Autor Wątek: Interpretowalnia snów :)  (Przeczytany 21876 razy)

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-08, 23:53:24 »
I jeszcze coś takiego - "ta puma wgryzła mi się w rękę. To było straszne. Ja postanowiłam nie wyrywać się, tylko poddałam się, pogodziłam się z sytuacją, rozluźniłam się. I wtedy kot puścił rękę. Odeszłam w spokoju, bo mnie zostawił. Rękę miałam pogryzioną i pomyślałam, że zostaną ślady.
No więc jak sobie poradzić z zagrożeniem? Nie walczyć, poddać się. Wtedy odejdzie".
I na końcu dałam wiele pytajników ?????? Bo chyba nie wiedziałam, jak to interpretować. Teraz mam pewne podejrzenia, ale jest to dla mnie jeszcze nie do końca jasne.

Jeśli ktoś to czyta i ma jakieś pomysły (odnośnie tego, jak sobie radzić z zagrożeniem), to proszę o interpretację :)
No albo niech do mnie samej przyjdzie właściwa interpretacja, otwieram się :D

Już wiem :)))
W rozwiązaniu nieświadomie pomógł mi mąż. Dziś cały dzień było ok, ale raz złapało go "stare". I ja najpierw sie złościłam, a potem byłam tak zniechęcona, że chciałam uciec.
Powiedziałam mu to, a wtedy on odparł: "A ja się cieszę, że dziś to wyszło, bo pogadaliśmy o tym, co robię źle i dlaczego to robię, mogłem to sobie rozłożyć na czynniki pierwsze, mogłem to przemyśleć i mogę to zmienić (bo wiem, co)".
I wytedy mnie olśniło.
Bo on właśnie powiedział o tym, że to, że pozwoliłam mu się ugryźć przyniosło korzyść, że dzięki temu mógł coś zrozumieć i będzie mógł to zmienić i przestać gryźć (bo on tego nie chce robić).
Tak jak we śnie - kiedy przestałam walczyć, kiedy poddałam się szczękom, zwierzę odpuściło i odeszło.

Cieszę się ogromnie :)))

No a M. podsumował to po swojemu: "Czasem warto postawić na Tolka i jego Banana" ;)))

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-08, 21:10:18 »
Postanowiłam opisać tutaj mój dzisiejszy sen i jego interpretację, choć zazwyczaj opisuję to w swoim senniku. No ale ten jest związany ze wstydem, a wstyd najlepiej przepracowuje się mówiąc głośno o tym, czego się wstydzi.
Nie chcę się wstydzić siebie, nie chcę się wstydzić tego, co przeżyłam (swoich doświadczeń), chcę o tym mówić, albo nie, ale to ja zawsze chcę decydować o tym, a nie żeby decydował za mnie wstyd czy inny uwewnętrzniony przymus.

Śniło mi się, że nasi sąsiedzi stali się nagle bardzo aktywni, zaczęli zaglądać nam do mieszkania, a potem sprowadzili znajomych, którzy okazali się moimi znajomymi, a raczej był to mój kolega ze studiów doktoranckich z żoną. Po jakimś czasie sąsiedzi odeszli, a znajomi weszli do mojego mieszkania. Usiedli w pokoju z moim mężem, a ja byłam w łazience i gorączkowo zmywałam potworny syf ze ścian i sprzętów. Całe mieszkanie było tak brudne, że aż oblepione z syfu (np. na pościeli była gruba warstwa czarnego brudu). Ja się potwornie wstydziłam, nie wiedziałam jak ja wyjdę z tej łazienki i czy w ogóle zdołam wyjść.
Wstydziłam się też tego, że mam małe mieszkanie, jednopokojowe, a tu takie państwo przyszło.

Ten kolega ze studiów pojawił się tam nieprzypadkowo. To był w sumie dość bliski (jak na tamtejsze relacje) kolega. Robiliśmy doktorat u tego samego promotora. On Jest doradcą podatkowym, a wcześniej pracował w Izbie Skarbowej. Jego pewność siebie nie była zasłoną dymną, ale wynikała z autentycznej wiary w siebie i realnej oceny rzeczywistości (m.in. swoich możliwości). Facet po prostu miał klasę (a nie tylko klaser z suszonymi robakami ;p).
Kiedyś konkurowaliśmy o stypendium doktoranckie i kiedy rozmawialiśmy o naszych szansach on oceniał swoje bardzo wysoko (co nie znaczy wcale, że umniejszał moje. Nie, wręcz przeciwnie, moje też wysoko oceniał. Wiedział, że stanowię dla niego nie lada konkurencję). Pamiętam, z jakim szacunkiem na mnie patrzył, gdy dowiedział się, że to jednak ja wygrałam. Myślał sobie (wiem, bo potem mi mówił), że wygrałam, bo musiałam być lepsza od niego, a on cenił się naprawdę wysoko (bo też i miał ku temu powody).
I teraz we śnie taki człowiek zobaczył, w jakim ja syfie żyję i w jak czarnej dupie jestem!
Syf=bycie ofiarą przemocy, to że na to pozwalałam tak długo.
Gdy dopuściłam to uczucie, czułam się jak nic nie warta kupa gówna.

Drugi motyw z tego snu (który pojawia się dość często w moich snach) to wstyd za to, że moje mieszkanie jest małe (kawalerka). Kiedy ten kolega wszedł tam z żoną, to nie mógł się nawet tam pomieścić z tym całym swoim majestatem ;)

Jest to realny wstyd z mojego życia.
Jako dziecko mieszkałam w kawalerce. To ponoć było tak, że miało to być mieszkanie tymczasowe, ojciec zgodził się na nie pod nieobecność matki (była w szpitalu, gdzie rodziła mnie), ale stało się naszą codziennością na wiele, wiele lat.
Ojciec nie widział problemu (bo to wystarczająca ilość miejsca dla 3 osób), a matce było to na rękę, bo mogła wykorzystywać ten fakt do wyżywania się na nim: "Jak mogłeś zgodzić się na coś takiego, co z ciebie za mężczyzna, skoro nawet o rodzinę nie potrafisz zadbać". Bo też nie faktycznie nie potrafił. Nie potrafił zadbać nawet o samego siebie, a co dopiero o rodzinę. Umiał tylko uciekać w alkohol i ksiązki (no może jeszcze coś potrafił, ale nie o tym tutaj).
W każdym razie mieszkaliśmy w tej ciasnocie i to był zawsze dla mnie powód do wstydu przed innymi dziećmi. Gdy czasami zdradzałam się z tym przed nimi (miałam niestety tendencję do zbytniej prawdomówności), to one nie mogły się nadziwić i patrzyły na mnie z pogardą.

Inna sprawa jest taka, że teraz też moje mieszkanie to kawalerka. I też miał to być stan przejściowy, bo kupiliśmy działke budowlaną i mieliśmy budować dom, więc nie było sensu zmieniać mieszkania na większe. Ale ten stan przejściowy trwa już długi czas. Z różnych dziwnych względów, m.in. dlatego, że mąż nie chce spuszczać mnie z oczu. Powiedział mi kiedyś, że nie chce mieć domu, bo gdy go wybudujemy, to ja będę na górze, on na dole i nie będziemy się widzieć. A jak wiadomo, on musi mieć mnie stale pod kontrolą.
Mamy co prawda dom na wsi, ale jest on mały, a poza tym mąż stale za mną chodzi, sprawdza co robię i nagabuje, żebym była tam, gdzie on (gdy jest na podwórku, to chce żebym też wyszła).
A gdy kiedyś powiedziałam, że chciałabym mieć swój pokój (bo nigdy nie miałam, tzn. miałam, ale bardzo krotko) i własną łazienkę (teraz wiem dlaczego, bo we wspólnej to on rządzi i zawsze cos robię nie tak, np. źle odkladam pastę do zębów, czy inne gówno), to spojrzał na mnie tak, jakby mnie chciał zabić i obraził się na długo.

Wracając do snu.
Wstydzę się, w jakich warunkach mieszkam obecnie, że mieszkam w kawalerce.
[Może i ma dość wysoki standard, w odróżnieniu od nieremontowanego (też z różnych dziwnych względów) domu na wsi, ale to nadal pokój z kuchnią.]
Mieszknie w kawalerce jest dobre, ale jak sama nazwa wskazuje - dla kawalera, a ja kawalerem nie jestem. No albo jeśli komuś to wystarcza i lubi takie małe mieszkania. Wtedy to jest ok.
Ale mnie to nie zadowala. W ogóle nie zadowala mnie mieszkanie w bloku, a co dopiero takie małe.
Chcę mieć duży dom i własną przestrzeń. A tych potrzeb nie zaspokajam.
I tego się wstydzę, że nie zaspokajam własnych potrzeb, choć wiem że potrafię, że mnie na to stać. A nie zaspokajam, bo poddaję się (jak bezwolna lalka) lękom i chorym pomysłom mojego męża.

Zajrzałam sobie do ostatniego snu opisanego w moim senniku (dokładnie sprzed miesiąca). Był o pumie w moim ogrodzie. Ta puma mnie ugryzła (bo tylko ja nie zdążyłam uciec, bo chciałam coś ratować). Interpretacja: "Ta puma była na moje życzenie w moim ogrodzie. Po co trzymać pumę? Znów sama pozwalam się gryźć. Niby uciekam, niby nie chcę, ale to ja ją trzymam w ogrodzie".
Teraz widzę, że ta puma to mąż. Ogród to dom. A ja, na własne życzenie pozwalałam się gryźć. Inni uciekli wtedy przed nią, a ja chciałam coś ratować, więc zostałam. Myślę, ze to chodziło o męża, o dziecko w nim. Chciałam je uratować. Ale ja nie jestem od tego. On ma siebie.

I jeszcze coś takiego - "ta puma wgryzła mi się w rękę. To było straszne. Ja postanowiłam nie wyrywać się, tylko poddałam się, pogodziłam się z sytuacją, rozluźniłam się. I wtedy kot puścił rękę. Odeszłam w spokoju, bo mnie zostawił. Rękę miałam pogryzioną i pomyślałam, że zostaną ślady.
No więc jak sobie poradzić z zagrożeniem? Nie walczyć, poddać się. Wtedy odejdzie".
I na końcu dałam wiele pytajników ?????? Bo chyba nie wiedziałam, jak to interpretować. Teraz mam pewne podejrzenia, ale jest to dla mnie jeszcze nie do końca jasne.

Jeśli ktoś to czyta i ma jakieś pomysły (odnośnie tego, jak sobie radzić z zagrożeniem), to proszę o interpretację :)
No albo niech do mnie samej przyjdzie właściwa interpretacja, otwieram się :D
« Ostatnia zmiana: 2017-10-08, 21:14:43 wysłana przez Facilite »

ontoja

  • Wiadomości: 1 176
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-22, 23:16:26 »
Frisky
Dzięki.
To tylko sen ale warto by żyć choćby tylko dla doświadczania takich snów ;)

Frisky

  • Wiadomości: 5 789
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-15, 00:01:22 »
ontoja
czyli skończył ci się ten trudny okres w życiu?  : )

ontoja

  • Wiadomości: 1 176
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-14, 16:49:22 »
Niedawno miałem chyba  najwspanialszy sen w moim życiu :)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-13, 11:27:11 »
Nie ma tak, że nic się nie śni, po prostu się nie pamięta... sen jest każdej nocy.

Wilson

  • Wiadomości: 754
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-09-13, 10:22:13 »
Był czas, że nie śniło się nic. Od kilku dni wiem że snie duzo ale pamietam tylko ostatnie scenki sprzed pobudki. Tydzień temu -po masie sekwencji, trafiam do białej , strzeliście wysokiej komnaty, rozświetlonej jak mleczna żarówka i ze znajomych osob widzę moją siostrę a tak poza tym panuje klimat pakowania, w pośpiechu, ja jak zwykle ani nie mam ciuchów ani walizek, ktoś mówi to pakuj jego, niby króla :D tego jasnego jak świetlówka, schylam się a tam jeden na drugim leżą podkoszulki, męskie, zamiast walizek widzę plasitkowe, przezroczyste pudła jak z Tesco, myślę sobie co jest grane, patrzę na tego jegomościa a to Donald Trump :D , szykuje się do wojny, jak to ku... do wojny się pytam a niby z czym? z tymi podkoszulkami? no i ktoś pokazuje mi dłoń a na niej zielone różyczki z brokuła :)) a obok dwie mandarynki już nie pamiętam czy rozłupane czy nie i taki tekst, ( w międzyczasie widzę pole walki ale wciąż stoimy w tym niby pałacu) że z tego zielonego na tej łysej połaci rozstawimy las ( i widzę jak jak powstaje las jak kopiuj wklej) a to pomarańczowe to będą nie pamiętam już co(wojsko chyba), patrzę z boku na siostrę szukając potwierdzenia i sensu w tym a ona z charakterystyczną sobie miną pół na pół serio, mówi -no tak. I budzę się.

A dzisiaj urywek, który wciąż widzę to stoję w korytarzu pół zwykłym mieszkaniowym, długim  a w zakręcie kamienny elemement rzeźbiony od podłogi do sufitu, szary kamień , wzory jak u elfów albo Celtów albo jakichś dawnych ludów, dotykam to i mówię o u Was też jest wilgoć jak u nas na ganku :P a babka objaśnia, że u nich to normalne skoro nad korytarzem płynie rzeka, a dom jest pod nią, patrzę na sufit ten kamienny a tam faktycznie płynie woda falbankami i trzyma sie tego sufitu opływa lekko sciany i znika , a po prawej były drzwi, tylko ostrzegła mnie zeby nie otwierać bo wyjde wprost na ulice, normalny swiat i ludzi.  Ciekawi mnie czy ma to jakiś związek z sąsiadami i zyłami wodnymi moze w domu.  Czyste abstrakcje ostatnio.

healingintelect

  • Wiadomości: 525
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-09-08, 23:15:57 »
Można też spróbować połączyć te 2 sny. Według mnie, chcesz coś zmienić, ale ktoś nie daje ci spokoju. Więcej nie przychodzi mi nic do głowy

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-08, 23:08:10 »
Tak czy inaczej dzięki :)

Bardzo bym chcial pamiętac te moje sny.
Dziś zostawiam zeszyt i długopis przy łózku. Najlepszy sposob na super pamięć snow to zaczac pisac co sie pamieta od razu po przebudzeniu. Wtedy to wszystko przychodzi, coraz wiecej i wiecej.  Mi sie dotafd nie chcialo bo to wejscie w swoje niewygodne uczucia.
« Ostatnia zmiana: 2017-09-08, 23:11:17 wysłana przez dżonny »

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-08, 23:07:09 »
Samolot jak na taki skrawek snu jaki napisalem, to dobrze ci wyszlo, choc wiem czemu akurat Tusk bardziej szczegolowo.

Ale co do szybki chyba nie. Bo we snie ten iphone byl moim telefonem. Nie bylo tam w fabule innych osob.Ta szybka mnie bardzo zastanawia, to drobnostka. , ale bardzo nie fajna rzecz. i w realu rozbila sie w taki okropny sposob, jak by pajak mi siedzial na telefonie.
Mozesz sprobowac jeszcze jak chcesz ;) chyba ze nie masz juz weny.

Mi zawsze sie sprawdzal zaskakujaco sennik.biz, polecam
ogolnie zbita szyba to troche lipa wg niego

healingintelect

  • Wiadomości: 525
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-09-08, 22:29:48 »

Poza tym wczoraj mi się śniło też latanie samolotami pasażerskimi i jakieś lotniska. Leciałem boeingiem a w środku tylko ja i mój głupi kumpel z przeszłości. A za sterami Donald Tusk. A dziś się okazało że lecę i to na lotnisko na którym jeszcze nie byłem.


Latanie samolotem oznacza chęć twardego, samodzielnego podejmowania decyzji. To, że za sterami siedział tusk, oznacza, że jesteś uwiązny do jakiegoś autorytetu, lub kogoś kto ma władzę i masz ograniczone pole do samosterowania.




Dzisiejszej nocy mi się śniło że rozbiłem szybkę w telefonie (jakiś dziwny nie-mój iphone) , a dziś spadł mój htc , nawet nie jakoś "mocno" i szybka popękana (spadał mi już ze 100 razy i wcześniej nic sie z nim nie działo).


Tutaj tak na czuja. Chciałeś komuś zasugerować podświadomie poprzez zniszczenie wyświetlacza, żeby cię zostawił, lub w jakiś sposób ukarać tą osobę za jej zachowanie. W odwecie i podatności na atak, ta osoba ukarała ciebie.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-08, 22:19:35 »
Pewnie , dawaj :)

healingintelect

  • Wiadomości: 525
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-09-08, 21:56:50 »
dzony

Jak chcecz, to ci zinterpertuje

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-08, 16:25:15 »
Dzisiejszej nocy mi się śniło że rozbiłem szybkę w telefonie (jakiś dziwny nie-mój iphone) , a dziś spadł mój htc , nawet nie jakoś "mocno" i szybka popękana (spadał mi już ze 100 razy i wcześniej nic sie z nim nie działo).

Poza tym wczoraj mi się śniło też latanie samolotami pasażerskimi i jakieś lotniska. Leciałem boeingiem a w środku tylko ja i mój głupi kumpel z przeszłości. A za sterami Donald Tusk. A dziś się okazało że lecę i to na lotnisko na którym jeszcze nie byłem.

Ciesze się że tak mi poświadomość wszystko ładnie podpowiada , tylko czemu z tego nie korzystam i ledwo pamiętam swoje sny,...

Lilliole

  • Wiadomości: 1 558
  • Płeć: Kobieta
    • Twórcy Życia
  • Agnieszka Redkowiak, ThetaHealing zaawansowany, Regresing, Terapia Wewnętrznego Dziecka www.tworcyzycia.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-09-08, 10:12:10 »
Miałam dzisiaj taki sen, że jakbym była na jakimś obozie na wakacjach. Była tam moja koleżanka ze studiów. I nie wiem jakim cudem stało sie tak, że nagle znalazła sie ona w moim mieszkaniu i wzięła do ręki mój ocet jabłkowy (w realu próbuję zrobić taki ocet domowej roboty) i niechcący troche go wylała.

I ja wtedy poczułam sie skrzywdzona. Zaczęłam płakać i rozpaczać. Byłam na jakims dziedzińcu, było mnóstwo obozowiczów, a ja stałam i wyłam. Czułam sie tak potężnie skrzywdzona. Nie mogłam przestać. Widziałam, że moja koleżanka czuje sie bardzo winna i chce mi to jakos wynagrodzić, ale ja byłam totalnie zamknieta na nią. Nie mogłam sie przełamać i nadal głośno zawodziłam. Z tego ona wylała kolejną porcje mojego octu jabłkowego. I jeszcze bardziej chciała mi to wynagrodzić.
Ja wewnętrznie wiedziałam, że powinnam przerwać ten żal, że jeszcze tego octu zostało. Ale nie byłam w stanie i ona próbując mnie udobruchać w zdenerwowaniu wylała wszystko.
To był bardzo transformujący sen.
Wolałam stracić wszysko niż wybaczyć.

Od jakiegoś czasu wraca do mnie temat mojego w którym byłam w obozie koncentracyjnym. I jak się dzisiaj obudziłam to poczułam, że chce przeprosić wszystkich moich katów z obozu. Za prowokacje, za nienawiść do nich, za to że czułam się lepsza będąc ofiarą.
Wiem, że te Dusze nie chciały mnie krzywdzić. Że ten stan świadomości, w którym wtedy byliśmy nie dawał wyboru.
Widzę, ze niezależnie od ich intencji ja mogłam to przerwać i przeżyć. Jednak wybrałam bycie ofiarą. Z drugiej strony w sumie to nie mogłam. W na tamtym poziomie świadomości to była po prostu jazda bez trzymanki. Nie dało się już tego przerwać.