Autor Wątek: Seks  (Przeczytany 51200 razy)

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-23, 14:00:55 »
StArfire
Jeśli jest tak skuteczny jak woda, to czemu nie ;)

Starfire

  • Wiadomości: 852
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-23, 13:55:58 »
Buddha:
Nie wiem, czy biały astral też, ale na pewno to wzorce ogólnospołeczne... :/

Clint:

Znam ten stan... niestety moja pś znalazła sobie idealne rozwiązanie na ból emocjonalny, zupełnie jak w piosence Katatonii: "We must bury you so deep, that noone could find you' ;)
Anyway: Żeby tak organizm sam z siebie powodował bezpłodoność... eh, te marzenia z dzieciństwa ;) Zapewne jak się jest na wysokim stopniu urzeczywistnienia to można na to wpływać, póki co lepiej podziałać fizycznie na tejże płaszczyźnie, jeśli się nie ma ochoty tworzyć/przepracowywać karmy rodzica :)

Lucjan:

Wolę sok marchewkowy ;}
« Ostatnia zmiana: 2012-01-23, 13:58:07 wysłana przez StArfire »

Clint

  • Wiadomości: 2 543
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - analizy, modlitwy, dekrety - zapraszam na stronę boski-spokój.pl
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-23, 13:14:09 »
Starfire
Miałem na myśli to, że organizm sam z siebie powoduje bezpłodność.

W każdym razie dzisiaj jest 4 dzień mojej absencji i nie wiem czy to z tego powodu czy też po wczorajszych warsztatach(a pewnie jedno i drugie) wywala mi ostro. Czuje na brzuchu tak potężny ból emocjonalny spowodowany brakiem bliskości, że nie idzie wytrzymać. Mam wrażenie jakby mnie miało zaraz rozerwać od środka na strzępy. Od wczoraj co po chwilę płaczę i rozpaczliwie błagam Boga, aby zabrał ode mnie ABSOLUTNIE WSZYSTKO co stoi na mojej drodze do spełnionego związku, aby oczyścił i uzdrowił całą moją pś. Nie chce już opierać się miłości, nie chce walczyć z Bogiem, nie chcę się Mu opierać, nie chce Mu niczego udowadniać, nie chce trzymać się cierpienia, nie chce tkwić w chorych strukturach, nie chce źle rozumianego dążenia do oświecenia, nie chce trzymać się nieharmonijnych istot, nie chce już niczego co mi stoi na drodze do bliskości, szczęścia i spełnienia.

Chcę doświadczać prawdziwej bliskości na co dzień, chcę aby ten ból zniknął - wszystko inne ma znaczenie drugorzędne.

Heh, nie pamiętam kiedy ostatni raz mi tak mocno wywalało :P

Buddha_Lounge

  • Gość
[#]   « 2012-01-23, 12:55:11 »
Napięcie seksualne jest wkodowane, nie jest to naturalny stan ludzi, a co najwyżej zwierząt,  wkodowywali to w "białym astralu", razem z armią kapłanek roznosząch (doinicjowywujących) w to napięcie, to było wkodowywane razem z innym napięcie i był też kod, że na ziemi tak  jest i jak się tu inkarnuje to jest to normalne.

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-23, 11:49:52 »
Polecam szklankę wody, to najlepszy sposób :)

Starfire

  • Wiadomości: 852
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-23, 10:07:09 »
Clint:

A masz jakiś sposób na to 'naturalne dostosowanie się organizumu' ;D? Bo póki co to znam jeden o sprawdzonej skuteczności: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wazektomia albo podwiązanie jajowodów ;D

Grześ:

A to całe napięcie nie jest przypadkiem wkodowane? Mi się wydaje, że jest :)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 946
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-01-22, 21:02:13 »
Ja mam 0% a w poprzednich życiach płodziłem (ale nie wychowywałem), np. potomka rodu itp. itd. W ogóle się tym nie zajmowałem i nie pełniłem funkcji rodzicielskiej. Miałem zrobić dziecko i tyle:)

Trudno powiedzieć czy bezpłodność to choroba, dla osoby bezpłodnej jedyne "zaburzenie" jest takie że nie przekaże swojego DNA. A poza tym jest zdrowy. Wewnętrznie nie ma żadnych zaburzeń.

Clint

  • Wiadomości: 2 543
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - analizy, modlitwy, dekrety - zapraszam na stronę boski-spokój.pl
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-22, 20:48:26 »
No nie wiem - słyszałem opinie, że gdy realnie nie ma takiej wewnętrznej potrzeby to organizm w sposób naturalny może "wyłączyć" taką opcję. Mi się zdaje że bezpłodność może być zarówno chorobą wynikającą z obciążeń jak i naturalnym dostosowaniem się organizmu.

Olga

  • Wiadomości: 2 176
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-22, 20:20:41 »
Clint

"eszcze jest nadzieja, że jako osoba ze 100% karmy rodzica(miałem ją już na samym początku rd w tym życiu, a więc zapewne od urodzenia, bo nic takiego na tym tle się nie zmieniało) jestem po prostu naturalnie bezpłodny. Kiedyś sobie zrobię badania i zobaczę czy tak jest :P"

Wątpię :p
Myślę że bezpłodność wiąże się z chorobą, a nie z przepracowaniem tematu, ale...było by to przynajmniej w 2 względach korzystne;)



Greg

  • Gość
[#]   « 2012-01-22, 19:56:47 »
Opis sytuacji z autobusu zamieszczony przez Clinta zaowocował takowymi oto przemyśleniami
Bo faceta umysł jest taki śmieszny. Widzi ładną pupę i od razu włącza się taki automat. Bo ładna pupa zapowiada seks stulecia. Ruszają hormony, pojawia się wspomniane napięcie, niespełnione pożądanie, które ma napędzić faceta do „zdobycia” wspomnianej pupy.

A tu figa! Ładna pupa niczego nie zapowiada. Ładna pupa to ładna pupa. Seks z właścicielką może być tragedią stulecia. Ot może wyglądać choćby tak (Uwaga: stronka zawiera nieco wulgaryzmów):
http://generationikea.blox.pl/tagi_b/131579/najgorszy-seks.html
(polecam czytać od dołu, od części 1)

Ciekawe, czy temu facetowi na końcu puściło napięcie ;-)
« Ostatnia zmiana: 2012-01-22, 20:01:28 wysłana przez Greg »

tiani

  • Wiadomości: 47
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-21, 17:03:43 »
Ja przepraszam, że wchodzę w ten zdominowany przez panów wątek ;) ale co w takim razie z masturbacją u kobiet? Czy ona również ma te efekty uboczne jak u Panów? Czy również jest to pozbawianie siebie energii, którą można wykorzystać do działania, kreacji? Orgazm u kobiety oczywiście inaczej przebiega i w zależności od tego czy to orgazm łechtaczkowy czy pochwowy i ma inny efekt, ale wiecie czy ktoś coś o tym pisał?

Jeśli chodzi o rytuał 6 tybetański, to działa :) Nie ma po nim napięcia seksualnego, energia istotnie idzie w górę i ... świat wokół jakby przyspiesza. Wiecie o co mi chodzi? Więcej się działa, kreacje szybciej się manifestują (dlatego wskazana jest tu uważność i świadomość, bo wychodzą WSZYSTKIE kreacje ;)). Na pewno trzeba do tego ćwiczenia podchodzić ostrożnie, bo jeśli się go będzie ćwiczyło gdy energetyka/ciało nie są gotowe, to można się rozchorować, może też pogłębić depresję. I choć gdzieś znalazłam, że ćwicząc to ćwiczenie nie powinno się współżyć to przyznam, że seks po nim z drugą osobą (nie drugą ręką ;)) jest znacznie głębszy doznaniowo i bardziej przytomny.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-20, 21:50:40 »
Może i to ma sens co piszesz Mirek, i to co pisze Leszek o pchaniu w górę, ale jakoś chcę pozostawić sprawy same sobie. Za dużo schematów było w moim rozwoju. Energii seksualnej z racji wieku mi nie brakuje - co znaczy że mój poziom libido jest w dobrym stanie. Ważne że podjąłem decyzję o tym że przestaję ją tracić. Wychodzi mi to na dobre - zasklepiają mi się mocne blokady energetyczne których nawet nie widziałem podtrzymując codzienne rozładowywanie się i zaczynam wpadać na ciekawe pomysły - np. chciałbym zacząć utrzymywać ciepłe relacje z otoczeniem :) Właśnie wróciłem ze spaceru (co też jest nowością dla mnie o tej godzinie) gdzie odwiedziłem plac przed moją podstawówką, przypomniałem sobie bitwy na śnieżki i to jak bardzo je brałem do siebie i jak wszystko brałem do siebie i jak zapragnąłem być lepszy od wszystkich dookoła. Nie zaprowadziło mnie to daleko. Chcę teraz stworzyć ciepłe relacje z otoczeniem i jest to skutek tego że energia seksualna idzie w moim ciele tam gdzie trzeba.

Mirek

  • Wiadomości: 290
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-20, 20:15:44 »
Do "przesunięcia" energii seksualnej do czakry korony bardzo nadaje się szósty rytuał tybetański. Kiedy zacząłem ćwiczyć ponad 2 lata temu, z czasem moje libido mocno wzrosło. Kilka miesięcy temu dołożyłem 6 ryt. Najpierw powoli, od czasu do czasu po 1 razie. Od jakichś 2 miesięcy ćwiczę regularnie po 3 powtórzenia. Najważniejsze jest, aby wykonać go w odpowiedni sposób. Opis w książce jest blady i nie wyjaśnia znaczących szczegółów. Najważniejsze wskazówki:
1. Przed wykonaniem 6 rytu należy odpocząć po poprzednich 5 ćwiczeniach. Nie należy przystępować do niego z zadyszką. Ja po piątym rycie siadam na piętach i pracuję z czakrami.
2. Tuż przed wdechem należy rozluźnić pośladki, ale nie wcześniej.
3. Można (i należy) wizualizować w czasie wdechu przechodzenie energii od czakry podstawy, wzdłuż kręgosłupa do czakry korony.
4. Powyższe przynosi efekty tylko, kiedy żadna z czakr nie jest za bardzo zablokowana.

Clint

  • Wiadomości: 2 543
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - analizy, modlitwy, dekrety - zapraszam na stronę boski-spokój.pl
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-20, 17:59:41 »
No u mnie to już dawno nabrało charakteru czysto przymusowego tylko dla rozładowania denerwującego napięcia - nieraz łapałem się na tym, że w trakcie wyłaziło mi wkurzenie "no dalej, niech to się w końcu rozładuje, męczy mnie to już". Powodów do zaczęcia miałem dużo - masa stresu, brak innych przyjemności, blokady na kobiety i bliskość, nieumiejętność radzenia sobie z różnymi emocjami. Teraz kiedy już spora część tego bajzlu zeszła, to mi masturbacja nie jest potrzebna, ale nawyk to nawyk - będzie trzeba się przestawić. Szczególnie, że jestem pewien iż mechanizm rozleniwienia o którym Leszek pisał też u mnie działał - moja pś miała dużą mniejszą motywację do przebijania się przez różne obciążenia i kreowania związku.

Nie będę zakładał, że na zawsze się pozbędę tej czynności, bo za bardzo mi się to kojarzy z celibatem, no i też z czystymi intencjami można z tego bezpiecznie korzystać. Po prostu zaprzestanę na czas uzdrawiania, a już na pewno przynajmniej do czasu wykreowania sobie stałej partnerki i regularnego seksu.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 946
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-01-20, 17:28:30 »
Mnie tam to nudzi, bardziej mnie ciągnie do całowania się, przytulania, a tak bez tego to tak jak jakaś czynność powtarzalna, wychodzenie rano z domu do pracy na zimnie:) Jakbym nie musiał (nie czuł przymusu) to bym tego nie robił, czasem se stwierdzę że zrobię sobie dłuższy czas przerwy to i parę tygodni mi się nie chce a jak wrócę to tak jakoś ze słabej woli ale bez głębszego zainteresowania. Może w przyszłym roku zajmę się tematem seksu:)

Oj te cytaty to trochę stronnicze i nie do końca prawdziwe:)
Większość z tych rzeczy może się tak samo pojawić przy masturbacji jak przy seksie. Jeśli chodzi o spadek poziomu testosteronu, to jest on chwilowy i u większości osób przed 40-50 rokiem życia nie robi jakiejś różnicy. No chyba że ktoś po 3-4 razy dziennie to robi, to wtedy może być rzeczywisty spadek:) A tak to raczej sprawia że poziom testosteronu utrzymuje się na wysokim poziomie.

Na pewno warto (to do siebie też mówię) wszystkie problemy emocjonalne związane z masturbacją i przymusy/uzależnienia. Dla samego komfortu życia:)