Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 271807 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 558
  • Płeć: Kobieta
    • Twórcy Życia
  • Agnieszka Redkowiak, ThetaHealing zaawansowany, Regresing, Terapia Wewnętrznego Dziecka www.tworcyzycia.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-11-22, 09:46:07 »

Wiesz co ja wierzę,że jest coś takiego jak energetyka danego miejsca(pamięć miejsca), żyły wodne i cieki to raczej nie były bo pewnie ogarnęły by obszar na górze również. A może w jakiś sposób to było odcięcie od matki? bo mówisz,że się sprzeciwiała..zrobiłaś coś po swojemu i może od razu poczułaś się lepiej? tylko głośno myślę.
tak. też tak myślę :-)


Z tymi wywałkami zostalaś jakby postawiona przed ścianą, i tam miało się już tylko potoczyć lepiej,bez znieczulenia.. u mnie podobnie zresztą.
Skoro żegnasz się już ze starym domem i zachodzi to naturalnie to pewnie czeka CIę za rogiem Twój wymarzony dom, =D niech się dzieje! ;*
tak, bez znieczulenia :-)
dzisiaj tak mi przyszło, że to znieczulenie stosowałam również w stosunku do innych , w tym córki- troszcząc sie, akceptując wszystko bezwarunkowo, nie poruszając tego co trudne.
I to mi bardzo uwierało. Od jakiegoś czasu idę w kierunku tego, by mieć więcej wymagań czy rozsądnych oczekiwań od córki.

Co do domu to właśnie. Niech się dzieje :-)
dziękuję muszka :-*

muszka91

  • Wiadomości: 662
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-11-21, 17:54:30 »
Lilliole ;)
Wiesz co ja wierzę,że jest coś takiego jak energetyka danego miejsca(pamięć miejsca), żyły wodne i cieki to raczej nie były bo pewnie ogarnęły by obszar na górze również. A może w jakiś sposób to było odcięcie od matki? bo mówisz,że się sprzeciwiała..zrobiłaś coś po swojemu i może od razu poczułaś się lepiej? tylko głośno myślę.
Z tymi wywałkami zostalaś jakby postawiona przed ścianą, i tam miało się już tylko potoczyć lepiej,bez znieczulenia.. u mnie podobnie zresztą.
Skoro żegnasz się już ze starym domem i zachodzi to naturalnie to pewnie czeka CIę za rogiem Twój wymarzony dom, =D niech się dzieje! ;*
« Ostatnia zmiana: 2017-11-21, 17:58:08 wysłana przez muszka91 »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 558
  • Płeć: Kobieta
    • Twórcy Życia
  • Agnieszka Redkowiak, ThetaHealing zaawansowany, Regresing, Terapia Wewnętrznego Dziecka www.tworcyzycia.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-11-21, 17:37:09 »
Teraz sobie przypominam, że jak się tu przeprowadziłam to zaczęłam sporo pic na imprezach. A jak przeszłam na górę to przestałam wogóle. Czy dom może mieć az taki wpływ. Czy to może przypadek, albo jakies dogranie karmy.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 558
  • Płeć: Kobieta
    • Twórcy Życia
  • Agnieszka Redkowiak, ThetaHealing zaawansowany, Regresing, Terapia Wewnętrznego Dziecka www.tworcyzycia.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-11-21, 17:20:06 »
W moim domu mieszkam juz ze 20 lat. Moi rodzice odkupili go od jakiejś ciotki ojca. Pamiętam, że pierwszej nocy miałam sen. Otworzyłam drzwi na klatke schodową, a tam zamiast klatki były zaświaty. A nieżyjąca ciotka złapała mnie za rękę i ciągnęła do siebie. A matka za drugą - i ciągnęła z powrotem do przedpokoju.  Tak się sen zakończył.
I rzeczywiście niedługo potem zaczęła się u mnie depresja i myśli samobójcze.
W międzyczasie rodzice dobudowali piętro. Długo stało puste, ale po kilku latach pomimo oporu matki, po cichu i znienacka przenioslam swoje rzeczy na górę i zamieszkałam w nim. Od razu poczułam sie lepiej. wogóle to był najfajniejszy okres w tym domu. Wynajmowałam pokoje ludziom mniej więcej w moim wieku i wogóle dobrze sie bawiliśmy.
Od jakiegos czasu czuję jakbym się żegnała z tym domem. Teraz czuję, że energia w tym domu nie jest zbyt dobra dla mnie.
Kiedyś jak ciotka żyła to odbywały się tu libacje alkoholowe. Myślę, że ściany pamiętają.

W moim sercu jest inny dom. Nie wiem jeszcze gdzie, ale widzę, go. Uzgodniłyśmy nawet już z córką układ pomieszczeń. Nigdy jeszcze niczego nie kreowałam obrazami. Raczej wysyłałam intencję. Teraz widze mój nowy dom. Wyobrażam sobie jak wchodzę do niego, idę do kuchni, kładę zakupy. Widzę, jak zapraszam gości do salonu. Jeszcze sypialni nie widzę dobrze. Ale mam fajnych sąsiadów. Mają wysoka świadomość. Ten dom ma wszystko czego potrzebuję od domu i nic ponadto. Brak zbędnych przestrzeni. Wszystko jest na miejscu.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 558
  • Płeć: Kobieta
    • Twórcy Życia
  • Agnieszka Redkowiak, ThetaHealing zaawansowany, Regresing, Terapia Wewnętrznego Dziecka www.tworcyzycia.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-11-21, 14:29:26 »
Czuję, że jakis etap w mojej pracy nad sobą sie skończył, albo się dość szybko kończy. Ze względu na silne traumy w dzieciństwie, właściwie już w niemowlęctwie i totalne stłumienie siebie musiałam zmierzyć sie z tymi wszystkimi stłumieniami i dotrzeć do głównych momentów traumy. To byla długa praca. I trudna, bo docieranie do tych momentów powodowało, że cofało mnie do emocji i bólu z przeszłości.
Dotychczas pracowałam z emocjami, żeby je zaakceptować, dać im przestrzeń, przestać tłumić.
Ale w czasie ostatniej wywałki, , nie wiem jak to nazwać, doświadczyłam , a właściwie dopuściłam do siebie tłumiony ból i inne emocje, jeszcze je opisalam, a właściwie wykrzyczałam w przestrzeń. Pisałam w czasei bólu, a nie po fakcie jak było do tej pory.
Ale ból i emocje, bardzo niskie wibracje to tylko jedna strona tego doświadczenia- to przeżywała jedna część mnie. Druga strona to było poczucie wielkiej miłości do życia. I poczucie, że te wszystkie emocje, to cierpienie to zupełnie nie ja, że ja już tego nie potrzebuję. Nie potrzebuję przeżywania tego ani opowiadania sobie czy innym mojej bolesnej historii.
To już dojrzewało we mnie od jakiegos czasu. Że nie chce mi się tego już przepracowywać, że to już nie ma dla mnie sensu. Że nie chcę mi sie juz analizowac tego głową, międlić że to z tego, a to z tego. Że uzdrowienie przyjdzie  i nie muszę już wszystkiego zrozumieć, pojąć.

Widzę, że to wszystko co się działo było uzdrowiające, bo żeby przepracować to co mi się uzdrowiło w czasie tej wywałki to musiałabym poswięcić kilka miesięcy przcując tak jak dotychczas. Żeby sie przebic przez mechanizmy obronne. A tak - sieknęło mnie nagle i nie miały się czasu te mechanizmy uruchomić. One w jakichś tam sposób runęły i uzyskałam dostęp do tej części siebie, której mi jeszcze brakowało. No i zobaczyłam jasmo i wyraźne jakim bezsensem jest cierpienie, ból i przywiązanie do tego i zobaczyłam swoje przywiązanie do tego  - przynajmniej części osobowości. Chyba chodzi o to niemowlę. Ono sie jeszcze tego trzymało, nie chciało odpuścić, chciało najpierw wykrzyczeć swój ból. Bez rozkminiania dlaczego i po co. Chciało byc zauważone.
Na początku wywałki patrzyłam na to wewnętrzne niemowlę to nie widziałam nic, tylko jakies śmiecie. Potem się powoli wyłaniało i jego otoczenie otoczenie tez zaczynało się zmieniać.
Kurcze. Zawsze starałam się pisać jasno i wyraźnie. Przystępnie dla czytelnika :-). Ale teraz czuję jakbym staciła pewna liniowość. Że chciałabym opisać to co się działo, jak sie uzdrawiało, ale nie było w tym uzdrawianiu liniowości. To było jednocześnie na tak wielu poziomach i w wielu aspektach, że musiałabym chyba ze 2 dni analizowac to rozumem, żeby przełośyć na słowa, a chyba mi się nie chce.
Tak samo w tym co sie zmieniło. Wiem, że tak. Czuje to, ale nie potrafię opisać słowami. Może to dlatego, ze póki co moje wibracje sa dość niskie w porównaniu z tym do czego zdążyłam się już przyzwyczaić. 


ontoja

  • Wiadomości: 1 176
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-11-20, 08:54:49 »
Dobrze być w zgodzie z sobą.

ontoja

  • Wiadomości: 1 176
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-11-18, 23:33:57 »
Kocham siebie więc nie cierpię z powodu odrzucenia.
Kocham siebie więc zasługuję na miłość i związek najwyższej jakości.
Kocham siebie więc czuję się dobrze będąc samemu(singlem).

Już samo to dużo robi:)

To już zależy tylko od nas żeby to poczuć i można to zrobić w jednej chwili.

ontoja

  • Wiadomości: 1 176
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-11-18, 21:14:20 »
Czemu czyjaś miłość do mnie jest dla mnie ważniejsza niż moja do siebie?
Czemu czyjeś zdanie na mój temat jest dla mnie ważniejsze niż moje?

Chciałbym potrafić tak pokochać siebie ,tak ugruntować się w miłości i radości ,żebym był wolny od tego całego żalu i wyczekiwania tego od kogoś ,tych wszystkich popieprzonych związkowych relacji i układów.Tylko taka świadomość daje prawdziwe poczucie wolności bez lęku przed stratą ,tylko taka świadomość daje wolność do dzielenia się tym z drugą osobą bez oczekiwania ,bez uzależnienia.
Ale czy to w ogóle możliwe?

owca

  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-10-29, 16:07:46 »
po przeczytaniu tutejszych artykułów dużo rzeczy mi się rozjaśnia w głowie i "zaczynam" odnajdywać grunt pod nogami. przynajmniej tak mi się wydaje

owca

  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-10-29, 11:18:31 »
Ja wpadam od nowa w jakąś psychozę. Nic nie wiem i nic nie rozumiem. Niefajne uczucie.

healingintelect

  • Wiadomości: 525
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-10-29, 02:12:07 »
2 typków chciało mi przed chwilą ryj obić :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 579
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-10-29, 01:32:51 »
Napisałem kilka postów, popatrzyłem, co po nich dzieje si.ę w astralu i... mogę sobie odpuścić dalsze pisanie :)

healingintelect

  • Wiadomości: 525
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-10-29, 00:52:35 »
Zrezygnowałem z medytacji na rzecz rozmyśleń i modlitw

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-12, 10:46:33 »
Ta moja rana okazała się mniej groźna niż myślałam. Wczoraj gdy zmieniałam opatrunek zobaczyłam, że nie jest wcale tak rozległa i świetnie się goi. Gdy paznokieć odrośnie może być prawie niezauważalna.
Moje postrzeganie jej jako ułomności wynikało z tego, że patrzyłam na nią przez pryzmat mojego zranionego wnętrza.
Wróciły mi też już moje normalne reakcje: kiedy ją wczoraj odkryłam, to okazało się, że przykleiła się do niej gaza (do żywej, odkrytej skóry wewnątrz). Postanowiłam to załatwić szybko - oderwałam tę gazę zdecydowanie (ale starałam się być delikatna) i bez zbędnych ceregieli. Pobolało i przestało (ale nie tak znów mocno, ja jestem odporna na ból fizyczny). A dzień wcześniej myślałam, że zemdleję, gdy tylko spojrzałam na tę ranę.
A zatem goi się na zewnątrz i wewnątrz mnie. To mnie cieszy :)

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-10, 22:55:35 »
Wczoraj obcięłam sobie nożem 1/3 opuszki palca

Łącznie z paznokciem.
Teraz jestem okaleczona.
Ale ja w jakiś sposób lubię te swoje blizny na ciele, bo tworzą moją historię. Może mi o niej przypominają?
Oczywiście wolałabym ich nie mieć... choć nie. Skoro już są, to niech zostaną. Gdybym miała idealne ciało, to byłoby to nieprawdziwe.
A tak jestem jak ten Człowiek z blizną ;P