Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 15584 razy)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 123
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-31, 17:33:59 »
Ja od dwuch dni słucham medytacji Darka Logi którą kupiłem z 2 miesiące temu i jej nie używałem. W 10 minucie jest tam taka tkliwa muzyczka że aż mi się wczoraj na płacz zebrało hehe.
A właśnie,
W tej medytacji jest sporo takich zwrotów o miłości, otwieranie sie na miłość do ojca, wsysyałnie mu ją. Bardzo ciężko mi się tego słucha bo mam dużą nienawiść do ojca m.in. za to że mnie zabi kiedyś i się chciałem zapytać czy odstawić tą medytacje na później gdy już nie będzie tyle nienawiści czy ją kontynuować ?

Mam również duży lęk wobec tego że ojciec mnie kiedyś krzywdził i ciężko otworzyć mi się na biezpieczeństwo. W dzień niemoge spać bo się boje że ojciec mnie nakryje. Jeśli ktoś miał podone doświadczenia w relacji z ojcem to bardzo chętnie bym poczytał. Ten lęk mnie dobija.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-31, 17:36:40 wysłana przez Doktor-X »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-31, 17:30:37 »
Też bym chciała tak z moim ojcem, ale trudno to obecnie określić. Kontaktu brak.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 123
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-31, 17:27:03 »
Fajnie masz. Mam nadzieje że kiedyś tez będe tak mógł napisac.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-31, 17:00:46 »
Ja się ostatnio cieszę, że sporo oczyściłem w relacji z ojcem. Miałem z nim karme 40%, kiedy miałem robioną analizę, było to już po kilku latach rozwoju (wcześniej mogłem mieć jeszcze więcej). Długo nic nie puszczało. Dopiero teraz mi poszło, bo czuję ulgę i cyferka mniejsza, wg Leszka 10 %.

Olga

  • Wiadomości: 2 176
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-25, 00:54:09 »
Jak nie czujesz całym sercem, to odblokuj je;)))

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-25, 00:46:34 »
Jest trochę rzeczy w których się sprawdzam, talentów, ale żadnego z nich nie czuję całym sercem. Brakuje mi pasji, radości wynikającej z tego, że mogę to robić.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-08-24, 22:11:13 »
BlackRose

A jest coś co wiesz że chcesz robić i jesteś w tym dobra?

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-24, 20:56:47 »
Semira,
najgorsze jest to, że my sami dajemy im te klucze :P

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-24, 20:04:59 »
eh te mamy ...

Pewne sytuacje, a raczej wszystkie sytuacje zdarzają się po coś. Zastanawiałam się po co akurat była mi taka sytuacja z mamą.
Dziś rano spakowała się i stwierdziła, że wraca do siebie (była przepełniona rozpaczą i smutkiem w sumie już od wczoraj). Z jednej strony poczułam emocjonalnie, że chcę ją zatrzymać i może przeprosić, ale ułamek sekundy później czułam spokój i głos intuicji, że mam pozwolić jej odejść. Nic nie zrobiłam, wyszła, a mnie wywaliło poczucie winy, że tak ją potraktowałam i musiałam to wypłakać. Choć nieco inne poczucie winy niż dotychczas, było poprzeplatane chwilami spokoju i odczuciem, że to było ok. Gdybym ją przeprosiła i poprosiła żeby została, utwierdziłaby się w roli ofiary.

Zaczęłam się zastanawiać dlaczego jeszcze reaguję na mamę i jej głupie zachowanie, czego tak naprawdę od niej chcę, bo gdybym nie chciała, to bym nie miała z nią żadnych problemów. I tu był pies pogrzebany. Ogromne poczucie braku jedności w sobie - pragnienie jedności, harmonii z mamą, która nigdy nie miała miejsca, a na którą czekałam całe życie. Takie przywiązanie bazujące na oczekiwaniu, że w końcu dostanę od niej, to czego chcę. Potem się okazało, że to tylko zapalnik był, by pokazać mi jak głęboko sięga ten brak poczucia jedności - odnośnie Boga, ludzi, bliskich relacji, miłości, wysokich wibracji.

Kiedyś przez myśl nie mógł mi przejść fakt, że moja mama może umrzeć, wywoływało to mój paniczny strach i miałam wyobrażenie, że wtedy musiałabym się też zabić, bo nie wiedziałabym jak żyć. Ona była najbliższą mi osobą, ale niestety nie widziałam, że cała ta nasza relacja to jedno wielkie poczucie braku, a z tego niestety żadna z nas nie mogła dać drugiej prawdziwej miłości. Moje życie kończyło się w momencie kiedy moja mama miała umrzeć. Niestety nie jest w zbyt dobrym stanie psychicznym i kilka razy sugerowała mi, że chce ze sobą skończyć. Stopniowo, jednak z solidnymi wywalankami, uzdrawiałam ten strach i powoli przekonywałam się, że mogę żyć nawet po jej śmierci. Temat czyjejś śmierci, szczególnie bliskiej osoby, zawsze był dla mnie bardzo trudny. Jeszcze tego w pełni nie uzdrowiłam, ale czuję w miarę spokój na myśl o jej przyszłości, choć jeszcze coś tam jest.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-24, 19:49:29 »
Clint

Wiesz jak sie ma w wiekszosci przepracowana karme z rodzicami to malo to kogo obchodzi co oni tam sobie gadaja.Gorzej jest jak jeszcze maja wplyw swoim pieprzeniem.Mi czasem tak potrafia podniesc cisnienie w 5 sekund,ze sama zastnawiam sie jak oni to robia-mistrzowstwo swiata.Maja taki kluczyk do mnie,gdzie zawsze sie dostana do najczulszych miejsc.Czas powymieniac zamki na dobre!!:)

Clint

  • Wiadomości: 2 539
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - wypalanie węzłów, regresing - zapraszam na stronę boski-spokój.pl
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-24, 19:34:26 »
Przeciętni rodzice mają swój świat i swoje kredki. Moim tyle razy mówiłem że nie będę miał dzieci, a potem i tak zawsze jak o czymś tam gadają, to mówią o danych sprawach w taki sposób, jakby oczywistym było to, że te dzieci będę miał. Już nawet ich w większości przypadków nie poprawiam, bo po co? Niech żyją swoimi iluzjami, to jest ich problem, a nie mój.

Grunt to robić swoje i nie przejmować się ich gadaniem, bo prawda jest taka, że gadanie to jedyne co im zostało, więc tego nadużywają :P

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-24, 19:31:14 »
Boszsze o co chodzi z ta szklanka wody?:)W kazdej rodzinie to jest ulubione haslo-straszyciel.Uczyli tego na jakis kursach w czasie komuny czy co?:)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-24, 19:27:26 »
Clint,

moi rodzice to nauczyciele. Mają dobre zarobki, ale to niewolnictwo i nerwica, która rzuca się na mózg po latach pracy. Partner mamy jest policjantem i też mu nie lepiej. Oboje przyzwyczejeni do ciężkiej pracy. Nie mogę powiedzieć, że nie mają pieniędzy, że sobie nie radzą - tylko nie dostrzegają jakim kosztem i że cokolwiek mogłoby być lepiej. To co mam obecnie jest w fazie początkowej i rozkręca się, układam ofertę. Ale będę z siebie dumna jak i 500zł zarobię samodzielnie i na tym co lubię.

Myśli o emeryturze o dziwo wpędzają mnie w szczere rozbawienie. Do tego czasu mam nadzieję wymyślę coś przełomowego dla siebie, aby nie liczyć na nędzne kilkaset zł emerytury. Dodatkowo - to prawie pewne, że za te 40 lat coś takiego jak ZUS nie będzie miało racji bytu. Lepiej samemu odkładać pieniądze, gromadzić na funduszach, kontach - a jeszcze lepiej, być w takim zdrowiu psychicznym i fizycznym, aby zarabiać na talentach w bardzo późnych latach życia. Wiem, że to możliwe. Dlaczego miałabym nie domagać i nie móc sobie radzić? Nie ma to jak gadki ojca: Dziecko drogie, trzeba pracować, dużo pracy to pewny kredyt na 30 lat życia i jakaś tam emerytura. Jeżeli nie założysz rodziny, kto ci poda szklankę wody do łóżka na starość?

Dobre prosperowanie i jakość życia - to także dobra sprawność i życie pełną piersią. Nie widzę sensu posiadania dzieci tylko po to, że rzekomo miałabym nie móc wstać po szklankę :D

Clint

  • Wiadomości: 2 539
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - wypalanie węzłów, regresing - zapraszam na stronę boski-spokój.pl
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-08-24, 19:11:30 »
No ja też pisząc "stała praca" miałem na myśli regularne dochody, a umowę to raczej o dzieło lub zlecenie, a nie o pracę. Też tak jak hydrozagadka wolałbym na zleceniu siedzieć i nie płacić tej całej jałmużny, szczególnie że w tyłku mam emeryturę, która czeka mnie za 42 lata, co powinno być wystarczającym czasem do urzeczywistnienia prosperującej świadomości na tyle, aby radzić sobie bez emerytury :) Pewnie popracuje sobie całe życie, na starość świadcząc już rozwojowe usługi, skoro będę miał całe życie doświadczenia, a do tego wystarczy sprawny umysł, nawet ciało może sobie ewentualnie nieco niedomagać.

Po za tym ja za minimum 3 lata będę miał prawdopodobnie uprawnienia na rzeczoznawcę majątkowego i wtedy będę sobie pracował w wolnym zawodzie. Do tego czasu nie zależy mi na żadnych umowach o pracę, robieniu kariery i staraniu się tak jak moi znajomi ze studiów o jakieś super posady w międzynarodowych korporacjach, gdzie jest 200 osób na miejsce. Ja przez te 3 lata mogę sobie robić wiele różnych rzeczy, najlepiej takich, które są przyjemne i rozwojowe dla mnie oraz gwarantują jakąś tam sensowną pensję, przy czym nie muszą to być kokosy. Mogę sobie nawet skakać z kwiatka na kwiatek, z branży do branży i nie przejmować się tym, że moje CV jest wielce niespójne i że nie zrobię kariery jako super manager korporacji X. Bo nawet gdyby miałoby sprawić to jakieś problemy to zawsze mogę sobie przeafirmować co trzeba i tyle.

Mnie ojciec kiedyś mówił, żebym myślał już o pracy, bo zanim cokolwiek sensownego osiągnę to muszę swoje odmurzynić i liczyć na to, że po iluś latach jakiś pan prezes łaskawie mnie dojrzy i awansuje. A mnie coś takiego w ogóle nie interesuje - wolę być samozatrudniony i wiedzieć, że moje zarobki i moja praca zależą ode mnie, a nie od czyjegoś widzimisię. Te 3 lata mogę spędzić na etacie, przynajmniej się przyzwyczaję do pracowania, a nie lenienia, ale pół życia bym tak nie mógł robić. Za bardzo potrzebuje wolności.

BR
A rozumiem, że Twoi rodzice to świetnie prosperujący ludzie? :D Weź im powiedz, żeby nie wymagali do Ciebie czegoś, czemu sami by nie podołali. Wymagać i narzekać potrafi każdy. A dobrego przykładu swoim życie pewnie sami nie potrafili Ci dać.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-24, 19:01:30 »
Partner mamy koniecznie chce/chciał mnie zatrudnić do zakładu karnego na psychologa. No pożal się Boże, przecież oni mnie tam zjedzą! Chciałam zostać policjantką, ale byłam ogłupiała od traum i cierpienia, a tym samym dużo projektowałam. Myślałam, że jestem silna i chciałam się zemścić za to co przeżyłam. Jestem obecnie poza domem, ale spartaczyłam wiele szans. To oczywiscie ich zdaniem. Nie poszłam na doktorat, a tak chcieli - widzieli mnie w tym. Ja siebie nie. Doktorat z psychologii to męka pańska, wmawianie sobie masy durnot. Zrezygnowałam ze stażu w policji, nie poszłam do więzienia - następny powód, aby się na mnie obrazić. Teraz mogą mówić, że siedzę bez kasy i zarabiam na byle g. To mnie bardzo ogranicza i powoduje, że nie mogę się ruszyć z tej bezradności i poczucia winy. A trzyma jak skurczybyk. Sesje i medytacje Leszka bardzo mi pomogły, abym miała większą pewność że to co robię jest dobre, i że mogę wybierać zgodnie z tym co czuję. To ja panuję nad moim życiem. Wiem, że jakiś czas bez kasy, zaowocuje późniejszym zarabianiem, ponieważ ciagle coś uzdrawiam, pracuję nad sobą.

Afirmacja: Mam prawo do własnego życia, do własnego istnienia. Wybieram zgodnie z tym co czuję i kocham, mam prawo do decydowania o sobie i jest to niewinne i w porządku. O tak. ; )

Hystrozagadka,

to doradztwo przez neta. Dzielenie się 50/50 i podatek z tego. Dopiero to się rozkręca, ale dobre i to. Każde parę stówek będzie dla mnie dobre. Nie wyklucza mnie to przecież z rynku pracy, mogę szukać czegoś dodatkowo, ponieważ gadki przez internet to duża swoboda. Nie pracuję przez cały czas, tylko opracowuję obszerną odpowiedź/konsultację.