Autor Wątek: Seks  (Przeczytany 51193 razy)

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-19, 00:26:19 »
Mnie bardziej ciekawi odpowiedź na pytanie. Po co zadawać takie pytanie partnerce czy partnerowi dotyczące przeszłości: ile? Czemu ono ma służyć?

Jak dla mnie poznawanie się służy pogłębianiu relacji.
Wydaje mi się to całkowicie naturalne, że chcę się dowiedzieć wszystkiego o najbliższej mi osobie. Tak jak jestem ciekawa siebie i mojej własnej historii (i chcę ją poznać), tak samo jestem ciekawa drugiej osoby (i chcę poznać jej historię).

Sylvia

  • Wiadomości: 1 726
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-09-18, 11:15:59 »
dlaczego kobiety mają w zwyczaju zaniżać informacje o ilości seksualnych partnerów?
Pomijając już oczywiste odpowiedzi typu wstyd czy presja społeczna aby nie wyglądać na ladacznicę, masz jakieś ciekawe spostrzeżenia w tym temacie?

Innych którzy mają jakieś komentarze również zapraszam do dyskusji :)

Te najprostsze odpowiedzi są najbardziej trafione.

Kobiety mają instynkt ochraniania siebie. Jest to też pamięć rodowa kobiet w ich rodzinie i pamięć zbiorowa kobiet na temat seksu.
Jeśli mężczyzna z wieloma podbojami jest ok, a kobieta, która miała wielu partnerów to puszczalska, to po co będzie sama siebie podkładać?
Jednostki o zdrowym poczuciu własnej wartości, potrafią wyjść poza szufladkowanie i schematy w odbiorze innych ludzi "co z kim jest nie tak i to o nim świadczy". I to najczęściej jest tylko subiektywna ocena, a nie fakty.
Ile jest takich ludzi w społeczeństwie poza negatywizującą, często czarno-białą, polaryzującą umysł i emocje oceną?

Trochę jest, kilka takich osób znam - realnie tacy są, a nie deklaratywnie, nie jest to jednak większość.

Mnie bardziej ciekawi odpowiedź na pytanie. Po co zadawać takie pytanie partnerce czy partnerowi dotyczące przeszłości: ile? Czemu ono ma służyć?
Jeśli dla bezpiecznego seksu, to można je inaczej ująć.




« Ostatnia zmiana: 2017-09-18, 11:22:26 wysłana przez Sylvia »

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-17, 01:18:56 »
Hej Facilite,
jestes otwarta kobieta, mam więc do Ciebie pytanie - dlaczego kobiety mają w zwyczaju zaniżać informacje o ilości seksualnych partnerów?
Pomijając już oczywiste odpowiedzi typu wstyd czy presja społeczna aby nie wyglądać na ladacznicę, masz jakieś ciekawe spostrzeżenia w tym temacie?

Daniel, a dlaczego nie satysfakcjonują Cię takie odpowiedzi? W moim odczuciu to najczęstsze powody zaniżania.

Ja nie mam takiego zwyczaju (zaniżać), więc nie mam też specjalnych przemyśleń w tym temacie, ale tak sobie myślę, że do tego, co wymieniłeś, może dochodzić jeszcze chęć przedstawienia się w lepszym świetle, a nie jako "zużyty towar" (no bo w powszechnej świadomości kobieta, która miała dużo partnerów seksualnych jest trochę takim zużytym towarem). Dodatkowo - tak jak pisze Bubu - żeby ułatwić facetowi życie (np. żeby nie musiał się obawiać, że dziewczyna będzie porównywać go z wieloma innymi, albo żeby zaspokoić samczą potrzebę bycia tym jedynym, albo przynajmniej jednym z niewielu).
No ale to też raczej oczywiste :P

PS. Odnośnie łóżkowej dominacji - praktycznie chyba każda kobieta ma uległość w łóżu w genach, wliczam w to nawet najbardziej hardcore feministki :)

Nie chcę wypowiadać się kategorycznie w tej kwestii, bo w temacie zdrowego seksu nie mam zbyt wiele do powiedzenia (niestety ;), jednak ostatnio zdarzyło się w moim życiu coś, co rzuciło nieco światła na tę sprawę ;) Zamierzam opisać to później.
Natomiast jeśli chodzi o moje wzorce uległości, o których tutaj piszę, to nie mają one nic wspólnego z normalnością, ani z genami.

A tak poza tym to zdecydowanie 100 x wolałbym czuły seks niż jakieś dominacje i partnerke ktora to przyjmuje , 1000 x lepsza energia :) kwestia na ile się da to przejawić. , a na ile rządzą przymusy

Haha, Dżonny, mamy podobne przemyslenia w tym samym momencie :)
Ja dzisiaj (dzięki temu, co tutaj wcześniej pisałam) uświadomiłam sobie, że najbardziej podnieca mnie harmonia na poziomie moich naturalnych cech. To dlatego tak lubię podobną do mojej wrażliwość, inteligencję, wolnościowość i niedostosowanie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
Z drugiej strony jara mnie też "harmonia" (w cudzysłowie, bo nie wiem, czy to harmonia czy raczej jej brak ;) na poziomie moich chorych wzorców. Cóż zrobić ;P

Zauważyłam, ze teraz przechodzę okres, w którym te moje chore wzorce napierają na mnie okrutnie ;) Ale dzięki temu, że pozwalam im wyjść i zaistnieć, dzięki temu, że je akceptuję, coraz mniej mną rządzą, a coraz bardziej gdzieś tam wyłania się to, co naprawdę moje :)
Kilka dni temu miałam najpiękniejszy seks w życiu oparty na prawdziwej bliskości. Bez odgrywania żadnych zboczkowatych ról, czy tym podobnych dopalaczy ;) To było niesamowite, przeżyłam najpiękniejszy orgazm ever! I w ogóle cały akt był piękny. Taka ogromna bliskość i radość z dawania i brania (nawet bez cienia uległości, bo dawanie nie jest uległością - to specjalna uwaga dla Daniela :)
A to wszystko dlatego, że pozwoliłam wyjść na wierzch moim zdzirowatym ;) wzorcom i je zaakceptowałam. I zamierzam nadal tak robić :)

O ja pierdzielę, Akademia Rocco ;)

Czemu "ja pierdzielę"? To bardzo przyzwoity serial :) Żadnego ruchania tam nie było. Niestety :P
Rocco okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem, co mnie szczerze zdziwiło, bo wcześniej miałam do niego dość negatywny stosunek (nie podobał mi się po prostu) i dlatego nigdy nie chciało mi się oglądać żadnych filmów z jego udziałem.
A teraz tak sobie myślę, że gdybym miała wybrać się na spotkanie z jakąś znaną personą, to chyba wybrałabym jego ;)) Widać, że to co robi to jego wielka pasja ;) I naprawdę go to cieszy. No i jest ciekawym, niesztampowym człowiekiem :)
Najbardziej podobało mi się, jak mówił o swoim synu, że akceptuje jego wybór, czyli to, że ma jedną dziewczynę i jest jej wierny, ale nie do końca go rozumie i jest mu trochę smutno z tego powodu (czy coś w tym guście). Hahaha, rozwaliło mnie to normalnie :)))

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-16, 22:37:42 »
A tak poza tym to zdecydowanie 100 x wolałbym czuły seks niż jakieś dominacje i partnerke ktora to przyjmuje , 1000 x lepsza energia :) kwestia na ile się da to przejawić. , a na ile rządzą przymusy

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 601
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-09-16, 06:59:33 »
Hej Facilite,
jestes otwarta kobieta, mam więc do Ciebie pytanie - dlaczego kobiety mają w zwyczaju zaniżać informacje o ilości seksualnych partnerów?


Żeby nie było Ci przykro :)

Daniel

  • Wiadomości: 386
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-16, 03:27:54 »
Hej Facilite,
jestes otwarta kobieta, mam więc do Ciebie pytanie - dlaczego kobiety mają w zwyczaju zaniżać informacje o ilości seksualnych partnerów?
Pomijając już oczywiste odpowiedzi typu wstyd czy presja społeczna aby nie wyglądać na ladacznicę, masz jakieś ciekawe spostrzeżenia w tym temacie?

Innych którzy mają jakieś komentarze również zapraszam do dyskusji :)

PS. Odnośnie łóżkowej dominacji - praktycznie chyba każda kobieta ma uległość w łóżu w genach, wliczam w to nawet najbardziej hardcore feministki :)

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-15, 23:43:52 »
Ale dobrze wiedziec , że wiele kobiet to lubi - własnie chyba o takie rzeczy mi chodzilo pytajac co podnieca kobiety (większosc z nich), oczywiscie trzebaby teraz tylko sprawdzic czy faktycznie na reprezentatywnej probie ;) Żartuję, bo w sumie to chcialbym taką konkretną panne (ale poki jej nie ma to chyba "zdzira" by mi pomogla).

No właśnie obawiam się, że wcale nie jestem reprezentatywna :P
Np. gdy byłam nastolatką, masturbacja była dla mnie na porządku dziennym (nawet kilkakrotna), a żadna z moich koleżanek tego nie robiła. Pod względem seksualności jestem chyba bardziej jak przeciętny facet niż przeciętna kobieta ;)
No ale właśnie, wystarczy że ta konkretna będzie Ci odpowiadać i lubić to co Ty. Albo więcej konkretnych, jak tam wolisz ;)

Chcialem Ci odpowiedziec bardziej szczegolowo na ten post bo jak pisalem mnie to jakos bardziej ostatnimi dniami interesuje i wychodzic mi to teraz bedzie na I plan ;) i to na pewno o wiele wazniejsze ale nie pilniejsze od misji ktora mam teraz do wykonania i ktorej sprobuje poświęcic każdą minutę przez nast 4 dni ;)

Spoko, jakby co, to ja jeszcze nie uciekam z forum, a przynajmniej nie planuję w przeciągu następnych kilku dni ;)
Powodzenia na misji :)

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-15, 22:43:13 »

Przyszlo mi tak, taka wskazowka, żebym się o nią modlił, ale nie wiem jak to robić w tej sytuacji, bo ona mi odmowila, bo zachowalem sie w sumie arogancko i ja zawiodlem i sytuacja sie pokomplikowala i ja wypieram.

Czuję jak by zanikło potęzne przyciąganie między nami, jej pragnienie tego samego co ja i że jest w niej taka przekora i jej nastawienie jest że "w życiu" ze mna nic tego tamtego.. no po prostu przej$@#ane i koszmar, mam tylko nadzieje, że sie skonczy.
Ale to nie o to mi chodzi z misja, tego sie w 4 dni chyba zalatwic nie da. No przynajmniej mie w te nastepne 4 ;)
« Ostatnia zmiana: 2017-09-15, 22:45:26 wysłana przez dżonny »

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-15, 22:31:59 »
Cytuj
Powiedział, żeby w pozycji od tyłu wziąć kobietę za włosy (delikatnie, nie żeby sprawiało to ból), bo każda to lubi. Ja oburzyłam się święcie "jak to każda, ja nie!" i "co ty Rocco wiesz o kobietach?" no i jeszcze może dodałam "ty ch.... głupi ;P) ;). No i jednak okazało się, że to lubię :)))

:D

O ja pierdzielę, Akademia Rocco ;) Ale dobrze wiedziec , że wiele kobiet to lubi - własnie chyba o takie rzeczy mi chodzilo pytajac co podnieca kobiety (większosc z nich), oczywiscie trzebaby teraz tylko sprawdzic czy faktycznie na reprezentatywnej probie ;) Żartuję, bo w sumie to chcialbym taką konkretną panne (ale poki jej nie ma to chyba "zdzira" by mi pomogla).

Przyszlo mi tak, taka wskazowka, żebym się o nią modlił, ale nie wiem jak to robić w tej sytuacji, bo ona mi odmowila, bo zachowalem sie w sumie arogancko i ja zawiodlem i sytuacja sie pokomplikowala i ja wypieram.

Chcialem Ci odpowiedziec bardziej szczegolowo na ten post bo jak pisalem mnie to jakos bardziej ostatnimi dniami interesuje i wychodzic mi to teraz bedzie na I plan ;) i to na pewno o wiele wazniejsze ale nie pilniejsze od misji ktora mam teraz do wykonania i ktorej sprobuje poświęcic każdą minutę przez nast 4 dni ;)

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-15, 20:48:30 »
A propos trzymania za włosy - jakiś czas temu oglądałam serial dokumentalny "Akademia Rocco Siffredi". Rocco (gwiazda porno, jakby ktoś nie znał ;) przyuczał młodych adeptów do zawodu. No i w pewnym odcinku pokazywał im, jak traktować kobietę, aktorkę, żeby się podnieciła i żeby film wypadł wiarygodnie. Powiedział, żeby w pozycji od tyłu wziąć kobietę za włosy (delikatnie, nie żeby sprawiało to ból), bo każda to lubi. Ja oburzyłam się święcie "jak to każda, ja nie!" i "co ty Rocco wiesz o kobietach?" no i jeszcze może dodałam "ty ch.... głupi ;P) ;). No i jednak okazało się, że to lubię :))) Tak jak i inne formy dominacji (ale bez bólu, podnieca mnie tylko fakt, że facet nade mną dominuje i w jakiś sposób mnie zniewala).

Ja jakoś specjalnie nie wnikam w to, czy to, co lubię w seksie jest zboczeniem, czy nie, w sumie jest mi to niepotrzebne. Skoro sprawia mi to przyjemność i drugiej osobie tak samo, to po co mi nad tym myśleć? Wiem mniej więcej, z czego to wynika (choć tak dokładnie też nie wiem, gdzie jest granica "normalności", co wynika z wykorzystania a co nie, ale w sumie nie jest mi ta wiedza potrzebna) i akceptuję to. Czuję, że to, co nie moje, kiedyś samo odpadnie, jak nadejdzie właściwy czas ;)

Nurtuje mnie za to kwestia związana z miłością (też w sumie w kontekście seksu i różnych moich "zboczeń"), no ale to inny temat trochę i nie chcę się wypowiadać, bo mam w nim niezłe pomieszanie ;)

Szybciej pewnie by poszło gdybym się skumał z i dorwał jakąś "zdzirę" ;)))

Dżonny, życzę Ci tego z całego serca :)))

A tak poza tym to nie oglądam porno od bardzo dawna i uważam to za szkodliwe.

A ja od czasu do czasu (nie żeby jakoś często) mam taką potrzebę i robię to z ogromną przyjemnością :P

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-15, 20:03:13 »
A tak poza tym to nie oglądam porno od bardzo dawna i uważam to za szkodliwe.

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-15, 19:53:57 »
Tak mi się wydawało , że to przyjemność oparta na wzorcu uległości / dominacji, ale ciężko mi było ocenić na ile są tu moje nakładki. Po części to w sumie oczywiste, co znaczy "robić komuś loda" w znaczeniu potocznym , czy "wyruchać w d " , jednak w temacie seksu spolecznie jakoś paradoksalnie nie porusza się takiego tematu i jest to uznane za wyzwolenie.
 
Chyba Lew Starowicz przyjał taką definicje że zboczeniem jest nie sama czynność, a fakt , czy jest to jakoś spontanicznie, czasem, czy konieczne do osiągnięcia podniecenia, gdy bez tego jest lipa, , co jest konieczne , bo wiadomo, że każdy ma w sobie ileś uległości i ileś dominacji i lubi się pobawić , grunt by tego w sobie nie wzmacniać czy wręcz nie tworzyć bo można sobie stworzyć obciążenie i zruinować przyjemność (mówię o kobietach, raczej w realu rzadko się zdarza by to facet był wykorzytsany) czy nie przyjmować za standard / normalność itd

A ja mam taką historie karmiczną w tym zakresie, że wykorzystywanie realne mnie nie interesuje (widze skutki i do tego jeszcze żal bo tak kobieta do dziś jest tym obciążona) i jestem na to uwrażliwiony (np jak bym trafił na panne, którą jakiś chłopek tak urobił , że robi loda na żądanie, a jest to teraz częste w sumie) bo to by miało dla mnie efekt nakręcający i działało jak używka, niektore są tak zmanipulowane, że pewnie by się jeszcze obraziły, że ich nie wykorzystuję, że mnie nie pociągają .
Ale co do pobawienia się w dominacje i pogrania w role np przywiązanie do łóżka czy krzesła , używania siły , trzymania za włosy itp (ale bez sprawiania bólu) to do tego byłbym pierwszy ;-) To jest akurat moim zdaniem odbicie jakiegos pokładu bezsilności / zniewolenia w kwestii uczuciowej.
Odpaliło / wykształciło mi się to kiedyś jak wkręciłem się w oglądanie porno , zawsze coś tam jako młody chlopak patrzyłem na gołe babki , ale tak do 22 r.ż nawet nie na seks tylko na kobiety, lesbijki, a tak koło 25 r. ż najbardziej mnie podniecało właśnie przywiązywanie, zniewalanie, mocne klapsy ;) itp Choć wiem , że jak bym to odreagował byłoby mi lepiej łatwiej w seksie i nawet podrywie. Ale czy trafię na pannę , która to lubi, czy sobie odreaguje wcześniej / w trakcie , przyjemność i efekt będzie ten sam :) Szybciej pewnie by poszło gdybym się skumał z i dorwał jakąś "zdzirę" ;)))


Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-15, 19:09:29 »
to jest fajne, że się nie wstydzisz o tym pisać

No ja akurat nie mam z tym problemu :)
Zostałam tak wychowana, że są to normalne, ludzkie sprawy (fizjologia, seks), a nad tematem wstydu (w ogólności) dużo też pracowałam. Baaardzo dużo, bo też dużo było we mnie wstydu. A teraz jestem prawie (bo jeszcze coś tam siedzi) bezwstydna ;)

Różne rzeczy mogą podniecać kobietę np sponiewieranie i nazywanie szmatą, ja tak sobie tylko próbuję zrozumieć co jest fetyszem i wynika mówiąc po forumowemu z "obciążeń" , a co jest zrównoważone :-)

U mnie takie podejście (że bardziej podnieca mnie robienie loda niż dawanie sobie robić, no i zamiłowanie do ostrego seksu),  wynika z wzorca przyjemności opartej na uległości. Takie miałam stosunki z matką i tak się nauczyłam.

Tak w skrócie i upraszczając - tego typu wzorce wynikają z tego, jak byliśmy traktowani przez najbliższych jako dzieci. Zarówno sadyzm, jak i masochizm (i wzorce poboczne) są efektem sadystycznych metod wychowawczych, czy w ogóle całościowo sadystycznego podejścia do dziecka.
Masochizm wykształci się wtedy, gdy rodzic wyżywa się na dziecku, ale jednocześnie daje mu namiastkę uwagi, czułości, bliskości. Wtedy dziecko, żeby się dostosować, manipuluje sobą wmawiając sobie, ze lubi być źle traktowane, że czerpie z tego przyjemność. Aż w końcu faktycznie czerpie z tego chorą przyjemność.
Sadysta też był w dzieciństwie traktowany bardzo źle, ale jak dziecko nie umiał siebie obronić (bo nie znalazł żadnych wzorców), nie mógł pozostać sobą (bo nie przeżyłby tego), więc porzucił siebie i w całości utożsamił się z prześladowcą (rodzicem-sadystą).
A zatem masochista dostosował się pozostając sobą w chory sposób, a sadysta dostosował się porzucając siebie całkowicie.
To dlatego jedni lubią być poniewierani, a inni lubią dominować i zadawać ból. Ale to nigdy nie wynika z naszej prawdziwej natury.

To tak na szybko, więc nie wiem, czy dobrze to wytłumaczyłam :)

dżonny

  • Wiadomości: 725
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-15, 17:40:58 »
OK ;-) dzięki za rozwinięcie, bo interesuje mnie to ogolnie, jak widać ;) hehe
to jest fajne, że się nie wstydzisz o tym pisać

Różne rzeczy mogą podniecać kobietę np sponiewieranie i nazywanie szmatą, ja tak sobie tylko próbuję zrozumieć co jest fetyszem i wynika mówiąc po forumowemu z "obciążeń" , a co jest zrównoważone :-)

Facilite

  • Wiadomości: 125
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-15, 16:09:46 »
Sorry jeszcze że się czepnę, ale jak nazywasz i jedno i drugie 'zlym' to czemu wogole mialabys sie za to brać? :P

No faktycznie, czepłeś się :P
A już gdy to napisałam, to mnie to tknęło, że złych słów użyłam, ale olałam licząc na zrozumienie. A jednak nie ;)

Nie uważam tego za "złe", użyłam tylko takiego zwrotu :) Chodziło o to, że lubię (w sensie bardziej mnie to podnieca) bardziej robić loda, niż gdy ktoś mi robi minetę. Ale nie że wcale nie lubię :P
Po prostu seks oralny lubię MNIEJ niż standardowy, co nie znaczy że wcale nie lubię (tylko że nie przepadam tak, jak np. za seksem waginalnym :P).
Tak w ogóle to lubię, gdy seks oralny jest elementem większej układanki (pieszczoty na pobudzenie), sam w sobie nie jest dla mnie do końca satysfakcjonujący. Ale - jak to mówią - lepszy rydz niż nic, heh, gdybym miała wybierać: oral albo figa z makiem, to oczywiście wybieram oral :D

W skrocie jako standard jest to moim zdaniem 'hiperstymulacja' i mlode laski sa w to jak pisze w tym art , w wiekszosci przypadkow wmanipulowane mimo że tego nie chcą robic na co dzien ,  (  w dzikiej żądzy może byc roznie :)  No a taka co od razu ' ciagnie jak maszyna' jest uwazana za "dobra w te klocki" bo sie nauczyla nie zwymiotowac: / gdzie tu jest przyjemnosc?

No dokładnie. W dzikiej żądzy to nawet "głębokie gardło" jest dla kobiety wielką przyjemnością :), ale na co dzień to chyba tylko w praktykach SM może podniecać.