystą przyjemnością :)], a to jest wartość sama w sobie.
[Choć oczywiście uznaję tę zależność: Niższy poziom wstydu = wzrost akceptacji siebie. To jest to samo, tylko słowa inne ;), ale często słowa mają znaczenie]

*Ja nie odróżniam tak jak Bradshaw wstydu toksycznego i zdrowego.
Wg niego toksyczny wstyd uderza w samą istotę człowieczeństwa, powoduje "poczucie bycia kimś ułomnym, bezwartościowym, nie takim itp z natury" (czyli to, co opisała Liliole).
Z kolei zdrowy wstyd wynika z zauważenia, że człowiek nie jest wszechmocny, nie jest Bogiem.

Uważam, że to rozróżnienie ma się nijak do rzeczywistości.  Wg mnie każdy wstyd (czyli po prostu wstyd) jest toksyczny, a tzw. "zdrowy" wstyd to nic innego, jak zdrowa ocena siebie, swoich możliwości i sytuacji, bez osądzania. Czyli widzę, że nie jestem wszechmocna, akceptuję to i nie osądzam (że to dobre czy złe, że jestem gorsza <w ogólności> czy lepsza) i postępuję adekwatnie do sytuacji. Więc jeśli np. jeśli zauważam, że nie potrafię fruwać, to nie będę skakać z wieżowca, licząc na to, że polecę, ale też nie czuję się z tego powodu gorsza od ptaka (nie wstydzę się tego, że jestem "tylko" człowiekiem).

Tak właśnie działają zwierzęta, bezwstydnie (w dobrym tego słowa znaczeniu).
Jeśli jakiś osobnik jest tak słaby, że zajmuję najgorszą pozycję w stadzie, to nie osądza "jestem bezwartościowy, ułomny, nie taki jak trzeba", a godzi się z tym bez problemu i działa zgodnie z tym, co - na dany moment - jest.
Jeśli natomiast wzmocni się na tyle, że będzie w stanie zdetronizować przywódcę stada, wtedy bez problemu wskakuje na jego miejsce. Nie ma z tym problemu, bo wstyd go nie ograniczył (nie spętał). Znów "akceptuje" rzeczywistość, ocenia "mogę, stać mnie na to, więc robię". Nie jestem ani lepszy ani gorszy (tak ogólnie), jestem taki jaki jestem i robię to, na co mnie stać w danym momencie.

Dla mnie najlepszą metodą pracy z wstydem było i jest przyznawanie się (najpierw przed sobą samą, a potem także przed innymi) do tego, czego się wstydziłam (na tyle, na ile mogłam) i świadome przeżywanie tego uczucia (czasem była to praca metodą EFT, a czasem wypuszczałam wstyd z ciała bez żadnych działań zewnętrznych, bez pukania ;).
I robiłam to konsekwentnie, najpierw małymi kroczkami, wtedy to ze strony ciała były różne odpowiedzi (np. totalne drżenie, dreszcze), a teraz przebiega to już dużo szybciej i dużo łagodniej, czasem nawet prawie niezauważalnie.
Tak potraktowany wstyd po prostu odchodzi.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 470
  • Płeć: Kobieta
    • Twórcy Życia
  • Agnieszka Redkowiak, ThetaHealing zaawansowany, Regresing, Terapia Wewnętrznego Dziecka www.tworcyzycia.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-09-09, 08:18:08 »
Wstyd ewidentnie ma związek właśnie z akceptacją siebie.

Tak. Poczucie winy dotyczy bardziej działania, a poczucie wstydu (toksyczne poczucie wstydu) bardziej bycia, istnienia. Toksyczny wstyd powoduje silną nieakceptację pewnych części siebie, wytłumienie i zepchnięcie tych części do pod świadomości - rozszczepienie Ja.
Poczucie bycia kimś ułomnym, bezwartościowym, nie takim itp z natury. Wycofanie się.
Uwolnienie się od toksycznego wstydu (poprzed akceptację siebie, tych cech które wyparliśmy ze wstydu) powoduje integrację osobowości, wzrost poczucia własnej wartości.
Jest taka pozycja: "Toksyczny wstyd. Jak uzdrowić wstyd, który cie zniewala" John Bradshaw. Bardzo obszernie opisuje temat.

 

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-08, 23:19:23 »
Wstyd ewidentnie ma związek właśnie z akceptacją siebie.

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-08-14, 17:39:15 »
Niewinność ma związek w prostej linii z poczuciem winy.

No chyba nie sadzisz, że uznałem wstyd za ceche ktorą chce urzeczywistnic ?

Michał486

  • Wiadomości: 789
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-08-14, 13:02:01 »
Wstyd nie jest cechą urzeczywistnienia jest raczej skutkiem np braku niewinności.
Wzrost poczucia niewinności = spadek poczucia wstydu.

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-08-14, 12:20:37 »
Czym skutkuje uwolnienie się od wstydu ? Wzrostem jakich cech?

Jakieś doświadczenia i efekty dla potrzebujących inspiracji ?
« Ostatnia zmiana: 2017-08-14, 12:24:14 wysłana przez dżonny »

healingintelect

  • Wiadomości: 452
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-06-15, 15:47:48 »
Karina

Świadomie zgodziłaś się na proces,  którejś z moich modlitw i zaczęło Ci sie coś bardzo, ale to bardzo szybko uzdrawiać.

Frisky

  • Wiadomości: 5 716
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-06-15, 12:59:24 »
To daje do myślenia, w sensie dlaczego ludzie tak mechanicznie, odrzucają jakieś inne myślenie od swojego, jeśli wkładają mnóstwo wysiłku, w swój świat, to nie chcą nawet pomyśleć o alternatywie, bo tak dużo zainwestowali, tak się namęczyli itd. Co w dużej mierzę wydaje się nie zasadne, bo zmiany na lepsze, może pomijając punkt kryzysu, oraz detoksu mentalnego, są lżejsze i otwierające mnóstwo możliwości i perspektyw, chyba tak sobie myślę.
zwykle to jest też wpływ tradycji i otoczenia, dostosowania do niego, ludzie oprócz tego że są odrębnymi istotami są też istotami społecznymi - kiedyś te przejęte zasady jakby bardziej wydawały się jedynymi słusznymi, a również odstępstwo było bardziej piętnowane, im bardziej wstecz tym bardziej przetrwanie jednostki było uzależnione od grupy w której funkcjonowała i wspólnego systemu wartości i wyobrażeń

poza tym jak wymarzyłeś sobie coś co da ci spełnienie na miarę swoich możliwości i sytuacji w której jesteś czy z której wyszedłeś
(związane z karmą osobistą i rodzinną) czyli w oparciu o to  doświadczenie życiowe (np. bieda) mówi ci że nie masz większych perspektyw, czyli ich nie widzisz,  to często robisz wszystko żeby utrzymać to co masz nawet za wszelką cenę,

osobiście nie oczekuję ani nie  wymagam od ludzi żeby mieli większą świadomość niż mają, zresztą nie mam recept na cudze szczęście, bo nie znam cudzej karmy, więc może się okazać że takie czy inne strategie przetrwania mimo że związane są ograniczeniami są lepsze dla kogoś od tego co zupełnie nie jest adekwatne do czyjejś karmy i poziomu świadomości, tak sobie dywaguję ; )